Miesięcznik Dzikie Życie

12-1/162-163 2007/2008 Gru 2007 / Stycz 2008

GMO – zagrożenia ekologiczne, zdrowotne i ekonomiczne

Jadwiga Łopata

Celem tego artykułu jest przybliżenie faktów, które są ukrywane lub podawane skrótowo i niejasno. Tymczasem chodzi o sprawy kluczowe dla nas wszystkich: niezależność żywieniową, nasze zdrowie, stan środowiska naturalnego. Jeśli natychmiast nie podejmiemy zdecydowanych działań, to w nadchodzących latach triumf odniosą ponadnarodowe korporacje. Zaleją one nasze rynki niechcianą, szkodliwą dla zdrowia i środowiska żywnością modyfikowaną genetycznie (GMO). Wkrótce możemy być pozbawieni możliwości wyboru żywności, którą chcemy produkować i konsumować. Lokalne i regionalne działania mają kluczowe znaczenie dla zapewnienia dalszego istnienia rolnictwa wolnego od GMO i żywności bez GMO.

Archiwum ICPP

...W sprawie GMO Polska powinna się upierać i nie dopuszczać tych upraw na swoje terytorium, nawet ryzykując konflikt z Komisją Europejską. Jednocześnie rząd polski powinien czynić aktywne starania na forum Rady Europy, zmierzające przynajmniej do wprowadzenia możliwości zakazania GMO na poziomie krajowym. Razem stańmy w silnym froncie sprzeciwu wobec zagrożenia dla naszego środowiska i naszego zdrowia.

– z listu europosła Janusza Wojciechowskiego.

Co to jest gmo?

GMO – Genetycznie zModyfikowany Organizm (organizm transgeniczny). Na stronie Ministerstwa Środowiska można przeczytać:

...Organizm genetycznie zmodyfikowany to organizm inny niż organizm człowieka, w którym materiał genetyczny został zmieniony w sposób nie zachodzący w warunkach naturalnych...

Innymi słowy, genetyczna modyfikacja w przypadku GMO oznacza sztuczne wstawienie obcych genów do materiału genetycznego danego organizmu. Geny przenosi się przekraczając granice między gatunkami, np. geny zwierząt do rośliny. Metody przy tym stosowane są nieprecyzyjne! Nigdy w przyrodzie takie organizmy nie powstają w sposób naturalny, np. pomidor z genem ryby, ziemniak z genem meduzy, karp i ryż z genami człowieka, sałata z genem szczura, soja i kukurydza z genami bakterii.

Dr Zbigniew Hałat, lekarz specjalista epidemiolog, wyjaśnia:

...Organizmy genetycznie zmodyfikowane (Genetically Modified Organisms – GMO) są jednostkami biologicznymi zdolnymi do replikacji i przenoszenia materiału genetycznego, w których materiał genetyczny został zmieniony w sposób niezachodzący w warunkach naturalnych. Promotory i wektory – nośniki obcych genów wprowadzanych do genomu gospodarza – z założenia mają przełamać barierę genetyczną, np. pomiędzy światem roślin i zwierząt. W tym celu wykorzystywane są agresywne wirusy, jak wirus mięsaka Rousa. W przebiegu procesu tylko nikła część organizmów ulega modyfikacji i dla ich oddzielenia od niezmodyfikowanej reszty wszystkie poddaje się działaniu antybiotyków, w tym należących do grup stosowanych w lecznictwie, jak aminoglikozydy lub tetracykliny. Przeżywają tylko te konstrukty genetyczne, które wyposażono w markerowe geny oporności na antybiotyki. Z rakotwórczych wirusów mogą powstać nowe zarazki o nie dających się przewidzieć losach, a zmodyfikowane organizmy mogą przenieść antybiotykoodporność na ludzi, zwierzęta i rośliny. Krytycznym problemem jest plejotropia, czyli zaskakująca ekspresja pojedynczego genu w jego nowej lokalizacji w konstelacji genów gospodarza, prowadząca do nieoczekiwanych i licznych efektów w zmodyfikowanym organizmie. Niespodziewanie mogą pojawić się białka, w tym toksyny i alergeny, będące powodem wielu zagrożeń zdrowia człowieka i środowiska...

Archiwum ICPP

Niespełnione obietnice – zagrożenia GMO

Genetycznie zmodyfikowane rośliny uprawia się komercyjnie dopiero od 10 lat. 70% światowej produkcji roślin GM ma miejsce w USA i Kanadzie, 20% w Argentynie, 5% w Brazylii, 4% w Chinach. W krajach UE niewielkie ilości w Hiszpanii, Niemczech, Francji, Czechach. Najczęściej uprawia się soję, kukurydzę, rzepak i bawełnę. Około 60% przetworzonych produktów spożywczych zawiera soję lub kukurydzę.

Wprowadzeniu roślin GM na rynek towarzyszyły kampanie wielkich korporacji obiecujące:

  • uzyskanie wyższych plonów
  • mniejsze zużycie herbicydów
  • rozwiązanie problemu głodu na świecie
  • możliwość zachowania czystości naturalnych nasion
Archiwum ICPP

Po 10 latach komercyjnych upraw i niezależnych doświadczeń, prawda okazuje się być inna. Modyfikacje genetyczne nie przyczyniły się do zmniejszenia ilości stosowanych herbicydów. Potwierdzają to rolnicy i niezależni eksperci. Na przykład dr Charles Benbrook, jeden z bardziej znanych niezależnych ekspertów ds. rolnictwa, opierając się na danych Departamentu Rolnictwa USA stwierdził, że zużycie pestycydów i herbicydów na 222 mln ha uprawy GM soi, GM kukurydzy i GM bawełny w USA w latach 1996-2004 było większe w porównaniu z uprawami tradycyjnymi o 22,7 tys. ton.

Według Benbrooka, w wyniku wprowadzenia do upraw genetycznie modyfikowanych ziaren amerykańscy farmerzy stracili miliardy dolarów z eksportu. W południowo-wschodnim rejonie USA, gdzie niemal całkowicie przekształcono uprawę soi i bawełny w kierunku ich genetycznie zmodyfikowanych odpowiedników, rolnictwo jest niemal na skraju załamania. Rekordy bije liczba wykorzystywanych środków ochrony roślin i przez to zyskowność farm gwałtownie spada.

Rolnicy, którzy kupują ziarno GM, uzależniają się od chemicznych korporacji, ziarna są patentowane i trzeba je kupować co roku od producenta (nie wolno wysiewać zebranych ziaren). Zysk wynikający z upraw GMO trafia w dużej części do producentów nasion objętych patentami.

Stwierdzono także, iż dochodzi na dużą skalę do krzyżowania między roślinami GM a konwencjonalnymi. Pyłki roślin GM są przenoszone przez wiatr, owady i ludzi na sąsiednie uprawy i nie sposób temu zapobiec. Badania w Central Science Laboratory (Anglia) potwierdziły, że pyłki rzepaku mogą być roznoszone na odległość 26 km. Natomiast badania przeprowadzone przez Uniwersytet w Reading (Anglia) wykazały, iż rzepak oleisty GM krzyżuje się w drodze zapylenia z dziko rosnącymi gatunkami kapustowatych (kalarepa, rzepa, buraki pastewne, rzodkiew), tworząc superchwasty.

Współistnienie – sąsiedztwo – koegzystencja to tylko polityczne hasła, które mają być rozumiane jako możliwość prowadzenia upraw bez GMO obok upraw zmodyfikowanych genetycznie bez ryzyka zanieczyszczenia tych pierwszych. W praktyce współistnienie roślin genetycznie zmodyfikowanych z roślinami naturalnymi nie jest możliwe, tak jak nie jest możliwa jednoczesna cisza i hałas w tym samym pomieszczeniu.

Ustawy i akty regulujące tzw. współistnienie roślin GM i roślin tradycyjnych, polegające np. na wprowadzaniu zapór zasiewowych i odległości między uprawami, nie sprawdzają się i nie gwarantują czystości ziarna. Na przykład w USA, po 10 latach stosowania roślin GM, zanieczyszczenie upraw tradycyjnych sięga 80% pomimo, że obiecywano rolnikom, że nie będzie większe niż 1%.

Według prof. Jana Narkiewicza-Jodko z Instytutu Warzywnictwa w Skierniewicach, „dowody zebrane w ostatnich latach wykazują niezbicie, że wysokość plonów bynajmniej nie wzrosła. Z relacji rolników z Północnej Ameryki wynika, że plony są znacznie niższe niż oczekiwano, co potwierdzają niezależne badania naukowe. Na przykład wydajność GM soi RR spada o 5-10%”.

GMO zamiast przyczyniać się do rozwiązania problemu głodu na świecie, dodatkowo powoduje jego pogłębienie. Wprowadzenie technologii GM zaburza równowagę przyrody w istniejących ekosystemach i w dalszej kolejności powoduje najgorsze skutki: wyjałowienia gleby, niskie plony, stałe zagrożenia chorobami. Warto pamiętać, że miliony tradycyjnych rolników zachowują swoje nasiona lub wymieniają je z sąsiadami. To jest ich podstawowe prawo i od tego zależy ich przetrwanie. Odebranie im tego prawa poprzez patentowanie nasion czy roślin to niszczenie podstaw ich bytu. Rzeczywisty problem głodu nie tkwi w braku żywności; na świecie produkuje się ją w wystarczającej ilości! Głód jest wynikiem niewłaściwej polityki rolnej i niewłaściwej dystrybucji żywności. – „Technologia genetyczna niszczy związki rolniczej agrokultury. Jeżeli dopuścimy do dalszego szerzenia się technologii agro-genetycznej, bieda i głód będą się zwiększać.” – mówi dr Vandana Shiva z Indii, laureat Alternatywnej Nagrody Nobla.

Archiwum ICPP

Genetycznie zmodyfikowane nasiona, rośliny i inne organizmy są patentowane, co zwiększa kontrolę ponadnarodowych korporacji nad rolnikami oraz nad produkcją i konsumpcją żywności. Rolnicy stosujący uprawy GM muszą płacić opłaty tantiemowe oraz są pociągani do odpowiedzialności za problemy (np. za zanieczyszczanie upraw) związane z tymi uprawami. Wartość ich gruntów ornych spada ze względu na zanieczyszczenie przez GMO, które pozostaje w glebie kilkanaście lat. Rolnik z Dakoty (USA), Tom Wiley, mówi: „Rolnicy są oskarżani o użycie GMO, które znalazło się na ich polach w wyniku zapylenia. Rolnicy nie chcą tych nasion”. Ken Ralph z Tennessee spędził 4 miesiące w więzieniu i zapłacił 1,8 mln dolarów kary za ponowne użycie nasion soi-GM.

Kolejny problem stanowią superchwasty. Odporny na herbicydy szczep przymiotna kanadyjskiego rozprzestrzenił się dotychczas w 10 stanach USA. Rolnicy nie mogą sobie z nim dać rady, nawet jeśli stosują trzykrotnie bardziej stężone dawki herbicydów w dwukrotnie większych dawkach niż zalecane. Superchwasty osiągają ponad 3 metry wysokości, rosną szybko, a jedna roślina wytwarza ponad 200 tysięcy wiatrosiewnych nasion.

GMO raz wprowadzone do środowiska nie mogą być z niego usunięte i kontrolowane. Prof. Jan Narkiewicz-Jodko twierdzi, że

uwolnione do środowiska żywe organizmy transgeniczne (nasiona, sadzeniaki), ze względu na silne swe właściwości rozprzestrzeniania się, mogą zanieczyścić cały teren, a po dłuższym czasie wyprzeć uprawy ekologiczne, integrowane i konwencjonalne, prowadząc do nieprzewidywalnych i nieodwracalnych skutków. Ze względu na to, że pyłek z roślin transgenicznych utrzymuje się w powietrzu do kilku godzin, a przy odpowiedniej prędkości wiatru przenosi się na dziesiątki kilometrów, istnieje duże zagrożenie dla upraw ekologicznych, integrowanych i konwencjonalnych.

Konsumenci (70-80%) z całej Europy reagują silnym sprzeciwem wobec GMO. Mimo tego ponadnarodowe korporacje, USA, WTO i UE wpychają GMO na nasze stoły i pola. Nowy sondaż opinii publicznej przeprowadzony przez Eurobarometr potwierdza niechęć społeczeństwa do żywności GM. Sondaż został przeprowadzony we wszystkich 25 krajach UE na grupie 25 tys. osób. Wynika z niego, że 3/4 pytanych osób jest przeciwne eksperymentowaniu z genami przy produkcji żywności. Uważają oni, że genetycznie zmodyfikowana żywność jest niepotrzebna, moralnie nie do zaakceptowania i jest zbyt dużym zagrożeniem dla społeczeństwa. Z porównania danych z poprzednich lat wynika, że liczba przeciwników GMO rośnie z roku na rok.

Zagrożenia zdrowia i wartości etycznych

Nigdy wcześniej genetycznie zmodyfikowane organizmy nie były częścią naszej diety. Nie zbadano, czy są one bezpieczne. Amerykański Urząd ds. Rolnictwa (USDA) wydał w 2004 r. 180 mln dolarów na badania w dziedzinie biotechnologii, z czego tylko 2% na badania ryzyka związanego z tym sektorem.

Archiwum ICPP

Karmienie szczurów kukurydzą zmodyfikowaną genetycznie wywołało dramatyczne efekty, m.in.: podwyższoną liczbę białych krwinek w przypadku samców, zmniejszoną liczbę nierozwiniętych czerwonych krwinek oraz znaczący wzrost poziomu cukru we krwi u samic, a także częstsze występowanie zaburzeń pracy nerek u samców (np. zapalenia). Wysoki poziom śmiertelności i zaburzenia wzrostu u szczurzego potomstwa to wynik karmienia ich matek genetycznie modyfikowaną soją. Z badanej próbki matek karmionych soją GM aż 55,6% szczurzego potomstwa zmarło w ciągu 3 tygodni. Dla porównania – tylko 9% takich szczurów umierało, gdy były karmione naturalną soją oraz 6,8% w przypadku, gdy matki w ogóle nie były karmione produktami zawierającymi soję.

Według dr. Zbigniewa Hałata, GMO może być powodem wielu zagrożeń zdrowia i środowiska:

  • nowe alergeny mogą pojawić się w żywności i pyłku, i w ten sposób uwolnić się do środowiska;
  • nowe toksyny mogą pojawić się w żywności, co spowoduje, że zarówno organizmy agroekosystemu, jak i ludzie będą eksponowani na nowe toksyny, kiedy wejdą w kontakt z GMO lub zjedzą rośliny tak zmodyfikowane;
  • toksyny występujące w środkach spożywczych mogą osiągać wyższe stężenia lub pojawiać się w częściach jadalnych roślin; ogólny wzrost stężenia substancji wytwarzanych przez roślinę może doprowadzić do pojawienia się ich toksycznych poziomów w częściach jadalnych;
  • po wprowadzeniu do roślin nowych genów, zmodyfikowane organizmy mogą wytwarzać wcześniej nieznane kombinacje białek, wywołujące nieprzewidywalne efekty, a w efekcie mogą wystąpić straty wartości odżywczej roślin.

Badania wykazały, że zarejestrowana w 1998 r. jako pasza dla zwierząt hodowlanych genetycznie zmodyfikowana kukurydza StarLink zanieczyściła 10% zbiorów amerykańskiej kukurydzy, a także znalazła zastosowanie w przetwórstwie spożywczym. W ciągu dwóch miesięcy po ujawnieniu afery amerykańskie zrzeszenia producentów żywności przetworzonej (National Ford Processors Association i Grocery Manufacturers of America) zanotowały 90-krotny wzrost zgłoszeń reakcji alergicznych łączonych z żółtą kukurydzą. Jeden z raportów przekazanych do FDA dotyczył 210 konsumentów, u których po spożyciu produktów kukurydzianych rozwinęły się reakcje alergiczne, w 74 przypadkach wymagające interwencji lekarza, a w 20 – pomocy ratującej życie.

Strefy wolne od GMO

W Unii Europejskiej 172 duże regiony (województwa) i około 4500 mniejszych regionów (jak powiaty, gminy, wsie) zadeklarowało się jako strefy wolne od GMO. Na przykład strefami wolnymi od GMO ogłosiły się: w Anglii 44 hrabstwa (14 milionów mieszkańców); cała Grecja; we Francji 14 z 21 regionów (3/4 Francuzów chce całkowitego moratorium na GMO w rolnictwie); Włochy: 90% powierzchni; cała Austria i cała Polska.

W Polsce wszystkie Sejmiki Wojewódzkie zadeklarowały chęć tworzenia stref wolnych od GMO, podpisując odpowiednie dokumenty. Tym samym cała Polska ogłosiła się strefą wolną od GMO! Niestety, decyzje podjęte przez lokalne samorządy i władze nie mają mocy prawnej. Mają jednak niezwykle duże znaczenie edukacyjne i lobbingowe. Dają mocny sygnał Rządowi RP, Komisji Europejskiej, Parlamentowi Europejskiemu i innym krajom członkowskim, że Polacy nie chcą gmo!

Ta aktywna postawa samorządów, organizacji rolniczych i ekologicznych doprowadziła do podpisania przez Rząd RP ustawy wprowadzającej zakaz sprzedaży nasion genetycznie zmodyfikowanych oraz upraw roślin genetycznie zmodyfikowanych. W ustawie z dnia 27 kwietnia 2006 r. o zmianie ustawy o nasiennictwie oraz ustawy o ochronie roślin, obowiązującej od 2 lipca 2006 r., czytamy: „Odmian genetycznie zmodyfikowanych nie wpisuje się do krajowego rejestru (...) Materiał siewny odmian genetycznie zmodyfikowanych nie może być dopuszczony do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”. To bardzo dobry krok w kierunku tworzenia z Polski kraju wolnego od GMO.

Rosnące zagrożenia – wprowadzanie gmo tylnymi drzwiami

Stosowanie w paszach organizmów genetycznie zmodyfikowanych zagraża naszemu rolnictwu, środowisku oraz naraża zdrowie konsumentów i zwierząt. Nie udowodniono, że żywność pochodząca od zwierząt karmionych paszami zawierającymi GMO jest bezpieczna, zaś wyniki niezależnych badań wskazują, że należy wykazać jak najdalej posuniętą ostrożność. 70-80% konsumentów nie chce jeść żywności pochodzącej od zwierząt karmionych paszą GMO.

Raport Raffaele Mazza opublikowany w „Transgenic Research” donosi: „Fragmenty zmienionych genów występujących w ziarnach znaleziono we krwi, wątrobie, śledzionie i nerkach świń karmionych genetycznie modyfikowaną żywnością”.

W październiku 2000 r. Jerry Rosman (rolnik i technik żywieniowy ze stanu Iowa, USA) rozpoczął karmienie 200 macior paszą zrobioną z kukurydzy GM, którą uprawiał w swoim gospodarstwie. Obecnie Rosman wierzy, że ta decyzja kosztowała go milion dolarów, utratę macior i stada krów i być może utratę całego gospodarstwa. 80% jego macior karmionych paszą zrobioną z kukurydzy GM miało problemy z płodnością.

22 lipca 2006 r. Sejm RP przyjął ustawę o paszach z poprawkami Senatu. Ustawa ta zakazuje wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt pasz genetycznie zmodyfikowanych oraz organizmów genetycznie zmodyfikowanych, przeznaczonych do użytku paszowego. Zakaz stosowania GMO w paszach wprowadza się z dwuletnim vacatio legis. Oznacza to, że jeśli rząd w ciągu dwóch lat nie przedstawi dowodów na brak szkodliwości GMO w paszach, zakaz wchodzi automatycznie w życie. Prezydent podpisał ustawę 2 sierpnia 2006 r.

Tymczasem niemodyfikowana soja i jej produkty są dostępne na międzynarodowym rynku w dużych ilościach i w cenach niewiele wyższych od tych z GMO.

Biopaliwowa pułapka

Ustawa o biopaliwach może stać się niedźwiedzią przysługą dla polskiej wsi. Pod płaszczykiem promocji czystych, przyjaznych środowisku paliw, ustawa w rzeczywistości promuje produkcję z użyciem dużej ilości chemii, jak również otwiera drzwi genetycznie modyfikowanym ziarnom, co w dalszej konsekwencji doprowadzi do zanieczyszczenia środowiska i rodzimych nasion. W ustawie o biopaliwach nie ma zapisu zabraniającego używania GMO do produkcji biopaliw.

Legalizacja importu rzepaku GT73 jest groźna dla rolnictwa i środowiska. Komisja Europejska zezwoliła na import genetycznie modyfikowanego rzepaku GT73 w całości. Nasiona rzepaku są małe i mogą być łatwo rozsypane albo przeniesione przez wiatr. W sierpniu 2004 r. badania przeprowadzone przez Japońskie Centrum Badań Fauny i Flory ujawniły, że w okolicach portu w Kashima, gdzie rozładowywano nasiona zmodyfikowanego genetycznie rzepaku, rośliny GM rosły dziko w 25 z 48 punktów kontrolnych w promieniu 5 kilometrów od portu.

Zanieczyszczenie nasion może również nastąpić podczas transportu, przechowywania itp., w wyniku niezamierzonego lub zamierzonego zmieszania nasion genetycznie zmodyfikowanych z nasionami tradycyjnymi.

Domagajmy się od rządu Rp, Parlamentu Europejskiego i Unii Europejskiej wprowadzenia całkowitego zakazu (moratorium) na GMO w Polsce i innych krajach UE.

Jadwiga Łopata

Autorka jest wiceprezeską ICPPC i laureatką Nagrody Goldmana (zwanej „ekologicznym Noblem”).

ICPPC – International Coalition to Protect the Polish Countryside, Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi. Kontakt: 34-146 Stryszów 156, tel./fax. 033 879 71 14, e-mail: biuro@icppc.pl, www.icppc.pl, www.gmo.icppc.pl, www.eko-cel.pl

Logo Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Katowicach

Kolumna dofinansowana przez Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.