Miesięcznik Dzikie Życie

4/154 2007 Kwiecień 2007

Spór o różnorodność

Juraj Lukáč

Jest mała, ale znacząca. Jest zielona, ale bez żadnej przynależności politycznej. Ma wąsy, ale to nie Węgier. Jest nasza i chodzi jej o życie. Pseudogaurotina excellens.

Słowacja nie jest specjalnie wyjątkowa. Spišský hrad i borowiczka. Bryndza i parenica*. Wilki, owce i detwianskie figurki z fujarkami.

Aż w zapomnianych górach spotykamy sichrawę karpacką (Pseudogaurotina excellens). Ten „długowąsacz” pomieszkuje w górskich, puszczańskich lasach Słowacji, Polski, Ukrainy i Rumunii. Nasza bohaterka jest związana z rośliną zwaną wiciokrzewem czarnym, który mierzy aż dwa i pół metra i rośnie w nasłonecznionych miejscach lasu. Po tym, jak wichura w 2004 roku powaliła w tatrzańskich rezerwatach Cicha i Koprowa Dolina drzewa w wielu miejscach, zaczęły się dla wiciokrzewu dobre warunki do rozwoju. Rośnie, grubieje, a słowacka, tatrzańska sichrawa karpacka wysoko i z entuzjazmem kiwa swymi wąsami.

Cicha Dolina w słowackich tatrach.

Cicha Dolina w słowackich tatrach. Fot. Radosław Ślusarczyk

Armageddon jest coraz bliżej. Ogromne żółte maszyny, które sprzątnęły już 92% spośród 12500 hektarów tatrzańskich lasów, stoją przed bramami Cichej i Koprowej Doliny i są gotowe do zaatakowania ostatnich 8%. W Tatry wkroczyły więc pieniądze. W dwóch tatrzańskich rezerwatach, wraz z naszą sichrawą i jej wiciokrzewem jest 60000 m3 drewna, co przy usilnych staraniach może dać ponad sto milionów koron. I o tę liczbę tutaj chodzi.

Żółte maszyny przygotowane są do miażdżenia tysięcy ciał naszych wyjątkowych sichraw karpackich, piły faszerowane ekologicznym olejem i nieszkodliwym dla środowiska paliwem są przygotowane do cięcia drzew i naszych sichrawowych wiciokrzewów. Ludzie jadą niszczyć w Tatrach świat, którego nie stworzyli i dla którego nie mają żadnych planów konstrukcyjnych, by go odtworzyć. I nawet składu zapasowych części.

Bój o nasze bogactwo się zaczyna. I będzie to bój o bogactwo, a nie o pieniądze.

Dlatego że nasze bogactwo tkwi w różnorodności naszego kraju.

Nasze bogactwo jest w tych wszystkich sichrawach, świerkach, bukach, salamandrach, orłach, dżdżownicach, sowach, lisach, dziurawcach, wilkach, niedźwiedziach, zaskrońcach czy nietoperzach, a nie w miliardach koron ze sprzedanego drewna.

Pomóżcie.

Juraj Lukáč

Tłumaczenie: Anna Patejuk

*Parenica – parzony owczy ser.

Tekst pochodzi z internetowego bloga, który autor prowadzi pod adresem www.jurajlukac.blog.sme.sk na zaproszenie słowackiego dziennika “SME” (www.sme.sk). Przedruk za zgodą redakcji “SME”.