Miesięcznik Dzikie Życie

3/117 2004 Marzec 2004

"Mała Białowieża" - zagrożona!

Mariusz Waszkiewicz

Często mamy do czynienia z presją różnych firm komercyjnych pragnących budować swoje kolejne hipermarkety, stacje benzynowe i inne tego typu przybytki, bez oglądania się na wartości przyrodnicze, historyczne i krajobrazowe miejsca, które upatrzyły sobie pod zabudowę. Ostatnio do tego grona zaczęli dołączać ci, którzy - wydawać by się mogło - powinni mieć więcej wrażliwości. W Krakowie szpital uniwersytecki chce wyciąć Las Rżącki, aby postawić tam budynki, natomiast w Warszawie Fundacja Centrum Europejskie Natolin na cel wzięła rezerwat "Las Natoliński".


"Teren jest wyjątkowy w skali Warszawy. Ogrodzony, dostępny jedynie dla wybrańców. Profesor Zaręba zImage SGGW, który opracowywał dokumentację dla potrzeb powołania tego rezerwatu nazwał to miejsce "Małą Białowieżą". Przez ostatnie dwieście lat był on parkiem rezydencjonalnym i znajdziemy w nim elementy charakterystyczne dla założeń parkowych końca XVIII i pocz. XIX w. Nas bardziej chyba zainteresuje to, co w nim rośnie i żyje. Są tu dęby co najmniej 250-letnie, są też stare olsze (znalazłem okaz o obwodzie 380 cm) i jesiony. Obiekt położony jest na Skarpie i u jej podnóża. Główne zbiorowiska to różne odmiany grądów i ols związany z wysiąkami podskarpowymi. Żyje tu rodzina borsuków, kilka saren, mnóstwo ptaków (dla ornitologów jest to ciekawe poletko do obserwacji z racji występowania starych, dziuplastych drzew). Miejsce to jest największym w południowej części Warszawy "żłobkiem" dla ropuchy szarej (po przeobrażeniu kijanek, podskarpowa część rezerwatu aż "kipi" od małych ropuszek) oraz dużym stanowiskiem występowania chrząszcza - pachnicy dębowej i kilku innych ciekawych gatunków kózek bytujących na starych drzewach. Jest to jeden z kilku rezerwatów powołanych by chronić unikatowe zbiorowiska występujące na Skarpie" - tak opisywał to miejsce Michał Rzewucki w elektronicznym biuletynie przyrodniczym "Kraska".

Tymczasem w pobliżu rezerwatu Fundacja Centrum Europejskie Natolin planuje inwestycję o powierzchni 11 tys. m2, obejmującą dwukondygnacyjne budynki z częściowym podpiwniczeniem o powierzchni 3500 m2 (biblioteka i sale wykładowe) oraz drogi dojazdowe i pożarowe. W bezpośrednim sąsiedztwie inwestycji, w otulinie rezerwatu znajduje się kompleks zadrzewień obejmujący kilkusetletnie dęby szypułkowe i jesiony wyniosłe. Wśród nich 9 dębów o obwodach od 200 do 500 (!) cm. Wspólnota Mieszkańców Osiedla Oktawia wystąpiła w styczniu 2004 r. do Wojewódzkiego Konserwatora Przyrody z wnioskiem o objęcie tego kompleksu zadrzewień ochroną w formie pomnika przyrody.

Realizacja inwestycji spowoduje odwodnienie sąsiedniego terenu, a tym samym zagrożenie dla rosnących tam drzew (w szczególności dębów i jesionów). Wydaje się to być oczywiste dla każdego normalnie myślącego człowieka, ale nie dla inwestora, wg którego inwestycja na etapie budowy i eksploatacji nie pogorszy stanu środowiska.

Niestety fakt, że wnioskodawcą jest prounijna fundacja, mająca poparcie Urzędu Rady Ministrów powoduje, że zagrożeń nie widzą również służby odpowiedzialne za ochronę wartości przyrodniczych, kulturowych i krajobrazowych. Sąsiedztwo to nie tylko rezerwat i starodrzew, ale i Zespół Pałacowo-Parkowy Natolin. Czy w Warszawie nie ma bardziej odpowiedniego miejsca na taką inwestycję (przy założeniu, że jest ona w ogóle potrzebna - smaczku historii dodaje fakt, że teren jest własnością Skarbu Państwa, a i zapewne koszty pokryjemy z naszych podatków)? Wystąpić przeciwko budowie odważyła się jedynie Wspólnota Mieszkańców Osiedla Oktawia, która podjęła aktywne działania w celu zapobieżenia inwestycji, nagłaśniając problem w mediach i alarmując ekologów. Wystąpiła ona także do Samorządowego Kolegium Odwoławczego z protestem przeciw inwestycji.

Pomóżmy Wspólnocie w jej walce o ocalenie tego unikalnego miejsca. Prosimy o:

- Włączenie się do kampanii organizacji/osób z przygotowaniem przyrodniczym z terenu Warszawy,
- Włączenie się stowarzyszeń jako stron w postępowanie administracyjne,
- Włączenie się do kampanii nacisku na inwestora, władze miasta, służby ochrony przyrody i zabytków poprzez wysyłanie faksów, poczty elektronicznej, składanie pism, telefonowanie itd. - niech urzędnicy odczują zainteresowanie problemem i sprzeciw wobec inwestycji,
- Nagłośnienie sprawy i pomoc w znalezieniu innych sojuszników.

Zainteresowanych prosimy o kontakt z Towarzystwem na Rzecz Ochrony Przyrody lub Pracownią na rzecz Wszystkich Istot:

Towarzystwo na Rzecz Ochrony Przyrody
tel./fax.: /12/427 22 52,
e-mail: tnrop@poczta.wp.pl Mariusz Waszkiewicz