Miesięcznik Dzikie Życie

9/315 2020 Wrzesień 2020

Nadzieja w Ponownym Połączeniu

Anna Gierliński

Jesteśmy w samym sercu szeregu zachodzących równolegle i nakładających się na siebie kryzysów. Wciąż trwa nieobliczalna w skutkach pandemia koronawirusa, kryzys ekologiczny i klimatyczny nie tyle majaczą na horyzoncie, co już przejawiają się na coraz to nowe sposoby, dotykają nas też narastające fale rasizmu, faszyzmu czy homofobii i jest to trend coraz bardziej globalny. Znaleźliśmy się w miejscu, gdzie zaczynamy zdawać sobie sprawę, że jako społeczeństwo i ludzkość dotarliśmy do ściany i na dobrą sprawę nikt nie wie co znajdziemy „po drugiej stronie”. W obliczu tych zmian, w Wieku Utraty, jak nazywa nasze czasy Dahr Jamail, jaka czeka nas przyszłość?

Ta niepewność przyszłości staje się stopniowo naszą nową rzeczywistością, z którą potrzebujemy nauczyć się żyć. Zaprzęga ona naszą energię, kreatywność i nasze umiejętności tworząc naszą teraźniejszość. „Po drugiej stronie” zaczyna się bowiem teraz. Wszystkim, co w tym momencie robimy, czego nie robimy, co mówimy i na co mamy nadzieję, tworzymy rzeczywistość „po drugiej stronie”. To niemal jak alternatywny, równoległy świat, tworzony nieustannie, w baśniowej bądź apokaliptycznej scenerii w naszych głowach i sercach.

Obrazek

Wzgórze i zamglony las w Beskidach. Fot. PatriciaDz, Adobe Stock

Magiczne wrota między naszą codziennością a tym, co „po drugiej stronie” znajdują się w naszym wnętrzu i mają szczególny związek z nadzieją. W czasach dużej niepewności często właśnie nadzieja jest najbardziej pożądanym lekiem. Wielu wydaje się więc, że nadzieja jest czymś na kształt przekonania graniczącego z pewnością, że wszystko będzie dobrze. Nie jest więc dziwne, że tak pojmowana nadzieja umiera w czasach kryzysów nie ostatnia, a pierwsza. Samo przekonanie graniczące z pewnością w czasach niepewności jest logiczną niemożliwością, choć zdarza się w ramach myślenia życzeniowego i silnego wyparcia. Tak rozumiana nadzieja staje się synonimem pustego optymizmu, a towarzyszy jej usilne zaprzeczanie widocznym gołym okiem i raportowanym przez naukę faktom.

W istocie nadzieja jest dzieckiem niewiadomej i wzrasta najpełniej na żyznej glebie niepewności. „Jest raczej czymś, co się robi, niż czymś, co się ma” – jak pisze Joanna Macy1. Ożywiająca nadzieja nie zaprzecza rzeczywistości, ale bierze pod uwagę całe jej zagmatwanie, rozpad, traumy, straty i zapaście, których tak boleśnie doświadczamy, gdy tylko pozwolimy sobie widzieć świat takim, jakim on jest. Dopuszczenie do siebie całego bólu, z powodu tego, co dzieje się z naszym światem i uhonorowanie go jest pierwszym krokiem, który musimy wykonać by zaczerpnąć z uzdrawiającej mocy Aktywnej Nadziei.

Tak rozumiana nadzieja nie jest bowiem rezultatem prawdopodobieństwa tego, że coś się zdarzy, ale „tkwi w założeniu, że nie sposób przewidzieć, co się stanie w przyszłości, i że w tej szczelinie niepewności pojawia się przestrzeń do działania” – jak pisze Rebecca Solnit w znakomitej książce „Nadzieja w mroku”2. Im większa jest ta szczelina, tym głębsza i bardziej inspirująca może być nasza nadzieja. A niepewność, której teraz doświadczamy sprawia, że szczelina ta jest szczególnie duża. Skoro bowiem nic nie jest pewne, wszystko jest możliwe.

Oczywiście stan niepewności ma swoje różne subtelności i delikatne odcienie od lęku i trwogi przez kojącą akceptację i spokój aż po ekstatyczną wręcz radość. Ta przedziwna paleta emocjonalnych barw przypomina nieco pewien inny stan naszego ducha: stan zakochania. Nadzieja jest bliską siostrą miłości. Momenty graniczne – kryzysy, nagłe nieuchronne zmiany, często trudne chwile – mogą zarazem otworzyć nasze serca. Otwarcie się na cierpienie, rozpacz, żal i strach związane z umieraniem Ziemi, niepokojącymi wieściami ze świata, przemocą czy wojnami otwiera nas zarazem na zachwyt tym, co jeszcze zostało. Doceniamy każdy okruch ludzkiej empatii, czułości i wrażliwości. Budzi się w naszych wnętrzach głęboka wdzięczność za życie na niezwykłej Planecie zaskakującej swą różnorodnością i żywotnością. Głęboka wdzięczność – stan zachwytu, zdumienia i uznania niezwykłej wartości wszystkiego, to co ją wzbudza jest drugą stroną uznania bólu świata.

***

Wdzięczność i uhonorowanie naszego bólu spowodowanego utratą są dwoma pierwszymi krokami Praktyki Ponownego Połączenia (Work That Reconnects – podejście i filozofia wypracowane przez Joannę Macy). Są niczym dwa przeplatające się podziemne strumienie naszej emocjonalnej żywotności. Odblokowanie tamy zatrzymującej ujście naszych uczuć głęboko ożywia i działa w dwójnasób. Przeżywanie i wyrażanie zachwytu, miłości i wdzięczności pozwala dopuścić do głosu żal, gniew, strach czy rozpacz, a ból spowodowany stanem świata uczy nas doceniać jego piękno.

Uznanie i przeżycie tej całej palety uczuć do Planety prowadzić może niejednokrotnie do wglądu, że wszyscy jesteśmy połączeni, że wszystko współistnieje. To trzeci krok po spirali Ponownego Połączenia. Poczucie jedności z wszechświatem jest rdzeniem mistycznych ścieżek różnych tradycji duchowych i religijnych. Ale współzależność każdego elementu systemu z pozostałymi jest również podstawą naukowego paradygmatu teorii systemów i wyznacza nowe myślenie o całym szeregu dyscyplin z obszaru nauk humanistycznych, społecznych i przyrodniczych. Spojrzenie na świat z tej perspektywy: Widzenia Nowymi Oczami, jak nazywa ten etap Macy, pozwala nam odnaleźć swoje miejsce w sieci życia. Pogłębia naszą więź z przyrodą i Ziemią, a także daje kojące poczucie przynależności. Z tej perspektywy wyłania się również współodpowiedzialność i troska o wszystkie istoty, które uznajemy za nas same i samych. Doskonale oddał to niegdyś John Seed, który wyznał, że to nie on broni lasu deszczowego, ale jest samym tym lasem i działa w imieniu całości, której jest integralną częścią.

Takie ujęcie siebie w szerszej perspektywie prowadzi naturalnie do kolejnego etapu Praktyki Ponownego Połączenia – Pójścia Naprzód. Z zakorzenienia się w Ziemi wypływa spontaniczna chęć działania i stawania w obronie drogich nam istot. Macy odwołuje się chętnie do praktyki buddyjskiej i wezwania, stawianego przed bodhisattwą – tym, kto praktykuje wgląd w bycie jednością ze wszechświatem. Bodhiczitta, bo tak nazywa się owa praktyka, jest działaniem nakierowanym na samo działanie, bez przywiązywania się do jego ostatecznego efektu czy pragnienia określonych rezultatów. Działanie takie wypływa z jednej strony z mądrości współzależenia z innymi istotami, a z drugiej strony ze współczucia (miłości) do wszystkich istot.

***

Niepewność rodzi niepokój. Spokój przynosi natomiast zatrzymanie się, dostrzeżenie emocji, stworzenie przestrzeni, by je wyrazić oraz połączenie z szerszym „ja”. Perspektywa współzależności i jedności daje ugruntowanie, którego brak w chaotycznych działaniach powodowanych lękiem przed nieznaną przyszłością. Kryzysy: ekologiczny, klimatyczny, społeczny i polityczny oraz zagrożenie faszyzmem budzą naszą rozpacz i przerażenie. Próba odnajdywania odpowiedzi w tym stanie ducha skazana jest na porażkę, a człowiek usiłujący to zrobić skazuje się na cierpienie. Działanie pod wpływem paniki potęguje jedynie chaos. Zatrzymanie i odnalezienie kojącego i stabilizującego połączenia z Ziemią otwiera inną, szerszą perspektywę, uwalnia naszą energię i kreatywność, pozwala rozkoszować się samym życiem. Z tej więzi, z Praktyki Ponownego Połączenia, wyłania się w naturalny sposób droga, którą możemy pójść naprzód.

Wkroczenie na tę drogę z pełną uważnością i świadomością, że najważniejszy jest ten jeden krok, bez względu na to, czy osiągniemy cel wędrówki, jest właśnie praktyką Aktywnej Nadziei.

Anna Gierlińska

Anna Gierlińska – doktor filozofii, trenerka, facylitatorka Praktyki Ponownego Połączenia; inicjatorka i trenerka Akademii Głębokiej Ekologii – kursu dla aktywistów, trenerów i edukatorów.

Przypisy:
1. Joanna Macy, Chris Johnstone, Active Hope. How to Face a Mess We’re in without Going Crazy, tłum. własne, New World Library, 2012, s. 3.
2. Rebecca Solnit, Nadzieja w mroku. Nieznane opowieści, niebywałe możliwości, tłum. Anna Dzierzgowska i Sławomir Królak, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2019.