Miesięcznik Dzikie Życie

6/96 2002 Czerwiec 2002

Społeczności antylokalne

rem

W marcu w Zakopanem zebrali się przedstawicieele samorządów lokalnych z Puszczy Białowieskiej, Bieszczad, Borów Tucholskich, Pojezierza Wielkoopolskiego i Tatr. Tematem spotkania były problemy władzy lokalnej z istniejącymi na tych terenach parrkami narodowymi. Przedstawiciele regionów repreezentowanych na spotkaniu tworzą pięcioosobowy Zarząd Stowarzyszenia Samorządów Polskich Współdziałających z Parkami Narodowymi. Stowaarzyszenie to zrzesza 20 gmin z 17 parków narodoowych. Zarejestrowane zostało w 1999 roku. Przewodniczącym jest Hubert Prałat, wiceburmistrz Mosiny w Wielkopolskim Parku Narodowym, a jego zastępcą Piotr Bąk, burmistrz Zakopanego.


Jak się nietrudno domyślić, wnioskując choćby z obecności ostatniej z wymienionych person, Image saamorządowcom ochrona przyrody przeszkadza. Wiadomo, park narodowy to same kłopoty - nakaazy, zakazy, regulacje, obostrzenia, żyć się nie da. Dlatego też spotkanie poświęcone było głównie naarzekaniom na istniejące ustawodawstwo ochrooniarskie. Można było zatem usłyszeć (cyt. za "Tygodnikiem Podhalańskim" nr 11/2002), że ,,Zakoopane traci rocznie ponad milion zlotych, ponieważ TPN zwolniony jest z podatku od nieruchomości. Gdyby miasto dostawało te pieniądze w formie reekompensaty z budżetu państwa, nie byloby prooblemu" - tak rzekł Piotr Bąk. Na takie dictum celnie ripostowała prof. Ewa Symonides, Główny Konnserwator Przyrody mówiąc, że "Park narodowy nakręca koniunkturę, ściąga turystów, daje zatruddnienie dużej grupie ludzi. Ostateczny bilans, mimo zwolnień podatkowych, jest korzystny dla gmin".

Zebrani poddali krytyce także i to, że plan zagoospodarowania przestrzennego gminy musi być uzgadniany z dyrekcją parku, natomiast plan ochroony parku jest tylko opiniowany przez gminę. zapewwne woleliby, aby w najcenniejszych miejscach parków powstały komercyjne inwestycje, a władze obszarów chronionych musiały swoje działania uzaależniać od widzimisię lokalnego urzędnika. Do tego zresztą dążą, starając się wpłynąć na zmianę przeepisów. Efektem ich lobbingu jest kilka poprawek w ustawie o ochronie przyrody, m.in. zmiana rad naaukowych parków na rady parków i dopuszczenie do nich przedstawicieli samorządów. Przewodniiczący Stowarzyszenia Hubert Prałat wszedł takkże w skład Państwowej Rady Ochrony Przyrody.

Wśród ekologów populame jest od dawna hasło "Myśl globalnie - działaj lokalnie". Ja osobiście prooponowałbym zrzucić z oczu klapki, przestać się zachwycać społecznościami lokalnymi (te bywają anty- i proekologiczne, dobre i złe - jak wszystko na tym świecie) i kierować się zasadą "Myśl samoodzielnie - działaj skutecznie". To "skutecznie" oznaacza, że czasami nie ma się co oglądać na społeczności lokalne, które - o czym warto pamięętać - nie są właścicielami zamieszkiwanych przez siebie terenów cennych przyrodniczo i nie mają prawa ich niszczyć.

(rem)