Miesięcznik Dzikie Życie

2/44 1998 Luty 1998

O złych wilkach, głupocie Brigitte Bardot, mądrych myśliwych, owcach i protokołach

Red.

Podstawą do antywilczej kampanii w województwie krośnieńskim, a także nowosądeckim i suwalskim oraz alarmistycznych apeli o powstrzymanie zagrożenia ze strony wilków, przewijających się przez niektóre media, a nawet zawartych w oficjalnych pismach z ministerstwa ochrony środowiska, były informacje o, strasznych szkodach jakie wilki poczyniły w 1997 roku wśród zwierząt hodowlanych. W woj. suwalskim szkody od wilków zgłosiło 45 rolników, głównie z okolic Puszczy Boreckiej, Rominckiej, Augustowskiej i Biebrzańskiego Parku Narodowego. W tym województwie władze chcą zlecić Zakładowi Badań Łowieckich UJ (prof. Bobek) policzenie wilków. Nie jest to dla wilków dobra wiadomość. W Nowosondeckiem myśliwi i leśnicy skarżą się na wyjątkowo złą naturę wilków i głupotę ochroniarzy. W Gazecie Krakowskiej ukazały się nawet wulgarne ataki na francuską aktorkę (która spełnia rolę czarownicy, Żyda, komunisty, cyklisty i masona w jednej osobie, jako że zdaniem adiunkta AR w Krakowie T. Kubackiego i myśliwego J. Budnika to ona sprowadziła na Polskę zarazę ideologii ochrony wilka, a sołtys Bugajski dodaje: ja bym tę babę rozebrał do naga i przywiązał na noc do drzewa…). Wiele szkód przypisywanych wilkom pochodzi z terenów Beskidu Niskiego, ale także z okolic Łabowej i Muszyny. Najwięcej jednak owiec zostało zagryzionych przez wilki w województwie krośnieńskim. Trudno wątpić, że wilki mogą zaatakować zwierzęta domowe. Zainteresowało nas jednak na jakiej podstawie szermuje się tymi wielkimi liczbami ofiar wilków.

Postanowiliśmy to sprawdzić. Dzięki przychylności anonimowych osób współpracujących z „Pracownią na rzecz wszystkich istot” udało się nam zdobyć protokoły spisywane w 1997 roku na okoliczność szkód spowodowanych przez wilki w Bieszczadach.

Przeczytaliśmy je uważnie i z całą odpowiedzialnością możemy stwierdzić, że protokoły te nie stanowią w zdecydowanej większości żadnego dowodu, że sprawcami zagryzienia owiec były wilki. Wielokrotnie nie stanowią nawet dowodu, że owce w ogóle były zagryzione. W kilku przypadkach ewidentną przyczyną zagryzienia owiec przez niezidentyfikowane drapieżniki (mogły to być psy) był po prosty brak nadzoru nad stadem. Tymczasem informacje zawarte w tych protokołach i inne ustne donosy posłużyły jako pretekst do wyznaczenia 93 wilków do odstrzału i głoszenia przez niektórych myśliwych i leśników o nadzwyczajnej krwiożerczości wilków i konieczności ich odstrzału. Zadziwia doprawdy łatwowierność z jaką RDLP w Krośnie i ministerstwo przyjmują do wiadomości informacje oparte na tego typu dowodach, lekceważąc równocześnie całkowicie wyniki 5-letnich badań prowadzonych przez naukowców Śmietanę i Wajdę i precyzyjnie udokumentowanych. Czyżby obowiązywała zasada, że jeśli fakty są niewygodne to tym gorzej dla faktów?

Nie chcemy być gołosłowni. Przytaczamy kilka charakterystycznych fragmentów zaczerpniętych z protokołów:

W miejscowości Rabe, dnia 6 sierpnia ‘97 stwierdzono:

…ślady rozdartej wełny ze skórą, żołądek, pozostałości z tylnych kończyn ze skórą, pozostała część zjedzona. Po zakrzaczeniu (wokół pastwiska red.) licznie porozciągana wełna ze skórą, świadczące o zabiciu kilku sztuk (ilość trudna do określenia). W górnej części pastwiska, w końcu języka zakrzaczenia stwierdzono zabicie i zjedzenie jednej sztuki […] ślady zabicia z przed kilku dni świadczą o tym oczyszczone kości ze ścięgien i mięsa. […]

Widzimy więc, że opis dotyczy sytuacji, kiedy zabite zwierzę zostało pozostawione na kilka dni i przez dłuższy czas mogło być naturalnym nęciskiem dla zwierząt. Również jedynym sposobem na określenie ilości zabitych owiec była deklaracja hodowcy.

Także na początku sierpnia ub. roku, na terenie wsi Moczary, na pastwisku ogrodzonym dość niską siatką bo od 1,15 m do 2,20 m zostały – według gospodarza – zagryzione 4 owce:

na miejscu stwierdzono zagryzienie trzech sztuk owiec […] Brak możliwości ustalenia sprawcy zagryzienia. Owce w stanie rozkładu daleko posuniętego. […] Komisja […] nie może ustalić ilości zagryzionych sztuk […] jak i sprawcy wyrządzenia szkody (brak czytelnych tropów i charakteru zadanych, ran).

No cóż, w tym przypadku właściwie nie wiadomo nic.

I oto mamy kolejną notatkę. Tym razem to już koniec sierpnia, bo 27. Okolice Bandrowa. Dwaj strażnicy leśni spisują m.in:

Według wyjaśnienia [tutaj nazwisko hodowcy – red.] w godzinach rannych 27.08 br. został powiadomiony przez mieszkańca wsi Bandrów […], że stado owiec pasące się przy oddziale 174 zostało zaatakowane przez wilki. Dokonano sprowadzenia owiec do zagrody przy zabudowaniach i stwierdzono jedną z nich skaleczoną w prawą tylną szynkę w okolicy ogona (nieznaczne krwawienie). Według właściciela owiec stado jego w dniu 26.08 br. wynosiło 47 owiec. W dniu 27.08 br. w obecności […] dokonano przeliczenia stada owiec i stwierdzono 42 sztuki. W związku z powyższym zalecono odszukanie brakujących pięciu sztuk owiec i powiadomienie nadleśnictwa o faktycznych stratach.

Chyba notatkę tę trzeba pozostawić bez komentarza. Owce były niepilnowane i w ogóle nie wiadomo co się stało.

Ten sam hodowca poniósł straty jeszcze w maju (28.05.97) i przypadek ten był szeroko opisywany w gazetach. Wówczas zastępca nadleśniczego, specjalista służby leśnej i leśniczy, w obecności lekarza weterynarii stwierdzili:

14 sztuk owiec zagryzionych przez wilki […] 4 szt. jagniąt z uszkodzeniami krtani […] 11 sztuk owiec z ranami i pogryzieniami […] szkoda wystąpiła w nocy z 27/28.05.97 r. na ogrodzonym pastwisku, w stadzie owczym liczącym według zeznań właściciela 67 sztuk. W związku z licznymi opadami deszczu nie odnaleziono tropów wilczych […]

Dowodów nie ma, a jednak wilkowi wytoczono proces poszlakowy i skazano na śmierć 93 wilki.

Pamiętajmy więc, że nawet jeśli wszystkie te szkody byłyby od wilków (na co me ma dowodów), a ich liczba była równa deklarowanej przez hodowców, to i tak mamy do czynienia w Krośnieńskiem ze stratami niewiele przewyższającymi 10% pogłowia owiec i to w dodatku owiec, które nie są należycie pilnowane (z relacji poszkodowanych wynika, że ataki mają miejsce gdy stado pozostaje bez nadzoru), wypasa się je na obszarze naturalnego występowania wilków i wiadomość dla osób wrażliwych i sentymentalnych – są one przeznaczone głównie na rzeź, tyle, że dla ludzi. W Lesku otwarto niedawno wielką, nowoczesną ubojnię, do której mają trafiać ukochane owieczki.

Zamiast dążyć do zabijania wilków powinno się opracować metody ochrony owiec i innych zwierząt hodowlanych przed ich atakami oraz prowadzić w rejonach występowania wilków edukację ekologiczną o roli tego drapieżnika, jest to zadanie dla służb państwowych, a my m.in. na to płacimy podatki.

Red.