Miesięcznik Dzikie Życie

12-1/90-91 2001/2002 Gru 2001 / Stycz 2002

Wielka rura ciągle groźna

Remigiusz Okraska

Od kilku miesięcy regularnie poruszamy tematykę planowanej odnogi rurociągu jamalskiego przez Bieszczady. Projekt budzi nasze zaniepokojenie: inwestycja tej wielkości i tego charakteru umiejscowiona w Bieszczadach lub Beskidzie Niskim byłaby ogromnym zagrożeniem dla cennych obszarów przyrodniczych, dewastując jeden z najlepiej zachowanych pod względem ekologicznym terenów naszego kraju. Do niedawna jakiekolwiek informacje o przebiegu gazociągu były bardzo skąpe i enigmatyczne. Wynikało z nich, że "wielka rura" ma przechodzić przez teren Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego i otulinę Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Ostatnio pojawiły się jednak nowe informacje.


Jak donosi prasa lokalna, rurociąg ma przebiegać inną trasą. Zrezygnowano z oprotestowanej przez ekologów i negatywnie postrzeganej przez miejscowe samorządy lokalizacji. Zastąpiła ją inna, nieco lepsza pod względem ekologicznym, jednak nadal budząca nasz sprzeciw. Odnoga rurociągu jamalskiego miałaby zostać poprowadzona na tym obszarze Polski od Kolbuszowej przez Sanok, następnie na południe do Bukowska i Komańczy, a później do granicy. Ten przebieg wydaje się być znacznie poważniej brany pod uwagę niż poprzedni. Świadczą o tym pisma skierowane do wójtów miejscowości, przez które rurociąg ma przebiegać, zawierające szczegółowe dane dotyczące lokalizacji. Na terenach branych pod uwagę jako miejsce inwestycji pojawiły się ekipy specjalistów z Gazoprojektu, współpracującego z inwestorem - Polskim Górnictwem Nafty i Gazu.

Przeciwko nowej lokalizacji protestują samorządy lokalne, dostrzegając ogromne niebezpieczeństwo, jakie inwestycja niesie ze sobą dla jednego z podstawowych źródeł dochodu tych regionów - turystyki. O takim przebiegu "wielkiej rury" negatywnie wypowiada się wójt Komańczy Barbara Warchoł, podobnego zdania są władze Bukowska, Zarszyna i innych miejscowości. Zamierzają protestować przeciw takiemu obrotowi sprawy, liczą na współpracę z ekologami.

Nowa lokalizacja, choć niewątpliwie korzystniejsza z punktu widzenia ochrony dzikiej przyrody, również wywołuje nasz niepokój. Nie da się bowiem ukryć, że przebiega przez wartościowe tereny (często są to obszary chronionego krajobrazu), dzieląc jeden z najlepiej zachowanych ekosystemów i na trwałe ingerując w piękną, bieszczadzką przyrodę. Naszym zdaniem lokalizacja w tym miejscu jakiejkolwiek tego rodzaju inwestycji jest szaleńczym pomysłem. Nie jest w dodatku uzasadniona względami gospodarczymi - eksperci twierdzą, że rurociąg powinien zostać poprowadzony przez ekologicznie zdegradowane tereny Śląska, gdzie istnieje znacznie większe zapotrzebowanie na gaz ze strony przemysłu i odbiorców indywidualnych. Bieszczady powinny pozostać wolne od rurociągów i innych przejawów przemysłowej gigantomanii - na całym swoim terytorium. Powinny pozostać oazą przyrody, piękna, ciszy i spokoju, nieinwazyjnej turystyki, wypoczynku i kontemplacji naturalnej harmonii. Dlatego jeszcze raz powtarzamy: ani kroku dalej w niszczeniu bieszczadzkiej przyrody! Nie możemy pozwolić na jej barbarzyńską dewastację.

Czasu na zatrzymanie takich działań jest coraz mniej. Szymon Jakubowski w rzeszowskich "Super Nowościach" pisze: "/.../ jak mówi się nieoficjalnie, wstępny projekt przebiegu gazociągu powinien trafić pod obrady rządu jeszcze w tym roku". Miejmy nadzieję, iż rząd się opamięta i nie będzie forsował tak szkodliwych pomysłów, jak rurociąg przez Bieszczady.

Gazociąg jamalski - czy jest groźny dla przyrody?

Jan Stachyrak - Dyrektor Zespołu Karpackich Parków Krajobrazowych w Krośnie:

"Każdy przebieg rurociągu przez województwo podkarpackie wiązałby się z naruszeniem obszarów chronionych w postaci parków krajobrazowych, parków narodowych i obszarów chronionego krajobrazu. Bowiem cała granica południowa województwa podkarpackiego jest objęta różnymi formami ochrony, ze względu na swoją wyjątkową wartość przyrodniczą. Do nas dotarły nieoficjalne informacje o trzech rozpatrywanych wariantach lokalizacyjnych. Gdyby rurociąg został poprowadzony w okolicach Komańczy, to naruszałby obszar chronionego krajobrazu Beskidu Niskiego. Jeśli natomiast w okolicach Dukli to straty byłyby mniejsze, gdyż na tym terenie jest już poprowadzona na Słowację linia energetyczna wysokiego napięcia 400kw, pod którą teren został wyłączony z Jasielskiego Parku Krajobrazowego przez wojewodę. W perspektywie jest tam również planowana budowa drogi szybkiego ruchu Radom - Barwinek. Trzecia wersja lokalizacji jest w Nowosądeckiem, w okolicach Wysowej. Jednak w sprawach dokładnej lokalizacji nie mieliśmy do tej pory żadnych oficjalnych informacji. Warto również pamiętać, że również po stronie słowackiej są cenne tereny przyrodnicze wpisane jako obszar chronionego krajobrazu sięgające do Magurskiego Parku Narodowego. Śledzimy cały czas poczynania Gazprojektu z Wrocławia, który otrzymał zlecenie na wykonanie koncepcji możliwości wykonania tej inwestycji i wszelkie nasze dalsze kroki będą konsultowane ze służbami wojewódzkimi, ponieważ im podlegamy."

Juraj Lukać, prezes słowackiej organizacji Lesoochranarske zoskupenie VLK:

"Wybudowanie takiego gazociągu we wschodniej Słowacji spowodowałoby zniszczenie wielkiego obszaru naturalnych lasów. Przyczyna jest taka, że gazociąg musiałby iść po powierzchni ziemi ze względu na budowę geologiczną terenu. Wokół niego musi być wolna przestrzeń, tak aby mogły tam podjeżdżać dźwigi montażowe. Oznacza to konieczność wycięcia stumetrowego pasa pośród naturalnego lasu, wybudowania dróg dojazdowych dla ciężkiego sprzętu, a także miejsc noclegowych dla robotników pracujących przy budowie. Byłaby to katastrofa dla dzikiej przyrody bez względu na to, czy rurociąg będzie szedł przez Cisnę, czy przez Komańczę. Mniejsze szkody byłyby, gdy "wielką rurę" zlokalizowano by w okolicach Dukli, Barwinka i Vysny Komarnik, ponieważ tam od pięciu lat jest poprowadzona na Słowację linia przesyłowa wysokiego napięcia i wycięto pas lasu. Jednak najkorzystniejszym dla przyrody umiejscowieniem gazociągu byłby wariant Śląsk - Bratysława, który omija najcenniejsze obszary przyrodnicze, przechodząc głównie przez tereny zurbanizowane."

Remigiusz Okraska