Miesięcznik Dzikie Życie

3/10 1995 Marzec 1995

Apel do wszystkich organizacji ekologicznych i osób prywatnych, którym leży na sercu dobro dzikiej przyrody

Polska ma ogromne szanse zasłużyć na miano europejskiego barbarzyńcy ekologicznego końca XX wieku. Puszcza Białowieska, ostatni naturalny las nizinny Europy, zginie na naszych oczach. Mimo uchwał i stanowisk różnych gremiów każdego dnia wycina się średnio 10 kilkusetletnich dębów. Bezpośrednio odpowiada za to ministerstwo ochrony środowiska. Sytuacja polityczna w Polsce, ciągłe awantury polityczne, afery i nieposzanowanie prawa skutecznie odwracają uwagę mediów i społeczeństwa od „mniej atrakcyjnych” tematów ekologicznych. W styczniu i w lutym 1995 byliśmy świadkami wielkich cięć gniazdowych (gniazda o średnicach ok. 100 m) gdzie padały ostatnie puszczańskie olbrzymy. Skoro brakuje woli ochrony Puszczy Białowieskiej ze strony polityków zajętych personalnymi sporami, skoro deklaracje okazują się pustosłowiem, apelujemy do Was o podjęcie wszelkich możliwych działań, nawet najbardziej radykalnych, w celu obrony Puszczy Białowieskiej. Panie ministrze, domagamy się natychmiastowego moratorium na cięcie wszystkich starych drzew w Puszczy Białowieskiej! Działaczy i aktywistów ekologicznych zachęcamy do wykazania swojej aktywności. Jutro nie będzie już czego bronić. Piszcie listy, odwiedzajcie ministerstwo, odwiedzajcie puszczę, brońcie wycinanych drzew każdym sposobem.

Oskarżamy ministra ochrony środowiska o celowe, świadome niszczenie Puszczy Białowieskiej, wbrew zaleceniom Państw. Rady Ochr. Przyrody, wbrew woli polskiego społeczeństwa, wbrew protestom polskich i zagranicznych organizacji ekologicznych.

W okolicach Dnia Ziemi w kwietniu planujemy dużą międzynarodową akcję protestacyjną w Warszawie. Zapraszamy Was do wzięcia w niej udziału. Bliższe informacje wysyłamy zainteresowanym listownie. Zwróciliśmy się również do organizatorów Dnia Ziemi żeby w tym roku był on poświęcony właśnie ratowaniu Puszczy Białowieskiej – bo jest to tylko kwestia politycznej decyzji.