Miesięcznik Dzikie Życie

7-8/313-314 2020 Lipiec / sierpień 2020

Rząd uległ pod naciskiem przyrodników? Świętokrzyski Park Narodowy zostanie powiększony!

Łukasz Misiuna

„Bij w korpus a głowa sama opadnie”, Feliks Stamm, legendarny trener polskich bokserów

„Uderz w stół a nożyce się odezwą”, przysłowie polskie

„Aleksander Kwaśniewski jedną ręką powstrzymuje powódź, drugą ręką podpisuje konstytucję”, Marcin Świetlicki, poeta

24.05.2020 w Międzynarodowym Dniu Parków Narodowych prezydent Polski Andrzej Duda i minister środowiska Michał Woś pokonali na własnych nogach drogę wiodącą od granic Świętokrzyskiego Parku Narodowego (ŚPN) aż na Łysiec, jedno z najcenniejszych miejsc w całym parku1. Niczym dawniej piastowscy królowie. Następnie minister ogłosił, że ŚPN zostanie powiększony o kilkadziesiąt hektarów. Świętokrzyscy przyrodnicy i mieszkańcy województwa od ponad roku walczą o zachowanie parku w nienaruszonym stanie. Zapowiedź rządu to sukces całego społecznego ruchu na rzecz obrony ŚPN.

Powiększenie, ale pomniejszenie – sukces, ale porażka

To sukces nieoczekiwany i niezamierzony.

To nie zostało wyrażone wprost, ale jest przecież jasne. Rząd ogłaszając pomysł włączenia nowego terenu do ŚPN2, chce przekupić opinię publiczną w sprawie usunięcia z granic parku Łyśca. Przekaz brzmi mniej więcej tak: „dajmy oblatom Łysiec, w zamian park dostanie nie 5 a 60 ha. Chyba się nie będziecie o to kłócić?”. Trzeba też pamiętać, że jest kampania wyborcza, a sprawa Łyśca poruszyła znaczną część… elektoratu.

Obrazek

Teren, który „utracił” wartości przyrodnicze w Świętokrzyskim Parku Narodowym. Fot. Łukasz Misiuna

Na powiększanie obszarów chronionych warto patrzeć przychylnym okiem. Tym bardziej, że akurat ten rząd jest jawnie antyprzyrodniczy. Jednak „łykając” te 60 ha ptasiego mleczka podawanego ministerialnym dzióbkiem, przyrodnicy mogą się zadławić. A nawet je zwrócić.

Deklaracja o powiększeniu ŚPN nijak się ma formalnoprawnie i merytorycznie do planów zmniejszenia tego parku o Łysiec. To dwie różne sprawy i muszą się tu toczyć dwa odrębne postępowania. To nie jest deal. To jest walka o zachowanie integralności parku i zachowanie w rękach Skarbu Państwa i Polaków terenu o wyjątkowym, unikatowym znaczeniu w naszej historii. A plan powiększenia powierzchni parku to odprysk tej walki, skutek uboczny. Efekt wielomiesięcznej pracy, uporu i konsekwencji przyrodników. Jeśli minister Woś zechciał powiększyć park o 60 ha lasu Nadleśnictwa Łagów, to świetnie, cieszymy się, ale to całkowicie inna, odrębna, niepowiązana z Łyścem sprawa. I kibicujemy ministrowi w byciu konsekwentnym. Swoją drogą sugerowanie Polakom, że można oblatom dać Łysiec za 60 ha lasu, jest pewną… bezczelnością.

Tym bardziej, że nie wiadomo właściwie z jakiego powodu właśnie ten izolowany, w zasadzie młody las otoczony polami ma stać się częścią parku narodowego. Idąc tym tropem może się okazać, że najwyższą wartość przyrodniczą ma większość lasów gospodarczych w kraju. Im bardziej poszatkowane tym lepiej. Minister nie prowadzi dialogu ze środowiskiem świętokrzyskich przyrodników w tej sprawie. Rozmowy toczą się pomiędzy ministerstwem, dyrekcją ŚPN a nadleśnictwem. Czyli w zasadzie w obrębie urzędników państwowych. To tak jak by gadać do siebie.

Wyciąć serce – wszczepić implant

Nawiązując do tego co podaje kielecka „Gazeta Wyborcza”3, do ŚPN ma być włączony izolowany, 60 hektarowy las nieopodal wsi Grzegorzowice. Wybór takiej lokalizacji to duże ryzyko pogłębienia problemów malutkiego parku narodowego, którego kolejna enklawa miała by być izolowana od zasadniczego obszaru chronionego. Oderwany od całości parku obszar otoczony polami wygeneruje problemy ochrony trudne lub niemożliwe do rozwiązania, podobnie jak to jest w przypadku Lasu Serwis i Chełmowej Góry, które powoli tracą swoje wartości przyrodnicze. Ta lokalizacja może z czasem stać się kolejnym argumentem, że ŚPN jest za mały, zbyt izolowany i jego ochrona jest niemożliwa. Las planowany do włączenia do parku składa się z drzewostanów jaworowych, bukowych, dębowych jodłowych, lipowych, modrzewiowych i sosnowych w wieku od… 27 do 127 lat, leżących PLH 260002 „Łysogóry”. Dyrektor ŚPN Jan Reklewski w odpowiedzi na pytanie przyrodników Stowarzyszenia MOST o motywację dla włączenia tego właśnie lasu do parku napisał (pismo z dn. 12.06.2020): „Kryterium które przyświecało przyłączeniu tego obszaru była jego przynależność do obszaru sieci Natura 2000 PLH 260002 Łysogóry, którego znakomita większość pokrywa się już z obszarem ŚPN. W przedmiotowym fragmencie wg Planu Ochrony Przyrody będącego częścią PUL dla Nadleśnictwa Łagów na lata 2017-2026, zostały zinwentaryzowane siedlisko 9170 grądu środkowoeuropejskiego (Galio Carpinetum betuli), subkontynentalnego (Tilio-Carpinetum betuli) oraz gatunki z dyrektywy siedliskowej wydra (Lutra lutra) i bóbr (Castor fiber)”.

Obrazek

Świętokrzyski Park Narodowy i obszar planowany do włączenia do ŚPN. Opracowanie: Katarzyna Grudzień

Na pierwszy rzut oka wygląda to nieźle. Są tu ciekawe miejsca na przykład ze starymi bukami pełnymi dziupli i po rekonesansie przyrodniczym można uznać, że ten las kryje więcej wartości niż deklaruje dyrektor Reklewski. Trzeba to jednak dokładnie zbadać. Bardzo ważne jest też już na etapie koncepcji powiększenia parku przemyśleć, czy problemy nie przewyższą zysków.

Dyrektor Reklewski zapytany o ocenę takiego pomysłu napisał: „W opinii Dyrekcji ŚPN, z przyrodniczego punktu widzenia, najlepiej byłoby gdyby cały obszar Natura 2000 PLH 260002 Łysogóry został objęty najwyższą formą ochrony przyrody, jaką jest park narodowy. Nie cały obszar jest możliwy do przyłączenia, ale na pewno jest bardzo dobrym sygnałem jeśli potrzebę wzmocnienia i rozszerzenia ochrony przyrody popierają Lasy Państwowe i organy administracji centralnej. Przejęcie fragmentu stanowiącego własność Skarbu Państwa, daje możliwości sprawowania pełnej i skutecznej ochrony, w przeciwieństwie do gruntów obcej własności gdzie instrumenty prawne realizacji działań ochronnych są bardzo ograniczone”.

Trudno sobie wyobrazić w jaki sposób park narodowy ma realizować swoje cele będąc tak poszatkowaną, niewielką sumą kilku izolowanych kompleksów leśnych. Na terenie o takiej strukturze bardzo trudno zadbać o to, aby gatunki mogły swobodnie migrować i tworzyć trwałe, stabilne populacje. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że w komentarzu na temat własności gruntów ukryte jest przesłanie mówiące, że realizacja ochrony obszaru Łyśca jest trudna lub niemożliwa z uwagi na problemy własności terenu. Dlatego lepiej pozbyć się trudnego bagażu a w zamian wziąć coś, co nie będzie budzić zastrzeżeń.

Na ten sam zestaw pytań co dyrektor ŚPN do dziś nie odpowiedział minister Woś, a Nadleśnictwo Staszów odesłało przyrodników do… ministra Wosia.

Serce

Aby zmniejszyć powierzchnię ŚPN poprzez usunięcie z jego granic 5 ha ziemi na Łyścu wraz z unikalnymi odsłonięciami geologicznymi, stanowiskami zagrożonych wymarciem roślin i zwierząt oraz wyjątkowym zabytkiem jakim jest klasztor, rząd musi udowodnić, że teren ten utracił swoje wartości przyrodnicze, kulturowe i edukacyjne. Tego wobec faktów historycznych i przyrodniczych, naukowych nie da się obronić4.

W ciągu ponad roku działania przyrodników ze Stowarzyszenia MOST doprowadziły do tego, że rząd zaprzestał procedowania tej sprawy. Świętokrzyscy przyrodnicy opracowali raport z częściowo zrealizowanych badań na Łyścu. Raport wykazał, że miejsce ma ponadprzeciętną rangę przyrodniczą i nie ma racjonalnych powodów na usunięcie tego terenu z granic parku narodowego5. Dokument otrzymali minister środowiska i dyrektor parku narodowego. Stowarzyszenie MOST przygotowało także apel do prezydenta Polski, premiera, ministra środowiska, parlamentu i dyrektora ŚPN, aby wycofano się z tego szkodliwego i nieuzasadnionego projektu. Apel został podpisany przez kilkudziesięciu naukowców, polityków i działaczy z całej Polski. Powstała też petycja w tej sprawie, która podpisało kilkanaście tysięcy osób. Odbył się też protest pod klasztorem, w którym wzięło udział około 200 osób.

Dyrektor ŚPN Jan Reklewski próbował uniemożliwić badaczom wykonanie niezależnej ekspertyzy przyrodniczej Łyśca. Najpierw udzielił na nie zgody, po czym ją cofnął. Nałożył nowe wymagania. Ekipa Stowarzyszenia MOST przygotowała nowy zespól ekspertów krajowych i złożyła nowy wniosek o zgodę na badania. 27 maja 2020 r. dowiedziałem się, że procedura uzyskiwania podpisu Ministra Środowiska jest wydłużona. Kiedyś Dyrektor Departamentu Ochrony Przyrody z upoważnienia ministra mógł podpisywać decyzje zezwalające na odstępstwa. Teraz dyrektor nie ma takiego upoważnienia, stąd m.in takie opóźnienia. Przyczyniła się również do tego reorganizacja Ministerstwa Środowiska. Wydanie zgody w sierpniu czy październiku uniemożliwi prowadzenie badań, ponieważ przedmiot badań zniknie. Aż do kolejnej wiosny. W ten sposób ministerstwo zyskuje rok swobodnych działań.

Udało się jednak uzyskać w ministerstwie środowiska zapewnienie wyrażone drogą mailową, że okres badań zostanie wydłużony na kolejny rok kalendarzowy. O ile decyzja będzie pozytywna. Kolejne, uzupełnione wnioski są obecnie rozpatrywane (począwszy od 04.06.2020).

Obrazek

Obszar ochrony krajobrazowej Święty Krzyż w Świętokrzyskim Parku Narodowym. Fot. Łukasz Misiuna

Koniec, ale początek

Motorem napędowym wszystkich tych sytuacji i działań jest nieuzasadnione roszczenie superiora klasztoru oblatów na Łyścu ojca Mariana Puchały. O. Puchała forsuję tezę, jakoby klasztor i ziemie sąsiadujące miały zostać „oddane” oblatom. Tyle, że te ziemie nigdy nie były własnością oblatów. W sprzyjających politycznie okolicznościach superior prowadzi działalność lobbystyczną, która ma na celu wyrwanie Łyśca z własności Skarbu Państwa, a następnie przejęcie tego terenu przez zakon. W tych destrukcyjnych, antypaństwowych działaniach o. Puchałę wspiera poseł Mariusz Gosek z Solidarnej Polski, jeden z głównych „ziobrystów”, który jako członek zarządu województwa świętokrzyskiego głosił, że w sprawie Łyśca spotyka się z ministrem Wosiem, o. Puchałą i dyrektorem Reklewskim jako katolik i nie musi nikogo pytać o zgodę.

Plan powiększenia powierzchni ŚPN to świetna wiadomość. Bez włączenia strony społecznej i naukowców w proces zwiększenia powierzchni ŚPN, nie uda się uniknąć kolosalnych problemów w przyszłości. Jeśli rzeczywiście rząd jest zainteresowany ochroną świętokrzyskiej przyrody w ramach najwyższej formy ochrony, powinien zadbać o stworzenie szerokiej koalicji specjalistów: działaczy, samorządowców, naukowców, prawników, społeczników, przyrodników i leśników. Tylko wtedy powiększenie parku nie będzie zwykłą sztuczką, zabiegiem PR w czasie kampanii wyborczej. Tylko wtedy minister Woś udowodni, że jest ministrem środowiska a nie członkiem sztabu wyborczego, a jego celem jest dbanie o polską przyrodę a nie o Andrzeja Dudę i partię.

Nie ma powodu ani podstaw aby amputować ŚPN Łysiec. Nie ma powodu aby dać nam wmówić, że jak się wytnie Łysiec to się przeszczepi las koło Grzegorzowic. I wszystko będzie dobrze. Nie ma powodu sądzić, że to jest koniec sprawy. Ani nie będzie dobrze, ani nie będzie to koniec.

Łukasz Misiuna