Miesięcznik Dzikie Życie

11/125 2004 Listopad 2004

Nauki nigdy za wiele

Radosław Szymczuk

W tym roku Pracownia rozpoczęła rozszerzoną wersję szkoleń dla Strażników Miejsc Przyrodniczo Cennych. Oprócz trzech podstawowych, dla nowych uczestników, zorganizowaliśmy także trzy warsztaty tematyczne: o wilkach (w Bieszczadach), rzekach (nad Wisłą) i lesie (w Puszczy Białowieskiej). Mogły w nich wziąć udział osoby, które już wcześniej uczyły się z nami działania w obronie przyrody.

Miejsca szkoleń zostały wybrane nieprzypadkowo. Bieszczady od zawsze kojarzą się z wilkami, żyje tam ich największa i najbardziej stabilna populacja w Polsce. Jednocześnie najbardziej wyraziście uwidaczniają się konflikty z nimi związane. Wisła to natomiast jedna z ostatnich tak dużych nieujarzmionych rzek w Europie – jak w soczewce skupia ona problemy związane z ochroną dolin rzecznych. A Puszcza Białowieska to ostatni naturalny nizinny las mieszany w Europie. Jednym słowem: w takich miejscach warto i można uczyć się od przyrody, poznając jej właściwą postać oraz zagrożenia dla tego dziedzictwa.

Obóz wilczy odbył się w dniach 8–11 lipca w Bieszczadach, na Balnicy w okolicach Cisnej. Czterodniowe zajęcia odbywały się w jednym z najciekawszych miejsc w Bieszczadach. Wędrowaliśmy w poszukiwaniu śladów obecności wilków po magicznej górze Matragona, u której podnóża dr Wojciech Śmietana w całodniowych zajęciach wprowadził uczestników w problematykę biologii i ochrony wilka. Wraz z Jurem Lukačem ze słowackiej organizacji VLK tropiliśmy wilki i inne drapieżniki na Słowacji przy granicy z Polską. Mogliśmy też porównać sposób gospodarki leśnej po obu stronach granicy – narzekamy na naszych leśników, ale to, co robią ich słowaccy odpowiednicy woła o pomstę do nieba. Najgorsze wrażenie robiły holoruby, czyli zręby zupełne, po których dokonaniu góry wyglądają jak oskalpowane. Sama Balnica, w której nocowaliśmy, to dawna stacja kolejki wąskotorowej – cudowne miejsce w środku dziczy, którego właściciel też jest nietuzinkową postacią. Śladów obecności wilków nie widzieliśmy zbyt dużo, ale za to codziennie natykaliśmy się na świeże tropy niedźwiedzia, którego raz tropiliśmy my, a raz on nas.

Warsztat „Rzeka” odbył się w dniach 19-22 sierpnia w okolicach Płocka nad Wisłą i Skrwą Prawą. Tym razem zajęcia odbywały się w przeważającej części na wodzie. Najpierw przy pomocy kajaków poznaliśmy na przykładzie Skrwy, czym jest mała dzika rzeka. Wydaje się, że przepływając przez Mazowsze, powinna być ona leniwa i spokojna, jednak jest wręcz przeciwnie. Jej dolina wżyna się głęboko w Wysoczyznę Płocką, tworząc malownicze krajobrazy, które ludzie ochrzcili mianem „Szwajcarii Mazowieckiej”. Dla ochrony tego obszaru utworzono Brudzeński Park Krajobrazowy. Spływ tą „małą rzeczką” dał się nam mocno we znaki, miejscami niemal górski prąd nie pozwalał na sprawne sterowanie kajakiem, a dodatkowo podmywając brzegi uruchamiał ruchy masowe, czego skutkiem było zaleganie w korycie mnóstwa drzew i krzewów. Dzień spływu zakończyliśmy zwiedzaniem wyspy kormoranów, która znajduje się u ujścia Skrwy do Wisły. Następne dni spędziliśmy w dolinie królowej polskich rzek. Najpierw z dr. Wiesławem Nowickim, który opowiedział nam o wartościach przyrodniczych doliny Wisły oraz o największych zagrożeniach, które ich dotyczą. Później do końca warsztatu pływaliśmy po rzece, penetrując wyspy i piaszczyste łachy.

Warsztat „Las” odbył się w dniach 16–19 września w Puszczy Białowieskiej. Pierwszego dnia w Hajnówce odwiedziliśmy projekt białowieski WWF-u, gdzie Grażyna i Stefan Jakimiukowie przedstawili nam działania realizowane przez WWF dla ochrony Puszczy Białowieskiej oraz zaprezentowali mniej i bardziej skonkretyzowane plany na przyszłość. Wieczorem tego dnia wysłuchaliśmy także wykładu prof. Krystyny Falińskiej z Białowieskiej Stacji Geobotanicznej w Białowieży. Następnego dnia, w czasie trwania zajęć terenowych z dr. Andrzejem Bobcem, zwiedziliśmy obszar ochrony ścisłej Białowieskiego Parku Narodowego. Osoby, które nie były jeszcze w Puszczy, zobaczyły pierwszy raz co to jest Prawdziwy Las i stwierdziły, że czują się jakby były w „matrixie”. Okazało się że to, co do tej pory uważały za las, to tylko plantacja drzew, niewiele różniąca się od pola kukurydzy. Kolejnego dnia jeździliśmy na rowerach głównie po Obrębie Hwoźna, obszarze dołączonym w 1996 r. do BPN, gdzie już można było się zapoznać z negatywnym wpływem gospodarki leśnej na przyrodnicze wartości Puszczy Białowieskiej. Różne oblicza Puszczy uświadomiły uczestnikom, jak powinien wyglądać prawdziwy las i jak negatywny wpływ może wywołać „racjonalna” gospodarka człowieka na tak bezcenny skarb przyrody, jakim jest Puszcza Białowieska.

Chcielibyśmy podziękować za pomoc przy organizacji i realizacji warsztatów osobom, bez których nie mogłyby się one odbyć: dr. Wojciechowi Śmietanie, Jurajowi Lukačowi, dr. Wiesławowi Nowickiemu, Krzysztofowi Wojciechowskiemu, Mariuszowi Duchewiczowi, Grażynie i Stefanowi Jakimiukom, prof. Krystynie Falińskiej, dr. Andrzejowi Bobcowi oraz Grzegorzowi Osojcy.

Radosław Szymczuk