Miesięcznik Dzikie Życie

10/280 2017 Październik 2017

Ukraińskie pralasy pod ochroną

Krzysztof Wojciechowski

„Pralas – to latopis przyrody i jej żywe muzeum, w którym ochrania się trwający tysiące lat ekologiczny eksperyment formowania harmonijnych, biocenotycznie stabilnych ekosystemów, zdolnych do samo-odradzania, samoregulacji i samo-ochrony” – pisał nestor ochrony przyrody w Ukrainie, sędziwy prof. Stefan Stojko w opublikowanym dekadę temu na łamach „Dzikiego Życia” artykule „Ochrona pralasów – relikwii dzikiej przyrody”. W tej samej pracy, w której przedstawiał charakterystykę ukraińskich pralasów wołał także o potrzebę ich ochrony pisząc: „W odległych rejonach Polesia, Krymu i Karpat zachowały się oazy dzikiej przyrody i ekosystemy praleśne o kluczowym znaczeniu dla ochrony przyrody. Konieczne jest w najbliższym czasie przeprowadzenie ich inwentaryzacji i, w celu ochrony, ustanowienie prawnie w systemie obszarów chronionych dwóch nowych form ochrony przyrody: rezerwatu dzikiej przyrody i rezerwatu praleśnego”. Dziś, dzięki działaniom zainicjowanym przez Kijowskie Centrum Ekologiczno-Kulturalne, zrobiono pierwszy, ale jakże ważny krok w uczynieniu zadość temu wołaniu.

Obrazek

W karpackich pralasach królują sędziwe buki. Fot. Krzysztof Wojciechowski

W dniu 31 sierpnia br. Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko podpisał Ustawę Nr 4480 o wprowadzeniu zmian do niektórych aktów prawnych Ukrainy dotyczących ochrony pralasów zgodnie z Ramową Konwencją o ochronie i zrównoważonym rozwoju Karpat, zwaną potocznie „ustawą o pralasach”. Ustawa ta, z którą można się zapoznać pod adresem (http://zakon2.rada.gov.ua/laws/show/2063-19) słusznie uważana jest przez ukraińskich przyrodników za jedno z największych osiągnięć w ochronie dzikiej przyrody w Ukrainie po roku 2000.

Ta ustawa m.in.:

  • obejmuje ochroną ścisłą wszystkie ukraińskie pralasy, których w ukraińskich Karpatach jest obecnie ok. 50 tys. ha, oraz także te w niewielkim stopniu przekształcone przez człowieka nazywane quasi-pralasami oraz lasy naturalne,
  • wprowadza pełny zakaz polowań na terenie wszystkich obiektów systemu obszarów chronionych, w tym także w zakaznikach i pomnikach przyrody,
  • we wszystkich bez wyjątku typach zakazników, a także na terenie pomników przyrody zabrania zrębów zupełnych, gniazdowych, przebudowy drzewostanu oraz tzw. prac porządkowych, czyli usuwania krzewów i martwych drzew,
  • w chronionych uroczyskach zakazuje wszystkich rodzajów cięć oraz prac porządkowych,
  • wprowadza nowy typ pomnika przyrody – pralasowy pomnik przyrody, o bardzo surowym reżimie ochronnym,
  • wprowadza pralasy do kategorii szczególnie chronionych obszarów leśnych,
  • za złamanie prawa w zakresie ochrony pralasów, zgodnie ze zmianami wprowadzonymi do Kodeksu Postępowania Administracyjnego, wprowadza grzywnę w wysokości 1700 do 3400 hrywien,
  • za bezprawne wyręby lasu w obiektach systemu obszarów chronionych i pralasach, zgodnie ze zmianami wprowadzonymi do Kodeksu Karnego, podnosi wielkość kary grzywny do 8500 hrywien, a wymiar kary pozbawienia wolności do 3 lat,
  • wprowadza zmiany do Leśnego Kodeksu Ukrainy, w wyniku których usunięto przeszkody prawne, przez które południowe i wschodnie nadleśnictwa nie mogły otrzymywać dofinansowania z budżetu państwa.

Zdaniem Władimira Borejki, dyrektora Kijowskiego Centrum Ekologiczno-Kulturalnego, które było inicjatorem powstania ustawy (zresztą już czternastej z kolei przyjętej przez Radę Najwyższą Ukrainy i podpisanej przez prezydenta): „Przełomowe znaczenie ustawy zawiera się w tym, że jest pierwszą w Ukrainie, na mocy której tworzy się sieć obszarów dzikiej przyrody – system, który już od dawna funkcjonuje w wielu rozwiniętych krajach świata jak: USA, Kanada, Australia, Finlandia, zaś w ostatnim czasie zaczął intensywnie rozwijać się także w wielu krajach Europy zachodniej – Niemczech, Austrii i innych, gdzie już rozpoczęto prace skierowane na powstanie sieci obszarów dzikiej przyrody. Ważne znaczenie tej ustawy zawiera się także w tym, że wzmacnia ona ochronę w tych kategoriach systemu obszarów chronionych, na które w ostatnim czasie prawie nie zwracano uwagi: zakaznikach, pomnikach przyrody i chronionych uroczyskach. Zabrania się tam zrębów zupełnych i gniazdowych, polowań i usuwania martwych drzew. Jest to szczególnie ważne z tego względu, że na przykład zakazniki stanowią obecnie w Ukrainie najbardziej rozprzestrzenioną kategorię obszarów chronionych. Zajmują na dzień dzisiejszy ponad 1/3 powierzchni wszystkich obszarów chronionych Ukrainy”.

Obrazek

Stalowe pnie i morze zieleni bukowych liści. Fot. Krzysztof Wojciechowski

Ustawa, której powstanie zainicjowało, jak już wspomniano, KCE-K, jest owocem „gry zespołowej” organizacji pozarządowych, urzędników, polityków, deputowanych a nawet… piosenkarki. W prace nad ustawą i jej lobbowaniem zaangażowali się członkowie organizacji pozarządowych: eksperci z Ukraińskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, Oleg Listopad i Galina Lewina z Eko-Prawa Kijów, Swietłana Matus i Jelena Tarasowa z WWF-Ukraina, Oleg Dutkin i Olga Jaremczenko; urzędnicy państwowi: Minister Ochrony Środowiska Ukrainy Ostap Semerak, zastępca dyrektora Państwowej Inspekcji Ekologicznej Ukrainy Wiktor Kancurak, dyrektor departamentu w Ministerstwie Ochrony Środowiska Ukrainy Mychajło Tomachin, Tatiana Andrejszyna; deputowani do Rady Najwyższej wraz z ich pracownikami: Ihor Łucenko i Ostap Jednak. Lobbowaniem za przyjęciem tej ważnej ustawy zajęła się także znana w Ukrainie i poza jej granicami piosenkarka Rusłana wraz ze swoim zespołem. Wyrazy szczególnej wdzięczności należą się także tym, dzięki którym projekt ustawy przeszedł szybko i z pozytywnym efektem dwa czytania w Radzie Najwyższej zanim trafił na biurko prezydenta Poroszenki: kierownikowi Komitetu ds. Ekologii Rady Najwyższej Ukrainy Anatolijowi Dyrewowi i Przewodniczącemu Rady Najwyższej Ukrainy Andrijowi Parubijowi.

Ustawa dowodzi jak ważne jest wsparcie lobbystów i polityków w realizacji ochrony przyrody oraz jak ważne jest, żeby owi politycy postrzegali przyrodę jako obiekt godny ochrony a nie jedynie jako zasób. Dla nas mieszkających na zachodnim brzegu Bugu pokazuje, że mamy się czego uczyć od ukraińskich kolegów oraz daje nadzieję, że wędrując po zielonym grzbiecie ukraińskich Karpat nie będą nas wszędzie straszyć łysiny wielkopowierzchniowych zrębów zupełnych.

Krzysztof Wojciechowski