Miesięcznik Dzikie Życie

12-1/150-151 2006/2007 Gru 2006 / Stycz 2007

Wierzę w młodych ludzi. Rozmowa z Jurkiem Owsiakiem

Wywiad Grzegorza Bożka

Twoja Orkiestra pobudziła do działania miliony Polaków! Jaka jest tajemnica tego sukcesu?

Jurek Owsiak: Po pierwsze – konsekwencja naszych działań. Mówimy na co zbieramy i w 100% zamierzenia realizujemy. Po drugie – skrupulatnie rozliczamy zbiórkę. Po trzecie – dzięki naszemu sposobowi działania zakupiony przez Fundację sprzęt jest w każdym szpitalu dziecięcym, a to trafia do wszystkich – jesteśmy skuteczni. Podejmujemy też różne akcje – pierwsza pomoc, Przystanek Woodstock, programy medyczne. Wszystkie te przedsięwzięcia od momentu startu są przez nas realizowane i kontrolowane, a wyniki przedstawiamy do ogólnej wiadomości. I na końcu rzecz najważniejsza – wszystko zgadza się w kasie, a to w polskich warunkach absolutny kosmos.

Fot. Łukasz Widziszowski

Co roku dla WOŚP kwestuje 100 tys. wolontariuszy. To ogromny potencjał ludzi, którzy mogliby działać w społecznych organizacjach pozarządowych. Dlaczego Twoim zdaniem Polska, w porównaniu choćby ze Stanami Zjednoczonymi, tak blado wypada na polu aktywności społecznej?

Nie do końca się z tym zgodzę. W Polsce mamy bodajże grubo ponad 30 tysięcy organizacji pozarządowych. Kiedy pojawia się jakiś palący problem, wszelkiego rodzaju stowarzyszenia do walki z nim powstają jak grzyby po deszczu. Gorzej jest z efektami ich działań. A tego nie psuje państwo, to psują sami ludzie. I tak, jak kiedyś państwo organizowało tzw. prace społeczne i robiliśmy je po łebkach, bo nie budziło to logicznego zaufania, tak teraz wiele organizacji nadużywa zaufania Polaków, pracuje nieuczciwie, a to w konsekwencji zniechęca ludzi do działania społecznego. Kiedy rusza Finał Orkiestry, mamy nadmiar chętnych wolontariuszy, bo ludzie widzą w tym zarówno konkretny wymiar akcji w postaci sprzętu medycznego w szpitalu, jak i wspaniałą zabawę, a przede wszystkim – niezmarnowane wspólne działanie.

Co mógłbyś doradzić nam, działającym w sferze ochrony dzikiej przyrody?

Wydaje mi się, że już osiągnęliście bardzo, bardzo dużo. Ludzie o Was wiedzą, mają o wiele większą wiedzę w tym zakresie niż chociażby 10 lat temu. Mówiąc „dzikie życie”, mamy często na myśli także nasze najbliższe naturalne otoczenie, o które musimy dbać. Taki abstrakcyjny przykład – pamiętam, że 15 lat temu często zdarzało się, że ludzie myli samochody na osiedlach pod domami. Nie widziałem takiej scenki na Ursynowie od wielu lat.

Mam też poczucie, że mówi się o tym więcej w szkołach. Sam chociażby segreguję śmieci, co jest podkręcane przez córkę, która te zasady kiedyś przyniosła ze szkoły.

Ale mówiąc o większej skali działań – macie ogromnych sojuszników w postaci nie tylko młodych ludzi, którzy się uczą, ale także tych dorosłych, którzy ciągle czują się młodymi, którzy prowadzą różnego rodzaju biznesy i dla których pojęcia związane z ochroną środowiska naturalnego są czymś normalnym. A jeśli chodzi o rady konkretnie dla Was, to – proszę mnie dobrze zrozumieć – proponowałbym obecność w tych miejscach, gdzie kilkusettysięczny tłum młodych ludzi bardzo, ale to bardzo chłonie taką wiedzę i takie idee, jak Wasze. Takim miejscem jest Przystanek Woodstock, gdzie niestety w tym roku Was nie widziałem.

Współczesny świat niszczy choroba konsumpcyjnego materializmu. Czy nie jest trochę tak, że młodzi Polacy zachłysnęli się wszechobecnym wyścigiem zarabiania pieniędzy i dali się uwieść wizji konsumpcyjnego raju na ziemi?

Oczywiście, że tak, ale też, jak powiedziałem wcześniej, są bardzo świadomi pewnych zasad, które we współczesnym świecie powinny być zachowane. Myślę też, że miliony młodych emigrantów to także możliwość zetknięcia się z o wiele wyższym poziomem pojmowania przyrody czy dzikiego świata, niż to ma miejsce u nas. Widzę w tym wszystkim więcej dobrego niż złego. Wierzę, że czeka nas za kilka lat boom dobrych pomysłów, ciekawych idei. Wiele ożywczego wiatru.

Od samego początku swojej aktywności byłeś związany ze środowiskami artystycznymi i muzycznymi. Czy spotykasz się w tych środowiskach z jakąś szczególną wrażliwością na sprawy ochrony środowiska przyrodniczego?

Na pewno zdają sobie sprawę, co się do nich mówi, a także czego się od nich, jako ludzi bardziej wrażliwych, wymaga. Ale prawda jest też taka, że chyba jedynie w kręgach muzyki reggae można doszukać się większej ilości elementów związanych z życiem zgodnym z rytmem natury. To wręcz deklaracje i przepisy na takie życie. Wracając do Przystanku Woodstock – oczywiście, trzeba zwracać się bezpośrednio do artystów, jako ogromnej siły sprawczej, aby ich zainteresować konkretnymi ideami. Na przykład, Adam Wajrak mówił o tym na swoich spotkaniach w Akademii Sztuk Przepięknych.

Czy Orkiestra zagra kiedyś dla przyrody?

Fot. Tomek Wójcik

W pewnym sensie robi to cały czas. Bo wierzymy, że ludzie, którzy są z nami, są ludźmi mądrymi, otwartymi na różne idee, a o takich przy okazji Orkiestry często się mówi. A jeśli weźmiemy pod uwagę profilaktykę ratowania życia ludzkiego, pomoc takim organizacjom, jak TOPR, GOPR i WOPR, to gdzieś te nasze działania przenoszą się w miejsca blisko natury. Chociażby ostatnio, nasze urządzenie – defibrylator (służy do pobudzania akcji serca u osoby, która doznała nagłego zatrzymania krążenia), użyte przez ratowników grupy bieszczadzkiej GOPR-u, uratowało życie turyście, którego serce przestało pracować. Ale jeśli chodzi o temat Finału, to jednak skupiamy się na zakupie sprzętu medycznego dla ratowania życia dzieci.

Giną piękne tereny przyrodnicze pod presją inwestorów. Dlaczego Twoim zdaniem człowiek nie szanuje przyrody?

Bo skutki takich działań są dwoiste. Inwestor zyskuje, mieszkaniec traci, a znowu ktoś już tych miejsc nie odwiedzi, a ktoś w to miejsce dojedzie samochodem zrobić zakupy. Pojawiają się różne grupy interesów i te doczesne zwyciężają, a te na przyszłość są najchętniej odkładane na kiedy indziej. Taka jest, niestety, istota działań ludzkich. To tak, jak my namawiamy państwo, aby inwestując w profilaktykę zdrowia, zyskiwało w przyszłości na zdrowych obywatelach. Kiedy tę profilaktykę propagujemy za własne pieniądze, po swojemu – wygrywamy. Może należałoby organizować ogólnopolską zrzutkę i takie tereny po prostu wykupywać?

A tak poważnie, to wszystko polega na uświadamianiu ludzi, w czym rzecz, licząc, że ta wiedza stanie się nawykiem przy podejmowaniu dobrych decyzji przez przyszłe pokolenia. Jest to trudne, a tym bardziej w państwie targanym totalną niespójnością rządów. Często okazuje się, że wręcz niemożliwe.

W jaki sposób można skutecznie docierać do ludzi, by zmieniać ich postawy wobec środowiska przyrodniczego? Miałeś i masz z mediami znaczny kontakt ? czy to właśnie one mogą być najlepszą ścieżką?

Okazuje się, że przywiązanie się do drzewa skutkuje, bo tworzy sensację. Ale nie oszukujmy się, media nie są kompletnie zainteresowane ochroną przyrody. Wyjątkiem jest tutaj Rospuda, której nadano ogromny rozmach medialny, ale jak widać, nie powstrzymuje to budowy autostrady. Ciągle skuteczne są działania Greenpeace i nie ukrywam, że też są mi one bliskie.

I choć pamiętam sukcesy polskie – uchwalenie zasad praw zwierząt, zaniechanie (wydaje mi się, że skuteczne) niehumanitarnego tuczenia gęsi czy przewozu koni w urągających warunkach – to jest ich mało. Są one jednak bodźcem do bardziej radykalnych działań.

Rospuda, o której można było również usłyszeć na tegorocznym Przystanku Woodstock, jest obecnie symbolem walki o zachowanie wartości piękna przyrody i poszanowania prawa. Dlaczego zdecydowałeś się swoim głosem wesprzeć ratowanie Doliny Rospudy?

Jest to tak jednoznaczne, logiczne i normalne, że nie trzeba tego tutaj, na łamach Waszego pisma tłumaczyć. Ale czy to pomoże?

Polska bez żenady łamie prawo chroniące przyrodę, zarówno krajowe, jak i unijne. Jaka jest Twoim zdaniem kondycja elit naszego kraju? Patrząc przez pryzmat doświadczeń polskiego ruchu ekologicznego nie wygląda ona zbyt dobrze.

Państwo polskie – rozsypka, brak jakiejkolwiek spójności w działaniach stricte gospodarczych, a co dopiero mówić o polityce związanej z ochroną środowiska. Do mnie dochodzą tylko szczątkowe wiadomości o osobach, które pełnią odpowiedzialne funkcje, mimo że są ludźmi z pogranicza fantazji, kompletnie swoją wiedzą i umiejętnościami nieprzygotowanymi do pracy na takich stanowiskach.

Niestety, także ruchy ekologiczne niejako osłabły w swych działaniach. Bardzo aktywny kiedyś, moim zdaniem, Klub Gaja, być może nadal aktywny i skuteczny, nie potrafi jednak wspiąć się na pierwsze strony gazet czy zaprzątać nam głowy swoimi działaniami. Nawet śledzona przeze mnie akcja dotycząca życia wilków zupełnie oddaliła się dzisiaj od jakiejkolwiek mojej wiedzy na ten temat. A kiedyś wyprodukowaliśmy nawet o tym program w telewizji. Czyli, krótko mówiąc, polscy ekolodzy gdzieś się jakby zamknęli w swoim środowisku, zapominając, że – brutalnie mówiąc – marketing jest konieczny dla skutecznej pracy.

Czy przyroda, szczególnie ta dzika, nieprzekształcona przez człowieka, ma dla Ciebie jakieś szczególne znaczenie?

Fot. Agnieszka Janowska

Oczywiście, że tak. Na szczęście, mam poczucie, że oprócz totalnego zaśmiecenia Polski są też miejsca, które w pełni spełniają moje oczekiwania, dają radość, wywołują poczucie piękna. Marzą mi się parki na wzór narodowych parków amerykańskich, marzą mi się strażnicy jako fachowcy, którzy o takie miejsca dbają i nie jest to bynajmniej postać naszego leśnika czy społecznego działacza.

Pamiętam, jakie wrażenie zrobiła na mnie wiadomość, że Sekwoja Park w górach Sierra Nevada powstał bodajże w 1869 roku, a jeśli się nawet nieznacznie mylę, to datę zapamiętałem, ponieważ była ona bliska daty powstania styczniowego w Polsce. A więc czasów, kiedy takie sprawy były nam kompletnie obce. Tymczasem Amerykanie potrafili wtedy uchwalić ustawę o ochronie tych drzew.

Fundacja WOŚP swoje działania koncentruje m.in. wokół promocji zdrowia i profilaktyki zdrowotnej. Czy zauważasz, że udaje Wam się zmieniać postawy ludzi wobec własnego zdrowia, również środowiska, w którym żyją? Czy nie obawiasz się jednak, że to, co robicie jest jedynie usuwaniem skutków, nie zaś działaniem dla likwidowania przyczyn zjawisk?

Właśnie kilka dni temu odebraliśmy kolejną nagrodę, przyznaną nam przez Światową Federację ds. Cukrzycy, w dowód uznania za program związany z zakupem indywidualnych pomp insulinowych dla dzieci w wieku 0-10 lat. Jesteśmy jedynym krajem na świecie, który tak małym dzieciom kupił tak dużo nowoczesnych urządzeń pomagających im żyć z cukrzycą. Co to oznacza? Że wszystkie te dzieci normalnie żyją, funkcjonują, normalnie się uczą, będą normalnie pracować. Nasz program Powszechnych Przesiewowych Badań Słuchu u Noworodków – od 4 lat badamy wszystkie polskie noworodki – pozwala już w pierwszych dniach życia zająć się leczeniem dzieci, które mają jakikolwiek problem ze słuchem. Kilkadziesiąt procent tych niemowląt wkroczy w wiek dziecięcy ze zdrowym słuchem, co pozwoli im kontaktować się z otoczeniem i rozwijać tak samo, jak ich słyszący rówieśnicy. W ramach Programu Leczenia i Zapobiegania Retinopatii Wcześniaka najpierw diagnozujemy wzrok wcześniaków, a następnie eliminujemy schorzenie zwane retinopatią, wraz z jego skutkami ubocznymi, w tym najgroźniejszym – utratą wzroku. Nasza skuteczność – stworzyliśmy 13 ośrodków (był jeden), leczonych jest więc 99% przypadków retinopatii w Polsce.

Dzięki Programowi „Ratujemy i Uczymy Ratować”, przeszkoleni przez nas nauczyciele uczą zasad pierwszej pomocy dzieci z klas 1-3 szkół podstawowych. Ten program trwa już ponad pół roku i potrwa jeszcze ponad 2 lata. Chcemy trafić do wszystkich (a jest ich blisko 15 tysięcy) szkół podstawowych w Polsce. Co to może dać? W każdej chwili możemy odebrać wiadomość, że chociażby dzięki umiejętności wezwania pierwszej pomocy dziecko uratowało swoich bliskich, przyjaciół, znajomych. I to są te przedsięwzięcia, których skutki widzieć będziemy daleko, daleko w przyszłości. A to tylko cząstka naszych działań.

Czym jest dla Ciebie wrażliwość na przyrodę?

Mówiąc krótko – rozumienie jej, słuchanie jej.

To tak, jakbyśmy musieli komuś tłumaczyć, że nie musimy budować stodoły dla jelenia na noc. Chyba, że niestety tych nierozumnych ludzkich jeleni mamy wokół siebie coraz więcej, a im z kolei Wy musicie tłumaczyć non stop, minuta za minutą, dzień w dzień, że tabliczka z napisem „chroń przyrodę” ma sens.

Dziękuję za rozmowę.

Kontakt:
Fundacja Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy
ul. Niedźwiedzia 2a; 02-737 Warszawa
wosp.org.pl; e-mail: wosp@wosp.org.pl

Jerzy Owsiak (ur. 1953 r. w Gdańsku) – dziennikarz radiowy i telewizyjny, założyciel i prezes zarządu Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Główny pomysłodawca i realizator corocznego Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, twórca jednej z największych cyklicznych imprez muzycznych – Przystanku Woodstock, witrażysta, posiada uprawnienia psychoterapeuty.
W młodości należał do grupy mazowieckich hippisów, zapatrzonych w swoich „amerykańskich braci” i właśnie z tamtych fascynacji i legendy festiwalu Woodstock 1969 wyrósł jego Przystanek Woodstock.
Na rockowej scenie Jurek Owsiak pojawił się w 1988, kiedy to wraz z zespołem Voo Voo na festiwalu w Jarocinie urządził happening pod nazwą „Towarzystwo Przyjaciół Chińskich Ręczników”. Następnie zaangażował się w działalność medialną. W 1988 r. zaczął prowadzić w Rozgłośni Harcerskiej niezatytułowaną audycję, którą rozpoczynał słowami: „Wita Was Towarzystwo Przyjaciół Chińskich Ręczników”. Następnym przedsięwzięciem Jurka była audycja „Brum” prowadzona przez niego w latach 1991-1994 na falach PR Program III, w latach 1994-1999 zmieniła nazwę na „Się kręci”. Kolejnym radiowym przedsięwzięciem była audycja „Kręcioła”, nadawana przez Program I Polskiego Radia. Na przełomie lat 1999 i 2000 Jurek Owsiak miał okazję współpracować również z telewizją. Przez krótki czas prowadził także własny program w sobotnie przedpołudnia na antenie RMF FM.
W latach 1991 i 1992 wspólnie z Walterem Chełstowskim kierował festiwalem w Jarocinie. Największym osiągnięciem Jurka Owsiaka – organizatora koncertów okazał się (zorganizowany po raz pierwszy w 95 roku) Przystanek Woodstock, którego piąta edycja przyciągnęła rekordową, ćwierćmilionową publiczność.
Od grudnia 1991 r. zaczął przygotowywać dla Dwójki program „Róbta, co chceta, czyli rockandrollowa jazda bez trzymanki”, który od 1994 zmienił nazwę na „Dziura w koszu”, a od 1996 na „Kręcioła”.
Kierowany przez niego, od 1993 r., Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zbiera pieniądze na pomoc, głównie dla szpitali dziecięcych – do dzisiaj zakupiono blisko 17 tys. nowoczesnych urządzeń medycznych, w latach 1993-2006 WOŚP wydała 64 mln dolarów na sprzęt medyczny w 650 szpitalach.
Jest jednym z lepiej rozpoznawanych Polaków.