Miesięcznik Dzikie Życie

7-8/26-27 1996 Lipiec / sierpień 1996

Świadomość ekologiczna w terenie

Jadwiga Rudzińska-Patejuk

Gminy białowieskie nie skorzystały z propozycji ministra ochrony środowiska i nie przyjęły 90 miliardów „starych” złotych w zamian za poszerzenie granic Białowieskiego Parku Narodowego. Pisała o tym szeroko prasa. Ochrona przyrody wciąż kojarzy się przeciętnemu urzędnikowi z ochroną swoich interesów. Niestety, owe „swoje” interesy są postrzegane w oderwaniu od wszystkiego, co nie jest bezpośrednio „moje”. Trudno się dziwić, skoro nawet osoby zasiadające na najwyższych stołkach albo uważają, że przyroda jest po to, żeby ją eksploatować, albo po to, żeby służyła człowieczym rozrywkom. Chociaż chodzi o „przyziemne” pieniądze, często obrońcy praw ludzkich wobec zachłannej przyrody występują powołując się na Biblię lub tzw. „zdrowy rozsądek”, zapominając przy tym, że już w szkole ekologia uczy nas! że jesteśmy we wzajemnych związkach z całą przyrodą, a tzw. sprawy ludzkie znaczą dla całej biosfery nie więcej niż mucha na masce samochodu znaczy dla obrońcy niezbywalnego prawa człowieka do wykorzystywania przyrody.

Nie dziwmy się więc, że przedstawiciele samorządów mówią o ochronie przyrody w taki sposób, iż czasami nikt w redakcji nie może zrozumieć o co chodzi. Przytaczamy poniżej fragmenty wypowiedzi pani burmistrz Hajnówki, na temat ochrony Puszczy Białowieskiej:

„Samorządy nie są przeciwne ochronie puszczy. Natomiast w samorządach budzi się sprzeciw wobec metody jaką stosuje się pogłębiając ochronę Puszczy Białowieskiej. Metoda ta polega do tej pory na tym, że ogłasza się, że większy teren Puszczy Białowieskiej będzie głębiej chroniony. Natomiast my się buntujemy, ponieważ mamy świadomość, że od takiej decyzji nie jest uzależniony faktyczny wpływ okolicy na ochronę Puszczy Białowieskiej. […]

W tej chwili sprawą najbardziej istotną dla nas jest pozyskanie kooperantów, współinwestorów, którzy gotowi byliby zaangażować się w Hajnówkę, przede wszystkim w Zakłady Obróbki Mechanicznej, jak również w dawne zakłady Hajnowskiego Przedsiębiorstwa Przemysłu Drzewnego, a więc w przeróbkę drewna […]. To jest sprawa, dla nas najważniejsza. Byłoby to dla nas niezwykle cenne, taki rozwój przemysłu, produkcji, ponieważ mamy dość duży procent bezrobocia […], a poza tym szkoda nam kiedy patrzymy jak marnieją maszyny, marnieją obiekty, które mogłyby być w pełni wykorzystane. Jednocześnie mamy świadomość, że na tych terenach ze względu na sąsiedztwo Puszczy Białowieskiej nikt nigdy nie zezwoli nam na rozwój produkcji szkodliwej dla otoczenia.

Jadwiga Rudzińska-Patejuk

W audycji „5 minut dla burmistrza Hajnówki”, 24.05.96, telewizyjny program lokalny WOT (Warszawa i sąsiednie województwa)