Miesięcznik Dzikie Życie

9/183 2009 Wrzesień 2009

Wąż domownik

Juraj Lukáč

Moja babcia nie ukończyła żadnej szkoły. Osobiście uważam jednak, że przyniosło jej to więcej korzyści niż szkody. Babcia była mądra, choć nie rzucała się w oczy.

Raz jako mały chłopiec bawiłem się przy kamieniach tworzących fundament, na którym stała drewniana chata babci. Spod jednego z kamieni spoglądał na mnie złym spojrzeniem wąż. Wystraszyłem się i rzuciłem w węża pierwszym kamykiem, jaki znalazłem pod ręką. Na odpowiedź nie czekałem długo. Nie ze strony węża, ale ze strony mojej mądrej babci.

„Cóż z ciebie za szaleniec, wariat jeden z ciebie, gdzie twoje dobre maniery? Przecież to jest wąż domownik!”.

I tak po raz pierwszy spotkałem się z wężem domownikiem. Od tamtej pory widziałem go parę razy, przyzwyczajałem się do jego obecności i nauczyłem, że wąż domownik nigdy mi nic nie zrobi i nie trzeba się go bać. Wprost przeciwnie. Wąż domownik jest normalnym drobnym stworzeniem, które w ciągu dnia pokazuje się ludziom. Bardzo chętnie odpoczywa pod domem, a także nieopodal pieca, tak aby było mu cieplej.

Dba o dom i o dobrobyt jego mieszkańców. Szczególnie troszczy się o noworodki, dlatego moja babcia po urodzeniu mojej mamy położyła ją na progu pokoju, w którym znajdował się piec, aby wąż domownik zapoznał się z mamą bliżej. Ochrona domu przez węża domownika nie jest oczywiście darmowa, i tak, przy budowie domu, pod kamienie, na których wybudowano drewnianą chatę, babcia z dziadkiem położyli dla węża ziarno. Domownik potrafi jednak też porządnie się pogniewać i dlatego babcia po incydencie, którego byłem sprawcą, musiała go obłaskawić. Skoro dożyła stu lat, zakładam, że domownik długo się nie gniewał.

Teraz już wiem bardzo dobrze, że ten wąż to zaskroniec zwyczajny (Natrix natrix), nasz niejadowity wąż. Wiem, że można go bezpiecznie odróżnić dzięki półksiężycowym żółtym plamom, które ma na głowie.

Bardzo często żyje blisko ludzkich domostw, na przykład na wsiach przy drewnianych domach, gdzie w pobliżu jest potok z krzaczastym brzegiem. Po świecie poruszają się podobnie do ludzi, przede wszystkim w ciągu dnia. Łowi gryzonie i płazy ziemnowodne. Jeśli ma szczęście, dożyje ponad 15 lat.

U zaskrońców zawsze fascynował mnie ich rozdwojony język oraz te sytuacje, gdy pojawiały się w jednej gromadzie, stwarzając wrażenie wijącego się kłębka, czasem złożonego nawet z dziesięciu węży.

Ale i tak, pomimo tej wiedzy, wydaje mi się, że wiem o wężach mniej niż moja babcia. Od dawna też nie śmieszą mnie jej pozornie naiwne poglądy w kwestii organizmów, które żyją wokół nas. Historie o wężach domownikach tworzyły miłość moich dziadków do okolicznego świata na pewno bardziej niż jakakolwiek nauka, z którą się później zetknąłem.

A teraz i ja mam przy domu węża domownika i historie o nich przekażę swoim wnukom. Będę opowiadać im o tym, że wąż domownik jest opiekunem domowego ogniska, a po śmierci staje się jego obrońcą. Życie węża domownika jest związane z życiem każdego kolejnego gospodarza i jego rodziny. Swoją obecność najczęściej podkreśla syczeniem lub szeleszczeniem. Jest gwarancją dobrego prosperowania danej rodziny. Jego odejście lub śmierć nie wróżą nic dobrego. Dlatego go chrońmy.

Niepotrzebne i naiwne bzdury?

Czy rzeczywiście?

Juraj Lukáč

Tłumaczenie Anna Patejuk

Tekst pochodzi z internetowego bloga, który autor prowadzi pod adresem jurajlukac.blog.sme.sk na zaproszenie słowackiego dziennika „SME” (sme.sk). Przedruk za zgodą redakcji „SME”.