Miesięcznik Dzikie Życie

12-1/19-20 1995/1996 Gru 1995 / Stycz 1996

Wiersze

Wyżęli pole

Wyżęli pole. W cichej męce
Kona zieloność. Przez zagony
Wicher z jesienią popod ręce
Chodzą i czarne gonią wrony.

Słońce pożółkło, jak ścierniska,
I obłokami się nakrywa;
W bruzdach gdzieniegdzie z nagła błyska
Kałuża ślepa i nieżywa.

I – wiecie – idąc tak po łanie
Umierającym w pustej ciszy,
Dobrze jest spostrzec niespodzianie
W jamce radosny pyszczek myszy.

Leśna dziupla

Kto nas nie zdradził? Górski las,
Gęstwinna paproć, ziemia śliska
I stare drzewa, w których czas
Jak sowa szuka przytuliska.

Topniały śniegi, wiosna szła,
Wody pędziły dniem i nocą,
Patrzyliśmy, jak rośnie mgła
I wiatry jak się z nią szamocą.

Ptaki ze starych trzęsły piór
Przetarte lotki w głąb zarośli
I słychać było czułość gór:
Lisy szczekały o miłości.

O świcie w krzakach tłukł się mrok:
To jeleń stado swoje wierne
Prowadził z lasu – potem skok
I z gąszcza wpadał na lucernę.

I dzień powstawał, świecił, gasł
I w ciemność leciał sowią drogą:
W dziuplach spał tylko ludzki czas,
Czas niepotrzebny dla nikogo.

Kazimierz Wierzyński

***

Świt
W porannej mgle wiatr niesie płacz Amora

Myśliwi zabrali
jego łuk
i zabawiają się
strzelając z niego
strzałami zaspokojenia
swej człowieczej próżności
Stracili wzrok (patrzą ale nie widzą)
i słuch (słuchają ale nie słyszą)
a ich serca zastygły betonem (biją ale nie czują)
więc trafiają tylko w żywe cele

I nie łudź się jeśli tylko będziesz atrakcyjnym
trofeum
trafią również w Ciebie

Świt
W porannej mgle Przeraźliwie realna jest zimna

kolba sztucera
a wiatr niesie daleko huk wystrzału

Y.T. Sun (R. Borowski), 22.08.95

***

Kształt wszelki wybrnął z cienia,
Lecz nie chce mieć imienia.

Chce snom się jeszcze przydać:
Nie widać nic, a – widać.

Bolesław Leśmian, „Przed świtem” – fragm.