Miesięcznik Dzikie Życie

10/29 1996 Październik 1996

Dyrektor Żywieckiego Parku Krajobrazowego i wojewódzki konserwator przyrody mówią NIE wyciągom na kopule Pilska

Jacek Zachara

Nie jest możliwe dalsze funkcjonowanie wyciągów powyżej Hali Miziowej na Pilsku – stwierdzili zgodnie, zbulwersowani tym co tam zobaczyli, dyrektor Żywieckiego Parku Krajobrazowego i wojewódzki konserwator przyrody w Bielsku-Białej, w obecności członków „Pracowni”, podczas wizji lokalnej w terenie.

Bezpośrednim sprawcą zniszczeń jest Gliwicka Agencja Turystyczna użytkująca te wyciągi niezgodnie z ustalonymi warunkami (m.in. bez wymaganej pokrywy śnieżnej grubości min. 50 cm i używając niedozwolonych ratraków). Co więcej, Agencja jest zobowiązana do przeprowadzenia rekultywacji terenu poza sezonem narciarskim, a nie zrobiła tego w ogóle. Chyba, że jakieś symboliczne prace, które można by opisać, jakby osoby mające je wykonać siedziały sobie na dole przy dobrym piwku i po którejś kolejce przyszła im fantazja podejść na górę i przyłożyć, ot tak sobie, trochę darni…

Na znacznej części powierzchni stoku roślinność – z powodu długiego zalegania śniegu, ubitego przez użytkowanie narciarskie – nie była w stanie się wykształcić. Wyjątkowo „złośliwa” aura, nie skąpiąca w tym roku opadów deszczu, z całą konsekwencją realizuje to, przed czym ostrzegaliśmy wielokrotnie. Z powodu deszczów, w miejscach gdzie zabrakło roślinności ziemia zaczęła w bardzo szybkim tempie erodować. Nie pomogły nawet tak bardzo zachwalane i reklamowane przez GAT sączki (drewniane progi ułożone przed sezonem narciarskim dla powstrzymania niszczenia zbocza – red.).

Masyw Pilska zbudowany jest z fliszu karpackiego, który szczególnie w tym miejscu podatny jest na obsunięcia i jeżeli nic się nie zmieni, tzn. nie zmniejszy się radykalnie ruchu narciarskiego przez likwidację wyciągów, to może w najbliższym czasie dojść do tragedii.

Nawet gdyby ochronę przyrody na Pilsku wykonywać należycie, to jej pogodzenie z równoczesną eksploatacją przyrody co roku jest kompromitowane. Pytanie, jak długo ta ambiwalencja i hipokryzja będzie trwała…

Nie po raz pierwszy stanęła sprawa kategorycznego zlikwidowania wyciągów. Od wielu lat, wielokrotnie zapadały decyzje o ich rozbiórce, lecz zaraz potem, jakimś dziwnym trafem, decyzje te uchylano. „Dziwny traf” – jak chodzą słuchy polega na tym, że ktoś w urzędzie rejonowym w Żywcu i w urzędzie wojewódzkim w Bielsku-Białej ma jakiś interes w tym, by mimo ewidentnych naruszeń ustawy o ochronie przyrody i nieprzestrzeganiu rozporządzenia wojewody mógł sankcjonować to bezprawie.

Trzymamy za słowo dyrektora. parku i konserwatora przyrody. Miejmy nadzieję, że wystosują odpowiednie pisma i podejmą właściwe kroki uniemożliwiające bezkarne niszczenie tego zakątka unikatowego pod względem przyrodniczym, krajobrazowym i turystycznym.

Wiemy, że nawet to nie wystarczy, że zawsze znajdzie się ktoś, na jakimś szczeblu władzy, kto potrafi skutecznie zablokować ochronę przyrody, mając w tym jakiś własny interes. Ale dzieje się tak tylko do czasu.

Pytanie: czy tego czasu starczy, by móc uratować przyrodę? Nie będziemy czekali bezczynnie na zmiłowanie i przebudzenie bezpośrednich i pośrednich niszczycieli tego wyjątkowego obszaru. Mamy pewność, że przebudzenie nastąpi, bowiem oddychamy tym samym powietrzem, stąpamy po tej samej ziemi, jesteśmy częścią tego skrawka, tak niemiłosiernie traktowanego przez niektórych z nas. Mamy nadzieję, że naszym życiem nie kieruje tylko pieniądz, że czasami potrafimy dostrzec poranną rosę na szmaragdzie traw.

Jacek Zachara