Miesięcznik Dzikie Życie

5/131 2005 Maj 2005

Meandry bioregionalizmu

Dagmara Stanosz

Refleksje bioregionalne

Moje miejsce na Ziemi... Przede mną trzy mapy: Ziemia, mój kraj, moje miejsce na Ziemi.

Na mapie Polski obszar mojego „bioregionu” ma wielkość główki od szpilki, na mapie świata istnieje tylko konceptualnie. Czy istnieje inna skala miary przestrzeni – odczytywana nie w perspektywie horyzontalnej, ale wertykalnej – sięgająca w głąb ziemi, jej historii, pamięci miejsca? Skala, poprzez którą na każdej mapie (fizycznej, administracyjnej, geofizycznej, konturowej, w każdej perspektywie przestrzennej) świata, państwa, województwa, regionu, jako najważniejszy, najpiękniej zlokalizowany, postrzega się ten jeden punkt – miejsce wielkości główki od szpilki? Czy nie taką właśnie skalą mierzy się przestrzeń swojego „bioregionu”?

Czy potrzebna jest definicja?

Czym właściwie jest „bioregion”? W obliczu coraz szerzej rozumianej idei bioregionalizmu, stworzenie jednoznacznej definicji nastręcza niemałych trudności.

Pierwotnie termin ten wskazywał na silny związek człowieka z zamieszkiwaną przez niego przestrzenią przyrodniczą i uwarunkowanym tradycją przodków poczuciem przynależności do dziedziczonej duchowo ziemi. Pojęcie bioregion narodziło się w Ameryce, wiążąc się wówczas ze specyfiką kulturową społeczności indiańskich i ich walką o prawo do zachowania rodzimego terytorium. Sama idea pojawiła się jednak w Polsce znacznie wcześniej – na gruncie etnografii. Pierwsi polscy ludoznawcy-etnografowie zwracali uwagę na uwarunkowaną cechami przyrodniczymi odrębność kulturową regionów, ich naturalne granice w postaci gór, rzek, puszcz, bagien itp., na podstawie których klasyfikowano grupy etnograficzne.

Termin bioregion miałby zatem definiować obszar o specyficznych cechach przyrodniczych i kulturowych. Walory kulturowe, o których tu mowa nie stanowią jednak wyłącznie materialnego dziedzictwa kulturowego w postaci zastanych zabytków historycznych, ale także nieistniejącą w sferze materialnej, przekazywaną od pokoleń tradycję, warunkującą sposób myślenia, postrzegania, użytkowania zamieszkiwanej przestrzeni. Tym, co odróżnia „bioregion” od pokrewnego mu pojęcia „regionu” jest świadomość przynależności do „swojej ziemi”, usankcjonowane tradycją poczucie zależności, wzajemnych powiązań pomiędzy światem przyrody i wyrosłej na jej gruncie tradycji kulturowej. Powiązania te mają stanowić gwarancję zachowania ekologicznej równowagi, harmonii, symbiozy, dwóch przenikających się wzajemnie światów – dzikości i oswojenia.

Rodzaje bioregionów

Bioregion to nie idea, abstrakcyjne wyobrażenie miejsca, ale istniejący fizycznie fragment rzeczywistości przyrodniczo-kulturowej. Zarówno ten tradycyjny, wyznaczony granicami przyrodniczo-etnograficznymi, mimowolnie tworzony od pokoleń przez ludzi nieznających pojęć takich jak „ekologia” czy „bioregion”, jak i ten bardziej współczesny, tworzony świadomie przez ludzi odwołujących się do ekologicznych wartości zachowanych w tradycyjnej kulturze ludowej. Tego typu tworzone współcześnie „bioregiony” funkcjonują często jako ośrodki działań artystycznych czy samowystarczalne wioski ekologiczne lub też gospodarstwa promujące ekologiczny styl życia. Tworzone są najczęściej przez ludzi z miasta, wybierających alternatywne życie w bliskości z naturą, dające możliwość twórczego i duchowego rozwoju. O ile w drugim wypadku dbałość o przyrodę, jej ochronę i zachowanie stanu równowagi między własną działalnością a środowiskiem jest oczywista, o tyle dla mieszkańców wielu „niezamierzonych” bioregionów, poddających się ideom postępu i modernizacji przestrzeni, podstawowe wartości ekologiczne stają się coraz bardziej obce.

Dlatego nurt bioregionalizmu powinien kierować uwagę w stronę takich właśnie miejsc.

Tymczasem pole zainteresowań bioregionalizmu zaczyna się niebezpiecznie rozszerzać, by nie powiedzieć: schodzić na manowce. Wydaje się, że z braku konkretnych podmiotów zainteresowania, tworzy się nowe „bioregionalne” filozofie życia, odwracając tym samym uwagę od problemów związanych z pierwotnym znaczeniem tej idei.

Bioregion, którego nie ma...

Pojawiają się nowe, nie zawsze moim zdaniem trafne konotacje związane z tym terminem. Można się spotkać z koncepcją, że bioregionem jest każde miejsce, w którym życie człowieka oparte jest na dokonywaniu świadomych wyborów konsumenckich poprzez wspieranie lokalnych – najbliższych miejsca zamieszkania producentów żywności, segregując odpady itp. Zgodnie z tą ideą, bioregionem jest każde miejsce, w którym człowiek świadomie stosuje się do zaleceń ekologicznego stylu życia – niezależnie, czy będzie to robił na bieszczadzkiej wsi, w gdańskim osiedlu, w Warszawie czy Nowym Jorku.

Bioregion istnieje tu tylko jako idea, sposób życia i postrzegania miejsca przez jednostkę, a nie rzeczywiste miejsce, w którym świat człowieka i jego kultury harmonijnie koegzystuje ze światem przyrody. Założenie to i stosowanie w życiu ma oczywiście ogromną wartość, ale czy rzeczywiście takie znaczenie miała pierwotna idea bioregionu? Zwracam na to uwagę z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że „wcielanie” w nurt bioregionalizmu nowych, wyrwanych z przyrodniczego kontekstu koncepcji niesie ze sobą niebezpieczeństwo zatracenia pierwotnego sensu tej idei. Po drugie, dlatego, iż moim zdaniem nurt ten, w tradycyjnym znaczeniu, ma dużą szansę dalszego rozwoju w Polsce, jednak aby mógł zaistnieć i mieć wpływ na działania na rzecz lokalnej ochrony przyrody, idea ta musi mieć stałe ramy, klarowność zawartej w niej treści, by posługując się tym terminem wiedzieć, co tak naprawdę oznacza.

Czasem wydaje się, że ilu ekologów, tyle koncepcji bioregionalizmu. Można by zadać pytanie: po co nam kolejny „-izm”, kolejna teoria, koncepcja, idea, o której można zacząć pisać książki, bo nikt w Polsce tego jeszcze nie zrobił, a i ograniczeń merytorycznych brak, bo nawet termin nie jest sprecyzowany... Czy bioregionalizm powinien mieć jednak wymiar tylko teoretyczny, czy raczej praktyczny?

Bioregion konceptualny czy rzeczywisty?

W przypadku miejsc już zamieszkałych, określanych z racji swoich walorów przyrodniczych mianem bioregionów, dochodzi często do separacji samej idei bioregionu – jako miejsca cennego przyrodniczo – od jego mieszkańców.

Pojawia się zatem pytanie: kto jest twórcą bioregionu? Ekolodzy, którzy zarysowują jego granice, tworzą koncepcję miejsc, znając jedynie ich walory przyrodnicze, czy mieszkańcy tego miejsca, mający tam swoje korzenie, dla których związek z ziemią wyznacza tradycja, pamięć przodków? Rozumieć miejsce a chronić miejsce, to dwie różne rzeczy...

Pod adresem lokalnych społeczności wysuwa się często zarzuty, że w imię swoich interesów nie kierują się dbałością o środowisko, ale jego eksploatacją. Nierzadko zarzut ten jest niestety słuszny, jednak negatywna działalność lub brak wsparcia dla działań ekologów wynika często nie z obojętności czy chęci umyślnego szkodzenia środowisku, ale z braku podstawowej wiedzy ekologicznej. Kiedy w rozmowie z jednym z mieszkańców tzw. bioregionu słyszę, że Park Krajobrazowy rozumie jako stworzenie wypoczynkowego kompleksu z ławeczkami i latarniami nad rzeką, a rezerwat to zło konieczne, bo mieszka tuż przy lesie i nie będzie mógł nic zrobić na swoim podwórku, po czym opowiada niesamowite historie, legendy o miejscu swojego życia, potrafi przepowiedzieć pogodę z wyglądu gór, księżyca i kolorów liści na drzewach, wie skąd przyjdzie następna burza i jaki ze wschodu powieje wiatr, to czuję że coś jest nie tak, i to właśnie mi „robi się jakoś głupio". Nie z powodu jego niewiedzy, ale w obliczu mojej ekologicznej ignorancji...

Wiedza i doświadczenie

Mieszkańcy są nosicielami tradycji i wiedzy o miejscu – wiedzy bioregionalnej, której nie znajdzie się w żadnym podręczniku biologii czy geografii. Oni wiedzą, kiedy zakwitną wawrzynki, zawilce i jaka będzie zima – wiedzą nie dlatego, że przeczytali o tym w mądrej książce, ale dlatego, że obserwują swoje otoczenie tak, jak robiła to ich matka i babka.

Wraz z rozwojem gospodarczym regionu tradycyjna wiedza i życie odchodzą gdzieś w cień, wydają się nieprzydatne, a nowej wiedzy ekologicznej, dotyczącej ochrony środowiska, które jest przecież najczęściej eksploatowane „odgórnie”, po prostu brak. Ludzie nie próbują szukać na ten temat informacji i nikt też nie ułatwia im do nich dostępu.

„Ekolodzy wiedzą, ale nie powiedzą” – wiedza pozostaje w ich środowisku, a to przecież mieszkańcy są rzeczywistymi strażnikami swojego miejsca – cennego (nie tylko) przyrodniczo. Może zatem działalność bioregionalną w miejscach już zamieszkanych powinno się zacząć od obustronnej, wzajemnej nauki. Ekolodzy i przyrodnicy patrzą na miejsce przez „mędrca szkiełko i oko", ludność zasiedziała przez pryzmat dziedziczonej tradycji – duchowego spadku po swoich przodkach. Dopiero połączenie tych dwóch perspektyw tworzy bioregion.

(Nawiasem mówiąc: W tym miejscu pewnie wielu posądzi mnie o naiwną chłopomańską wizję umarłej już dawno wsi, bo niby wartością nie jest już dziś ojcowizna, po której się stąpa, ale trzymany w garści papierek, za który można postawić wymarzony pałacyk rodem z telewizyjnego serialu. Bo niby kto jeszcze obserwuje zależności pomiędzy przyrostem marchewki a fazami księżyca, wyglądem drzew a pogodą, gdy meteorolog z ekranu mówi, co jutro spotka nas za oknem, a marchewki i tak są w supermarkecie...? Jak mówi pewne porzekadło, „najciemniej jest pod latarnią”. Wbrew pozorom wielu ludzi zwraca uwagę, jedni wierzą, drudzy nie wierzą – ale pamiętają! Tylko może wstyd mówić głośno, przekazywać dzieciom, wnukom „takie tam stare mądrości”, a i niewielu pyta).

Bioregionalizm jako wzajemna nauka – edukacja ekologiczna i etnografia

Połączenie edukacji ekologicznej i wiedzy etnograficznej dotyczącej danego miejsca (czerpanej nie tylko z literatury przedmiotu, ale przede wszystkim bezpośrednio od mieszkańców) pozwala na uzupełnienie braków w wizji miejsca traktowanego jako bioregion zarówno wśród mieszkańców, jak i ludzi promujących tam ideę bioregionalizmu. Poprzez edukację ekologiczną – warsztaty terenowe – można przekazać podstawową wiedzę na temat form ochrony przyrody, kryteriów ich wyróżniania na własnym terenie, zagrożeń i sposobów ochrony lokalnej przyrody młodym ludziom związanym z tym terenem.

Poznawanie lokalnej tradycji pozwala z kolei spojrzeć na znane pod względem przyrodniczym miejsce w zupełnie inny sposób. Lokalne legendy, opowiadania, tradycja nadają przestrzeni znamię tajemniczości, poetyckości. Inaczej patrzy się na stokrotki, nazywane tu „gęsimi pępkami”. Miesięcznica trwała przestaje być tylko lunaria rediviva, stając się pachnącą „księżycową panną”. Miejsca mocno przekształcone przez człowieka, przy odrobinie wysiłku i wyobraźni, jawią się takimi, jakimi je pamiętają i jak opisują je jeszcze mieszkańcy – malowanymi wspomnieniami obrazami dzikiej przyrody z ludzkimi historiami w tle. Ludzie opowiadają o miejscach, miejsca o ludziach.

Wygodne opozycje: kultura – natura, człowiek – przyroda?

Człowiek nie jest ani gospodarzem, ani zarządcą czy projektantem przyrody, lecz jej częścią. Nie można mówić o bioregionie, nie biorąc pod uwagę jego mieszkańców, ich tradycji i kultury. Ekologia nie jest sozologią, nie zajmuje się tylko ochroną środowiska, ale zależnościami i relacjami pomiędzy wszystkimi jego elementami, w tym światem człowieka.

Nie wolno o tym zapominać. Tak jak nie da się oddzielić człowieka od przyrody, tak nie da się oddzielić ekologii od etnografii, obie dyscypliny są ze sobą ściśle związane i ten związek, współdziałanie, powinno się pielęgnować. Tymczasem ekologia nierzadko pomija czy nawet neguje człowieka, zaś etnografia ignoruje problemy przyrodnicze. Humanizm nie jest antropocentryzmem.

Geografia humanistyczna i znaczenie przestrzeni

Przestrzeń przyrodnicza istnieje bez względu na to, jakie człowiek nadaje jej znaczenie, jak ją wartościuje, ale to jednak człowiek tworzy miejsca, decyduje o ich funkcjach i przeznaczeniu. Człowiek zawsze wartościuje przestrzeń subiektywnie – poprzez pryzmat własnych doświadczeń i emocji. Jak inaczej wytłumaczyć i zrozumieć fakt, że np. pan Kowalski pozwoli wyciąć w najbliższej okolicy hektar lasu pod budowę autostrady, ale nie zezwoli na ścięcie starego drzewa w swoim ogrodzie – choćby miało zagrażać życiu domowników – bo posadził je jego pradziadek. Przykład skrajny, ale miarodajny. To, co jest najsilniejszym motorem działań człowieka, to nie rozum, ale uczucia, nie racjonalizm, ale sentyment. Rzeczy i miejsca nabierają dla człowieka większego znaczenia, stają się bezcenne w miarę jak odchodzą w przeszłość, zmieniają w sentymentalne wspomnienie, w zmitologizowane obrazy sprzed lat, stając się z czasem częścią lokalnej kultury – folkloru przekazywanego kolejnym pokoleniom. Wszelkie ekologiczno-filozoficzne idee, pojęcia, takie jak biocentryzm czy bioregionalizm, muszą mieć wymiar humanistyczny, bo są przecież stworzone przez człowieka. Humanizm w żadnym wypadku nie jest antropocentryzmem, nie oznacza wyższości człowieka nad innymi istotami, ale pełnię człowieczeństwa, przedstawianą nie po to, by ów gatunek wywyższyć, lecz aby go lepiej zrozumieć. Do tego typu koncepcji odwołują się także prekursorzy, osadzonego w kontekście bioregionalizmu, kierunku geografii humanistycznej (m.in. C. Sauer, D. Sopher, D. Loventhal, Yi-Fu Tuan, A. Wallis), kładącej nacisk na relacje człowieka z przestrzenią geograficzną, miejscem swojego zamieszkania.

Perspektywy bioregionalizmu w Polsce

Bioregionalizm ma szansę zaistnieć nie tylko jako idea, ale także fundament dla działań na rzecz ochrony fragmentów przyrodniczo-kulturowych krajobrazów. We Francji istnieją na przykład chronione prawnie parki ekologiczne, dla których podstawowym kryterium wyodrębnienia terenu jest właśnie tradycyjny krajobraz przyrodniczo-kulturowy. Celem ich istnienia jest ochrona dziedzictwa kulturowego w naturalnych warunkach przyrodniczych, co pomimo zamieszkiwania i użytkowania tych terenów przez ludzi wyklucza jakąkolwiek szkodliwą działalność eksploatacyjną w stosunku do środowiska naturalnego. W Polsce bioregion jest pojęciem nowym, znanym jedynie w środowisku ekologów. Pojęciem, ideą będącą z jednej strony w fazie rozwoju, z drugiej narażoną na szybki zanik, gdyż ciągle nie wiadomo, co ten termin tak naprawdę oznacza, jakie wiążą się z nim działania, cele i jak je realizować.

Gdzie szukać źródeł?

Podstawowym problemem wydaje się brak polskojęzycznych materiałów źródłowych, bo i rzeczywiście nie znajdziemy informacji szukając pod hasłem „bioregionalizm” czy „ekologia”. Nie znaczy to jednak, że takie materiały nie istnieją i nie są dostępne. Jak wspomniałam, sama idea pojawiła się w Polsce w XIX w. na gruncie etnografii, która wówczas zajmowała się przede wszystkim badaniem kultury ludowej, lokalnych tradycji nierozerwalnie związanych z podłożem przyrodniczym.

Warto więc szukać źródeł etnograficznych, dotyczących własnego terenu, uzupełniając je wiedzą zdobytą bezpośrednio od mieszkańców, którzy są najlepszym, bo żywym źródłem wiedzy o miejscu. Prace z zakresu geografii humanistycznej są również cennym materiałem, rzucającym nowe światło na sposób doświadczania przestrzeni, jej znaczenie w życiu człowieka. Pełny obraz miejsca daje połączenie wiedzy przyrodniczej z historyczno-etnograficzną, gdyż dopiero wtedy można dostrzec związki pomiędzy człowiekiem, kształtowanym warunkami przyrodniczymi światem jego kultury, a miejscem, w którym ją tworzy. Dopiero wówczas, gdy nie oddziela się sztucznie człowieka od przyrody, idea bioregionu zyskuje wymiar ekologiczny – wskazuje na wartość wzajemnych powiązań i zależności, dzięki którym świadomość miejsca staje się źródłem działań na rzecz jego ochrony.

***

Kochać miejsce, a chronić miejsce to dwie różne rzeczy, w praktyce, jak się okazuje, nieraz ze sobą sprzeczne... Może warto zadać sobie pytanie, jak połączyć siłę rozumu i sentymentu, dzięki której przestrzeń, jaką się chroni staje się miejscem, które się kocha.

Na mapie Polski mój bioregion jest zaledwie plamką wielkości główki od szpilki. Jak wiele jest takich miejsc w Polsce, na świecie? I ile z nich zachowa w przyszłości swój harmonijny pejzaż przyrodniczo-kulturowy, nie przeobrazi się w pozbawione tożsamości zaułki globalnej, miejskiej dżungli?

Dagmara Stanosz