Miesięcznik Dzikie Życie

7-8/229-230 2013 Lipiec i sierpień 2013

Motyle i ich ochrona. Rozmowa z Marcinem Sielezniewem i Izabelą Dziekańską

Wywiad Łukasza Łuczaja

Jak wygląda stan zachowania lepidopterofauny w Polsce?

Jest to trudne pytanie, biorąc pod uwagę jego ogólny charakter. Po pierwsze trzeba pamiętać, że lepidopterofauna to nie tylko motyle dzienne, ale również, a może przede wszystkim ćmy, zwane niefortunnie motylami nocnymi (wiele z nich jest aktywnych za dnia!). W Polsce w sumie jest ok. 3200 gatunków należących do rzędu Lepidoptera, zwanego łuskoskrzydłymi lub też po prostu motylami, ale tylko 5% z nich stanowią motyle dzienne. Proponujemy jednak skupić się na tej grupie z uwagi na to, że jej przedstawiciele są lepiej poznani, nie tylko pod względem zoogeograficznymi i ekologicznym, ale również w aspekcie ochronnym.

Motyle dzienne

„Motyle dzienne” – okładka książki

Generalizując, sytuacja naszych motyli jest nieco lepsza niż w przypadku Europy Zachodniej. Świadczyć może o tym również krajowy status szeregu gatunków tzw. naturowych, które w Polsce są jeszcze dość liczne. Najlepszym przykładem jest czerwończyk nieparek, który w naszej części Europy jest często obserwowany oraz mało specyficzny względem potrzeb środowiskowych i na dobrą sprawę w ogóle nie potrzebuje ochrony.

Wracając do stanu fauny warto zwrócić uwagę, że nasz kraj nie jest pod tym względem jednolity. Więcej gatunków występuje w Polsce południowo-wschodniej niż w północno-zachodniej. Oczywiście częściowo wynika to z warunków klimatycznych i siedliskowych, ale okazuje się też, że większe straty zanotowano w zachodnich województwach niż na ścianie wschodniej, co można wiązać przede wszystkim z gospodarką rolną i leśną. Obecnie jednak jesteśmy świadkami dramatycznego pogarszania się sytuacji wielu cennych gatunków w wielu rejonach Polski, a na naszych oczach wymierają kolejne populacje.

Paź królowej. Fot. Marcin Sielezniew

Paź królowej. Fot. Marcin Sielezniew

Jakie są przyczyny tych zjawisk?

Jedną z najważniejszych jest zaniechanie tradycyjnych ekstensywnych metod użytkowania, takich jak małej intensywności wypas, sporadyczne późne koszenie, a na terenach leśnych również cięcie odroślowe. Zmiany środowiskowe wywołane brakiem tego typu oddziaływań są zwykle stopniowe, a zanikanie lokalnych populacji motyli powolne. Szybkość zależy od tempa sukcesji, a więc lokalnych warunków siedliskowych oraz tolerancji poszczególnych gatunków. Przykładem takich zjawisk jest choćby Puszcza Białowieska, z której w ostatnich dekadach zniknęło najprawdopodobniej kilka cennych gatunków.

Drugie poważne zagrożenie to intensyfikacja użytkowania rolnego, związana m.in. z wprowadzeniem systemu dopłat w rolnictwie. W odróżnieniu od zaniechania użytkowania efekt intensyfikacji jest często błyskawiczny. Już jednorazowe, niskie mechaniczne skoszenie w nieodpowiednim terminie może „wykosić” całą populację. Oczywiście może być jeszcze gorzej, bo na przykład wskutek zaorania może dojść do zniszczenia całego siedliska. Wtedy nie ma szans nawet na rekolonizację w przypadku ustania niekorzystnej działalności rolniczej. Bywa też, że zabiegi prowadzone w celach ochrony innych gatunków przynoszą negatywny efekt uboczny dla fauny motyli. Nie wszystko, co służy ptakom czy roślinom, jest korzystne dla motyli…

Wracając jeszcze do pytania dotyczącego sytuacji lepidopterofauny, należy też podkreślić, że w ostatnich latach bardzo poprawił się stan wiedzy odnośnie do występowania motyli dziennych w Polsce. Przykładowo strzępotek edypus w pewnym momencie uznawany był za wymarły, a w chwili obecnej znanych jest ok. 10 populacji tego gatunku, występujących na Podlasiu, Zamojszczyźnie oraz w okolicach Chełma. Wskazuje to na pilną potrzebę dalszych prac inwentaryzacyjnych.

Czy ocieplenie klimatu wpływa na rozmieszczenie motyli?

Badania prowadzone w niektórych krajach wskazują, że zmiany klimatyczne mają istotny wpływ nie tylko na rozmieszczenie, ale również na fenologię gatunków. Wiele danych pochodzi z Wysp Brytyjskich ze względu na długą historię obserwacji lepidopterologicznych. Ponadto szereg gatunków ma tam swoje północne granice zasięgów występowania. U nich obserwuje się tendencję do zwiększania zasięgów.

Można więc powiedzieć, że w skali krajowej dla niektórych gatunków ocieplanie gatunków może mieć wpływ korzystny. Trzeba jednak pamiętać, że gdzieś w innym kraju występuje zazwyczaj południowa granica i tam zasięg będzie ulegał kurczeniu. Ponadto siedliska motyli są mniej lub bardziej pofragmentowane i przesuwanie się zasięgów optymalnych warunków klimatycznych może sprawić, że nie będą się one miały gdzie lub jak przenieść. Tak się stanie, gdy potencjalne siedliska przestaną istnieć, np. na skutek działalności człowieka, albo występują naturalne bariery w postaci całkowicie niesprzyjających środowisk.

Zmiany klimatyczne mogą mieć fatalny wpływ na gatunki o zasięgu arktyczno-alpejskim ze względu na podnoszenie się górnej granicy lasu. W takim przypadku siedliska kurczą się jeszcze bardziej niż na nizinach, biorąc pod uwagę, że szczyty są stożkami, no i nie ma gdzie uciec wyżej.

A czy w Polsce można znaleźć przykłady wpływu zmian klimatycznych na motyle?

Zmiany zasięgów występują w przypadku krajowej lepidopterofauny, ale nie jest jasne, czy zawsze wynikają one ze zmian klimatycznych. Weźmy choćby obserwowaną w ostatnich kilku latach ekspansję polowca szachownicy w północno-wschodniej części kraju, która do niedawna nie była zamieszkiwana przez ten gatunek.

Innym potencjalnym przykładem może być rozprzestrzenianie się skalnika driady w południowo-wschodniej Polsce. Gatunek ten do niedawna uznawany był za krytycznie zagrożony i znany tylko ze stanowisk w okolicach Krakowa oraz na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej, gdzie zresztą został z powodzeniem introdukowany. Z kolei niektóre gatunki wycofują się z nieznanych powodów, być może jednym z nich są zmiany klimatyczne. Generalnie jednak z terenu Polski brak jest „twardych” danych na ten temat. Historycznie interesującym gatunkiem w tym kontekście wydaje się być niepylak apollo, który w okresie tzw. małej epoki lodowcowej w naszym kraju notowany był nawet na Mazowszu, a teraz w całej Europie (za wyjątkiem Skandynawii) spotykany jest wyłącznie na terenach górskich.

Ocieplenie klimatu, skutkujące wydłużeniem sezonu wegetacyjnego, wpływa też na przyspieszenie pojawu oraz zwiększenie liczby pokoleń. Ta ostatnia reakcja jest możliwa tylko w przypadku gatunków mogących wydać w ciągu roku więcej niż jedną generację, tj. nie mających diapauzy obligatoryjnej (czyli w naszych warunkach obowiązkowego zimowania któregoś ze stadiów rozwojowych). W Polsce coraz częściej obserwujemy drugie pokolenie rusałki pawika, regułą nawet na północy stały się dwie generacje czerwończyka nieparka.

A czy nasze ogrody mają wpływ na populacje motyli?

Odpowiadając na to pytanie powinniśmy najpierw sprecyzować termin „ogród”. Jest to pojęcie pojemne, a współczesne granice jego definiowania rozmywają się. Ogrody różnią się istotnie stylem i składem gatunkowym nasadzeń.

Dla motyli oprócz doboru roślin największe znaczenie będzie miała lokalizacja. Trudno porównywać ogród usytuowany na wsi z ogrodem miejskim. Ale z drugiej strony nie każdy ogród położony poza miastem musi sąsiadować z dogodnymi dla motyli środowiskami – monokultury i tereny intensywnie gospodarowane stanowią mało przyjazne miejsca dla tych owadów. Z kolei ogrody położone w pobliżu naturalnych siedlisk zazwyczaj nie mają znaczenia jako miejsca do rozrodu. Ich rola to przede wszystkim dodatkowa baza nektarowa, szczególnie w okresach suszy. Wiele uprawianych roślin kwiatowych stanowi obfite źródło nektaru nie tylko ze względu na swoje właściwości, ale również z racji tego, że są intensywnie podlewane. Przy deficycie opadów rośliny rosnące w warunkach naturalnych produkują po prostu mniej nektaru.

Paradoksalnie w skali lokalnej większe znaczenie dla motyli mogą mieć założenia miejskie. Naturalna roślinność na terenach zurbanizowanych jest bardzo ograniczona i ulega silnej antropopresji, a niedostatek pokarmu dla motyli bywa szczególnie dotkliwy. Dlatego każde nasadzenie będące potencjalnym zapleczem nektarowym jest bardzo wartościowe, począwszy od ogródków działkowych, przydomowych czy osiedlowych, po szeroko rozumianą zieleń miejską. Nawet kwiaty na balkonach mogą być przydatne. Nieocenioną rolę mogłyby pełnić także trawniki. Niestety zwykle nadgorliwie i pedantyczne ich „pielęgnowanie” pozbawia motyli nie tylko źródła nektaru, ale także dogodnego miejsca do rozrodu. Zmniejszenie intensywności takich zabiegów byłoby na pewno korzystniejsze zarówno ze względów estetycznych, jak i przyrodniczych.

Wracając do ogrodów należy zauważyć, że obecnie ogrody w miastach są na ogół minimalistyczne, a bujnie kwitnące ogrody kojarzą się raczej z terenami wiejskimi. Na nieszczęście w dzisiejszych czasach projektując ogród główny nacisk kładzie się na długotrwały efekt przy minimalnym nakładzie pracy. Coraz więcej spotyka się ogrodów, w których dominują nasadzenia iglaków, a najwięcej czasu poświęca się pielęgnacji krótko wystrzyżonych trawników, a to z punktu widzenia motyli jest pustynia.

Dobór roślinności w ogrodach ma bardzo duże znaczenie. Najbardziej zbliżone gustom motyli są tradycyjne ogrody wiejskie lub te na nich wzorowane. W ostatnich latach coraz bardziej popularna staje się nowa forma, tzw. ogrody żyjące. Poza podstawową funkcją estetyczno-wypoczynkową, jaką zwykle pełnią ogrody, kładzie się tu nacisk, aby były one jak najbardziej przyjazne środowisku. Jednym z typów takich założeń są „ogrody motyli”.

Czym są właściwie ogrody motyli?

Pod tym pojęciem kryją się ogrody, których zadaniem jest przywabienie jak największej liczby motyli z różnych gatunków oraz zapewnienie dogodnych warunków do życia również ich stadiom rozwojowym. Ogród dla motyli ma swoją specyfikę – skład gatunkowy nasadzeń, pielęgnacja, wymagania oraz forma samego ogrodu różnią się nieco od innych. Umiejętny dobór gatunkowy roślin nektarodajnych zapewni motylom wykwintną stołówkę, której na pewno nie będą potrafiły się oprzeć. Trzeba przy tym pamiętać, że nie wszystkie rośliny są równie atrakcyjne dla motyli. Czasem kwiat oszałamiający wyglądem przegrywa z rośliną mało efektowną, ale jak się okazuje bezcenną w tego typu ogrodzie.

Oprócz składu gatunkowego istotne są również warunki mikroklimatyczne. Motyle uwielbiają nasłonecznione i zaciszne miejsca, a z wyjątkiem upałów unikać będą kwiatów znajdujących się w pełnym cieniu. „Wygwizdów” też nie będzie specjalnie atrakcyjny dla motyli ze względu na ich delikatną naturę. Idealnie więc, gdy kwiaty dla tych owadów posadzone zostaną przy domu od strony południowej, funkcję wiatrochronu pełnić też mogą drzewa i krzewy. Trzeba również dodać, że motyle najlepiej czują się na roślinach rosnących w masie, a nie pojedynczych, np. wybijających się z pielęgnowanego trawnika.

Jakie gatunki roślin należy sadzić, aby wspomóc motyle?

Z punktu widzenia motyli rośliny ogrodowe można podzielić na takie, które są dla nich źródłem nektaru oraz te, które mogą służyć jako pokarm gąsienicom. W przypadku tych pierwszych lista jest bardzo długa i trzeba pamiętać, że poszczególne gatunki motyli mogą mieć swoje upodobania wynikające z barwy kwiatu czy jego budowy. Na przykład są motyle zdecydowanie preferujące kwiaty różowe. Z kolei gatunki obdarzone krótką ssawką nie będą w stanie odżywiać się na kwiatach z głębokimi kielichami. Generalnie można polecić m.in. budleję, zwaną też motylim krzewem, lebiodkę, lawendę, macierzanki, rozchodniki, jeżówki, heliotropy, rudbekie, astry, aksamitki, pierwiosnki, groszki, floksy, goździki, krwawnicę, sadziec konopiasty. Wiosną świetnym źródłem nektaru są także kwitnące wierzby, a latem lipy.

Kwiaty nie są jedynymi atrakcjami, jakie mogą zapewnić motylom ogrody. Rusałki admirał, ceik czy pawik przylatują nierzadko licznie do opadłych fermentujących owoców. Ten ostatni gatunek wraz z pokrewnym pokrzywnikiem ponadto chętnie zimuje w nieogrzewanych budynkach.

Jeśli chodzi o pokarm gąsienic, to bardzo istotną rośliną dla najefektowniejszych motyli ogrodowych okazuje się być pokrzywa. To na niej wyłącznie rozwijają się gąsienice rusałek: pokrzywnika, admirała, kratnika. Rusałka pawik czasem żeruje także na chmielu, a ceika na porzeczce, leszczynach czy wiązach. Z kolei osetnik od pokrzywy częściej wybiera osty i ostrożenie. Inny okazały gatunek, paź królowej, który z powodu swoich walorów estetycznych znajdował się nawet kiedyś pod ochroną prawną, związany jest z roślinami baldaszkowatymi i jego larwy spotkać można w ogrodach choćby na koprze. Szereg bielinków związanych jest z kapustnymi, z tym że bielinek kapustnik i rzepnik preferują odmiany kultywowane, podczas gdy larwy pozostałych, w tym bytomkowca (będącego chyba najpospolitszym gatunkiem motyla dziennego w Polsce), żerują raczej na gatunkach dziko rosnących. Interesujące, że kapustnik i rzepnik zjadają również nasturcję, którą z kapustą łączy obecność olejków musztardowych.

Warto mieć również w ogrodzie drzewa i krzewy. Kruszyny i szakłaki zainteresują samicę cytrynka, podczas gdy tarniny – niektóre ogończyki i niestrzępa głogowca, a może nawet pazia żeglarza. Wśród cennych roślin żywicielskich są również szczawie (dla czerwończyków) oraz motylkowe (m.in. dla wielu modraszków), które przy okazji są także źródłem nektaru. Wiele gatunków motyli, w tym rusałki z podrodziny oczennic i większość powszelatków, rozwija się na trawach, ale trzeba pamiętać, że mało który z nich zadowoli się intensywnie koszonym trawnikiem. Zresztą częste koszenie jest najgorszą rzeczą, którą możemy zrobić motylom w każdym środowisku. Nieco „zaniedbane” ogrody będą znacznie bardziej różnorodne pod względem nie tylko fauny motyli. Pamiętajmy, że „doskonały porządek uczyniłby ze świata cmentarz”.

A czy ogrody są odwiedzane przez rzadkie gatunki?

Ogrody stanowią dość specyficzne środowisko i odwiedzają je głównie ruchliwe gatunki motyli dziennych (w tym migranty), żyjące w tzw. populacjach otwartych. Z zasady są one niezbyt rzadkie, choć często efektowne z racji rozmiarów czy kolorystyki. Można tu wymienić choćby wspomniane rusałki albo pazia królowej. Cenniejsze gatunki należą do stenotopowych i raczej osiadłych, tj. trzymających się swoich siedlisk. W związku z tym istnieje mała szansa, że trafią do ogrodu, chyba że jest położony w naprawdę wyjątkowym miejscu.

Nie należy więc przeceniać roli takich „zastępczych” antropogenicznych środowisk, ale z drugiej strony uważa się, że część pospolitych gatunków nie byłaby aż tak pospolita, gdyby nie obecność ogrodów. Ponadto pewne gatunki motyli spotyka się relatywnie rzadko poza otoczeniem człowieka. Wśród nich jest choćby piękny, choć niezbyt lubiany przez ogrodników bielinek kapustnik.

Dziękuję za rozmowę.

Izabela Dziekańska

Izabela Dziekańska – architekt krajobrazu, specjalizująca się w projektowaniu tzw. ogrodów motyli oraz ochronie ich naturalnych siedlisk.

Marcin Sielezniew

dr hab. Marcin Sielezniew – kierownik Zakładu Zoologii Bezkręgowców Instytutu Biologii Uniwersytetu w Białymstoku.

Autorzy wielu publikacji naukowych oraz artykułów popularyzatorskich poświęconych motylom oraz książki „Fauna Polski. Motyle dzienne”, założyciele Towarzystwa Ochrony Motyli.