Miesięcznik Dzikie Życie

9/63 1999 Wrzesień 1999

Dzika Polska. Opis regionu Tatr-Podtatrza

Tomasz Borucki

Dzika Polska*

Region Tatr - Podtatrza jest obszarem o największym w Polsce nagromadzeniu obiektów cennych przyrodniczo, które sklasyfikowano wyróżniając dwa ich typy funkcjonalne (ostoje dzikiej przyrody i korytarze ekologiczne) oraz waloryzując w oparciu o dwa zasadnicze kryteria: stopień różnorodności przyrodniczej oraz stan naturalności tworzących je ekosystemów, z podziałem na 4 kategorie unikatowości. Tak więc w interesującym nas regionie znajdują się ostoje dzikiej przyrody unikalne w skali:


  • międzynarodowej - Tatry i Pieniny,
  • ogólnopolskiej - Torfowiska Orawsko-Nowotarskie, Babia Góra,
  • regionalnej - Gorce,
  • lokalnej - np. „Las Chałubińskich”,

Spośród nich 4 objęto najwyższym statusem ochronnym, nie tylko w Polsce ale i na świecie - tworząc parki narodowe: Babiogórski, Gorczański, Pieniński i Tatrzański, przy czym ten ostatni dodatkowo uznano za Rezerwaty Biosfery; jest to więc najliczniejsze skupisko parków narodowych w naszym kraju.

W opisywanym regionie wyróżnić można 5 głównych korytarzy ekologicznych: pasmo Magury Witowskiej, dolinę rzeki Białki oraz pasmo Magury Spiskiej i Zamagórza, pasmo Lubania w Gorcach oraz pasmo Żeleźnicy.

Niestety, obszar ten wciąż podlega katastrofalnie nasilającej się antropopresji, stanowi bowiem najbardziej popularny w południowej Polsce region turystyczno-wypoczynkowy odwiędzany przez wielomilionowe rzesze mieszkańców całego kraju, zwłaszcza pobliskich, wielkich aglomeracji miejskich (głównie śląsko - krakowskiej). Ów masowy ruch turystyczny koncentruje się przede wszystkim na terenach najcenniejszych przyrodniczo, stymulując procesy urbanizacyjne w całym regionie. Tak więc między polskimi mikro-Tatrami a pasmem Beskidów z maleńkimi terenami chronionymi na Babiej Górze, w Gorcach i w Pieninach, rozciąga się strefa intensywnej urbanizacji. Jej dalszy rozwój doprowadzić musi w najbliższym czasie do całkowitej likwidacji już i tak bardzo zniszczonych, ale jakże jeszcze wspaniałych (w skali nawet Europy ), ostatnich w Polsce, ostoi dzikiej, górskiej przyrody.

CHARAKTERYSTYKA MIEJSC CENNYCH PRZYRODNICZO (fragment). TATRY - WALORY PRZYRODNICZE

Tatry są, obok Puszczy Białowieskiej, najcenniejszym przyrodniczo obiektem w Polsce, unikalnym nie tylko w skali krajowej, ale i europejskiej, stanowią bowiem:

  • obszar o największej różnorodności przyrodniczej w całej Europie Środkowo-Wschodniej (między Alpami a Kaukazem i Uralem), na którego powierzchni liczącej zaledwie 175 km2 - 1000 razy mniejszej od obszaru Alp i prawie 2 razy - od Krakowa, bytuje 3,5 tys. gatunków roślin i ponad 8 tys. gatunków zwierząt, wśród nich wiele endemitów i reliktów oraz gatunków skrajnie rzadkich (odnotowanych w Czerwonych Księgach);
  • jedyne miejsce występowania w Polsce dla ponad 1000 gatunków, m.in. kozicy i świstaka; centrum występowania w Polsce endemicznych gatunków roślin i zespołów roślinnych; centrum endemizmu zachodniokarpackiego;
  • pasmo górskie najwyższe na obszarze Europy Środkowo-Wschodniej (między Alpami a Kaukazem) i w całym łuku Karpat, w obrębie którego odznacza się ono najpełniej wykształconą rzeźbą alpejską i piętrowością roślinną, w Polsce - jedyne o charakterze alpejskim;
  • teren o wysokim stopniu naturalności (a miejscami nawet pierwotnopodobności), gdzie zachowały się jedne z ostatnich w Polsce szczątki pierwotnych lasów; miejsce bytowania najokazalszych przedstawicieli fauny puszczańskiej - niedźwiedzia, wilka i rysia.

PROCESY LIKWIDACYJNE

Od przeszło 500 lat człowiek prowadzi w Tatrach działalność gospodarczą: łowiecką, pasterską oraz leśno-eksploatacyjną, a niegdyś i górniczą; współcześnie na ich przyrodę oddziaływuje ponad 50 różnorakich form antropopresji sukcesywnie likwidujących ostatnie resztki dzikości i pierwotnego piękna tych gór. Zniszczenia są tak powszechne i o takim stopniu praktycznie nieodwracalności, iż obecnie należy mówić wprost o POGROMIE dzikiej tatrzańskiej przyrody, coraz szybciej zmierzającym do jej całkowitego unicestwienia.

  • W rejonie Kasprowego Wierchu od ponad 60 lat dokonywana jest dewastacja przyrody o największym nasileniu w Tatrach i tym większej szkodliwości, iż obszar ten posiada fundamentalne znaczenie dla ochrony całych Tatr - dla zachowania spójności szeregu ekosystemów i populacji oraz ciągłości procesów przyrodniczych, a zatem rzeczywistego funkcjonowania Tatrzańskiego Parku Narodowego. Rejon Kasprowego obejmuje bowiem środkowy pas Tatr Polskich - od ich podnóży w Zakopanem po główną grań tatrzańską, stanowiąc strefę granicy przyrodniczej między Tatrami Zachodnimi a Wysokimi. I oto tutaj w latach 1935 - 36 z bezkarnym pogwałceniem prawa stojącego na straży wartości najwyższej wagi i wbrew sprzeciwom prawie całego społeczeństwa polskiego wybudowano kolej linową, dokonując wyrębu wielu hektarów lasów ochronnych oraz zarośli kosodrzewiny, rozsadzając skały materiałami wybuchowymi, oraz zakładając kamieniołomy na Myślenickich Turniach i Kasprowym Wierchu.. W latach następnych w ślad za budową kolejki przeprowadzono w Tatrach cały szereg dalszych, niszczycielskich inwestycji: m.in. zbudowano obserwatorium meteorologiczne na wierzchołku Kasprowego, szeroką szosę z Kuźnic na Kalatówki, na których wzniesiono też gmaszysko (9700 m3 kubatury) hotelu dla narciarzy; na północnych stokach Nosala wykarczowano stary las mieszany prowadząc narciarską trasę slalomową i kolejkę krzesełkową, a dwie podobne kolejki zbudowano na zboczach Kasprowego Wierchu w Dolinie Gąsienicowej i Goryczkowej. Kolej linowa na Kasprowym pełni rolę pompy zasysającej tłumy ludzkie i tłoczącej je w samo serce Tatr, i to zarówno w półroczu zimowym, jak i letnim. W ciągu minionych 60 lat przewiozła ona 31 milionów pasażerów, przy 3-krotnym zwiększeniu rocznej ilości przewożonych osób - z planowanych początkowo 250 tysięcy do 750 tysięcy. Stoki Kasprowego i sąsiednie zamieniono na olbrzymie, maszynowo uklepywane boisko narciarskie, na którym przy odpowiednich warunkach śniegowych dokonuje się dziennie około 8 tysięcy zjazdów narciarskich. Równocześnie wielomilionowe tłumy wycieczkowiczów wywożone kolejką bez jakiegokolwiek trudu dostają się na Kasprowy i rozchodzą się, wydeptując znaczne obszary jego kopuły szczytowej i sąsiednich grzbietów oraz otoczenie wszystkich okolicznych szlaków turystycznych. Efektem tych działań są ogromne zniszczenia roślinności, gleby i podłoża skalnego oraz destabilizacja szeregu procesów przyrodniczych, a także zanieczyszczenie i skażenie całego terenu. Powszechnymi są zaśmiecanie i fekalizacja bliższego, czy też dalszego otoczenia szlaków turystycznych, tras narciarskich i wszelkich budowli użytkowanych przez człowieka. Specyficznym i szczególnie skandalicznym źródłem zanieczyszczeń są budynki stacyjne wraz. z obserwatorium meteorologicznym, z których strumienie ścieków, masy śmieci i odpadów budowlanych oraz hałdy żużlu, zrzucane były (i są nadal) bezpośrednio z Kasprowego do Doliny Kasprowej (będącej ścisłym rezerwatem TPN - gdzie przekroczono obowiązujące normy skażeń 20-krotnie!) i z Myślenickich Turni do Doliny Goryczkowej; eksploatacja urządzeń powoduje np. wycieki oleju na trasie kolejki (skażenie jest tutaj 30 razy większe od dopuszczalnego w sąsiedztwie stacji benzynowych!!!). Wymienione spustoszenia z reguły są nieodwracalne. Niszczycielskie oddziaływania kolejki nie ograniczają się tylko do rejonu Kasprowego, lecz obejmują całe Tatry - Polskie i Słowackie, unicestwiając ich krajobraz przyrodniczy. Wzniesione tu budynki widoczne są z odległości nawet kilkunastu kilometrów, rażąco odcinając się od wysokogórskiego otoczenia. Przestrzeń górska poszatkowana jest sztucznymi pasami i liniami przecinek, dróg oraz instalacji linowych ciągnących się w powietrzu pomiędzy potężnymi konstrukcjami podpór. W ową przestrzeń wtłoczono, napełniając ją jarmarczną wrzawą, wielomilionowe rzesze ludzkie siejące wokół zniszczenie. Reasumując, istnienie kolejki, będącej elementem najzupełniej obcym i wrogim tatrzańskiej przyrodzie, i poczynione zarówno podczas jej budowy jak i eksploatacji zniszczenia straszliwie okaleczają środowisko przyrodnicze Tatr i uniemożliwiają jego pełną, prawdziwą ochronę.
  • W otoczeniu Hali Gąsienicowej, na obszarze najcenniejszego, bowiem jedynego - leżącego w całości w Polsce, łańcucha wysokogórskiego o typowej rzeźbie alpejskiej, który odgałęzia się od Świnicy (2301) kulminując w Kozim Wierchu (2291) - występuje najgęstsza w całych Tatrach sieć znakowanych szlaków turystycznych. Głównym z nich jest Orla Perć ­- najtrudniejsza trasa turystyczna w Polsce, biegnąca skalnym, przepaścistym terenem, której trudniejsze miejsca dla potrzeb masowego ruchu turystycznego zostały sztucznie ułatwione setkami wyciętych w skale stopni, wielometrowymi ciągami łańcuchów, klamrami i drabinami. Podobne zabezpieczenia znajdują się również na innych tatrzańskich szlakach - m.in. na Giewont (wycięte w skale schody!), na Świnicę i na Rysy. Tak oto dokonana dewastacja najbardziej wrażliwych na ingerencję człowieka wysokogórskich ekosystemów piętra halnego i turniowego jest tylko wstępem do ich krańcowego zniszczenia na skutek katastrofalnie nasilonej penetracji przez wciąż zwiększające się pseudoturystyczne tłumy, którym w ten sposób wydatnie ułatwiono możliwość dotarcia w najwyższe partie Tatr.
  • Morskie Oko i Dolina Kościeliska - to rejony o najwyższym w całych Tatrach natężeniu masowego ruchu turystycznego; najpopularniejsze atrakcje Tatr ­obowiązkowy cel zwiedzania dla zbiorowych wycieczek i rzesz niedzielnych turystów. Dodatkowym magnesem przyciągającym tłumy pseudoturystycznej gawiedzi są usytuowane w górnych partiach dolin hotele (zwane eufemistycznie „schroniskami”), do których dostęp ułatwiają szerokie drogi. Do Morskiego Oka wiedzie asfaltowa szosa, na której dzienna frekwencja sięga kilkunastu tysięcy wycieczkowiczów (dodatkowo dowożonych konnymi tramwajami), a w Dolinie Kościeliskiej biegnie droga bita przeprawiająca się przez potok po masywnych, żelbetonowych mostach. W owych „sanktuariach górskiej przyrody” panuje jarmarczny zgiełk i tłok, powszechnymi są zaśmiecanie i fekalizacja, których efektem jest skażenie gleby i wód; niektóre dziko żyjące zwierzęta wykazują stadium oswojenia bliskie warunkom ogrodu zoologicznego. Wszystko to ma miejsce w sąsiedztwie tras powszechnie dostępnych dla ruchu turystycznego, ale również na pozór całkowicie niedostępne dla człowieka zakątki podlegają nasilonej antropopresji będąc terenem eksploracji sportowej. Urwiska i turnie, a także głębie jaskiń są intensywnie penetrowane przez wspinaczy i grotołazów, których działalność najprawdopodobniej spowodowała porzucenie przez orła przedniego ostatnich jego gniazdowisk w Tatrach Polskich (w Czerwonych Wierchach i Kominiarskim Wierchu). Ruch wspinaczkowy w otoczeniu Morskiego Oka i Hali Gąsienicowej jest na tyle intensywny, iż tereny te zdegradowano do roli boiska treningowego.
  • Rejon Doliny Chochołowskiej i Doliny Lejowej stanowi własność Wspólnoty Witowskiej, która prowadzi tu intensywną gospodarkę leśną nie mającą nic wspólnego z wymogami ochronnymi obowiązującymi w tym zakresie w parkach narodowych. Świadczą o tym: całkowicie wylesione wielohektarowe powierzchnie (np. na zboczach dolin - Lejowej i Jarząbczej), zainicjowanie i wzmożenie procesów erozyjnych (np. rynny erozyjne na zboczach Ropy i w Wielkich Koryciskach), zdewastowanie ciężkim sprzętem zrywkowym dróg, wyrąb starodrzewi - i to nawet w obrębie rezerwatów ścisłych (np. na Hotarzu).

ZAGROŻENIA

Pomimo, iż od 1954 roku Tatry objęte są najwyższym statusem ochronnym stanowiąc park narodowy, to nieustannie podejmuje się starania by jeszcze bardziej ograniczyć jego, już i tak zminimalizowane rygory ochronne, by - pomimo ich istnienia, jeszcze mocniej „ucywilizować” te, zbyt „dzikie” dla wielu, góry. Politycy i biznesmeni, pospołu z działaczami sportowymi domagają się otwarcia Tatr dla nowych inwestycji sportowych, część górali żąda reprywatyzacji terenów wchodzących w skład Tatrzańskiego Parku Narodowego. Owe doraźne interesy przedkłada się ponad dobro społeczne i narodowe, a nawet - ogólnoludzkie. Zmieniają się tylko populistyczne hasła, pod którymi próbuje się przeforsować geszefciarskie zbijanie fortun kosztem przekształcania Tatr na boisko sportowe, teren pseudoturystyki i lunapark.

  • Pomysł zorganizowania w 2006 r. Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Tatrach jest takim właśnie krzykliwym sloganem: oto bowiem pod szyldem idei olimpijskiej, bezczelnie ignorując obowiązujące ustalenia prawne w zakresie ochrony przyrody (nawet na szczeblu międzynarodowym), wbrew sprzeciwom wszystkich ważniejszych polskich organizacji i instytucji ochrony przyrody, a także luminarzy kultury (m.in. noblistów ­W. Szymborskiej i Cz. Miłosza), manipulując opinią publiczną dąży się do rozbicia Tatrzańskiego Parku Narodowego, do nagięcia jego rygorów ochronnych dla potrzeb lobby inwestycyjnego. Projekt olimpiady zakłada rozegranie na terenie Parku szeregu konkurencji sportowych, włącznie z wybudowaniem i rozbudową kompleksu niezbędnych dlań obiektów. Konkurencje narciarstwa alpejskiego mają być rozegrane w rejonie Kasprowego Wierchu, gdzie - według wytycznych raportu Russiego - koniecznym jest wykarczowanie kilkunastu hektarów „drzew i krzewów” (czyli świerkowego boru górnoreglowego i zarośli kosodrzewiny), rozkopania zboczy i zasypania łożyska potoku oraz wzniesienia dodatkowych budowli. Jednak problem nie ogranicza się tylko do rejonu Kasprowego ­niewątpliwie bowiem ewentualne olimpijskie przygotowania będą prowadzone wszelkimi dostępnymi środkami, bez względu na cenę jaką przyjdzie zapłacić przyrodzie (np. dla zapewnienia dostatecznych zasobów wody niezbędnej do produkcji sztucznego śniegu przegrodzi się potoki tatrzańskie zaporami, a możliwe, że nawet będzie się czerpać wodę ze Stawów Gąsienicowych). Zatem chodzi tu po prostu o wdarcie się z inwestycjami w Tatry i rozkręcenie inwestycyjnego boomu na Podtatrzu, gdzie katastrofalnie nasilą się procesy urbanizacyjne - powstaną nowe elementy infrastruktury, np. zmodernizowana sieć komunikacyjna (szybka kolej, autostrada) jeszcze bardziej ułatwiająca dostęp w Tatry nowym milionom przyjezdnych. Choć trudno dziś przewidzieć faktyczną skalę zniszczeń, to z pewnością będą one o wiele rozleglejsze (obejmując całe Tatry) i bardziej zróżnicowane, niż to zakładają rzecznicy olimpiady.
  • Projekt tzw. „modernizacji” zespołu kolei linowych na Kasprowym Wierchu idzie w parze z olimpijskimi pomysłami obejmując: l) budowę na stokach Kasprowego równolegle do istniejących kolei krzesełkowych w dolinach - Gąsienicowej i Goryczkowej, dodatkowych wyciągów „bis” z 4-­osobowymi krzesełkami; istniejące urządzenia mają teoretyczną przewozowość 1100 osób na godzinę - ma ona być zwiększona do 7200; 2) demontaż kolei linowej kabinowej na Kasprowy i zastąpienie jej urządzeń nowymi, o teoretycznej pojemności przewozowej zwiększonej o 100% - ze 180 do 360 osób na godzinę, przy czym praktyczna pojemność przewozowa może być jeszcze większa! Dalsze działanie kolejki jedynie w jej dotychczasowej postaci nieuchronnie prowadzi do całkowitego pogromu tatrzańskiej przyrody i ostatecznej katastrofy idei jej ochrony, a cóż dopiero - realizacja projektów zakładających monstrualną rozbudowę infrastruktury narciarskiej o zwielokrotnionej przewozowości.
  • Reprywatyzacja gruntów w obrębie Tatrzańskiego Parku Narodowego - do czego dąży grupa górali, de facto oznacza parcelację obszaru Parku z wyłączeniem prywatnych terenów spod rzeczywistej ochronny. Przykładem: stosunki panujące na obszarze Witowskiej Wspólnoty Leśnej, gdzie autonomia własności gromadzonej w granicach Parku przejawia się w postaci intensywnej gospodarki leśnej, całkowicie sprzecznej z wymogami ochronnymi obowiązującymi w tym zakresie w parkach narodowych. Równocześnie Wspólnota przejawia tendencje do uwolnienia się od kurateli Parku - nawet tak symbolicznej, jak obecna. Zatem w praktyce dążenia reprywatyzacyjne grożą rozbiciem Tatrzańskiego Parku Narodowego i uniemożliwieniem prowadzenia skutecznej ochrony lasów tatrzańskich.

Opracował: Tomasz Borucki

W tekście wykorzystano fragmenty artykułu pt. „Kolejka na Kasprowy Wierch a Park Narodowy w Tatrach” Stefana Chałubińskiego i Tomasza Boruckiego („Dzikie Życie” nr 2(33)1997).

* Projekt Dzika Polska jest wciąż uzupełnianą bazą danych o najcenniejszych przyrodniczo i najbardziej zagrożonych miejscach w Polsce. Można go obejrzeć w internecie na stronie DŻ i w wydawnictwach „Pracowni” (ostatnie wydanie w: „Dzikie, piękne ginące - jak skutecznie bronić przyrody”, 1998). Nowe i uaktualniane opisy publikujemy w Dzikim Życiu. Projekt sponsorowany jest przez fundację Partnerstwo dla Środowiska.