Miesięcznik Dzikie Życie

9/123 2004 Wrzesień 2004

Ryś - kontrowersje

Radosław Szymczuk

Dzika Polska

Dzikie koty w Polsce
RYŚ - kontrowersje

1. Reintrodukcja rysi w Kampinoskim Parku Narodowym

Reintrodukcja to szereg działań na rzecz odbudowy populacji zwierząt, które wyginęły na danym obszarze. Image Polega ona na odtwarzaniu lokalnych populacji w wyniku celowego przewiezienia pewnej liczby osobników i wypuszczenia ich na terenie dawniej zamieszkiwanym przez dany gatunek. W przypadku rysia takie działania okazały się skuteczne i pozwoliły na odtworzenie kilku europejskich populacji.

W Polsce eksperymentalny i jak dotychczas jedyny program reintrodukcji rysia rozpoczęto w 1993 r. w Puszczy Kampinoskiej. Osobliwością opracowanego projektu reintrodukcji było wykorzystanie zwierząt pochodzących z ogrodów zoologicznych. Uzasadnieniem takiej koncepcji była możliwość dokonania bardzo dokładnego doboru osobników pod względem pochodzenia, pokrewieństwa, wieku, płci i kondycji. Ponadto rozród rysi w niewoli został opanowany do tego stopnia, że ich hodowla jest w stanie zapewnić wystarczającą bazę dla takich projektów. Uzyskał on międzynarodowe poparcie ogrodów zoologicznych całej Europy, które przełożyło się na bezpłatne przekazanie 30 osobników rysia w celu introdukcji na terenie Kampinoskiego Parku Narodowego (głównie z niemieckich ogrodów zoologicznych).

Pierwsze rysie, po prawie 200-letniej przerwie, powróciły na teren Puszczy Kampinoskiej w 1993 r. Opracowany został dla nich dwufazowy przebieg adaptacji. Pierwszy etap przebiegał na terenie zamkniętym, zlokalizowanym w warunkach naturalnych. Były to ogrodzone wysoką siatką zagrody, obejmujące fragment lasu. Tu rysie przechodziły konieczną po przebyciu z zagranicy kwarantannę, musiały przywyknąć do miejscowego klimatu i oswoić się z przyszłym środowiskiem bytowania. W trakcie tego etapu przeprowadzano także tzw. trening łowiecki, którego zadaniem było rozbudzenie instynktów drapieżczych u adoptowanych rysi. Przed wypuszczeniem na wolność każdy osobnik miał zakładaną obrożę z nadajnikiem radiowym, która umożliwiła śledzenie ruchów zwierzęcia po wypuszczeniu.

Druga faza adaptacji przebiegała na wolności, gdzie rysie musiały wypróbować swoje umiejętności przetrwania. Pierwsze rysie zostały wypuszczone na wolność na początku 1994 r. Szybko udowodniły, że są zdolne do samodzielnego trwania w naturze. Dowodem tego są licznie odnajdywane szczątki saren, upolowanych przez nie. Ponadto rysie przystąpiły na wolności do rozrodu, dając początek dzikiej generacji odtwarzanej populacji. Kilkakrotnie stwierdzono wydanie na wolności potomstwa. Pewna jego część została z sukcesem odchowana i samodzielnie funkcjonuje w Puszczy Kampinoskiej. Nie obyło się jednak bez strat - stwierdzono śmierć kilkunastu osobników, a przyczynami zgonów były ruch samochodowy, kłusownictwo i choroby.

Populacja powstała w wyniku tego eksperymentu oceniana jest obecnie na ok. 20 osobniki, zamieszkujące Puszczę Kampinoską i sąsiednie nadleśnictwa, z czego prawie połowa została urodzona na wolności. Rysie, po zaaklimatyzowaniu się do nowego środowiska i wzroście zagęszczenia populacji, były w stanie skolonizować również lasy oddalone o kilkadziesiąt kilometrów, wędrując wzdłuż zalesionej doliny Wisły. Dotarły samodzielnie na północ do Lasów Gostynińsko-Włocławskich oraz na teren Nadleśnictwa Koniecpol, przeszło sto kilometrów od Puszczy Kampinoskiej. Dowodzi to skuteczności reintrodukcji rysi oraz wskazuje na potencjalne możliwości rekolonizacyjne tego gatunku.

Obecnie trudno wyrokować co do ostatecznego wyniku przeprowadzanego programu. Uzyskane efekty są dowodem tego, że zwierzęta urodzone w niewoli mogą przetrwać na wolności, wydać i wychować potomstwo. Wysoka jest jednak śmiertelność rysi wpuszczanych do nieznanego im środowiska, które w dużym stopniu zostało zniekształcone przez człowieka. Kampinoski eksperyment miał także poważne uchybienia organizacyjne. Jako typowa reintrodukcja, powinien on podlegać rygorystycznym regułom Światowej Unii Ochrony Przyrody (IUCN), opracowanym przez Zespół ds. Reintrodukcji Komisji Ochrony Gatunków Światowej Unii Ochrony Przyrody. Jednak reguł tych nie spełniał. Odnosi się to przede wszystkim do użycia (przynajmniej w początkowym okresie) osobników z odległych części europejskiego zasięgu geograficznego gatunku (głównie rysie pochodzenia karpackiego i skandynawskiego). Badania DNA rysi eurazjatyckich dowodzą, że formy te są wyraźnie różne pod względem genetycznym. Z uwagi na daleki zasięg wędrówek rysi, istnieje duże prawdopodobieństwo, iż rysie pochodzące z Kampinosu mogą w przyszłości krzyżować się z osobnikami z naturalnej populacji występującej na niżu Polski.

Inne powody ujemnej oceny tego eksperymentu to użycie zwierząt bezpośrednio z ogrodów zoologicznych (co było przyczyną małej płochliwości wypuszczonych drapieżników i ich licznych konfliktów z człowiekiem) oraz mało sprzyjające cechy Puszczy Kampinoskiej (stosunkowo mała powierzchnia, wysoki stopień izolacji od innych kompleksów leśnych oraz silna penetracja ludzka).

Kampinoski eksperyment, ze względu na poważne uchybienia, należy oceniać raczej negatywnie. Powinno to rzutować na szczególną ostrożność przy podejmowaniu decyzji o ewentualnych kolejnych programach reintrodukcji w Polsce. Niemniej jednak całe przedsięwzięcie dowiodło, że prawidłowo technicznie przeprowadzona reintrodukcja może się okazać niezwykle przydatnym, a często jedynym środkiem prowadzącym do odtworzenia lokalnych populacji rysia i wzrostu jego zasięgu i liczebności w Polsce.

2. Telemetria

Badania z użyciem technik radio-telemetrycznych rozwijają się na świecie od ponad 40 lat. Polegają one na Image śledzeniu zwierząt zaopatrzonych w nadajniki radiowe, umieszczone najczęściej w obrożach. Namiary prowadzone są z dużej odległości, często kilku kilometrów, dzięki czemu zwierzęta nie są świadome obecności obserwatora. Ze względu na ogromną ilość informacji, jaką można w krótkim czasie zgromadzić dzięki telemetrii, metodę tę bardzo często wykorzystuje się do badania gatunków ginących i zagrożonych. Ogromna ilość informacji (w porównaniu z wcześniej stosowanymi metodami) uzyskiwanych z użycia telemetrii praktycznie uwarunkowała i stymuluje rozwój ekologii zwierząt jako dziedziny naukowej.

Dotychczas wykonano na świecie tysiące projektów badawczych z wykorzystaniem radio-telemetrii. Pozwoliły one na zebranie bezcennych danych dotyczących biologii i ekologii zwierząt. Wiele z nich dotyczyło ginących gatunków, a wyniki często przyczyniały się do ich skutecznej ochrony. Można tu wymienić badania nad rzadkimi gatunkami dużych kotów, np. rysiem iberyjskim, tygrysem syberyjskim, lampartem amurskim, panterą śnieżną, jaguarem i kotem z Iriomote. Badania te pozwoliły na poznanie istotnych cech biologii tych zwierząt, ale równocześnie określiły elementy środowiska niezbędne dla ich przetrwania oraz wskazały główne zagrożenia i czynniki śmiertelności.

Obecnie telemetria coraz częściej stosowana jest jako narzędzie monitorowania, zarządzania, ochrony i reintrodukcji dzikich zwierząt. Na przykład w Parku Narodowym Banff w Kanadzie nie tylko naukowcy, ale i pracownicy parku zakładają obroże z nadajnikami na wybrane osobniki najcenniejszych gatunków zwierząt, gdyż śledzenie przy pomocy tej metody okazało się znacznie skuteczniejszym sposobem ich ochrony, niż wysiłki wielu strażników parkowych. Każdy przypadek kłusownictwa czy nawet niedożywienia zwierząt jest łatwo wykrywany i wnikliwie analizowany przez służby parkowe. Miejsca rozrodu wskazane przez nadajniki telemetryczne są natychmiast obejmowane szczególną ochroną i zakazem ruchu turystycznego.

W Polsce pionierem badań radio-telemetrycznych był Zakład Badania Ssaków PAN w Białowieży. Pierwsze takie badania wykonano na tchórzach już w 1989 r. Potem badano telemetrycznie łasice, kuny, rysie, wilki, borsuki, jenoty, lisy, norki amerykańskie, żubry, jelenie, nietoperze i rzęsorki. Łącząc telemetrię z innymi metodami (tropienia na śniegu, analizy odchodów i resztek ofiar, a ostatnio również analizy genetyczne), rozpoznano m.in. wielkości areałów osobniczych zwierząt, ich wybiórczość środowiskową, strukturę socjalną i przestrzenną populacji, sposoby polowania i selekcję ofiar drapieżników. Oceniono presję drapieżnictwa i jego rolę w kształtowaniu liczebności populacji ofiar (na przykład określając częstość zabijania saren i jeleni przez rysie i wilki). Wyliczono poziom i ustalono przyczyny śmiertelności w populacjach poszczególnych gatunków. Badając równolegle zasoby pokarmowe Puszczy Białowieskiej i zmienność klimatu, wykryto mechanizmy kształtowania liczebności zwierząt.

W latach 1991-1995 w obroże z nadajnikami wyposażono 18 rysi. Całkowity ciężar obroży z nadajnikiem stanowił 1-2,7% masy ciała rysia, zasięg sygnału radiowego przekraczał 2 km, a czas pracy nadajnika wynosił maksymalnie 26 miesięcy. Rysie odławiano w pułapki pętlowe opracowane w Szwajcarii (wyposażane w amortyzator i radiowy system alarmowy) oraz w pułapkę skrzyniową (również zaopatrzoną w system alarmowy). Wszystkie zwierzęta po złowieniu były w dobrej kondycji, a po wypuszczeniu polowały i wyprowadzały młode. W żadnym przypadku nie można z całą pewnością stwierdzić, by obroża telemetryczna była przyczyną upośledzenia lub śmierci jakiegoś rysia.

Znamiennym wynikiem tych badań było wykrycie dalekich wędrówek zarówno młodych, jak i dorosłych rysi. Jeden z rysi wywędrował na odległość ponad 130 km (na wschód). Badania te pokazały, że białowieskie rysie są tylko małym fragmentem dużej populacji tego drapieżnika, zasiedlającej lasy wschodniej Europy.

Jednym z ważniejszych wyników badań nad rysiem było wykazanie, że rysie w Puszczy Białowieskiej nie mogą trwale istnieć w izolacji od innych populacji tego gatunku. Musi dochodzić do wymiany osobników (genów) na większym obszarze. Duże rozczłonkowanie lasów zamieszkanych przez rysie w Polsce (zwłaszcza w części północno-wschodniej) może się okazać bardzo niekorzystne dla ich trwałego bytowania w naszym kraju. Obecnie prowadzone badania mają na celu podjęcie próby znalezienia odpowiedzi na następujące pytania: Dlaczego, mimo całkowitej ochrony obowiązującej od sześciu lat, liczebność rysi w Polsce maleje? Czy z powodu izolacji i fragmentacji puszcz zmienność genetyczna polskich rysi nie maleje? Jakie są mechanizmy wpływające na zmienność genetyczną?

Badania telemetryczne niosą ze sobą także ryzyko dla zwierząt. Tak naprawdę nieznany jest całkowity rzeczywisty wpływ telemetrii zarówno na rysie, jak i na inne ssaki. Jest to metoda niebezpieczna, bo wymagająca siłowego kontaktu człowieka z obiektem, założenia mu sztucznego urządzenia i późniejszego niepokojenia obserwacjami o dowolnej porze i w dowolnym miejscu. Przy chwytaniu zawsze istnieje ryzyko wypadku i spowodowania urazów ciała lub nawet śmierci zwierzęcia. Ocenia się, że ryzyko to wynosi od 2 do 10% w zależności od metody odłowu i gatunku zwierzęcia. W badaniach prowadzonych przez Zakład Badania Ssaków PAN wypadkowość była znacznie mniejsza. Na ponad 200 odłowionych dotychczas zwierząt różnych gatunków, które wyposażono w obroże telemetryczne, zdarzył się tylko jeden wypadek z wilkiem (który prawdopodobnie uciekł wraz z pułapką) oraz jeden z tchórzem.

Nasuwa się jednak szereg ważnych pytań, na które nie znamy dotychczas odpowiedzi:
- czy obroże telemetryczne przeszkadzają drapieżnikom w polowaniu, odbierając im jakąś część sprawności fizycznej i psychicznej (np. istnieje prawdopodobieństwo, że może ona zahaczać o gałęzie, co mogłoby spowodować brak pewności w ruchach, a w wyniku tego - mniejszą skuteczność łowiecką)?
- jaki jest wpływ obroży na zachowania pomiędzy osobnikami wewnątrz populacji (np. czy w pewnych sytuacjach zwierzę takie mogłoby być izolowane lub odtrącane przez inne osobniki gatunku)?
- czy obroża nie przyczynia się do rozwoju (pod nią) chorób skóry oraz nie ułatwia inwazji pasożytów?
- czy obroża telemetryczna może mieć negatywny wpływ na rozród rysi?

Wpływ telemetrii na śmiertelność i przetrwanie rysia jest zapewne wielokrotnie mniejszy niż takie czynniki jak Image spadek zagęszczenia ofiar, fragmentacja siedlisk i kłusownictwo. Jednak opisywana metoda badawcza może budzić dodatkowe wątpliwości natury etycznej. Związane są one głównie z podejmowaniem ryzyka, że stanie się coś złego: np. zwierzę nie wybudzi się z narkozy, że odniesie urazy ciała szarpiąc się we wnyku, że potem zaczepi gdzieś obrożą, że gdy podrośnie lub przytyje, to obroża wrośnie w ciało, że po roku-dwóch zalęgnie się pod nią świerzb, który następnie opanuje wnętrze uszu i zwierzę pozbawione słuchu zginie z głodu.

Można mieć do ZBS także takie zastrzeżenie, iż badania i odłowy drapieżników prowadzi również w rezerwatach przyrody i Białowieskim PN, gdzie zwierzęta powinny mieć zapewnione bezpieczne ostoje i całkowity spokój. Naukowcom zdarzało się wchodzić też na tereny nieobjęte zezwoleniem i zastawiać tam swój sprzęt badawczy bez uzgadniania czy informowania kogokolwiek oraz bez niczyjej zgody regularnie wjeżdżać samochodami na tereny prawnie chronione.

Jednocześnie wyniki badań prowadzonych przez ZBS w Puszczy Białowieskiej zainicjowały wiele pozytywnych działań o charakterze ochronnym. Pracownicy Zakładu wspólnie z organizacjami społecznymi jako pierwsi w Polsce wystąpili do władz oraz do opinii publicznej z apelami o ochronę gatunkową dużych drapieżników w naszym kraju. Poskutkowało to po latach całkowitą ochroną wilka i rysia w Polsce. Naukowcy zaproponowali także zasady gospodarki łowieckiej sprzyjające występowaniu dużych drapieżników oraz wystąpili z projektem odbudowy i ochrony korytarzy migracyjnych dla zwierząt.

Radosław Szymczuk

dr Wojciech Śmietana, badacz wilków i rysi w Bieszczadach:
Jeśli chodzi o badania telemetryczne, które również sam prowadzę, to uważam, że w niektórych przypadkach są one niezbędne. Jeśli chcemy poznać jakiś gatunek zwierząt i zrobić to dokładnie, musimy przeprowadzić takie badania. Wiąże się to oczywiście z odławianiem, usypianiem tych zwierząt, ale można to robić w sposób jak najbardziej bezpieczny dla nich. Ważne jest również, aby odławiać i śledzić jak najmniejszą liczbę zwierząt, które mają służyć do tych badań. Mogę jednak zrozumieć fakt, że w ocenie innych osób badania telemetryczne budzą kontrowersje. Co mogę jednak na to odpowiedzieć? Posłużę się takim przykładem. Gdyby reprezentanci obcej cywilizacji przylecieli na Ziemię, żeby przeprowadzić tutaj badania nad Ziemianami, aby ich lepiej zrozumieć i poznać i w tym celu chcieli przeprowadzić na nich badania telemetryczne, to zgłosiłbym się jako ochotnik do takich badań i do noszenia obroży telemetrycznej. Wolałbym bowiem, aby przybysze z innej cywilizacji dowiedzieli się o nas jak najwięcej i później pokojowo byli do nas nastawieni, niż gdyby z powodu swej niewiedzy nas zaatakowali. Taka obroża zakładana zwierzętom do badań nie może być cięższa niż 1% masy ich ciała, więc w moim przypadku ważyłaby 800 gram. Nie jest to ciężar, który sprawiałby mi jakiś większy problem.

Wypowiedź z wywiadu dla "Dzikiego Życia" (nr 3/2002), Lutowiska, dn. 27.11.2001 r.

Niniejszy dokument (wkładka "Dzika Polska") został opublikowany dzięki pomocy finansowej Unii Europejskiej. Za treść tego dokumentu odpowiada Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. Poglądy w nim wyrażone nie odzwierciedlają w żadnym razie oficjalnego stanowiska Unii Europejskiej.