Miesięcznik Dzikie Życie

9/87 2001 Wrzesień 2001

Wielkie cięcie w Białej Podlaskiej?

Janusz Korbel

Turecka inwestycja

Turecko-polski inwestor, spółka EPIT & KRWZ, zaproponował Białej Podlaskiej wspaniałą inwestycję: budowę międzynarodowego portu lotniczego przyjmu­jącego 8 milionów pasażerów rocznie (konkurencja dla Frankfurtu), stadionu, basenów, hal sportowych, restau­racji i barów, rezydencjonalnej zabudowy mieszkanio­wej, hipermarketu o powierzchni ok. 40 000 m kw., biurowców, hotelu i kasyna, uniwersytetu, aquaparku, centrum medycznego, centrum wystawienniczo-handlo­wego, toru wyścigów Grand Prix Formuły I. Wszystkie te inwestycje mają powstać na obszarze prawie 3000 ha na terenie miasta i w bezpośrednim sąsiedztwie. Inwe­stor ma poparcie lokalnych samorządów, które w inwesty­cjach widzą szansę na wydźwignięcie się z gospodarczej zapaści pogłębiającej się po degradacji niegdyś wojewódz­kiego miasta do roli powiatu. Mówi się o 40 tysiącach no­wych miejsc pracy. Bezrobocie w Białej Podlaskiej sięga 17%. Turecki biznesmen i architekt Vahapa Toy (wybu­dował w Warszawie dwa wieżowce) chce zainwestować 2,3 mld. dolarów, by z Białej Podlaskiej stworzyć centrum światowej rozrywki i biznesu. W rozmowie z Krystyną Forowicz podwyższył tę kwotę do 4 miliardów.

Najłatwiej budować w lesie

Inwestor zamierza wybudować wszystkie te wspa­niałości na terenie, który w znacznej części (1700 ha) porasta las. W dodatku jest to las ochronny, zapewniają­cy Białej Podlaskiej, leżącej wśród obszarów wylesio­nych, bezcenne wartości przyrodnicze. Dyrektor Generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski powiedział gazecie „Słowo Podlasia”: „Od momentu kie­dy wybudowano Hutę Katowice, przypadków tak dra­stycznego jednoczesnego wyłączenia olbrzymich połaci lasów w Polsce nie było. [..] jak sam przyszły inwestor, ustami swojego pełnomocnika, pana Grabasa oświad­czył - są alternatywne miejsca lokalizacji inwestycji na terenach pozbawionych lasów. [..] Odkupując tereny od prywatnych właścicieli trzeba by procedować z ty­siącami właścicieli”. Samorządowcy z Białej Podlaskiej są przekonani, że las jest mniej ważny niż ludzie, a jeśli turecki inwestor, w rezultacie sprzeciwu Lasów Państwo­wych „zabłądzi w lesie”, może się zniechęcić i wybrać sobie pod budowę tego raju inne miasto. Podobno bez­robotni już składają podania o pracę w projektowanym centrum. Kiedy oglądam projekt pięciogwiazdkowych hoteli, kasyn i konkurującego z frankfurckim lotniska, jakoś trudno mi uwierzyć, że jeśli wszystkie te inwesty­cje powstaną, to znajdą w nich zatrudnienie tysiące bez­robotnych z Białej Podlaskiej.

Wartości przyrodnicze

Trudno bronić wartości przyrodniczych, kiedy prze­ciwstawia się im miraże szczęścia, pracy i zabawy, a ta­ki wydźwięk ma propagandowa wizja wielkich inwestycji strefy gospodarczej. Biała Podlaska ma wa­loryzację przyrodniczą gminy, wykonaną w 1999 roku, ale kto by się tam przejmował jakąś waloryzacją i wy­tycznymi z niej wynikającymi. Wiele miast w Polsce ma waloryzacje przyrodnicze, w Bielsku-Białej w miej­scach przeznaczonych na rezerwaty i zespoły przyrod­niczo-krajobrazowe władze wydały lokalizacje pod hipermarkety, w Białej Podlaskiej szczęście mają zapew­nić, zamiast lasu, powierzchnie handlowe i tor formuły I. Jeszcze trudniej bronić lasu, kiedy nie można w nim znaleźć niczego „nadzwyczajnego”. Bo lasy koło Białej Podlaskiej to głównie drzewostany w wieku 40-60 lat, a głównym gatunkiem je tworzącym jest sosna. Inwe­stor używa argumentu, że oczywiście w innym miejscu zasadzi las i bilans wyjdzie na zero, a właściwie na plus, bo wszyscy skorzystają - społeczeństwo i „ekologia”. To prawda, że sześćdziesięcioletni las sosnowy nie jest starym lasem, ale czy naprawdę jesteśmy świadomi, ile czasu w życiu człowieka trwa 60 lat? A co ze szlachet­nymi deklaracjami o zwiększaniu lesistości kraju? Re­gion bialskopodlaski posiada bardzo niską lesistość, znacznie niższą od średniej krajowej (22,5%).

Różnice interesów

Leśnicy zdecydowanie wystąpili w obronie lasu ochronnego koło Białej Podlaskiej. Ukazał się nawet alar­mujący artykuł Nadleśnictwa Biała Podlaska w „Zielo­nych Brygadach”, co stanowi ewenement, bo to pismo ruchu ekologicznego nie było dotąd forum wypowiedzi przedstawicieli Lasów Państwowych. Lasów broni le­śnicza „Solidarność”, bo przecież realizacja przedsię­wzięcia oznaczać będzie likwidację dwóch leśnictw. Nie doszło jednak do wspólnej konferencji prasowej z lo­kalnymi organizacjami ekologicznymi. Tymczasem obietnice inwestora „skutecznie zaczarowują racjonal­ne myślenie” - jak napisał Krzysztof Gorczyca z lubelskiego Towarzystwa dla Natury i Człowieka. Ludzie już widzą oczami wyobraźni w swoim mieście tor wyści­gów samochodowych, aquapark, sięgające chmur wie­żowce i światowej rangi port lotniczy.
Sprawa budowy portu lotniczego w Białej Podlaskiej ma jednak także inny aspekt ekologiczny. Ma ono być alternatywą dla lotniska w Świdniku koło Lublina. Śro­dowiska ekologiczne od dawna walczą o uratowanie żyjącej tam kolonii susła perełkowanego. Patrząc z tej perspektywy lotnisko w Białej Podlaskiej uratowałoby susła w Świdniku...

Reasumując - mamy oto triumfalny marsz tzw. „po­stępu”, jak zawsze kosztem przyrody i dla „dobra spo­łecznego”. We wszystkich dyskusjach toczących się wokół planów Turka pomija się zupełnie dotychczaso­we wytyczne przestrzenne, ochrony środowiska i obo­wiązujące w Polsce prawo w zakresie środowiska i lasów. Luksusowe budowle pokazywane w projekcie łudzą odmianą życia tubylców, choć zwykle wokół takich in­westycji widzimy największe kontrasty i biedę. Luksu­sowych apartamentów nie buduje się dla mieszkańców Białej Podlaskiej, choć być może kwiat młodzieży znaj­dzie zatrudnienie w parku rozrywki i nie będzie musiał wyjeżdżać do Frankfurtu. Inny możliwy scenariusz, to wycięcie lasu i nie zrealizowanie niczego, lub tylko jed­nej inwestycji np. magazynów przy lotnisku CARGO.
W projekcie konsorcjum EPIT & Korporacja Rozwoju Wschód Zachód czytamy, że projekt dla Białej Podlaskiej jest kluczowym projektem dla rozwoju gospodarczego Polski. Ostatecznym celem Konsorcjum jest wybudowa­nie podobnych inwestycji w Gdańsku, Gdyni, Sopocie, Wrocławiu i Częstochowie. Miejmy nadzieję, że nie na terenach leśnych.

Janusz Korbel