DZIKIE ŻYCIE 12.01.2026

Filmiki ze zwierzętami tworzą fałszywy obraz przyrody, to szkodzi zwierzętom i ludziom – ostrzega psycholożka

Izabela Kadłucka
Iza Kadłucka, Niech Zyja
Dziki na śniegu
Dziki na śniegu. Fot. Dreamstime

W mediach społecznościowych rośnie liczba materiałów wideo ze zwierzętami przedstawiającymi je w „uroczych” i „śmiesznych” sytuacjach. Część filmów tworzona jest przez sztuczną inteligencję ukazując zwierzęta „naśladujące” ludzkie zachowania. Część filmów tworzą sami ludzie, często z udziałem zestresowanych zwierząt. Te treści, choć z pozoru niewinne, tworzą antyprzyrodniczą dezinformację zagrażającą dobrostanowi zwierząt i bezpieczeństwu ludzi, zwłaszcza dzieci. 

Gdy „uroczy filmik” pokazuje cierpienie

Zwierzęta prezentowane w social mediach – niezależnie od tego, czy to pies, królik, koń, czy egzotyczne dzikie stworzenie – często wykazują wyraźne sygnały stresu, które niewprawny odbiorca interpretuje jako coś zabawnego lub rozczulającego.

Na wielu filmach widać zamieranie i sztywność ciała, oblizywanie się, mlaskanie, ziewanie, odwracanie głowy (sygnały wysyłane, by uniknąć zagrożenia), dyszenie mimo braku wysiłku czy nienaturalne pozycje – np. leżenie na plecach, całkowita bezwładność.

Często jest to wyuczona bezradność – stan, w którym zwierzę rezygnuje z prób obrony, ponieważ wcześniej wielokrotnie doświadczało, że jakikolwiek opór nic nie daje. Zwierzęta są do takich filmów szkolone, tresowane dużo wcześniej przed nagraniem filmu. Nie mają wyboru – muszą wykonywać określone, nienaturalne dla nich zachowania, bo tylko wtedy dostają jedzenie lub unikają kary.

W imię chwili internetowego wzruszenia zwierzęta są ubierane, malowane, smarowane kremami, poddawane zabiegom pielęgnacyjnym, suszeniu, przycinaniu futra – zwykle w pozycji, która dla psa jest skrajnie nienaturalna i stresująca. Dla twórcy i odbiorcy jest to „spa dla pieska”. Dla zwierzęcia – stres i cierpienie.

Niebezpieczne złudzenia: dzieci i dzikie zwierzęta

Szczególnie niepokojący trend to filmy prezentujące małe dzieci w interakcji z dzikimi zwierzętami. Urocze dziecko głaszczące sarnę czy bawiące się z wydrą w zoo? Ujęcia wyglądają jak bajka, ale dla dziecka, które później próbuje powtórzyć takie zachowania, mogą skończyć się tragicznie.

Z mojego raportu o pogryzieniach w Polsce z ostatnich 5 lat (opracowanego we współpracy z Siecią Obywatelską Watchdog Polska) wynika, że codziennie psy gryzą około 100 osób. W 2024 r. dwoje dzieci poniosło śmierć w wyniku pogryzienia przez psy, a w roku 2025 trzy osoby dorosłe.

Tymczasem internet zalewa narracja, zgodnie z którą każdy pies jest przyjacielem, każdy dziki zwierz jest „jak z bajki”, a każde dziecko może się z nimi bezpiecznie bawić. To jest skrajnie niebezpieczne.

Dzikie zwierzę zawsze pozostaje dzikie. Może być nieprzewidywalne, impulsywne, silnie reagować na stres. Przedstawianie ich jako „pluszaków” nie tylko tworzy złudzenia u dorosłych – wpływa też na dzieci, które nie mają zdolności refleksji i weryfikacji treści. A rozczarowanie, gdy ich kontakt z realnym zwierzęciem wygląda inaczej niż w filmach, to najmniejszy z możliwych problemów.

Gorszy scenariusz to naśladowanie zachowań z internetu: próby głaskania dzikich zwierząt, zbliżenia, karmienia, dotykania. Tu stawką jest zdrowie i życie.

AI – fabryka antyprzyrodniczej dezinformacji

Coraz większa część viralowych filmów nie przedstawia już prawdziwych zwierząt. To nagrania generowane przez AI, które wyglądają realistycznie, a równocześnie nie mają nic wspólnego z zachowaniami zwierząt w naturze.

Przykłady? Zwierzęta skaczące na trampolinie, naciskające dzwonek do drzwi „dla żartu”, zatrzymujące ciężarówki, by „zapobiec wypadkowi”, wykonujące ludzkie gesty i tańce. W wielu nagraniach powtarza się motyw przynoszenia przez dzikie zwierzęta swoich młodych do ludzkich domów. W tych filmikach ludzie pomagają uratować młode, po czym między ludźmi a zwierzętami nawiązuje się więź. 

Jest to antropomorfizacja w czystej postaci – przypisywanie zwierzętom ludzkich cech i motywacji. Problem polega na tym, że miliony odbiorców – w tym dzieci – uznają takie filmy za prawdziwe.

W efekcie powstaje fałszywy obraz przyrody, w którym zwierzęta nie są zwierzętami, lecz zabawkami, bohaterami bajek, obiektami, które mają nas rozśmieszyć. A to bezpośrednio wpływa na nasze postrzeganie dzikich zwierząt, ich potrzeb i ochrony przyrody w ogóle. 

Bo dlaczego mielibyśmy chronić coś, czego nie rozumiemy i na temat czego mamy nieprawdziwe wyobrażenia?

Niebezpieczne konsekwencje dla ochrony przyrody

Filmiki generowane przez AI kształtują społeczne rozumienie relacji człowieka z dziką przyrodą. Często pokazują nieistniejące reakcje, jak wdzięczność wobec ludzi, czy przyjaźń dzikich zwierząt z ludźmi, co może sugerować, że ingerencja człowieka jest pożądana. 

Postawy wobec zwierząt zaczynają być kształtowane w oparciu o emocje, a nie o wiedzę naukową - biologię, etologię, ekologię. 

Część treści tworzona jest również w celu szerzenia strachu przed zwierzętami. Środowiska łowieckie wykorzystują zdjęcia polskich miejscowości, na które „nakładają” za pomocą AI wilcze rodziny liczące dziesiątki osobników. W rzeczywistości wilcza rodzina na nizinach liczy 6-8 osobników. Takie manipulacje służą domaganiu się odstrzałów.

Prawdziwa ochrona przyrody to ochrona systemowa, np. siedlisk, to wiedza o zależnościach między organizmami. Ingerencja w życie potomstwa dzikich zwierząt dla przyjaźni, zaufania i wdzięczności nie jest ochroną - jest szkodliwa praktyką zagrażającą życiu zwierząt, i ludzi.

„Rozrywka” kosztem istot żywych

Media społecznościowe są oparte na emocjach. Twórcy chcą zasięgów. A zwierzęta – zwłaszcza rasowe, o dużych oczach, puszystych pyskach i „maskotkowym” wyglądzie – przyciągają uwagę jak magnes.

Niektóre rasy cierpią podwójnie: są wykorzystywane jako rekwizyty, a ich naturalne potrzeby pozostają całkowicie ignorowane.

Znęcanie się nad zwierzęciem nie zawsze wygląda jak przemoc fizyczna. Czasem to: zmuszanie do nienaturalnych pozycji, pozbawienie możliwości swobodnego ruchu, brak możliwości realizowania potrzeb gatunkowych, tresura oparta na przymusie lub karze.

Najnowsze koncepcje dobrostanu podkreślają, że kluczowa jest emocjonalna jakość życia zwierzęcia – jego przeżycia, komfort, emocje i poczucie bezpieczeństwa.

Czy zwierzę może czuć się dobrze, gdy jest zmuszane do leżenia na plecach, smarowania kremem, suszenia futra suszarką, noszenia maseczek, udawania ludzkich zachowań?

Odpowiedź jest oczywista.

Jak się bronić przed dezinformacją?

Potrzebujemy większej czujności wobec treści ze zwierzętami. Oto pytania, które powinniśmy sobie zadawać: Czy to zachowanie jest naturalne dla tego gatunku? Czy zwierzę prezentuje objawy stresu – zamrożenie, sztywność, ziewanie, oblizywanie się? Czy scena nie jest wygenerowana przez AI? Czy nie utrwala fałszywych wyobrażeń o dzikiej przyrodzie?

Dziś, gdy nawet eksperci otrzymują od znajomych „urocze filmiki”, powinniśmy szczególnie uważać. Bo te materiały nie tylko zniekształcają wiedzę o zwierzętach. One kształtują sposób, w jaki odnosimy się do całej przyrody. 

***

Autorka tekstu, Izabela Kadłucka jest psycholożką, biolożką, nauczycielką akademicką, specjalistką ds. dobrostanu zwierząt, biegłą sądowa z zakresu psychologii zwierząt, członkinią Krajowej Komisji Etycznej ds. Doświadczeń na Zwierzętach w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego.