Miesięcznik Dzikie Życie

10/100 2002 Październik 2002

Sto numerów w obronie przyrody!

Remigiusz Okraska

Numer "Dzikiego Życia", który właśnie rozpoczynacie czytać, jest numerem jubileuszowym - setnym. Tak, dotychczas ukazało się, wliczając numer niniejszy, właśnie sto numerów naszego pisma. Sto numerów poświęconych obronie przyrody!


DŻ powstało późną wiosną 1994 roku, jako kolejny - po "Raporcie" i "Informatorze" - Imageperiodyk wydawany pod szyldem Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. Od poprzednich wydawnictw DŻ różni się nie tylko "długowiecznością" (to już wszak ponad 8 lat edycji pisma), ale i renomą - zyskało sobie liczne grono stałych czytelników i współpracowników, zbiera pochwały od przeróżnych osób i instytucji, gościło na swych łamach nietuzinkowe postacie i wybitnych ludzi, jest w swojej kategorii na pewno pismem opiniotwórczym. To wszystko jest tym cenniejsze, że pismo nigdy nie było robione dla komercyjnego sukcesu, sławy i kariery, lecz w celu skutecznej obrony przyrody i przedstawiania jej zagrożeń.

Pierwszy numer ukazał się w czerwcu 1994, miał 8 stron, w stopce redakcyjnej figurowały trzy osoby: Janusz Korbel - redaktor naczelny, Sabina Nowak - redakcja merytoryczna, Marta Lelek - szata graficzna. Podtytuł głosił, iż jest to "biuletyn informacyjny Pracowni na rzecz Wszystkich Istot - ruchu głębokiej ekologii". Od tamtej pory wiele się zmieniło. Pismo przez lata stale się rozwijało: zyskało większą liczbę stron, lepszą oprawę graficzną, stale przybywało współpracowników. Niezależnie jednak od formy, rdzeń pozostał niezmienny - to radykalna obrona dzikiej przyrody, głęboka ekologia i bioregionalizm.

"Dzikie Życie" było i jest wszędzie tam, gdzie z przyrodą dzieje się coś złego. ImageNie unikało tematów trudnych i kontrowersyjnych, z nazwiska wymienialiśmy tych, którzy podejmują decyzje szkodliwe dla przyrody, pisaliśmy o wielkich kampaniach i codziennej żmudnej pracy, o niszczeniu przyrody na drugim krańcu planety i w najbliższym bioregionie. Nie interesuje nas przynależność organizacyjna, światopogląd i osobiste sympatie zarówno tych, którzy działają na szkodę przyrody, jak i jej obrońców. Jeśli robią źle - piętnujemy to, jeśli dobrze - chwalimy i wspieramy ich. I tak, mam nadzieję, pozostanie aż do końca edycji pisma.

W tym miejscu chciałbym w imieniu redakcji, całej Pracowni i własnym podziękować tym wszystkim osobom,Image które przez lata wspomagały "Dzikie Życie" swoją pracą, pomysłami, pieniędzmi, kontaktami, kolportażem, zapałem i energią. Te sto numerów pisma redagowanego niemal w całości społecznie jest najlepszym świadectwem, że można zrobić naprawdę wiele dobrego - jeśli się tylko chce. To naprawdę budujący przykład - nie boję się tego tak nazwać - sukcesu w kraju pełnym narzekania i jałowego krytykanctwa. Tym wszystkim, którzy przez lata wspierali "Dzikie Życie" dziękuję za wspaniałą postawę i bezinteresowną pracę w obronie przyrody. Szczególne podziękowania należą się twórcom pisma, zwłaszcza jego wieloletniemu redaktorowi naczelnemu Januszowi Korbelowi oraz jego współpracownikom - bez Was by tego pisma nie było!

Mam nadzieję, że na pierwszej setce się nie skończy i że jeszcze wiele razy kolejne numery "Dzikiego Życia" będą służyły obronie przyrody wszędzie tam, gdzie dzieje się z nią coś złego. Mam też nadzieję, że Wy - Czytelnicy DŻ nadal będziecie w tym piśmie odnajdywać inspirację do obrony zagrożonych obszarów i gatunków w myśl przesłania: Nie ma kompromisu w obronie Matki Ziemi! Ani kroku dalej w niszczeniu przyrody!

Remigiusz Okraska