Miesięcznik Dzikie Życie

7-8/85-86 2001 Lipiec / sierpień 2001

List do redakcji

Piotr Gliński

Mam pytanie o lasy w Beskidzie Niskim. Byłem tam niedawno i zo­baczyłem hektary zrywki zupełnie makabrycznej. Przez trzy dni sze­dłem szlakiem turystycznym wzdłuż wyrębów i zniszczeń apokaliptycznych - ściółki nie ma, drzewo co 10 metrów, drogi i szlaki w lesie rozje­chane i rozmywane dokumentnie, ko­leiny półmetrowe miejscami (szlaki turystyczne służą za drogi dojazdowe i do transportu ciężkim sprzętem). Zgroza. Szedłem od Wysowej zielo­nym szlakiem przez Kozie Żebro (wielka dewastacja - wycinka lasu i szlaku), Skwirtne, Smerekowiec do schroniska na Magurze Małastowskiej. Na szczycie wzniesienia, niedaleko miejscowości Przysłup i połączenia szlaku zielonego z żółtym kompletna prawie wycinka lasu (zostawili drzew­ko co 10 m) i zupełne zniszczenie po­szycia. Ze schroniska (pod którym też wycinka) szliśmy szlakiem niebieskim do bacówki w Bartnem (cały czas w le­sie wycinka, droga rozjeżdżona przez maszyny). Stamtąd czerwonym szla­kiem do przełęczy Majdan i wzdłuż potoku Świeżówka (kiedyś były tam wsie łemkowskie) do Świątkowej i da­lej żółtym i czerwonym szlakiem przez Świeżową i Magurę z powrotem do Przełęczy Majdan i Bartnego. W Ma­gurskim Parku Narodowym widzieliśmy wycięte drzewa złożone przy drodze. Następnego dnia z Bartnego szliśmy czerwonym szlakiem przez Wołowiec - Jesionkę (między tymi miejscowościami straszliwie zniszczo­na droga przez ciężki sprzęt i wycin­ka na całego), dalej Popowe Wierchy - Rotundę (na podejściu do Rotundy znowu rozjechane drogi na pół metra w głąb i zdarta zupełnie gleba, wokół wycinka), Regietów i Kozie Żebro do Wysowej (która jest uzdrowiskiem a wokół której las wygląda jak po przejściu huraganu). Tak to wygląda. Park do tego ma niewiele, choć ścięte drzewa tam widziałem, raczej Lasy i może PTTK, bo w jego gestii są szla­ki. Zniszczenia dróg są właściwie na całym odcinku. Gdyby lasy miały za to płacić to by ich cała gospodarka po prostu się nie opłaciła... Czy ktoś to już prowadzi? Można by podać to do prokuratury.

Piotr Gliński