Miesięcznik Dzikie Życie

10/316 2020 Październik 2020

Zawyć jak wilki i śpiewać pieśni. Rozmowa z zespołem Sutari

Wywiad Grzegorz Bożka

Czy wierzycie że swoją postawą uwrażliwiacie ludzi słuchających waszej muzyki na sprawy związane z tematyką środowiskową?

Kasia Kapela: Podobno są ludzie dla których muzyka mogłaby nie istnieć. Dla mnie ma moc oczyszczającą i wzmacniającą, dlatego kiedy słyszę treści, które we mnie rezonują czuję się wzmocniona – myślę sobie „O, to nie są tylko fanaberie w mojej głowie, inni też tak czują”, albo jakaś treść mnie intryguje i potem wraca, i pracuje. Nasza muzyka nie przyjęła formy bezpośrednich manifestów, ale mam nadzieję, że jest w pewien sposób użyteczna, np. poprzez ten efekt współodczuwania i że z czasem przyniesie owoce.

Basia Songin: Jako twórca opowiadam o sprawach, które są dla mnie ważne, językiem i ekspresją, które są mi najbliższe. Być może ktoś się wsłucha w te słowa i zainspiruje. Być może nie. Nie jest to dla mnie kwestia mojej wiary w to, że tak będzie. Nie rozpatruję tego w takich kategoriach, ani nie mam takiej misji. To jest mój głos w dialogu, który trwa. Moja opowieść o tym, jak widzę świat, jak go rozumiem, o lękach, nadziejach, itd. Jako odbiorca sztuki wiem, że można znaleźć w niej, oprócz uniesień i radości, również pocieszenie i motywację.

Asia Kurzyńska: Sama teraz dałam nura we wspomnienia i pomyślałam ilu ludzi (artystów i nie tylko), poprzez swoje działania zawodowe, ale także postawę życiową stało się dla mnie inspiracją i wpłynęło na zmiany mojego codziennego postępowania. Jest ich sporo. Myślę, że jesteśmy sumą inspiracji, zdarzeń i ludzi, którzy nas przemieniają. I to jest bardzo piękne. Wolę raczej służyć przykładem niż manifestować. Staram się więc grać prawdziwie, szukam prawdy w głosie, który rezonuje w moim ciele poprzez pieśni. To ma szansę przenosić się na słuchaczy.

Obrazek

Płyta Sutari ukazała się pod patronatem medialnym Dzikiego Życia

Wasza postawa nie jest normą w środowisku muzycznym czy artystycznym. Czy odnajdujecie podobną wrażliwość wśród innych, bliskich wam zespołów czy artystów muzyki folkowej, etnicznej?

K: Jak najbardziej. Na świecie, tzw. world music czy muzyką etniczną bardzo często wyrażają treści ekologiczne czy zaangażowane, choćby dlatego że jest to muzyka osadzona w konkretnej, lokalnej rzeczywistości i stawianych jej społecznościom wyzwaniach. W dobie globalizacji, co by nie mówić, te środowiska są zagrożone zanikaniem, a muzyka pozostaje jednym ze sposobów na zachowania kultury i wartości.

Nie dalej jak na początku września rozmawiałyśmy z Jackiem i Alicją z Kapeli Hałasów, o tym jak naszymi działaniami wyjść naprzeciw wyzwaniom związanym np. ze zniszczeniem środowiska. Myślę, że polska scena folkowa jest pełna wartościowych motywacji, bo jest to środowisko dalekie od podejścia komercyjnego.

B: Dla mnie osobiście nie tyle estetyka i gatunek sztuki wyznaczają kierunki zaangażowania, myślenia czy podejmowanych treści. Odnajduję bliskie mi postulaty i postawy wśród wielu artystów, zajmujących różnymi gatunkami sztuki, wyrażających się poprzez różne estetyki, często dalekie od tych „moich”.

A: Poruszam się w różnych gatunkach muzycznych i na różnych scenach, więc ciężko mi wyrażać jakiekolwiek zdanie na temat kręgu tylko muzyki folkowej i etnicznej, powoli wchodzę w to konkretnie środowisko dzięki dołączeniu do Sutari. Niemniej ludzie z którymi współpracuję w ostatnim czasie reprezentują postawę wrażliwości na zmiany środowiskowe, klimatyczne, przyglądają się konsumpcyjności i temu co możemy zrobić, by na świecie mogło być lepiej. Żywię więc nadzieję, że to ponadśrodowiskowy prąd, mocniejszy niż gatunki muzyczne. Jest wielu ludzi, którzy chcą dbać o ziemię, i ich nastawienie nie jest podyktowane jedynie modą na zdrowe życie.

„Siostry rzeki” to również nazwa projektu, który firmuje artystka Cecylia Malik. Czy ten żywioł jest wam szczególnie bliski?

K: Ponieważ same działamy niejako na pograniczu sztuk, wywodząc się z teatru, praktykując muzykę, a jednocześnie kochając inne formy sztuki, praca Cecylii Malik jest nam szczególnie bliska. Nazwałyśmy naszą nową płytę „Siostry rzeki” bo to hasło oddaje to co mamy w głowach, ale również bardzo ucieszył nas fakt, że możemy się tym samym włączyć w konkretną akcję ekologiczną, której celem jest ochrona naturalnych rzek.

Obrazek

Sutari. Fot. Piotr Spigiel

B: Dokładnie. Dodatkowo zachwycające jest jak wielu różnorodnych ludzi angażuje się w akcje Cecylii. Pod banderą Sióstr Rzek tworzy i działa wiele wspaniałych osób. Dzięki temu ta inicjatywa jest tak nośna. To właśnie różnorodność języków i podejmowanych form m.in. sztuki, pozwala docierać z ważnymi komunikatami dalej, poza kręgi, które rozumieją i podzielają nasz punkt widzenia. Być może też tak jest i z muzyką jaką tworzy Sutari.

A: No i właśnie, o Cecylii i akcji ochrony rzek dowiedziałam się dzięki… Sutari :). Żywy przykład tego, jak muzyka może ponieść idee jeszcze dalej.

Rzeki w wielu miejscach są wciąż zanieczyszczone, ludzie nadal często traktują je jako miejsce wyrzucania śmieci. Rzeki też wysychają jak np. w Wielkopolsce ze względu na negatywne skutki działania kopalni, są też wciąż poddane presji regulacyjnej. Ta wiedza nie jest łatwa, destrukcja środowiska jest zbyt wielka, jak sobie radzicie z tą przytłaczającą wiedzą?

K: To jest wiedza, która stopniowo docierała do mnie od dziecka i wciąż dowiaduję się nowych rzeczy. Myślę że trochę za długo ten proces uświadamiania trwał. Dziś wiem, że jako społeczeństwo mamy ogromny wpływ na środowisko i zaczynam kombinować jak zrobić użytek z tej wiedzy. Oczywiście jest to bardzo smutne, że tyle pięknych miejsc jest zanieczyszczonych. Ale wiem też że np. w Zurichu, w stolicy Szwajcarii, jest czyściutka woda w rzece, jeziorze, i można kąpać się w samym centrum i oddychać świeżym powietrzem. Jest do czego dążyć.

B: Tak, ta wiedza jest przytłaczająca. Ciągle jeszcze poszukuję swojej własnej drogi aby sobie z tym poradzić – nie tylko z samą świadomością, ale jeszcze bardziej z tym co ją powoduje. Ta troska i smutek póki co znajdują ujście m.in. w tym co tworzę.

A: Od kilkunastu lat spędzam wakacje nad polskimi rzekami. Poziom ich zaśmiecenia wzrasta, poziom szacunku do natury „bijący” od wakacyjnych turystów wprost proporcjonalnie maleje, takie mam bezpośrednie obserwacje, niestety. Trudno mi być tolerancyjną wobec bezmyślności i egoizmu. Jednocześnie wydaje mi się, że szacunek do natury wynosi się głównie z domu. Nawyki sprzątania po sobie i respektowania przestrzeni, która nie należy do nas (np. lasu). Czas postawić przed sobą lusterko i spojrzeć sobie odważnie w twarz. Kto jest za to odpowiedzialny? Skądś bierze się nasze wygodnictwo, dlatego zastanawiam się co robić, jaką pracę u podstaw trzeba wykonać, aby to zmienić.

Obrazek

Sutari. Fot. Piotr Spigiel

Czy sztuka może nieść jakąś misję? Może lepiej jest jak muzycy zajmują się po prostu czystą sztuką, tylko muzyką?

K: Kolejnym pytaniem z serii byłoby to, które dawniej wielokrotnie sobie zadawałam: „A może lepiej zająć się jakimś poważnym zawodem?”.

B: Myślę, że każdy wybiera swoją własną ścieżkę, artyści również. Nie stawiajmy sztuce żadnych ograniczeń. Nie narzucajmy ram. Skoro twórczość sprzęgnięta jest z wrażliwością zarówno tworzącego, jak i odbiorcy, ważne treści zawsze znajdą ścieżkę do tego by się w niej objawić. Historia doskonale nam pokazuje, że sztuka ma siłę podejmowania ważnych tematów, niesienia misji, poruszania serc, często niezależnie od intencji artysty czy finansującego dzieło mecenasa.

A: Sztuka nas przemienia. Wypełnia pustkę. Czy już samo to nie jest „jakąś misją”? Róbmy swoje.

Wasz krążek „Siostry rzeki” firmuje wydawnictwo AAUU Records Label. Czy to ukłon w stronę wilków i innych dzikich zwierząt?

B: Oczywiście! Nazwa jest bezpośrednio zaczerpnięta z pięknej i dzikiej wilczej pieśni. Kiedyś słyszałam, że wilki nie tyle żyją w stadach, sforach, co raczej w wilczych rodzinach. Sama idea wydawnictwa opiera się właśnie na rodzinności. Nie jest to model biznesowy, tylko bardziej samopomocowy. Wydawnictwo tworzą artyści, którzy wzajemnie wspierają się w trudach procesu wydawniczego i promocyjnego płyty. AAUU!

A: Mogę tylko dodać, że to bardzo fajnie tak sobie czasem zawyć! Jak wilk!

Na koniec – dlaczego postawiłyście na muzykę folkową i inspirowaną muzyką ludową?

K: Po pierwsze dlatego, że jest piękna i wynosi mnie w rejony, w które pop mnie nie wynosi. Po drugie „kto jak nie my?”. A po trzecie, bo mam potrzebę wracania do tego co przed internetem, McDonaldem i clubbingiem. Mówiąc poważniej, praca z muzyką tradycyjną to część poszukiwania własnej tożsamości i szukania własnego języka w ramach szerszego kontekstu, jakim jest właśnie tradycja, przeszłość, kultura.

B: Nigdy nie „stawiałam na muzykę folkową”. Słucham i inspiruję się bardzo różną muzyką, ale zawsze taką, która porusza tę szczególną strunę w mojej duszy, pełną zachwytu, emocji, uniesienia… wielu odcieni uczuć. Taką też muzyką jestem przesiąknięta. I ma to wpływ na moją twórczość.

A: Mam wrażenie, że muzyka folkowa, tradycyjna to wcale nie mój wybór. To, co mnie interesuje, w teatrze i muzyce, w pracy z ludzkim głosem, to proces poszukiwania prawdy i autentyczności, który zawsze w jakimś momencie doprowadzał mnie do pieśni. Nie współczesnych hitów, tylko właśnie starych pieśni tradycyjnych, które kiedyś były przekazywane drogą ustną z pokolenia na pokolenie. Wierzę, że ta muzyka to most, który łączy nas z bardzo długimi korzeniami. I już nawet nie chodzi o sztukę, tylko o aspekt, który budował społeczność ludzi, kiedy te pieśni były śpiewane. Wspólny śpiew. Spotkanie. Coś żywego, nie z głośnika czy komputera. I tak sobie myślę, że jeśli chcemy dbać np. o rzeki, tak jak mieli w zwyczaju żyć z nimi w zgodzie nasi przodkowie, to właśnie pieśni powinniśmy śpiewać.

Sutari to siła trzech kobiecych głosów i bogatej wyobraźni muzycznej. Zespół debiutował w 2012 r., kontynuuje tradycje polskich pieśniarek ludowych, eksperymentuje z różnymi technikami wokalnymi, wielogłosem, tradycyjnymi polskimi rytmami. Tworzą własne instrumenty oraz badają potencjał muzyczny przedmiotów codziennego użytku. Aranżują tradycyjne polskie pieśni, a także komponują własne utwory, oparte na różnych kobiecych tradycjach muzycznych. Latem 2020 r. ukazał się ich trzeci album „Siostry rzeki” – pełen transowych i polifonicznych kompozycji dialog z tradycjami ludowymi, splecionymi wokół tematów natury, wolności, kobiecości i siostrzeństwa.

Sutari, „Siostry rzeki”, AAUU Records, sutari.pl