Miesięcznik Dzikie Życie

5/83 2001 Maj 2001

Listy

"O ekologach i chrześcijanach"
Przeczytałem wypowiedź ks. Stanisława Jaromi w "Dzikim Życiu", pod tytułem "O ekologach i chrześcijanach". Proszę pamiętać, co o ludziach i zwierzętach powiedzieli tak wspaniali pisarze, jak Jean Paul Sartre - "Im bardziej poznajemy ludzi, tym więcej cenimy zwierzęta" i Albert Camus - "Najohydniejszym zwierzęciem jest człowiek". Niestety, mogę się o tym przekonać na co dzień. Gdyby nie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami i pani prezes Jadwiga Osuchowa, nie było by mnie stać na wyżywienie bezdomnych, chorych kotów.

Lek. med. wet. Szczepan Reczek
Kraków

List z więzienia
Postanowiłem zwrócić się z moim listem do pisma "Dzikie Życie". Mam na imię Andrzej, mam 35 lat.Image Przebywam w zakładzie karnym. Mimo miejsca, gdzie przebywam, postanowiłem napisać list do redakcji. Nigdy nie byłem w żadnym stowarzyszeniu ekologicznym, ale kocham naturę i przyrodę. Nie jest mi obojętne niszczenie matki Ziemi, zatruwanie środowiska, zabijanie zwierząt. Będąc w więzieniu doceniam przyrodę: ranną rosę na łąkach, śpiew ptaków, zieleń drzew. Tego bardzo szczególnie mi brakuje. Popieram ludzi, którzy w różnych organizacjach walczą o prawa przyrody. Szczególnie bliskie mojemu sercu są idee anarchistyczne, kultura punk czy dawne idee dzieci-kwiatów. Życie się jednak zmienia, ludzie też. Uważam, że anarchistą trzeba być w swoim wnętrzu. Chodzi o to, jak postępujemy na co dzień wobec otaczających nas ludzi i świata przyrody, czy patrzymy otwartymi oczami na otaczający nas świat. W obecnym świecie dominuje pogoń za pieniądzem i bogactwami materialnymi. Ludzie niszczą się nawzajem i niszczą świat dookoła, żeby coraz więcej mieć. Coraz bardziej rozszerza się ludzka znieczulica. Pisząc list do "Dzikiego Życia" proszę o wydrukowanie go. Zdaję sobie sprawę, że społeczeństwo unika ludzi, którzy są w więzieniach. Doprowadziła do tego prasa i inne media - wszystkich, którzy znaleźli się w więzieniach zalicza się do zwyrodnialców i morderców. Ale tak nie jest. Człowiek, który się tu znalazł przede wszystkim potrzebuje akceptacji i przebaczenia. Aby czuł się potrzebny innym. Wtedy dopiero sam dokłada starań, żeby tak się stało. Rzeczywistość jest jednak inna. Najłatwiej powiedzieć, to nie moja sprawa. Tak samo człowiek postępuje wobec przyrody.
W więzieniu jestem za dokonanie kradzieży. Okradłem sklep. Postąpiłem, jak postąpiłem, ale czy z tego powodu mam być bez szans do życia? Chcę żyć i robić wszystko, żeby do więzienia nie wrócić. Wierzę, że są ludzie, którzy, pomimo miejsca, w jakim się znajduję, pomogą mi. Najbardziej potrzebuję pomocy ludzi z zewnątrz, by być komuś potrzebny. Nie chcę trwać tu bezczynnie i czekać na zniszczenie. Nie chcę się poddawać - chcę walczyć, bo całe życie jest piękne. Ja sam wystawiam się na publiczny osąd przyznając się do tego, co zrobiłem. Ale są ludzie pozostający na wolności, którzy zrobili rzeczy dużo gorsze i nie ponieśli za to kary. Co gorsze, nie mają z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Często od odpowiedzialności chronią ich wysokie stanowiska.
Chciałbym bardzo, aby napisały do mnie osoby, które zechciałyby być moimi przyjaciółmi utrzymując ze mną korespondencję. Każdy może do mnie napisać, także osoby dużo młodsze. Wiem, że wielu młodych ludzi jest odrzuconych przez otaczający ich świat. W młodych ludziach jest ogromne bogactwo. W każdym jest ogromne bogactwo i w całym życiu. Wszyscy są potrzebni, abyśmy sobie nawzajem pomagali, szczególnie wtedy, kiedy jest coś źle. Chciałbym, aby napisali do mnie ludzie, którzy byli kiedyś w kontrkulturze a teraz nadal są tacy w swoim wnętrzu. Chciałbym, żeby napisały do mnie osoby, które walczą o los zwierząt, o prawo do życia przyrody, o życie w naturalnym środowisku. Nie mam kontaktu z takimi ludźmi i bardzo o taki kontakt proszę.
Osoby, które zechcą do mnie napisać proszę o przesłanie zwrotnego znaczka i koperty.
Proszę też o kilka archiwalnych numerów "Dzikiego Życia".

Andrzej Balas
ul. Więzienna 6
Zakład Karny
56-100 Wołów