Miesięcznik Dzikie Życie

2/176 2009 Luty 2009

Tam, gdzie żyje nadobnica

Jakub Michalcewicz

Zawsze emocjonujące jest dla mnie obserwowanie nadobnicy alpejskiej Rosalia alpina (L.) – chrząszcza z rodziny kózkowatych, bardzo rzadkiego i jednego z najpiękniejszych owadów występujących w naszych lasach. Najpierw jest wyjazd do lasu, poszukiwania, a potem, jeśli się uda – nadobnica! Teraz, zimą, na początku nowego roku kalendarzowego, na te chwile przyjdzie mi poczekać jeszcze kilka miesięcy. Z przyjemnością opowiem więc o nadobnicy, przywołując w pamięci karpacki las, np. w okolicach Wysowej-Zdroju w Beskidzie Niskim, gdzie żyje ta kózka.

To piękny las – las z nadobnicami, biegającymi po stojących i leżących pniach buków. Te bezkręgowce stanowią jego wielką ozdobę. Nie trzeba chyba ich specjalnie przedstawiać. Postacie doskonałe prezentują się wspaniale. Jeśli ktoś miał okazję obserwować je w naturze, raczej tego nie zapomni. Mają niebieskoszare pokrywy z czarnymi aksamitnymi plamami, okazałe czułki z charakterystycznymi pęczkami czarnych włosków na końcach niektórych członów, a przy tym sporą długość ciała, która może niekiedy osiągać prawie 4 cm.

Siedlisko nadobnicy alpejskiej, okolice Wysowej-Zdroju

Siedlisko nadobnicy alpejskiej, okolice Wysowej-Zdroju. Fot. Jakub Michalcewicz

Nadobnica alpejska jest rozsiedlona głównie w środkowej oraz południowej Europie i związana ekologicznie z bukiem. Jako rośliny żywicielskie larw podawane są również inne drzewa liściaste. W środkowej Europie R. alpina żyje najczęściej w starych lasach bukowych. W Polsce największe szanse zaobserwowania nadobnicy mamy obecnie w Beskidzie Niskim i Bieszczadach. Odbywa tam rozwój w drewnie starych, silnie nasłonecznionych, ale jeszcze żywych buków, uszkodzonych np. przez mróz lub wiatr, stojących i leżących drzew martwych, w tylcach złomów i sągach opałowych. Niedawno okazało się, że na terenie naszego kraju (Beskid Niski) rozwija się także w wiązie.

Imagines nadobnicy alpejskiej pojawiają się w Polsce od drugiej połowy czerwca do początku września. Chrząszcze aktywne są w dzień, szczególnie podczas ciepłej i słonecznej pogody. Przebywają wówczas m.in. na pniach martwych buków, leżących kłodach, pniakach, stosach drewna. Samice po odbyciu kopulacji składają jaja w szczeliny oraz pęknięcia kory i drewna. Larwy nadobnicy żerują w drewnie, a na początku czasem w korze i pod korą. Przepoczwarczenie odbywa się w powierzchniowych warstwach drewna. Chrząszcze wygryzają się na zewnątrz otworem wylotowym o zarysie owalnym. Cykl rozwojowy owada trwa zwykle 2 lub 3 lata, ale może się przedłużyć.

Nadobnica alpejska objęta jest u nas ścisłą ochroną gatunkową, umieszczona została w Polskiej czerwonej księdze zwierząt i Czerwonej liście zwierząt ginących i zagrożonych w Polsce. Znajduje się ponadto na Liście zagrożonych gatunków Karpat, Europejskiej czerwonej liście zwierząt i roślin zagrożonych w skali światowej, Światowej czerwonej liście IUCN oraz w załącznikach Dyrektywy Siedliskowej i Konwencji Berneńskiej. Dużym zagrożeniem dla nadobnicy jest intensywna gospodarka leśna, prowadzona w starych drzewostanach bukowych, zmniejszająca ilość miejsc dogodnych do zasiedlenia.

Nadobnica alpejska.

Nadobnica alpejska. Fot. Jakub Michalcewicz

Skuteczna ochrona kózki musi bazować na właściwej ochronie jej siedlisk. Należy zadbać o pozostawianie w lasach odpowiednio dużej ilości martwych oraz starych, częściowo obumarłych buków, co jest podstawowym warunkiem dla zapewnienia jej możliwości rozwoju. Bardzo istotne jest również, aby w okresie pojawu owadów doskonałych nie składować w lasach oraz w ich pobliżu pozyskanego surowca bukowego, w szczególności drewna stosowego, do którego chętnie przylatują imagines. Samice nadobnicy składają w nim jaja, a drewno to ma być później wywiezione z lasu i część nowego pokolenia zginie. Jeśli już zaistnieje taka sytuacja, drewno takie należy pozostawić na miejscu do całkowitego rozkładu.

Las, w którym mieszkają nadobnice, to dla mnie wyjątkowe miejsce. Spoglądam na niego oczami entomologa, ale również miłośnika przyrody, leśnika, turysty. Kto zna choć trochę Beskid Niski, domyśla się, o jakim lesie piszę. Niektóre stare, wielopniowe buki to prawdziwe „żywe rzeźby”. Nie brakuje też drzew złamanych i powalonych. Trwa ich „drugie życie”. Te drzewa decydują o charakterze lasu. Ma on wielką wartość przyrodniczą.

Nie jest to jednak rezerwat przyrody czy park narodowy, lecz las gospodarczy. Tu wytycza się szlaki zrywkowe, wycina i usuwa stare drzewa. Sposób prowadzenia gospodarki leśnej pozostawia wiele do życzenia, a przede wszystkim zmniejsza bazę pokarmową owada. Człowiek zmienia las coraz bardziej i zapomina o tym, jak cenne są to siedliska.

Drzewostany we wspomnianym rejonie, w których żyje nadobnica alpejska, należy za wszelką cenę ochronić i zachować takimi, jakimi są – pełne zamierających buków, stojących martwych pni, drzew pokrzywionych i leżących. Nie chodzi o to, aby powstał wypielęgnowany, udostępniony drzewostan z jadącym po szlaku zrywkowym pojazdem. Nadobnica musi tu mieć zapewnioną odpowiednio bogatą bazę rozwojową. Gospodarka leśna musi być prowadzona na najwyższym poziomie i uwzględniać biologię oraz wymagania ekologiczne chrząszcza. Usuwanie z drzewostanu starych martwych lub obumierających buków w miejscach występowania owada jest po prostu działaniem niszczącym siedlisko R. alpina. Widok stosów drewna zalegających w okresie letnim w miejscach występowania chrząszczy powinien odejść bezpowrotnie do przeszłości, choć niewątpliwie sprzyjają one obserwacji imagines.

Stos drewna bukowego pozostawiony w drzewostanie, w okresie pojawu imagines Rosalia alpina, okolica Uścia Gorlickiego

Stos drewna bukowego pozostawiony w drzewostanie, w okresie pojawu imagines Rosalia alpina, okolica Uścia Gorlickiego. Fot. Jakub Michalcewicz

Mam głęboką nadzieję, że drzewostany Beskidu Niskiego, będące miejscem występowania nadobnicy alpejskiej i administrowane przez Lasy Państwowe, mogą stanowić dla niej bezpieczną ostoję w przyszłości. Odwiedzając za kilkadziesiąt lat dobrze znane mi miejsca koło niewielkiego uzdrowiska w Dolinie Ropy, chcę cieszyć się widokiem ulubionych owadów. Nie wyobrażam sobie, że może być inaczej. Ja w każdym razie postaram się uczynić wiele, żeby toczyło się tutaj zawsze „dzikie życie” ze starym powalonym bukiem i spacerującą po jego pniu nadobnicą.

Opuszczam już w myślach rozgrzany słońcem „nadobnicowy las” na południowym krańcu Polski. Już tego lata powrócę po raz kolejny i będę z niecierpliwością wypatrywał kózki. Znów będzie to zupełnie inne spotkanie…

Jakub Michalcewicz