Miesięcznik Dzikie Życie

10/100 2002 Październik 2002

Niebo jak góry - z zespołem Wolna Grupa Bukowina rozmawia Grzegorz Bożek

Wolna Grupa Bukowina - dla każdego wędrującego po górach z gitarą teksty i muzyka Imageich ballad to zestaw obowiązkowy, bo któżby nie znał "Pejzaży harasymowiczowskich", "Bukowiny" czy "Majstra Biedy"? Istnieją z przerwami od 1971 r., ich niekwestionowanym liderem był, nieżyjący już, Wojciech Bellon. Bez niego ten zespół nie byłby tym zespołem. Nie byłoby pewnie też Wolnej Grupy Bukowiny, gdyby nie kraina bieszczadu i leśne ostępy Beskidów. W imieniu zespołu na pytania odpowiadał Wacław Juszczyszyn.

Czy Wasza Bukowina to miejsce konkretne, czy "kraina z pieśni"?

Wacław Juszczyszyn: To utopijna kraina stworzona w wyobraźni Wojtka Bellona. Jej prawzorem były Beskidy i Bieszczady, gdzie Wojtek często bywał jako turysta i ratownik GOPR.

Nie byłoby Wolnej Grupy Bukowiny, gdyby nie Wojciech Bellon. Większość muzyki i tekstów jest jego autorstwa. Jakie piętno odcisnęła jego osoba na twórczości grupy?

W. J.: Wojtek wyznaczył styl, estetykę, obszar zainteresowań, a także towarzyskie standardy obowiązujące w grupie. Był jej niekwestionowanym liderem, przewodnikiem stada, a przede wszystkim wspaniałym przyjacielem.
Wszyscy teraz po części jesteśmy z Wojtka ulepieni. Póki jego duch pozostanie w zespole, póty zespół będzie istniał. Nasze nowe piosenki po części opierają się wciąż na wierszach Wojtka. Bez ryzyka pomyłki można powiedzieć, że Wolna Grupa Bukowina to Wojtek Bellon.

Na ile jest Wam bliski region historycznej Bukowiny, który znajduje się na pograniczu Ukrainy i Rumunii?

W. J.: Szczerze mówiąc to wcale nie jest nam bliski. Mamy jednak przyjaciela Dzidę z Gliwic, turystę ekstremalnego, który jest wielkim fanem tamtych stron i ich piękno znamy z jego slajdów i opowieści.

Poczesne miejsce w Waszych tekstach zajmują góry i przyroda. Skąd pojawiły się takie inspiracje?

W. J.: Pewnie z autentycznej fascynacji przyrodą, a szczególnie górami. Miała ona swoje apogeum w latach młodzieńczych, ale do dziś pozostała. Wojtek Jarociński jest wciąż czynnym alpinistą, pozostałym członkom zespołu również często zdarzają się wypady w góry - ostatnio w Bieszczady.

Czy istnieje takie miejsce przyrodnicze na ziemi, które jest Wam szczególnie bliskie?

W. J.: Dla każdego z nas takie miejsca są gdzie indziej. Zając chętnie jeździ w Tatry, Wojtek tam, gdzie można się wspinać, a ja z racji młodzieńczych sentymentów preferuję Karkonosze i Kaszuby.

Współcześnie kraina Beskidu poddana jest coraz większej presji cywilizacyjnej. Zagrożona jest przyroda i lokalna kultura tych ziem. Co Waszym zdaniem warto bezwzględnie chronić na tej ziemi?

W. J.: Warto ochronić wszystko, choć zapewne można ochronić niewiele. Patrząc na przykłady zewsząd (choćby z Tatr) jesteśmy, niestety, pesymistami. Przed naporem przemysłu, w tym turystycznego, chyba nie obroni się już nic, ani przyroda, ani lokalna kultura. Tej ostatniej szkoda najbardziej, bo przyroda ma zdolność odnawiania się, a stara kultura znika bezpowrotnie, dlatego trzeba chronić choćby ślady po niej.

Rzecznicy głębokiej ekologii przyczyn kryzysu społecznego i ekologicznego we współczesnym świecie upatrują w gatunkowym egoizmie i swoistej ignorancji człowieka. Gdzie Waszym zdaniem leży przyczyna tych współczesnych problemów?

W. J.: Rodzi się to z buńczucznego przekonania, że świat jest naszą własnością, a nie na odwrót, i z naiwnego przeświadczenia, że zasoby ziemi są nieskończone, a jej zdolność do odnawiania nieograniczona. Ludzie są przekonani, że realizacja ich potrzeb jest wystarczającym alibi do nieograniczonej ingerencji w przyrodę, odrzucając myśl, że jest to działanie samobójcze. Niektórym wystarcza świadomość, że za ich życia nic złego się nie stanie, a potem to już niech się dzieje, co chce.

Z badań wynika, że ponad połowa młodych ludzi, którzy weszli w dorosłość w latach 90. pozytywnie postrzega komercyjne zdobycze i myślenie kategoriami sukcesu. Jak sądzicie, dlaczego młodzi ludzie tak bardzo zachłysnęli się konsumpcyjnym stylem życia?

W. J.: Żyjemy w czasach kryzysu starych wartości, gdzie nowe są kreowane przez niemierzalną siłę mediów. One kreują wartości, potrzeby, wzorce zachowań, modę, obowiązujące trendy kultury itp., "wychowując" nas nawet poza naszą świadomością. Mediami dysponują zaś kolosy gospodarcze, ci, którzy są największymi producentami towarów konsumpcyjnych. To oni uświadomią nam, jaką mamy potrzebę, zaraz ją zrealizują (za nasze pieniądze) i przekonają, że to dla naszego szczęścia. "Who ask for more"?.

Konsumpcyjny styl życia to "wartość" wykreowana przez producentów dóbr konsumpcyjnych za pomocą mediów jako środek na brak wartości.

Mało kto u nas zna wspaniałą, wielowiekową kulturę obecnie biednych krajów bałkańskich czy arabskich, za to każdy wie, kim był jakiś pastuch i morderca z Dzikiego Zachodu. Znam przypadek (pewnie unikatowy) dzieci wychowanych w domu bez telewizora, którym kontaktu ze światem, ludźmi i przyrodą nie zastąpił program telewizyjny czy Internet i mogłyby one stanowić wzorzec wychowania. Niestety nie są to moje dzieci.

Co możemy zrobić, by ocalić świat od zniszczenia?

W. J.: Zapewne nic, dopóki zagrożenie nie stanie się na tyle realne, żeby wzbudzić przerażenie w decydentach. Póki co zachowują się tak, żeby móc wyciągnąć z ziemi tyle, ile się da. Mam nadzieję, że tegoroczne powodzie, które dotknęły bogatych w Europie będą pierwszym etapem tego wzbudzania.

Czego możemy nauczyć się od dzikiej przyrody?

W. J.: Wszystkiego oprócz okrutnej, bezwzględnej i krwawej walki o byt. Jest to jedna z tych rzeczy, w których nie mogę się domyślić intencji Stwórcy.

Jakie znaczenie ma dla Was dzika przyroda i żywy kontakt z Naturą?

W. J.: Fundamentalne i podstawowe.

Dziękuję za rozmowę.