Miesięcznik Dzikie Życie

7-8/109-110 2003 Lipiec / sierpień 2003

Czy i dlaczego człowiek niszczy przyrodę?

Ryszard Kulik

psychologa mniemania na głębokie pytania...

Dlaczego ja niszczę? Dlaczego robisz to Ty? Na tak postawione pytanie większość ludzi się obruszy. Jak to? Przecież nie wyrzucam papierków, gdzie popadnie, segreguję śmieci, szanuję zieleń... No tak, tylko skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle.


Robimy wszystko, aby nie dopuścić do siebie poczucia winy w związku z degradacją planety. Wprawdzie mówimy czasami, że to człowiek jest odpowiedzialny na kryzys ekologiczny, ale jakby nie dotyczy to samego autora tych słów. W ten sposób zachowujemy dobre samopoczucie i - jednocześnie - słusznie pomstujemy na tych innych. Zatem, dlaczego ja niszczę przyrodę? Bo oddzieliłem się od niej, bo zapomniałem o tym, kim naprawdę jestem i skupiam się na własnym, małym "ja", bo nie słucham, co przyroda mi mówi, bo wydaje mi się, że to ja mam rację, bo inni też niszczą, więc widocznie tak trzeba, bo Pan Bóg dał mi władzę nad Ziemią, bo liczy się tylko doraźny zysk, bo nie zadaję sobie głębokich pytań i żyję jak automat, bo...

Tych odpowiedzi mogłoby być jeszcze sporo i wszystkie zdają się zawierać cząstkę prawdy. Mimo że dotyczą one różnych rzeczy, jest coś, co je łączy. Tym czymś jest pewne założenie, które kryje się też za pytaniem: "dlaczego człowiek niszczy przyrodę?". Otóż zagłębiając się w to pytanie odkrywamy, że stawiamy w nim człowieka poza przyrodą. Jest jakaś natura i jakby obok, człowiek, który ją niszczy. Czy pamiętacie jeszcze to, co pisałem w poprzednich tekstach? We wszystkich pojawia się podstawowa sugestia, że nasze przeświadczenie o tym, iż jesteśmy oddzieleni, jest iluzją. Czyż nie wpadamy tu we własne sidła?

Można by zapytać: jaka jest różnica między człowiekiem i tym, co robi, a innym, inwazyjnym gatunkiem, który może zniszczyć swoje środowisko i jednocześnie siebie, albo między człowiekiem a zlodowaceniem, zmianą biegunowości planety czy uderzeniem meteoru, które to czynniki są w historii Ziemi odpowiedzialne za okresy wielkiego wymierania gatunków. Wszystkie je traktujemy jako naturalne. A człowiek? Czyż nie jest również naturalny? Jeżeli konsekwentnie stoimy na stanowisku, że człowiek jest jednością, że nie jest oddzielony, to trzeba też przyjąć, że tak naprawdę nie niszczymy przyrody!

No to jak w końcu rozstrzygnąć ten dylemat?

Jeżeli oczekujecie tutaj z mojej strony jakiejś podpowiedzi, to jedyne, co mogę Wam dać, to NIE WIEM. To "nie wiem" jest dla mnie ważne, bo pozwala mi ono z pokorą patrzeć na ten świat i ludzi, nie oceniać ich pochopnie; nie tyle ich usprawiedliwiać, co raczej zawiesić osąd. Tak samo, jak zawieszam go, gdy idę do lasu i patrzę na kornika, który zabija świerki. Bardzo łatwo jest przecież powiedzieć, że ten kornik jest szkodnikiem. I rzeczywiście nim jest, gdy założymy, że ważne są tylko świerki. Jeżeli założymy natomiast, że i drzewa i owad są częściami całości, to możemy być spokojni. Kornik przestaje być szkodnikiem.

Z nami, ludźmi jest podobnie. Niszczymy tę planetę. Jesteśmy oddzieleni. I trzeba potraktować to bardzo poważnie. Ale też trzeba powiedzieć z całą mocą: jesteśmy Ziemią. Nigdy nie przestaliśmy i nie przestaniemy nią być. Nie niszczymy Ziemi, bo przecież nie ma ani tego, kto niszczy, ani tego, co jest niszczone...

Ryszard Kulik