Miesięcznik Dzikie Życie

3/93 2002 Marzec 2002

Białowieża - co nowego?

Dariusz Matusiak, Remigiusz Okraska

Nie możemy niestety napisać, że w Puszczy Białowieskiej coś istotnego zmieniło się na lepsze. Sytuację, z którą mamy obecnie do czynienia należałoby określić mianem patowej. Lokalne władze poszerzenia parku narodowego nie chcą, leśnicy zainteresowani są dalszą eksploatacją drzewostanów puszczańskich, Ministerstwo Środowiska deklaruje, że chciałoby coś zmienić na lepsze, ale po pierwsze trudno orzec, na ile szczere są to deklaracje, a po drugie nie wszystkie swoje zamiary może wprowadzić w życie (Polska to kraj, w którym o poszerzeniu parku narodowego więcej ma do powiedzenia wójt czy burmistrz miasteczka leżącego na terenie cennym przyrodniczo niż szef resortu powołanego do ochrony takich obszarów), zaś organizacje ekologiczne przypominają przysłowiowego dziada, który gadał do obrazu, a obraz - ani razu...


Narada przed bitwą

Nie oznacza to rezygnacji ze starań o objęcie Puszczy należytą ochroną. Kampania białowieska biegnie Image wielotorowo. Jednym z jej przejawów było spotkanie organizacji ekologicznych zainteresowanych ochroną ostatniego naturalnego lasu nizinnego Europy. Odbyło się ono w Białowieży w dniach 18-19 stycznia 2002 r., z inicjatywy WWF - Światowego Funduszu na Rzecz Przyrody. Wzięli w nim udział przedstawiciele Federacji Zielonych - Kraków, Stowarzyszenia na rzecz działań lokalnych "Bioregion Ziemi Kujawsko-Dobrzyńskiej" z Włocławka, Lubuskiego Klubu Przyrodników, Centrum Monitoringu Wilka z Poznania, Towarzystwa Ekologicznego "Ziemia Przede Wszystkim" z Poznania, Stowarzyszenia Ekologiczno-Kulturalnego "Wspólna Ziemia" z Chojnic, Północnopodlaskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, lokalnego Towarzystwa Ochrony Puszczy Białowieskiej, WWF, Pracowni Architektury Żywej z Goniądza, polskiej sekcji Międzynarodowej Federacji Wilczej (IWF) oraz Pracowni na rzecz Wszystkich Istot.

Tematem, który od początku kampanii białowieskiej najbardziej zajmuje organizacje pozarządowe, jest sprawa skutecznej ochrony Puszczy Białowieskiej. Problemów, które się z tym wiążą jest wiele, jednak najważniejszym pozostaje fakt wycofania się polskiego rządu z obietnicy objęcia całej Puszczy parkiem narodowym. Choć na ten cel poprzedni rząd wyasygnował z budżetu 30 milionów złotych w ramach "Kontraktu dla Puszczy" i pieniądze te zostały wydane na inwestycje w białowieskich gminach i BPN, to jednak droga do utworzenia parku zamiast być krótszą, znacznie się wydłużyła . Samorządy dostały ogromne pieniądze, a całe społeczeństwo, finansujące to ze swoich podatków, nie odniosło żadnych korzyści w postaci skuteczniejszej ochrony puszczańskiej przyrody. Sytuacja ta obrazuje hipokryzję lokalnej władzy, która przez lata głosiła, że powiększeniu parku staje na przeszkodzie brak środków na rozwój społeczno-gospodarczy gmin puszczańskich - po otrzymaniu sporej gotówki nic się w tej kwestii jednak nie zmieniło.

Stało się tak po wejściu w życie nowej Ustawy o Ochronie Przyrody, która wymaga zgody samorządów lokalnych na tworzenie parków narodowych. Postawa samorządów powiatu hajnowskiego w tym przypadku pozbawia nas wszelkich złudzeń, jakim systemem wartości kierują się członkowie władz lokalnych. To nie troska o obecne i przyszłe pokolenia mieszkańców i ochronę obszaru wpisanego na listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości, lecz pieniądze i doraźny zysk są motorem działań miejscowych włodarzy. Wszystko to mocno podlane sosem demagogii przejawiającej się w hasłach, że powiększenie parku narodowego odbierze ludziom pracę, zepchnie mieszkańców okolicy na skraj nędzy i na wiele lat zahamuje jakikolwiek rozwój.

Zeszły rok był również niekorzystny dla Puszczy ze względu na działania leśników w ramach tzw. walki z kornikiem, kiedy to pod piły poszły starodrzewia świerkowe, znajdujące się zarówno w gospodarczej części lasu, jak i nas obszarze chronionym. Do służb leśnych nie trafiały argumenty przyrodników wskazujące, że las naturalny rządzi się innymi prawami niż zwykły drzewostan gospodarczy i gradacja kornika, która ma miejsce w Puszczy jest tutaj czymś zupełnie naturalnym. Nie można w Puszczy walczyć z kornikiem za pomocą siekiery i wywozu drewna z lasu, czyli takimi metodami, jakie stosuje się w monokulturze świerkowej. Przynosi to skutek odwrotny od zamierzonego - osłabiając las, naraża się go na kolejne gradacje kornika.

Niepokojem napawają także informacje o działaniach Komisji Techniczno-Gospodarczej (KTG), zwołanej w zeszłym roku w celu opracowania wytycznych do nowych planów urządzenia lasu w nadleśnictwachImage puszczańskich. Plany takie obowiązywałyby przez 10 lat, określając podstawy gospodarki leśnej na terenach gospodarczych Puszczy. Mimo udziału w tym spotkaniu przedstawicieli organizacji ekologicznych i zgłoszenia przez nich postulatów dotyczących całkowitej ochrony cennych drzewostanów, w protokole końcowym znalazły się jedynie zapisy, które podważają obowiązujące od 1998 r. moratorium na cięcie starych drzew . Jeśli to nastąpi, Puszcza Białowieska zamieni się w zwykły las gospodarczy, co najwyżej z podwyższonym wiekiem rębnym dla niektórych gatunków drzew.

Aby mieć pełny obraz stanu obecnego, znaczna część białowieskiego spotkania odbywała się w terenie. Wizytowano przede wszystkim miejsca, które najbardziej ucierpiały w ubiegłorocznej "walce z kornikiem". Odwiedzono także słynne mateczniki puszczańskie, czyli rezerwat ścisły BPN, w którym - mimo, że nie prowadzi się tutaj żadnej gospodarki leśnej - bujność i różnorodność form życia dobitnie wskazuje, iż przyroda potrafi sobie świetnie radzić bez pomocy człowieka. Uczestnicy po zapoznaniu się z wszelkimi danymi na temat kondycji Puszczy ustalili, że nie można dłużej pozwolić, aby służby odpowiedzialne za ochronę przyrody zamieniały to miejsce w zwykły las gospodarczy. Z roku na rok bowiem, pod pozorem troski o dobro lasu, wycina się kolejne stare drzewostany, znikają bezcenne ostoje dzikich zwierząt. Przyroda Puszczy potrzebuje działań, które obronią ją przed politykami nastawionymi na łatwą popularność, niefrasobliwością i konformizmem urzędników państwowych i "ludźmi interesu" zainteresowanymi wyprzedażą największego przyrodniczego skarbu Polski i Europy.

Większej i skuteczniejszej kontroli społecznej muszą być poddane także środki finansowe przekazywane przez rząd i inne podmioty na ochronę tego miejsca; środki te należy obwarować konkretnymi wymogami ochroniarskimi, tj. po prostu stwierdzić, że gminy puszczańskie otrzymają pomoc finansową, ale pod warunkiem, iż obszary chronione ulegną powiększeniu (w przeciwnym razie nie powinny dostać ani grosza). "Kontrakt dla Puszczy", w ramach którego ogromne, społeczne pieniądze zostały przekazane na inwestycje i dokumentacje do niczego nie prowadzące, jest tutaj smutnym przykładem. Ustalono również, że należy dopilnować, aby na kolejnej KTG, która ma się odbyć w tym roku, nie zabrakło w ustaleniach końcowych wniosków przedstawionych przez organizacje pozarządowe. Dałoby to gwarancje wprowadzenia do operatów leśnych zapisów o ochronie cennych drzewostanów, chronionych do tej pory przez moratorium. Jeśli chodzi o doraźne rozwiązania chroniące Puszczę, to właśnie przyszłe zapisy operatów są głównym polem batalii i dlatego skuteczny lobbing na KTG jest kwestią o znaczeniu zasadniczym dla powstrzymania degradacji białowieskich lasów.

Innym polem aktywności organizacji ekologicznych będzie promowanie samej idei parku wśród lokalnej ludności. To właśnie mieszkańcy okolicy są często wprowadzani w błąd przez przedstawicieli różnych układów biznesowo-towarzyskich, którzy przy poparciu lokalnych władz na eksploatacji Puszczy robią nie od dziś świetne interesy. Trzeba mieszkańcom ukazać realne zalety poszerzenia parku narodowego i uświadomić, że ci, którzy mienią się ich obrońcami przed "szkodliwymi ekologami", często bronią jedynie siebie i swoich korzyści, petryfikując na tym obszarze szkodliwy status quo, na który składa się melanż zapaści ekonomiczno-społecznej oraz niszczenia bezcennej przyrody. Należy też - to pozostaje poza wszelką wątpliwością - wspomóc finansowo ten region: zarówno sam resort odpowiedzialny za ochronę przyrody, jak i władze państwowe muszą wreszcie zrozumieć, iż ochrona cennych obszarów kosztuje i że na takim skarbie przyrodniczym jak Puszcza Białowieska nie można oszczędzać (czy ktoś z ministrów, posłów, senatorów itp. potrafiłby publicznie przyznać, że na renowację Wawelu brakuje pieniędzy i nie będzie remontów w sytuacji, gdyby ten zaczął popadać w ruinę - i jaka byłaby reakcja opinii publicznej na takie postawienie sprawy?). To właśnie musimy uświadomić decydentom, by zamiast zasłaniać się w nieskończoność brakiem środków, wpadli na pomysł skąd je wziąć (panie i panowie, oszczędzajcie sobie do woli na budowie autostrad, dopłacaniu do rosyjskiego gazociągu itp.). Jednym z ważnych punktów kampanii białowieskiej będzie zatem jasno wyartykułowane żądanie zaprzestania oszczędności na Białowieży.

Kolejnym pomysłem, jaki narodził się w trakcie spotkania było zgłoszenie propozycji utworzenia nowych Image rezerwatów przyrody na terenach puszczańskich nie leżących w obrębie parku narodowego. Realizacja tych zamiarów, czyli powstanie nowych rezerwatów pozwoliłoby na skuteczniejszą ochronę cennych miejsc narażonych na bezpowrotne zniszczenie. Opracowaniem planów i lobbingiem na rzecz ich realizacji mają się zająć specjaliści-przyrodnicy związani z organizacjami reprezentowanymi na spotkaniu.

Ministerstwo w działaniu

Cały czas trwa także wywieranie nacisku na Ministerstwo Środowiska, aby raźniej niż dotychczas zajęło się działaniami na rzecz skutecznej ochrony Puszczy. Pewne nadzieje na to daje skład nowej ministerialnej ekipy, która w porównaniu z poprzednią cechuje się niewątpliwie większym zrozumieniem kwestii przyrodniczych. Problemem jest jednak kwestia determinacji państwowych urzędników: czy będą chcieli coś naprawdę zmienić na lepsze, czy też zadowolą się, co urzędnicy wszelkiej maści mają w zwyczaju, działaniami pozornymi, ew. myśleniem jak zmienić wszystko, by nic się przypadkiem nie zmieniło. Na pewno ministrowi Żelichowskiemu i jego współpracownikom krępują ręce fatalne zapisy ustawy o ochronie przyrody dotyczące powiększania i ustanawiania parków narodowych i tutaj nie można mieć nawet do szefa resortu pretensji. Niemniej jednak nawet w obecnej sytuacji można wiele zmienić na lepsze.

W piśmie, jakie nasze stowarzyszenie otrzymało w drugiej połowie stycznia b.r. Stanisław Żelichowski pisze o szeregu problemów, na jakie napotyka pomysł poszerzenia parku narodowego (sprzeciw samorządów i trudna sytuacja finansowa państwa), jednak z pewnym wyczuciem sytuacji dodaje, iż podjął starania o uzyskanie dla puszczańskich nadleśnictw dotacji na pokrycie kosztów ich funkcjonowania (obecnie są one deficytowe), co mogłoby sprawić, iż przestaną szukać dodatkowych dochodów w wycince i sprzedaży drewna pochodzącego ze starodrzewi. Sam pomysł wydaje się nam dobry, jednak ew. tego rodzaju dotację należałoby obwarować wieloma obostrzeniami, aby nie powtórzyła się sytuacja jaka miała miejsce przy okazji "Kontraktu dla Puszczy". Minister zwraca też uwagę, iż przygotowane są właśnie plany urządzania nadleśnictw Hajnówka, Browsk i Białowieża i należy starać się dostosować je do potrzeb ochrony Puszczy jako przyszłego, większego parku narodowego. To prawda, nas jednak ciekawi, czy ministerstwo w jakiś sposób zechce włączyć się w proces tworzenia tych planów.

Innym pomysłem pojawiającym się w nieoficjalnych rozmowach z przedstawicielami resortu jest utworzenie na terenie Puszczy nie wchodzącym w obręb parku tzw. "gospodarstwa rezerwatowego (specjalnego)". Teoretycznie taka forma gospodarowania daje możliwość lepszej ochrony starych drzewostanów niż w przypadku standardowej gospodarki leśnej. Na razie jednak nie ma oficjalnego komunikatu dotyczącego dążenia do wprowadzenia takiego rozwiązania.

Podsumowując postawę Ministerstwa Środowiska: widać pewną chęć poprawy sytuacji przez działania doraźne, co nas bardzo cieszy, brakuje jednak jakiejś długofalowej i całościowej wizji dotyczącej poczynań na rzecz włączeniaImage całej Puszczy Białowieskiej w obręb Białowieskiego Parku Narodowego. Mamy nadzieję, że jest to efekt krótkiego okresu urzędowania nowej ekipy ministerialnej i taki projekt zostanie zaprezentowany wszystkim zainteresowanym stronom w najbliższej przyszłości, stając się przedmiotem społecznej konsultacji. W dodatku, wracając do problemów doraźnych, ważne jest stanowisko ministerstwa wobec kwestii prowadzonej przez leśników "walki z kornikiem". Do tej pory wycinka starodrzewi prowadzona była każdorazowo za zgodą poprzedniego ministra. Ciekawi nas, jak do tego problemu ustosunkuje się nowy szef resortu i czy weźmie pod uwagę argumenty wybitnych specjalistów-przyrodników, którzy takie postępowanie uważają za niewłaściwe z punktu widzenia ochrony cennego ekosystemu. Decyzje dotyczące zgody na ew. propozycje wznowienia wycinki starodrzewi zasiedlonych przez kornika będą najlepszym papierkiem lakmusowym zamiarów, chęci i intencji ministra i jego współpracowników.

Obecnymi problemami białowieskiej przyrody zainteresowała się też Państwowa Rada Ochrony Przyrody. Jej Przewodniczący, prof. Andrzej Grzywacz, w liście z dnia 18 stycznia 2002 r. pisze, iż podziela niepokój PNRWI o stan białowieskiej przyrody wyrażony w liście do Ministra Środowiska. Szczególne zainteresowanie PROP-u wzbudziła kwestia "walki z kornikiem". Autor listu pisze, iż Rada otrzymała wyjaśnienia zaistniałej sytuacji od leśników, jednak nie są one dla jej członków do końca przekonujące, zwłaszcza w odniesieniu do tak wyjątkowego obszaru przyrodniczego, jakim jest Puszcza Białowieska. Prof. Grzywacz pisze, iż sytuację w Białowieży śledzi z ramienia Komisji Parków Narodowych i Rezerwatów Przyrody PROP doc. Bogumiła Jędrzejewska, co w naszym mniemaniu daje szansę na wnikliwą i naznaczoną troską o przyrodę analizę poczynań wszystkich podmiotów związanych z Puszczą.

Co dalej? Organizacje ekologiczne mają jasno wytyczone cele i sposoby ich realizacji. Ministerstwo - mamy nadzieję - podejmie energiczne kroki na rzecz polepszenia statusu ochronnego Puszczy. My ze swojej strony we wszelkich pozytywnych i konkretnych działaniach będziemy resort wspierać, jednak w przypadku marnowania czasu, bierności, działań pozornych i pustosłowia, do których przyzwyczaiły nas kolejne ekipy z warszawskiego gmachu przy ulicy Wawelskiej, rezerwujemy sobie prawo do surowej krytyki, nie łagodzonej żadnymi względami. Sprawa jest zbyt poważna, by można było patrzeć przez palce na czyjeś błędy i zaniedbania.

Potrzebny jest też ciągły społeczny nacisk na decydentów. Organizacje ekologiczne i działania lobbingowe to jedno, presja zwykłych obywateli, w których imieniu i za których pieniądze sprawują władzę rządowi i ministerialni urzędnicy - to drugie. Trzeba cały czas jasno i wyraźnie dawać do zrozumienia, że domagamy się jak najszybszego zaniechania degradacji Puszczy Białowieskiej i powiększenia BPN. Wysyłajcie do Premiera i Ministra Środowiska swoje apele ws. ochrony Puszczy, namawiajcie do tego rodzinę, przyjaciół i znajomych z Polski i zagranicy, podpisujcie drukowaną w tym numerze Kartę Puszczy Białowieskiej. Grzech zaniechania jest tym, na co nie możemy sobie pozwolić w tak ważnej sprawie.

Dariusz Matusiak, Remigiusz Okraska