Miesięcznik Dzikie Życie

6/37 1997 Czerwiec 1997

Nie można mówić o wilkach nie mówiąc o ludziach – ich jedynych drapieżnikach...

W jaki sposób możemy odwrócić bieg rzeczy, ukierunkowany przez człowieka i prowadzący go do nieuchronnego końca? Oczywiście, tylko na drodze ochrony przyrody, ale wybierając najważniejsze, kluczowe zagadnienia. Podejmując te zadania, które zadecydują o odtworzeniu fundamentów życia. Jednym z nich jest ochrona wilka. Na półkuli północnej jest to jedno z najważniejszych zadań. Dlatego, że objęcie wilka całkowitą ochroną (nie istnieje zagrożenie wilczej nad populacji, ponieważ gatunek ten sam reguluje swoją liczebność) wymaga równocześnie ochrony środowiska naturalnego wilka. Bezwarunkowej ochrony obszarów dzikich, tam gdzie tego potrzeba przeprowadzenia ich denaturalizacji, a także zapewnienia obszarów wystarczających dla zachowania gatunkowej równowagi, bez której człowiek na ziemi nie przetrwa.

Wilk jest dla nas symbolem Przeszłości, kiedy wszyscy byliśmy równi, ponieważ wszyscy się nawzajem uzupełnialiśmy, korzystając z bogactwa obfitych owoców szanowanej przez nas Ziemi.

Niech w tej kwestii nie będzie nieporozumień: w czasach prehistorycznych (zbieracko-łowieckich – red.) nikt nie cierpiał głodu, osamotnienia i głębokiej rozpaczy, tak charakterystycznych dla milionów ludzi pozbawionych możliwości zrealizowania swych podstawowych potrzeb oraz wielu innych niedostrzeganych tragedii.

Ściskający żołądek, serce i duszę głód to nowoczesna choroba, obejmująca każdego dnia więcej ludzi.

Czy Człowiek może uratować Ziemię? Czy, chce ją uratować?

Spróbujmy objąć w miłości Ziemię. Poznajmy człowieka, tego pradawnego i współczesnego. Żeby mieć nadzieję na powodzenie, musimy naprawdę dobrze poznać człowieka. Żeby go chronić, musimy najpierw chronić Przyrodę. Żeby chronić Przyrodę musimy ją poznać. Czy człowiek zna Przyrodę?.

Co tak naprawdę wie o niej człowiek? Co wie o swoich korzeniach, o przyrodzie, której zasady próbuje ignorować? Jak daleko zaprowadziła go wiedza, zbierane informacje?

Bardziej sensownie byłoby napisać, czego człowiek nie wie. Prawda o naszej ignorancji jest tak oczywista, że aby to dostrzec wystarczy porównać definicje słowa „wiedza” zapisane na przestrzeni 25 lat. Oto jak upokarzająco dla nas wyglądają z tej perspektywy tzw. „fakty”:

wiedzą nazywamy zebrane poglądy odpowiadające prawdzie.

Quillet, 1968

wiedzą nazywamy zebrane spekulacje, których celem jest określenie pochodzenia i wartości wiedzy naukowej lub filozoficznej.

Hachette 1993

Nie jest to tylko drobna różnica w położeniu nacisku na inne człony definicji. Obie definicje, pochodzące ze słowników odległych w czasie tylko o 25 lat, ukazują ewolucję jaka zaszła w tzw. myśleniu obiektywnym. Nie wypowiadamy już sądów o rzeczach, zamiast tego stawiamy pytania. Pomimo ogromnego rozwoju technologicznego, człowieka otacza znacznie więcej rzeczy, o których nie wie nic, niż tych, o których ma jakąś wiedzę. Z powodu tego braku wiedzy człowiek cierpi na niedoskonałość swojego umysłu. Te braki powodują błądzenie w procesie myślowym, zmieniają motywacje działania i ostatecznie prowadzą w większym lub mniejszym stopniu do niewłaściwych analiz i konkluzji.

Powyższa obserwacja pozwala nam inaczej spojrzeć na to jakie życie prowadzi człowiek na ziemi. Jest ono klarownym obrazem braku wiedzy na temat rzeczywistości przyrodniczej. Człowiek, będąc zwierzęciem społecznym prowadzi życie szukając satysfakcji i spełnienia w grupach społecznych o różnej wielkości. Czy to jako indywidualny osobnik, czy w grupie, swą działalność umysłową kieruje w dwie strony, które można podzielić na ogólne kierunki mieszczące różne intelektualne rozwiązania.

Pierwszą dziedziną jest technologia (człowiek jest jedynym gatunkiem, który opanował tę dziedzinę), a drugą rozumienie otaczającego świata. W tej drugiej dziedzinie człowiek popełnił najwięcej błędów i pomyłek, które wraz z sukcesami nazywamy mianem cywilizacji, która wyposażyła człowieka we władczą siłę. Siła, którą obecnie człowiek dysponuje doprowadziła go do postawienia sobie ostatecznego pytania: Czy z perspektywy Ziemi i życia na niej Człowiek nie jest naturalną katastrofą – jak przypuszcza wielu współczesnych myślicieli?

Otóż Człowiek jest czymś gorszym od naturalnego kataklizmu, ponieważ katastrofy występujące w przyrodzie są epizodami, często sporadycznymi, które przemijają. Tymczasem Człowiek nie tylko nieustannie zadaje ból Przyrodzie (zarówno Ziemi jak i całemu Życiu), ale proces ten zwiększa się i nieustannie przyspiesza.

człowieka technicznego znamy bardzo dobrze, nie trzeba więc powtarzać oczywistych faktów. Można jednak przypomnieć, że początki wszystkich zanieczyszczeń, będących skutkami rozwoju techniki, biorą się z podstawowego błędu – niezrozumienia otaczającego świata.

Opuściwszy swoją pierwotną niszę ekologiczną, w miarę jak rozwijały się jego możliwości intelektualne (przy równoczesnych kajdanach wiążących umysł), człowiek stawiał sobie coraz więcej pytań i udzielał na nie rozlicznych odpowiedzi, żeby zaspokajać własne zachcianki. Rzeczywistą motywacją takiego postępowania była czysta pycha. „Ja, Człowiek, nie mogę, tak jak te wszystkie istoty wokoło mnie, po prostu przejść przez życie. Skoro Ja jestem, muszę odcisnąć piętno swojej wyjątkowości we Wszechświecie”.

Opuszczając własną niszę ekologiczną w złożonym ekosystemie, człowiek rozpoczął zatrważającą, niszczącą ekspansję i obrał oddzielną, samotną drogę.

Czego chciał Człowiek? Przede wszystkim nie chciał być dłużej częścią całości, którą dzisiaj nazywamy środowiskiem. Od żywej rzeczywistości wolał własne fantazje. To one pozwoliły mu oddzielić siebie od innych gatunków i ustawić w pozycji wybranej, mesjanistycznej.

Dramatem intelektualnej dewiacji człowieka była nieświadomość, że tę wyjątkową, jedyną pozycję już i tak posiadał jako gatunek Homo. Nieświadomość, że absolutnie każdy gatunek jest wyjątkowy i niepowtarzalny, a wszystkie czerpią nieocenioną korzyść z nieustannie kontrolowanego przez biologiczną równowagę ekosystemu, wzajemnego dzielenia się i uzupełniania.

Od najstarszych czasów Człowiek nie potrafi udzielić sobie odpowiedzi (poza pseudoteologicznymi i moralnymi przesądami) na pytania: Czym jestem? Jaki jest sens mojego życia? Czy jestem nieśmiertelny?

Żadne rozczarowania nie rozbroiły Człowieka. Najpierw zadecydował, że Ziemia jest centrum wszechświata, oczywiście z tego powodu, że on żył na ziemi i widział na niebie słońce wschodzące i zachodzące dla niego, bo to jego wybrali Bogowie lub jeden Bóg.

Odkrycie, że Ziemia krąży wokół Słońca było jedną z najbardziej bolesnych lekcji dla naszego ego, ale nadal Człowiek wierzy, że jest jedyną istotą, od której zależy przyszłość świata. Cieszy się dumą, że jest jedynym zwierzęciem posiadającym rozsądek. Ponieważ jednak inteligencja, cywilizacja i postęp przyniosły rozwój techniczny i, jak się wydaje, rozwój będący wynikiem pracy nie występuje wśród żadnych innych gatunków, człowiek patrzy na inne gatunki z góry i lekceważy je. Tymczasem naprawdę, człowiek pominął najważniejszą sprawę: życie. O życiu nie wie absolutnie nic. Działa tak, jakby Ziemia była wielką fabryką, z której magazynów bierze wszystko czego potrzebuje do zaspokojenia technicznego głodu. Patrzy daleko w przód. Aby określić swoje miejsce Człowiek szukał niebezpiecznych wyjaśnień zgotowanych w infrastrukturach psychologicznych, filozoficznych i teologicznych, które są niczym innym jak tylko zgubnymi owocami rozpasanej wyobraźni. Zatruty intelektualnymi orgiami Człowiek błądził w klatkach nierzeczywistości depcząc życie pod swoimi stopami. Ogłosił się synem Boga, któremu wszystko wolno, a później, kiedy pomyślał, że ludzkość sama może decydować o swoim losie, sam nazwał się Bogiem.

Fragmenty rozdziału książki Loup, mon ami / Wolf, my friend.

Tłum. AJK

DŻ dziękuje International Wolf Federation za zgodę na publikację fragmentów tej książki.