Miesięcznik Dzikie Życie

3/141 2006 Marzec 2006

W nieskończonych „Ogrodach Wschodu” Selima Chazbijewicza

Grzegorz Czerwiński

Literatura o człowieku i przyrodzie

Topos ogrodu należy do najważniejszych motywów w kulturze europejskiej. Według Starego Testamentu, to właśnie w Ogrodzie Bóg umieścił człowieka zaraz po jego stworzeniu. Jednakże człowiek zwiódł Pana, za co spotkała go straszliwa kara – wygnanie z Raju do krainy, w której miejsce wiecznej szczęśliwości zajęła codzienność nękana chorobami i śmiercią. Od tej pory topos ogrodu wiąże się ściśle z mitem wygnania, w którym człowiek pełni rolę wiecznego wędrowca (homo viator), tułacza przemierzającego wrogą przestrzeń.

Obcość przestrzeni doświadczanej przywoływała jednak od samego początku myśl o Krainie Utraconej. Miejscem uobecniania się tego fantazmatu (bo dzisiaj chyba i w taki sposób można mówić o toposie ogrodu) stała się sztuka. Stąd też interesujący nas topos podlegał takim samym przemianom jak dziedzina, której stał się integralną częścią. W pracach naukowych poświęconych motywowi ogrodu w różnych epokach kulturowych, możemy przeczytać m.in. o jego typach w klasycyzmie (ogród angielski i ogród francuski), o procesie uduchowienia ogrodu u romantyków, czy też o ogrodach onirycznych w literaturze dwudziestowiecznej.

Warto jednak przyjrzeć się toposowi ogrodu również w perspektywie transkulturowej. Okazją ku temu może być, wydany niedawno, najnowszy tom poetycki Selima Chazbijewicza. Autor jest muzułmaninem, polskim Tatarem, a więc przedstawicielem wyrosłej na styku wielkich kultur Wschodu i Zachodu grupy etnicznej, która najbardziej chyba doświadczyła kulturotwórczej roli Pogranicza. Najnowsza książka poety nosi tytuł „Hymn do Sofii” (Olsztyn 2005) i zawiera kilkadziesiąt utworów zebranych w dwa cykle: „Nieskończoność” i „Ogrody Wschodu”.

Na początek jednak kilka słów o autorze, gdyż Selim Mirza Chazbijewicz jest postacią niezwykle interesującą. Urodził się w 1955 r. w Gdańsku. Jest absolwentem polonistyki Uniwersytetu Gdańskiego; doktorat i habilitację uzyskał w zakresie nauk o polityce. Jest autorem wielu prac naukowych, w tym książek poświęconych Tatarom krymskim i polskim. Pracuje na stanowisku profesora na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Jest założycielem i prezesem Związku Tatarów Rzeczpospolitej. W latach 1986-1991 redagował kwartalnik „Życie Muzułmańskie”, od 1993 r. jest redaktorem „Rocznika Tatarów Polskich”. Ponadto Selim Chazbijewicz był do 2003 r. imamem gminy muzułmańskiej w Gdańsku; współprzewodniczy Radzie Wspólnej Katolików i Muzułmanów. W autobiograficznym wierszu „Melancholia” czytamy:

„Jestem Tatarem. Ostry powiew stepu
Twarz moją pieści. A moja ojczyzna
mieszka w rycinie starego meczetu,
w mieście Wilnie”.

Chazbijewicz debiutował w 1973 r. na łamach „Poezji”. Na jego dorobek literacki składają się następujące tomy poetyckie: „Czarodziejski róg chłopca” (1980), „Sen od jabłek ciężki” (1981), „Krym i Wilno” (1989), „Mistyka tatarskich kresów” (1990), „Poezja Wschodu i Zachodu” (1992), „Rubai'jjat” (1997) i wspomniany najnowszy zbiór poezji. Znamienna dla Chazbijewicza jest liryka filozoficzna. Poetę pasjonuje przenikanie się kultur Wschodu i Zachodu, mistyka, gnoza (wiedza przynosząca zbawienie), zagadnienie Sofii – mądrości Bożej.

W twórczości Chazbijewicza najważniejszym typem przestrzeni symbolicznej jest ogród. Oniryczną wizję tego miejsca spotykamy w zbiorze „Sen od jabłek ciężki”, gdzie, jeśli chodzi o formę wypowiedzi, dominuje proza poetycka. Książka ta stanowi baśniową opowieść o początku i końcu, o doświadczeniu materii, ale i nieskończoności, transcendencji. „Bazyli powstał z Baśni. Po prostu – urodziła go Baśń. Już jako młody chłopak zaczął uwielbiać jesień. I pragnął też – zostać pisarzem”. Tymi słowami rozpoczyna się ta niezwykła książka. Poprzedza je motto z Junga: „Przede wszystkim chodzi o to, żeby odróżnić treści świadomości od treści nieświadomości. Te drugie trzeba, że tak powiem, wyodrębnić, a można to najłatwiej zrobić personifikując je i nawiązując z nimi świadomy kontakt”. Cytat ten został dobrany nieprzypadkowo. Dzięki niemu od razu, na wstępie, możemy przypuszczać, że będziemy mieli do czynienia z opowieścią dotyczącą problematyki podświadomości, że będzie to zapis czy też projekcja marzeń sennych. W trakcie dalszej lektury okazuje się, że tak rzeczywiście jest: „Sen od jabłek ciężki” to poetycki traktat filozoficzny o podświadomym poszukiwaniu Jedni – z wszechświatem i z Bogiem.

Nas jednak powinien zainteresować tutaj przede wszystkim fakt, że w tej onirycznej wędrówce w głąb jaźni, docieramy do samego Początku. W „Balladzie o pewnym Ja” czytamy: „Więc jestem. Jestem w opowieściach Starej Kobiety o zamknięciu Raju, o wojnie, opowieściach o mędrcach i prorokach, jestem w agonii snu, mam imię – Ewa”. W tym samym utworze, w którym widzimy motyw Raju i jego „zamknięcie”, co można z pewnością zinterpretować jako wygnanie człowieka z Ogrodu, pojawia się również wizja „śmierci stepu”. W taki sposób już w „Śnie od jabłek...” ogród i step umieszczone zostają we wspólnym polu znaczeniowym. Takie zestawienie tych motywów stanie się później semantyczną dominantą w „Hymnie do Sofii”. W zbiorze tym między nieskończonością, ogrodem i stepem zostanie postawiony - oczywiście do pewnego stopnia – znak równości.

W tym kontekście rzeczą znamienną jest, że najnowszy zbiór poetycki Chazbijewicza otwiera wiersz, którego adresatem jest Nieskończoność: „Tęsknię do ciebie – Nieskończoności / /.../ / Ty jedna wiedziesz nieomylnie / Gdzie wszystkie łączą się punkty”. W innym wierszu z tego tomu czytamy, że człowiek, który żyje w świecie, ale jest w nim nieobecny, „upojony geometrią ego”, zaczyna się wyrywać ku owej właśnie Nieskończoności, utożsamionej z kolei gdzie indziej z Rajem. A Raj ten znajduje się na „wiecznym Wschodzie”, który „/.../ świeci / światłem / ono jest / zewsząd / ono jest / rodzajem”. Na Wschód stepowy trafi też człowiek po śmierci:

„Wezmą mnie za ręce i popłynę wtedy w step
Wieczny – odejdę wraz z nimi na wieczny Wschód
Skąd światło Wtajemniczenia bierze początek”.

Owo zestawienie śmierci i stepu przywodzić może na myśl „wiersz o śmierci” Czechowicza (por. metaforę „śmierć stepu” w „Śnie od jabłek...” z wersem „step siność stoi” w utworze Czechowicza). Nie powinno to jednak dziwić – w wierszu „Józefowi Czechowiczowi” autor „Poezji Wschodu i Zachodu” swą fascynację twórcą lubelskim wyraża wprost: „/.../ my / tak z ciebie poeto / jak ze skurczów świata”. U obu poetów step ma znaczenie metafizyczne. Chazbijewicz nadaje ponadto tej przestrzeni charakter mesjanistyczny. Wśród stepów słychać mistyczną muzykę tatarskiej przeszłości, która symbolizuje doświadczenie określone przez poetę jako „Cisza Wewnętrznego Oceanu”. Wśród stepów również zrodził się „Bicz Boży" - Dżyngis Chan, „ojciec duchowy i przodek” nie tylko Mongołów, lecz również Tatarów.

A dzisiaj? „Cóż jest ojczyzną Tatarów?” – pyta w „Mistyce wspomnień” poeta. I odpowiada:

„Ciemna pieśń wychodząca z samotności
Podlaski krajobraz dworek kresowy
książka z arabskimi literami
kryjąca deszcz i raj
Przypowieści omszałych ksiąg – Kitabów
Odległy Wschód”.

Bohater wierszy Chazbijewicza, ów „miejski azjata”", poszukuje Ogrodu przede wszystkim we śnie, w którym pogrąża się „wymieniając 99 imion Allaha”. Sen jest uobecnieniem się przeszłości, jest wyrazem „pragnienia u źródła”, które znajduje się „za oceanem traw ziół zapachów”. W stepowych, nieskończonych „Ogrodach Wschodu” uobecnia się „mistyka Islamu”. Boga poszukuje bohater w języku natury.

„Tasawwuf – mistyka Islamu
wspólnota pokornych i szukających
języka drzew

Nur – światło Boga przenika
tych co są głodni Prawdy
i rwą pęta życia jak konie wędzidła
w tęsknocie
za oceanem traw ziół zapachów

Nur – światło Boga
prześwietla wewnętrzne ogrody
tkliwą tęsknotą
Nieskończoności

Czterdzieści mistycznych
stacji między snem a jawą
pokonują szukający
aż odnajdą i staną się
i Światło może być południowym
słońcem jesieni
o czym zaświadczą drzewa
bezlistne”.

Ogród u Chazbijewicza jest więc nie tyle miejscem, co fantazmatem. Umiejscowiony jest zarówno „na Wschodzie”, jak też w podświadomości bohatera. Jest ogrodem natury, jak też – miastem-grodem-obozem potomków Dżyngisa na nieskończonych płaszczyznach stepów i pustyń. Owo „zawieszenie” ogrodu autora „Rubai'jjat” pomiędzy transcendencją a materią, „górą" a „dołem”, polityką a metafizyką, ukazuje wiersz „Słońce Turkiestanu”, w którym walka basmaczy (muzułmańskiego ruchu oporu, którego przedstawiciele jeszcze w 1933 r. na terenach Azji Centralnej występowali przeciwko Sowietom) przedstawiona jest jako transcendentny ruch ku Krainie Utraconej.

Historia Tatarów, jak też plemion i narodów Azji Środkowej odgrywa bardzo ważną rolę w poezji autora „Mistyki tatarskich kresów”. Jednakże jest ona zawsze ukazana w perspektywie oniryczno-metafizycznej, gdzie motyw „nieskończonego ogrodu” zajmuje miejsce centralne, punkt odniesienia w kategoriach tak przestrzennych, jak i ideowych w artystycznym modelu świata poety. A że są to ogrody budowane w słowie, sugerować może wiersz „Babur Szach, władca Kabulu i Indii”, gdzie bohater liryczny stwierdza:

„Czytam wiersze i rządzę, buduję ogrody i śpiewam,
Kabul – miasto moje pieszczę i opiewam,
Piszę księgę przewag, czynów i zwycięstwa,
Pewności o zbawieniu – tylko tego nie mam”.

Tym wierszem kończy Chazbijewicz „Hymn do Sofii”. A uwagą o zawartej w tym utworze nucie wahania i negacji postawy nieomylności, choć podjęty temat nie został w żadnym wypadku wyczerpany, my również zakończmy dzisiejsze spotkanie z literaturą o człowieku i przyrodzie, i aby nie zagłuszać mistycznej muzyki „fletu w błękicie Wewnętrznego Nieba”, podążmy „drogą na Wschód”, w „czas zatrzymany”, gdzie „step skradał się cicho / obrzeżem dzieciństwa”... Tam spotkamy się za miesiąc, jednakże w innym czasie i przy okazji rozważań nad twórczością innego już poety.

Grzegorz Czerwiński