Miesięcznik Dzikie Życie

7-8/301-302 2019 Lipiec / sierpień 2019

Elektrownia Północ przechodzi do historii

Diana Maciąga, Radosław Ślusarczyk

Węglowa Elektrownia Północ nie powstanie. Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z czerwca 2019 r. ostatecznie kończy wieloletnią batalię między należącą do rodziny Kulczyków spółką Polenergia a mieszkańcami i organizacjami społecznymi, które sprzeciwiały się tej brudnej inwestycji1. To największy, jak dotąd, sukces polskiej kampanii dla ochrony klimatu i wzorowy przykład współpracy „lokalsów” i organizacji.

Kolos na Północy

Należąca do miliardera Jana Kulczyka Elektrownia Północ miała być największą nową elektrownią węglową w Europie i stanąć pod Pelplinem. Prawie tak wysoka jak Pałac Kultury byłaby doskonale widoczna z oddalonego o 22 km Malborka. Gdyby 4,5 mln ton węgla, który rocznie miała spalać, załadować na wagony, taki pociąg rozciągałby się wzdłuż prawie całej wschodniej granicy Polski. W ciągu 35 lat funkcjonowania elektrownia wyemitowałaby ok. 330 milionów ton CO2 – to prawie tyle, ile wynoszą roczne emisje Polski – a jej koszty zdrowotne oszacowano na 1,5-4,6 mld zł.

Obrazek

25 czerwca 2016 r. aktywiści koalicji Stop Elektrowni Północ przyjechali do Tczewa, aby w sercu regionu rozmawiać z mieszkańcami o potencjalnych skutkach planowanej budowy Elektrowni Północ. Fot. Archiwum Pracowni

Kiedy w 2013 r. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot podjęła się koordynacji i prowadzenia kampanii, Elektrownia Północ miała wszystkie niezbędne pozwolenia i niewielu wierzyło, że budowę można jeszcze powstrzymać. Z początku sprzeciwiało się jej tylko lokalne Stowarzyszenie Eko-Kociewie, założone przez rodzinę rolników, którzy nie chcieli żyć w cieniu węglowego kolosa. Jednak sprawa „Północy” połączyła różne środowiska, które wspierały się przez wiele lat zmagań z elektrownią.

Dla Pracowni na rzecz Wszystkich Istot była to pierwsza kampania w obronie klimatu i pierwsze spotkanie z wielkoskalową energetyką. A zaczęło się od zagrożonej przyrody Wisły.

Ryby głosu nie mają?

Elektrownia Północ pobierałaby wodę z Dolnej Wisły na potrzeby chłodzenia bloków węglowych. Ichtiolodzy wykazali, że jej system chłodzący zasysałby i zabijał rocznie nawet 2 mln sztuk narybku i młodych ryb z wszystkich 45 gatunków żyjących w tej rzece, w tym ściśle chronionych. Z kolei podgrzane ścieki zrzucane do Wisły stanowiłyby poważne zagrożenie dla ryb łososiowatych. Do rzeki przedostawałyby się też biocydy – silnie toksyczne związki chemiczne, których zadaniem jest niszczenie życia biologicznego w systemie chłodzenia elektrowni. A wszystko to działoby się w obszarze chronionym w ramach sieci Natura 2000.

Cukierki od inwestora

O wiele bardziej niż o środowisko Polenergia dbała o dobry PR w regionie. Podczas „Dni Pelplina” można było od Elektrowni wygrać rowery, innym razem aparat fotograficzny, a szkoła organizowała dla dzieci konkurs plastyczny na wizję ich miejscowości z elektrownią. Domek przypominający szkołę, dużo zieleni, a nawet wiatraki – wizje dzieciaków często nie pokrywały się z planami inwestora.

Powołano nawet stowarzyszenie wspierające tę inwestycję. Inwestor starał się też maksymalnie utrudnić sceptycznym mieszkańcom udział w konsultacjach społecznych. Jeśli już jakimś cudem udało się im o nich dowiedzieć, prędzej niż na odpowiedzi za zadane pytania liczyć mogli na cukierki z logo elektrowni.

O Elektrowni dobrze albo wcale

Trudno uwierzyć, ale w 2013 r. poza Pelplinem i Rajkowami mało kto słyszał o Elektrowni Północ. Mieszkańcy Tczewa, Malborka czy Trójmiasta nie mieli pojęcia, że w ich regionie ma stanąć taka instalacja. Próżno było szukać jej w mediach regionalnych, a lokalne gazety jeśli już o niej pisały, to wyłącznie w superlatywach. Tymczasem inwestor wydawał własną gazetę „Nasza Elektrownia”, w której promował energetykę węglową jako panaceum na energetyczno-ekonomiczne bolączki Pomorza. Potrzeba było kilku lat pracy z dziennikarzami, debat, wydarzeń, tysięcy ulotek, by przełamać medialną blokadę w regionie. Gdy to się udało osiągnąć dobrotliwy wizerunek „Północy” legł w gruzach. O zagrożeniach ze strony elektrowni jako pierwszy pisał Miesięcznik Dzikie Życie – ukazały się aż trzy numery poświęcone temu tematowi2.

Kłamstwo ma krótkie nogi

Miliarder Jan Kulczyk (zmarł w 2015 r.) wielokrotnie powtarzał, że jego misją i priorytetem jest dbanie o środowisko. Przewodniczył ekologicznej Fundacji Green Cross International, należał też do zespołu ekspertów, przywódców i noblistów, których celem miało być rozwiązanie globalnego kryzysu klimatycznego. Zasłynął wypowiedzią: „jeśli dzisiaj nie zaczniemy eliminować źródeł globalnych zagrożeń środowiskowych, to jutro one wyeliminują nas”. Jednocześnie najbogatszy Polak inwestował w paliwa kopalne i produkcję brudnej energii na 4 kontynentach. Wzniosłe słowa okazały się warte tyle, co deklaracje Pinokia. I to właśnie ta postać stała się symbolem założonej przez nas petycji do Kulczyka o rezygnację z budowy „Północy”, którą podpisało kilka tysięcy osób obnażając hipokryzję słynnego biznesmena i jego otoczenia.

Oczyszczacz powietrza XXL

Wnikliwa analiza dokumentów inwestora odkryła, jak potężny wpływ „Północ” miałaby na środowisko. Przykładowo, według prawa zrzut ścieków do wód będących siedliskiem zimnolubnych ryb łososiowatych nie może podnieść temperatury wody o więcej niż 1,5°C i powyżej 21,5°C. Tymczasem Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska pozwolił na przesunięcie tej granicy aż do 26,5 stopni. Po interwencji Pracowni na rzecz Wszystkich Istot Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska zmienił decyzję środowiskową uchylając ją i nakładając na Elektrownię Północ wyższe limity zrzutu ścieków do Wisły.

Emisje metali ciężkich do powietrza zostały zaniżone około stukrotnie. Oznaczałoby to, że będą one czystsze, niż powietrze w Puszczy Boreckiej! Jak stwierdził autor analizy, dr. hab. Leszek Pazderski: „Gdyby było to prawdą, osobom spragnionym szczególnie czystego powietrza należałoby polecić wyjazd nie na Mazury, lecz w rejon tej niezwykłej instalacji spalania paliw”. Emisje wielu innych szkodliwych związków, wpływ elektrowni na zdrowie czy na wpisany na listę UNESCO zamek w Malborku, inwestor zignorował. Bez zastrzeżeń zaakceptowały to zarówno lokalne władze, jak i administracja ochrony środowiska.

Sprawa „Północy” to koronny dowód na to, że kontrola inwestycji przez organizacje społeczne jest absolutnie niezbędna.

Koalicja nie do pobicia

Powstrzymanie budowy „Północy” to wspólny sukces Koalicji Stop Elektrowni Północ. Najpierw tworzyło ją Eko-Kociewie, Pracownia na rzecz Wszystkich Istot, ClientEarth. W sprawie analizy wpływu Elektrowni na ryby i zanieczyszczeń powietrza wody zdrowia ludzi wspierało nas liczne grono naukowców. Potem dołączyły do niej HEAL Polska, WWF, Greenpeace, Towarzystwo na rzecz Ziemi, Zielony Instytut oraz Stowarzyszenie Ekologiczno-Kulturalne „Wspólna Ziemia”, które pomagało w kontaktach z lokalną społecznością, zwłaszcza w temacie energetycznej alternatywy dla Pomorza, którą promowały w Trójmieście czy na dożynkowych festynach (na długo zapamiętamy hasło „Z nową energią w Starym Polu”). Do koalicji dołączyły też lokalne organizacje: FabLab Elbląg i Towarzystwo Przyrodnicze „Kawka”, których członkinie wzięły wcześniej udział w organizowanym przez Pracownię na rzecz Wszystkich Istot na Pomorzu szkoleniu „Strażnicy Klimatu”.

Obrazek

Koniec tematu

Rzeczy stają się niemożliwe dopiero, gdy się poddasz. Do 2016 r. Elektrownia Północ straciła pozwolenie na budowę. Kampania Stop EP zapoczątkowała w Polsce debatę o nieopłacalności elektrowni węglowych i o potężnym wpływie energetyki na zasoby wodne i środowisko przyrodnicze rzek. Udowodniła, że dzięki współpracy lokalnej społeczności i organizacji społecznych, przyrodników, prawników, specjalistów od klimatu i energii, doświadczonych aktywistów i zwykłych ludzi – przed niszczeniem przyrody i klimatu można powstrzymać nawet najbogatszego człowieka w Polsce.

W 2019 r. historyczne zwycięstwo z Elektrownią Północ przypieczętowała decyzja NSA, powinna ona definitywnie zakończyć temat elektrowni węglowych w Polsce i uświadomić innym inwestorom, że kończy się era brudnej energetyki, a zaczyna się epoka ochrony klimatu. Jako społeczeństwo musimy dołożyć starań by EP była ostatnią z planowanych inwestycji w węgiel.

Diana Maciąga, Radosław Ślusarczyk

Ogromne wsparcie w działaniach prawnych otrzymaliśmy ze strony prawników z Kancelarii Radców Prawnych Sanecki Kowalik Filipcová oraz ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. Za wsparcie bardzo serdecznie dziękujemy.