Miesięcznik Dzikie Życie

7-8/85-86 2001 Lipiec / sierpień 2001

Powrót w miejsce rodzinne

Thomas Berry

Po długiej nieobecności powracamy na swoje pierwotne miejsce, spotykając się na nowo z wspólnotą całej ziemi. Za długo by­liśmy gdzieś z dala od domu, oszołomieni przemysłowym światem przewodów i kół, be­tonu i stali oraz niekończących się szos i auto­strad, po których pędziliśmy tam i z powrotem, w swoim nieustannym szaleństwie.


Świat życia to świat spontaniczności, świat zmierzchu i świtu, połyskujących gwiazd na ciemnym niebie, kwiatów polnych i szumią­cych strumieni, orzecha i dębu, klonu i świer­ka oraz lasów sosnowych. To świat piasku pustynnego i trawy stepowej. Pośród tego wszystkiego żyją orzeł i jastrząb, kozodój i sikora, jeleń, wilk, niedźwiedź, kojot, szop, wieloryb i foka, łosoś powracający w górę rzeki na tarło. Wszystko to świat dzikiej przyrody, niedawno odkryty na nowo, z większą niż wcześniej wrażliwością. To doświadczenie nie różni się zbytnio od prze­życia Dantego, przy końcu Czyśćca, kiedy ujrzał Beatrycze zstępującą pośród obłoku kwiatów. Czekał on długo na tę chwilę, bar­dzo świadomy swojej niewierności, a jed­nak na nowo poruszony, przeniknięty na wskroś, jak wówczas, kiedy jeszcze jako dziecko ujrzał Beatrycze po raz pierwszy. „Pierwotny ogień” znów zapłonął w jego wnętrzu. Opisując to spotkanie Dante daje wyraz nie tylko przeżyciom osobistym, ale także doświadczeniom całej ludzkości w chwili pojednania ze świętością, po dłu­gim czasie alienacji i błądzenia, z dala od tego, co prawdziwe.

Podobnego uczucia bliskości doświadcza­my i my teraz, kiedy odnajdujemy siebie na nowo pośród wspólnoty życia całej ziemi. To coś więcej niż praca nad zdrową gospodar­ką, coś więcej niż ekologia, a nawet więcej, niż jest w stanie wyrazić ekologia głęboka.
To jest uczucie bycia „tu i teraz”, świado­mość, że wspólnota ziemska jest wspólnotą dzikiej przyrody, a nie przedmiotem, obiek­tem handlu, studiów czy badań naukowych. To przekonanie, że dzika przyroda nie zo­stanie nigdy oswojona lub sprowadzona do roli wakacyjnej rozrywki, chyba że pod pre­sją, przed którą nie zdoła się uchronić. Jeśli jednak tak się stanie, wówczas człowiek nie zdoła uniknąć zemsty, niszcząc inne gatun­ki niszczy przecież sam siebie.

Jeśli ziemia przestanie być przyjazna czło­wiekowi to stanie się tak, ponieważ utracili­śmy szacunek do niej i jej mieszkańców, wdzięczność i gotowość do dostrzeżenia świętości środowiska, otwartość na niezwy­kłą, boską wartość ziemskiej rzeczywistości.
Zapomnieliśmy nawet o naszej pierwot­nej zdolności porozumiewania się na naj­prostszym poziomie: śpiewu i tańca, podczas których uczestniczyliśmy w rytuale życia, wspólnie ze zwierzętami i wszelkimi zjawi­skami naturalnymi.

Zwróćmy uwagę jak Indianie z Rio Gran­de rozpoczynają taniec orła, taniec bawołu i taniec jelenia, jak Nawajowie stają się częścią większej wspólnoty poprzez swoje rysunki i ceremonialne pieśni, jak ludy z południowo-wschodniej Ameryki dają wyraz swej przynależności poprzez umieszczanie wizerunków zwierząt na totemach, jak członkowie plemienia Hopi znajdują wspólny język z grzechotnikami pustynnymi poprzez swoje rytualne tańce. Ta współobecność jest odzwierciedlona również w poezji i prozie, zwłaszcza w indiańskich legendach, w których Kojot wykonuje nieskończoną magię. Zdolność do tak rozumianego współistnie­nia z wszelkimi żyjącymi istotami tkwi wciąż głęboko w nas, mimo że jest tłumiona i z niechęcią odrzucana przez nasze tradycje kulturowe.

Nawet w zachodniej kulturze, w okresach największej świetności, możemy odnaleźć dowody na podobne doświadczenia np. w twórczości św. Franciszka z Asyżu, Hil­dergardy z Bingen czy w liturgiach codzien­nych i sezonowych. Zwłaszcza liturgie poranne i wieczorne odzwierciedlają bo­ską postać zjawisk naturalnych. Również w średniowiecznych bajkach o zwierzę­tach możemy odnaleźć specyficzny spo­sób przedstawiania zwierząt w świecie ludzi. W ich symbolice, a zwłaszcza w wartościach moralnych, przypisywanych różnym zwie­rzętom, zawarte jest doświadczenie wzajem­nego poznawania się tych odrębnych światów. Bajki o zwierzętach mają w sobie wiele zabawności, chęci nawiązania kontak­tu ze światem zwierząt, znalezienia wspól­nego języka i wzajemnej troski o siebie. Jednak skłonność w kierunku głębokiego odczuwania wspólnie ze światem natury była ciągle odrzucana z powodu niechęci du­chowej, jak również przekonania, że ludzie zostali pierwotnie odcięci od prawdziwego uczestnictwa w życiu.

W najlepszym razie postacie zwierząt były przenoszone w świat ludzi, aby pełnić w nim role służalcze, często negatywne. Podstęp­ne cechy ludzkie przypisywano takim zwie­rzętom jak wilk, szczur, wąż, robak czy różne owady. Rzadko wkraczaliśmy w ich świat z prawdziwym uczuciem empatii.
Jednak w każdej dziedzinie ludzkiej dzia­łalności, we wszystkich zawodach i insty­tucjach dokonują się zmiany. Ich symbolami są Greenpeace na morzach i Earth First! Na lądzie [organizacje działające szeroko na świecie w obronie przyrody - red.]. Oto po­twierdzenie naszej lojalności wobec wspól­noty ziemskiej. Poezja Gary Snydera przekazuje nam coś ze świętej wartości dzi­kiej przyrody ziemskiej. Swoją muzyką Paul Winter odpowiada na wycie wilków i śpiew wielorybów. Roger Tory Peterson wprowa­dza nas w świat ptaków. Joy Adamson wkra­cza w świat afrykańskich lwów a Dian Fossey w stadne życie goryli. John Liny jest całkowicie pochłonięta świadomością delfinów. Farley Mowat i Barry Lopez poznali z bliska i zrozumieli świat wilków z Pół­nocnej Ameryki. Inni poznali język tańca pszczół i pieśni świerszczy.

Najbardziej fascynujące w nawiązywa­nych przez człowieka związkach z różnymi formami życia jest to, że nie tylko poznaje­my egzystencję i uczucia różnych gatunków, ale nawiązujemy czasami emocjonalną więź z poszczególnymi zwierzętami w ich natu­ralnym dzikim otoczeniu. Niektórym wie­lorybom nadawane są imiona własne. Poszczególne dzikie zwierzęta przechodzą do historii. Tendencję taką możemy zaob­serwować w przypadku pogrzebu Digit wyjątkowego goryla zaprzyjaźnionego z Dian Fossey. Jej własna śmierć w wyniku morderstwa ze strony innego człowieka jest wystarczającym dowodem, że jeśli bywa­my narażeni na niebezpieczeństwo w świe­cie dzikich zwierząt to tak samo jesteśmy zagrożeni przez zaburzony porządek tego, co zwykliśmy określać mianem społeczeń­stwa cywilizowanego.

Obecnie jedną z najważniejszych, histo­ryczną wręcz rolą do spełnienia dla plemion pierwotnych jest nie tylko podtrzymywanie własnych tradycji, ale wezwanie całego świata do powrotu ku bardziej naturalnemu sposobowi życia. Jedyna nadzieja dla czło­wieka leży w odwołaniu się do naszych pier­wotnych doświadczeń, na których dopiero moglibyśmy budować bardziej wzniosłe ce­chy ludzkie. W sytuacji, kiedy nie możemy już wrócić do przeszłości i nasze własne do­świadczenia nie będą już nigdy nacechowa­ne taką bezpośredniością i bogatą jakością, charakteryzującą pierwotny okres, doświad­czamy obecnie czegoś w rodzaju postkry­tycznej naiwności. Obecność w świecie dla ziemi i wszystkich jej mieszkańców, która zawiera a zarazem przekracza naukowy spo­sób rozumienia, dostępny po długich latach obserwacji i dociekań.

Na szczęście są rdzenni mieszkańcy Ame­ryki Północnej, którzy dzięki bezpośrednio­ści odczuwania i wyrażania emocji oraz własnej wrażliwości stanowią jedną z kultur najsilniej związanych z Ziemią, różnorodno­ścią zjawisk i wszelkimi stworzeniami, które stanowią ziemską wspólnotę. Każdy kontakt z rdzennymi mieszkańcami tego kontynentu jest poruszającym przeżyciem, tym bardziej, że oni również mają za sobą okres dezinte­gracji. Dzięki kultowi Ziemi zakorzenionemu w ich tradycji, są dla nas jednymi z najlep­szych przewodników ku zdrowej przyszłości.

Kiedy kultura indiańska ulegała zniszcze­niu i zginęło wiele szczepów, ci co przeżyli wyrażali nadal niezniszczalne zrozumienie podstawowej struktury i funkcjonowania Ziemi. Działo się tak pomimo naszych wysiłków narzucenia im postawy agresywnej wobec świata. W czasie postkrytycznej na­iwności znaleźliśmy się w miejscu, w któ­rym ponownie możemy doświadczyć bliskości życia, tej zachwycającej obecno­ści zjawisk naturalnych tworzących nas. To ciekawe, kiedy zdamy sobie sprawę, że na­ukowe wytłumaczenie historii świata dostar­cza nowego potwierdzenia wszystkich historii, które były nam przekazywane przez ludzi nieskrępowanych więzami współcze­snej cywilizacji.

Powracamy obecnie do pierwotnej wspólnoty wszechświata, Ziemi i wszyst­kich żywych istot. Każda istota ma prawo głosu, swoją rolę do spełnienia i moc od­działującą na całość. Najważniejsze jednak jest to, że każda istota ma wyjątkowe zna­czenie. Fascynacja życiem odnajduje się w boskości doświadczenia tego, że jeste­śmy sobą nawzajem obdarzeni w wielkim świętowaniu życia, w którym wszystkie elementy osiągają wyższe znaczenie, po­nieważ wszechświat z definicji jest wyjąt­kowym, wspaniałym wydarzeniem.

Thomas Berry
tłum. Sylwia Łyczakowska

Jest to pierwszy rozdział książki „The Dream of the Earth” Thomasa Berry'ego, uznanej przez wielu kry­tyków za jedną z najważniejszych książek przyrodniczych i filozoficz­nych współczesności, a nawet okre­ślonej przez dr Donalda B. Conroya, dyrektora Północnoamerykańskiej Konferencji Religia i Ekologia mia­nem jednej z 10 najważniejszych książek XX wieku.