Miesięcznik Dzikie Życie

5/95 2002 Maj 2002

Wytną czy nie wytną?

Remigiusz Okraska

O planowanej budowie kompleksu transportowo-handlowego w Białej Podlaskiej pisaliśmy w DŻ już dwukrotnie. Najpierw w nr 9/2001, kiedy to przybliżyliśmy plany tureckiego inwestora, który chce w tym mieście wybudować ogromne lotnisko i zaplecze przeładunkowe, nie wspominając o takich "drobiazgach" jak hipermarkety, baseny, tor wyścigów samochodowych, aquapark, centrum akademickie itp.


Sporą część inwestycji planowano ulokować na terenach leśnych (1700 ha), co musiało wywołać nasz Image niepokój. Trudno być zadowolonym z faktu, że kolejna cząstka przyrody - w tym przypadku są to zresztą lasy ochronne dla sporego miasta - zostanie jej wydarta i pokryta asfaltem, zabudowana i bezpowrotnie zniszczona (tak wielkie wylesienie, jakie planowano w Białej Podlaskiej nie miało w Polsce miejsca od wielu lat). W dodatku, co w całej sprawie szczególnie irytujące, w okolicy nie brakuje nieużytków porolniczych, które mogłyby zostać wykorzystane na potrzeby inwestycji, bez konieczności naruszania terenów leśnych.

Drugi raz o sprawie napisaliśmy w nr 2/2002, kiedy to odtrąbiliśmy sukces - otóż były Dyrektor Naczelny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski nie wydał zgody na zmianę przeznaczenia terenów leśnych, co chwilowo powstrzymało zakusy lobby inwestycyjnego. Niestety, jak się okazało, nie na długo. Oto bowiem inwestorzy odwołali się od tej decyzji i zwrócili do Ministra Środowiska z prośbą o zgodę na zagospodarowanie terenu wedle swoich zamierzeń. Tym razem nieco spuścili z tonu i zażądali 900 ha lasów.

Organizacje ekologiczne, m.in. PTOP "Salamandra" i Pracownia na rzecz Wszystkich Istot zaapelowały do ministra o nie wyrażenie zgody na tego rodzaju praktyki w lasach ochronnych Białej Podlaskiej. Motywowaliśmy to tym, że oprócz monokulturowych drzewostanów, znajdują się na terenach będących przedmiotem zainteresowania inwestorów także i takie zbiorowiska leśne, których wiek sięga ponad stu lat, a skład gatunkowy jest zróżnicowany.

Minister Żelichowski wydał zgodę na przeznaczenie 171 ha terenów leśnych na potrzeby lotniska. Te tereny porastają głównie 40-letnie sosny. Nie wydał natomiast zgody na przeznaczenie na potrzeby działalności gospodarczej prawie 800 ha lasów cenniejszych pod względem przyrodniczym, słusznie stwierdzając w uzasadnieniu, że planowane na nich inwestycje mogą z powodzeniem powstać na nieużytkach rolnych, bez konieczności dotkliwej ingerencji w królestwo flory i fauny. W piśmie do Pracowni minister Żelichowski napisał: "Przeznaczenie pod budowę strefy gospodarczej lotniska tak znacznej powierzchni lasów ochronnych oznaczałoby faktyczną likwidację kompleksów leśnych spełniających ważne funkcje ekologiczne".

Na razie więc najcenniejsze obszary leśne położone wokół Białej Podlaskiej ocalały, choć niestety nie bez uszczerbku. Ponoć nadal trwają naciski inwestorów na ministra, by jednak zezwolił na włączenie pozostałych terenów leśnych w obręb projektowanego kompleksu usługowego. Mamy nadzieję, że do tego nie dojdzie - 171 ha to już i tak stanowczo za dużo i nie można pozwolić, by ofiarą "rozwoju" padły kolejne tereny leśne.

Remigiusz Okraska