Miesięcznik Dzikie Życie

4/262 2016 Kwiecień 2016

Wieści ze świata

Opracowanie Tomasz Nakonieczny

Tylko ekologiczna rewolucja powstrzyma wirusa Zika w Brazylii

Pierwszy przypadek zarażenia wirusem Zika stwierdzono w 2015 r. w Brazylii. Od tamtej pory zarażenia zarejestrowano w 50 krajach, dlatego Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła globalny stan gotowości.

Przypuszcza się, że ten roznoszony przez komary wirus jest przyczyną małogłowia u niemowląt. Chociaż badania mające stwierdzić tę zależność wciąż trwają, to zauważono wyraźną korelację między wzrostem małogłowia u dzieci w północnej Brazylii a wzrostem zarażeń wirusem.

Pojawiają się kolejne dowody, podejrzenia i teorie co do przyczyn małogłowia. Grupa badawcza Physicians in the Crop-Sprayed Towns twierdzi, że jedną z możliwych przyczyn choroby może być opryskiwanie chemikaliami przeciwko komarom zbiorników wód pitnych w Brazylii. Jednak ta teoria jest dyskredytowana przez inne środowiska naukowe.

Według Mario Moscatelli, biologa z Rio de Janerio, rozprzestrzenianie się komarów Aedes aegypti roznoszących wirus Zika będzie postępować na skutek długiego lata. Według niego, a także innych ekspertów, rozprzestrzenianie się komarów z wirusem spowodowane jest nie tylko przez pogodę, ale również przez poważne problemy ekologiczne Brazylii.

– „Komary istnieją od 120 mln lat i stanowią element równowagi ekologicznej” – mówi Moscatelli. – „To, co się dzieje w wielkich miastach, jest kombinacją fatalnych warunków sanitarnych, niskiej świadomości społecznej i niszczenia lasów”.

Według innego badacza, André Luis Soares da Fonseca, specjalisty ds. chorób tropikalnych w Federalnym Uniwersytecie w Mato Grosso do Sul, główną przyczyną rozprzestrzeniania się zarażonych komarów w Brazylii jest poważne naruszenie równowagi ekologicznej. Twierdzi on, że najważniejsi drapieżcy odżywiający się komarami – jaszczurki i pająki – zanikają wskutek skażenia środowiska i wycinki lasów. W efekcie komary wskakują na szczyt łańcucha pokarmowego, powodując tym samym nierównowagę w przyrodzie. Do tego kiepska opieka zdrowotna pogarsza sytuację. – „Obecnie państwo wydaje ogromne ilości pieniędzy na działania, które nie przynoszą rezultatów. Im więcej stosuje się środków owadobójczych, tym gorsza sytuacja z zachorowaniami na dengę, ponieważ środki chemiczne niszczą nie tylko komary, ale także ich naturalnych wrogów” – tłumaczy Soares.

Według Moscatelli, postępująca urbanizacja Brazylii prowadzi do zniszczenia ogromnych połaci leśnych, w których żyją drapieżniki polujące na komary. Bez ochrony terenów zielonych przegrzanie wielkich miast również będzie prowadziło do śmierci naturalnych wrogów komarów.

Według obydwu badaczy obecnie podejmowane działania mające na celu powstrzymanie wirusa Zika nie przyniosą spodziewanych rezultatów dopóki nie nastąpi prawdziwa „ekologiczna rewolucja” w Brazylii.

(Mongabay)

Rdzenne wspólnoty przyjazne dla różnorodności biologicznej

Badania przeprowadzone w Malezji potwierdzają, że tradycyjne ogrodnictwo i rolnictwo praktykowane przez rdzenne społeczności pomagają zachować różnorodność gatunkową na ocalałych skrawkach lasów deszczowych. Naukowcy z Uniwersytetu Nottingham Malaysia Campus obserwowali praktyki wspólnoty Chewong w rezerwacie Krau w Pahang, którzy zachowują na swoich uprawach część naturalnie wyrastających gatunków drzew oraz dodatkowo sadzą dzikie gatunki drzew owocowych, jak np. durian, mango i rambutan.

Takie ogrody sprzyjają utrzymaniu większej ilości gatunków ssaków, w tym o większych rozmiarach, m.in. jednego gatunku poważnie zagrożonego, pięciu narażonych na wyginięcie oraz dwóch bliskich zagrożenia.

Wspólnota Chewong przejęła ekologiczną rolę słoni i nosorożców, które wyginęły z tych terenów na skutek polowań i fragmentacji siedlisk. Dzisiaj to przedstawiciele rdzennych społeczności rozprzestrzeniają nasiona wielu gatunków drzew owocowych. W dodatku długi okres, często siedmiu i więcej lat, pomiędzy owocowaniem drzew leśnych, sprawia, że drzewa owocowe w tubylczych ogrodach stanowią ważne źródło pożywienia dla dzikich zwierząt. Gdyby tych ludzi usunąć w ramach błędnie pojętych praktyk ochrony przyrody, wówczas ważne procesy przyrodnicze zostałyby przerwane, a dynamika lasu uległaby zmianie.

Według Colina Nicholasa, koordynatora Centrum ds. Orang Asli (malajskie określenie ludów tubylczych), badania potwierdzają to, co mówią naukowcy z innych regionów świata, że zamieszkiwanie terenów chronionych przez Orang Asli nie obniża różnorodności gatunkowej oraz liczebności roślin i zwierząt.

Wyniki dają nadzieję na zmianę polityki ochrony przyrody w Malezji. Żyjący np. obecnie w Królewskim Parku Stanowym Belum zbieracki lud koczowników Jahai objęty jest licznymi restrykcjami. Według jednego z badaczy, Markusa Eichhorna, takich ludzi należy raczej angażować w projekty ochrony przyrody, aniżeli traktować jako część problemu. Twierdzi on, że Orang Asli posiadają kulturową więź z naturalnymi systemami, co czyni ich sojusznikami obrońców przyrody, jeśli tylko nawiąże się z nimi współpracę.

(South-East Asia & Pacific)

Nigeryjski las deszczowy plemienia Ekuri zagrożony przez budowę autostrady

Gubernator stanu Cross River w południowej Nigerii planuje budowę 260 kilometrów 6-pasmowej autostrady mającej przeciąć jeden z ostatnich pierwotnych lasów w gęsto zaludnionej Nigerii, będący ostoją szympansów i leśnych słoni, gdzie rosną niebotyczne drzewa.

Las zamieszkuje plemię Ekuri, które od pokoleń żyło z jego naturalnych darów, m.in. owoców, warzyw i roślin leczniczych. Las ma też ogromne znaczenie dla ich unikalnej kultury i języka. Lud Ekuri stworzył pozarządową organizację The Ekuri Initiative NGO, dzięki której z powodzeniem chronił las i zapewnił rozwój ekonomiczny swoich wiosek.

Planowana autostrada ma prowadzić z nadmorskiego miasta Calabar na południu do małego miasteczka Katsina-ala w stanie Benue na północy. Poprowadzenie drogi przez serce pierwotnego lasu wiąże się z otwarciem go na zakładanie w nim plantacji, wyręby i polowania na ogromną skalę. Co gorsza, wzdłuż całej długości drogi ma zostać wydzielony 20-kilometrowy pas terenu do zagospodarowania. Jest to przejaw powszechnej dla Afryki grabieży ziemi.

Plemię Ekuri wie, że ich las, domy i sposób życia są zagrożone. Próbują więc bronić lasu poprzez pokojowe protesty, proszą także o międzynarodowe poparcie. Do tej pory zablokowali wjazd buldożerów do lasu i odmówili zaopatrzenia robotników, ci jednak w odwecie zaczęli niszczyć las w sąsiedniej wspólnocie.

(Rainforest Rescue)

Opracowanie Tomasz Nakonieczny