Miesięcznik Dzikie Życie

5/95 2002 Maj 2002

Coraz gorzej w Białowieży

Remigiusz Okraska

Przed miesiącem informowaliśmy o skandalicznych ustaleniach Rady Naukowo-Społecznej Leśnego Kompleksu Promocyjnego, które ewidentnie stworzone zostały w celu jeszcze brutalniejszej i bezwzględnej eksploatacji puszczańskich starodrzewi przez leśników. Dobrych wiadomości nie mamy nadal. Ze strony Ministerstwa Środowiska wciąż nie widać żadnych kroków, które zmierzałyby do zahamowania tego barbarzyńskiego procederu.


W komunikacie z dnia 7 marca sygnowanym przez Przemysława Szustakiewicza - rzecznika prasowego MŚ, Image możemy przeczytać, że "Powiększenie Białowieskiego Parku Narodowego na obszar całej polskiej części Puszczy Białowieskiej nie jest obecnie możliwe z kilku ważnych powodów, a w szczególności bardzo trudnej sytuacji budżetu państwa oraz jednoznacznie negatywnego stanowiska samorządów terytorialnych, których zdanie jest obecnie wiążące w myśl /.../ ustawy o ochronie przyrody. Przewiduje się, że objęcie ochroną w formie parku narodowego całej polskiej części Puszczy Białowieskiej będzie kosztowało około 20 milionów zł rocznie. Już obecnie /.../ zasady postępowania ochronnego i hodowlanego w Puszczy Białowieskiej oraz inne kolejne ograniczenia zwiększające reżim ochrony drzewostanów w granicach Leśnego Kompleksu Promocyjnego >>Puszcza Białowieska<<, doprowadziły do konieczności pokrywania deficytu nadleśnictw puszczańskich z funduszu leśnego Lasów Państwowych /.../".

Nie sposób nie wzruszyć się tragiczną sytuacją Lasów Państwowych, które po latach czerpania zysków z eksploatacji Puszczy teraz straciły trochę grosza. Ten wywód wskazuje jednak na absurdalność całej sytuacji - w Polsce obszar cenny przyrodniczo, o światowej randze, nie tylko nie może doczekać się ochrony z powodu permanentnej "dziury budżetowej", ale jeszcze musi przynosić leśnikom zyski ze sprzedaży drewna.

Dalej rzecznik pisze, iż: "W tej sytuacji, bieżące działania mające na celu zabezpieczenie najcenniejszych walorów przyrodniczych Puszczy Białowieskiej skierowane są głównie na wypracowanie zasad użytkowania jej gospodarczej części, które będą zawarte w obecnie przygotowywanych planach urządzania lasu dla nadleśnictw puszczańskich". Jak to wygląda w praktyce, możemy się przekonać obserwując opisane przed miesiącem efekty poczynań podległych ministerstwu służb, które zamiast dążyć do skutecznej ochrony części Puszczy nie włączonej dotychczas w obręb parku, tworzą mechanizmy i ich teoretyczne uzasadnienia prowadzące do niszczenia substancji przyrodniczej białowieskich lasów.

Następnie możemy przeczytać w komunikacie, że "W roku bieżącym jest realizowana kolejna faza projektu pt. >>Puszcza Białowieska<<, prowadzonego w ramach współpracy polsko-duńskiej. Celem tego projektu /.../ jest pomoc przy tworzeniu społecznie konsultowanej strategii działań dla regionu Puszczy Białowieskiej, w celu skutecznej ochrony jej wartości przyrodniczych i poprawy warunków społeczno-gospodarczych społeczności lokalnej". Brzmi to oczywiście ładnie, ale przypomnijmy, że poprzednia faza projektu finansowanego przez Duńczyków nie przyniosła żadnych istotnych korzyści z przyrodniczego punktu widzenia. Umizgi do lokalnej społeczności i hojne subsydiowanie miejscowych inwestycji nie zdały się na nic - i trudno się temu dziwić, skoro pieniądzom nie towarzyszyły praktycznie żadne warunki dotyczące ulepszenia regulacji ochronnych Puszczy.

Na koniec p. Szustakiewicz dodaje, że "Puszcza Białowieska, jako jeden z najcenniejszych obiektów przyrodniczych naszego kontynentu, zostanie zgłoszona do objęcia ochroną w ramach Europejskiej Sieci Ekologicznej NATURA 2000" To zaiste będzie wiekopomne wydarzenie z dziedziny ochrony przyrody, godne co najmniej jakiegoś ekologicznego Nobla. W skład NATURY 2000, samej w sobie cennej i potrzebnej, wchodzą często obszary o pośledniej wartości przyrodniczej, w Europie Zachodniej są to np. łąki i tereny podmokłe wycofane z eksploatacji rolniczej - choć nic złego nie stanie się, gdy i Puszcza Białowieska wejdzie w skład tej sieci terenów chronionych, to trudno uznać, iż takie potraktowanie tego skarbu przyrodniczego będzie krokiem naprzód.

Ministerstwo nie działa w próżni. Oto "Aura", czyli krakowskie pismo mające w podtytule "ochronę środowiska" postanowiło się włączyć w działania na rzecz Puszczy. Ponieważ, jak powszechnie wiadomo, opinie leśników są w Polsce marginalizowane, postanowiło na wstępie oddać swoje łamy przedstawicielowi lobby leśnego. Głos zabrał dr inż. Ryszard Kapuściński - naczelnik Wydziału Ochrony Lasu w Dyrekcji Generalnej Lasów Państwowych i - a to Polska właśnie - członek Państwowej Rady Ochrony Przyrody.

Sam artykuł nie jest specjalnie wart uwagi, gdyż powiela znane od lat tezy lobby eksploatatorskiego. Po pierwsze, w kwestii ochrony Puszczy potrzebny jest kompromis (czyli mówiąc wprost przymknięcie oczu na dalszy wyrąb starodrzewi w imię zysków firmy, która zatrudnia autora artykułu z "Aury"). Po drugie, ekolodzy są nawiedzeni, a ich postulaty nierealistyczne i demagogiczne, zaś ton wystąpień agresywny (warto przypomnieć w tym momencie, że to nie ekolodzy, lecz podjudzani przez leśników mieszkańcy Białowieży obrzucili ministra Tokarczuka jajkami, by w ten kulturalny sposób zaprotestować przeciw planom roszczenia parku narodowego). Po trzecie, aby skutecznie chronić przyrodę Puszczy, nie jest konieczne powiększenie parku narodowego (to bowiem wiązałoby ręce leśnikom i ograniczało pozyskanie drewna - dodajmy od siebie). Po czwarte, gospodarka leśna nie zagraża w żadnym stopniu puszczańskiej przyrodzie. Po piąte, cała Puszcza nie posiada walorów, które przekonywałyby o konieczności objęcia jej wszystkich terenów parkiem narodowym (śmiała to teza zważywszy na liczne opinie naukowców mówiące coś wręcz przeciwnego - chyba, że p. Kapuściński miał na myśli te tereny, którego jego macierzyste przedsiębiorstwo przekształciło już w "ziemię jałową"). Po szóste, naukowcy postulujący poszerzenie parku na cały obszar Puszczy robią to ze względu na własny interes, bo przy pracach z tym związanych zarobiliby grube pieniądze (jak się okazuje, teoria spiskowa jest dobra na wszystko; trochę to przypomina też sprawdzoną metodę kieszonkowców, którzy przyłapani na kradzieży krzyczą "łap złodzieja", by odwrócić od siebie uwagę - w końcu kto jak kto, ale Lasy Państwowe to na Puszczy swoje zarobiły). I tak dalej, wedle ogranego schematu.

Z całego wywodu przebija obawa przed ograniczeniem wpływu leśników na Puszczę - to problem strat finansowych, jakie musiałby ponieść pracodawca p. Kapuścińskiego, a także kwestia ambicjonalna, bowiem jak wprost stwierdza autor omawianego tekstu "pozbawienie Lasów Państwowych zarządu nad częścią Puszczy Białowieskiej [z czym byłoby równoznaczne powiększenie parku narodowego - R.O] będzie odebrane jako potwierdzenie zarzutów stawianych dziś leśnikom tutaj gospodarującym, a zatem i podważenie wiarygodności obecnej polityki leśnej, realizowanej przez Lasy Państwowe". Forsa i prestiż - o to po prostu chodzi i tego jak lew broni przed demagogicznymi ekologami Ryszard Kapuściński, lojalny pracownik firmy krok po kroku wycinającej Puszczę Białowieską.

Powstaje tylko pytanie, dlaczego "Aura", mieniąca się pismem poświęconym ochronie środowiska, promuje na swych łamach tak szkodliwe dla przyrody tezy. Dlaczego obok artykułu dr inż. Kapuścińskiego nie pojawia się apel prof. Wesołowskiego, by włączyć cały obszar Puszczy w granice parku narodowego? Dlaczego nie przeczytamy w "Aurze" o procederze wycinki świerkowych starodrzewi puszczańskich pod naciąganym pretekstem "walki z kornikiem"? Stare przysłowie mówi: "Chroń nas Boże od przyjaciół, bo z wrogami sami sobie poradzimy" - tak właśnie pomyślałem, widząc w piśmie pretendującym do miana ekologicznego wywód przedstawiciela lobby wycinającego Puszczę Białowieską.

W takiej sytuacji nie dziwi dalsza eksploatacja Puszczy, coraz bardziej bezczelna i - wszystko na to wskazuje - bezkarna. Tuż przed zamknięciem tego numeru dowiedzieliśmy się, że mimo nadal obowiązującego moratorium na wycinkę starych drzew, w Białowieży wycięto kilkusetletni dąb (jego zdjęcie można oglądać na stronie WWW) , tam też prawdopodobnie pojawią się wkrótce szersze informacje na ten temat), a jak napisał jeden z działających w Puszczy ekologów w liście do Pracowni: "Nie jest to jedyny przypadek wycięcia starego dębu w Puszczy. Zdaje się, że >>Lasy Państwowe<< czują się coraz pewniej i proceder nielegalnego pozyskania zaczyna się rozwijać". Tak właśnie dr inż. Kapuściński i jego koledzy dbają o Puszczę.

Remigiusz Okraska

Droga Redakcjo,

Z miesiąca na miesiąc, z roku na rok śledzę z wielkim zainteresowaniem wszelkie formy Waszych starań o ratowanie przyrody polskiej i kształtowanie umysłów Polaków.
Wraz z wieloma kolegami w Białowieży dziękuję za stałe zainteresowanie losami Puszczy Białowieskiej i wytrwałość w zabiegach wokół projektu powiększenia Białowieskiego Parku Narodowego.
Poszę przyjąć serdeczne gratulacje za dobre pomysły.

Prof. dr hab. Janusz B. Faliński

Stacja Geobotaniczna Uniwersytetu Warszawskiego - Białowieża

Białowieża, 05.04.2002 r.