Miesięcznik Dzikie Życie

2/224 2013 Luty 2013

W sejmie bez zmian

Krzysztof A. Worobiec

Parafrazując tytuł słynnej powieści Remarque’a, „Na zachodzie bez zmian”, można by krótko napisać: w sejmie, w sprawie obywatelskiego projektu zmiany przepisów w zakresie tworzenia i zmiany granic parków narodowych, bez zmian. Wprawdzie w grudniu ubiegłego roku odbyły się dwa spotkania nadzwyczajnej podkomisji powołanej do rozpatrywania tego projektu, jednak nadal nie widać zmiany stanowisk stron, które niczym te opisywane przez Remarque’a tkwią w swoich okopach, co nie prowadzi do finału. Ale po kolei…

…czyli podkomisja obraduje, wysłuchuje

W czwartek, 6 grudnia 2012 r. odbyło się już piąte posiedzenie podkomisji, w której poza posłami (Arkadiusz Litwiński, Małgorzata Pępek i Tomasz Kulesza – PO, Tomasz Makowski – Ruch Palikota, Anna Paluch – PiS, Eugeniusz Czykwin – SLD i Marek Gos – PSL), przedstawicielami MŚ i wnioskodawców (Marta Wiśniewska, Dawid Sześciło i Krzysztof A. Worobiec) udział wzięli także przedstawiciele samorządów lokalnych z Mikołajek na Mazurach oraz z nowotarskiego1. Tu przypomnę (pisałem o tym w listopadowym DŻ), że na wrześniowym posiedzeniu posłanka Anna Paluch zapowiedziała: proszę się spodziewać, że następnym razem, na kolejne posiedzenie sejmu będzie tutaj, że tak powiem, demonstracja ludzi zaniepokojonych trybem procedowania tej ustawy. Jak rzekła, tak też się stało, choć na szczęście demonstracja nie była zbyt liczna, bo zaledwie 3-osobowa i składała się z przedstawicieli samorządów z nowotarskiego.

Komitet Obywatelski

Przedstawiciele Komitetu Obywatelskiego – Marta Wiśniewska, Dawid Sześciło, Krzysztof A. Worobiec. Fot. Marek Broniarek

Przewodniczący podkomisji A. Litwiński poinformował na wstępie zebranych o przesłaniu przez Ministerstwo Środowiska „Informacji dotyczącej szacowanych skutków społeczno-gospodarczych utworzenia nowych lub rozszerzenia już istniejących parków narodowych” (o taką informację wnioskowała strona samorządowa) oraz o wydaniu kolejnej opinii przez Biuro Analiz Sejmowych. Na wniosek posłów A. Paluch i E. Czykwina zgodził się, by członkowie podkomisji wysłuchali przybyłych przedstawicieli samorządów (ograniczając im czas wypowiedzi do 5 minut), zaznaczając jednocześnie, że nie będziemy co komisja powtarzali formuły wysłuchania publicznego. Jako pierwsza głos zabrała Joanna Wróbel, sekretarz gminy Mikołajki, która skrytykowała przygotowaną przez Ministerstwo Środowiska „Informację…”, stwierdzając, że tekst jest tendencyjny, gdyż podaje zafałszowane dane odnośnie do potencjalnego Mazurskiego PN, zagłębiając się przy tym w całkowicie nieistotne dla nowelizacji szczegóły oraz stwierdzając to nie jest ekspertyza (co jest oczywiste, bo zgodnie z nazwą jest to tylko krótka informacja). Wtórował jej Piotr Jakubowski z Mikołajek, mówiąc: ja jako burmistrz wstydziłbym się coś takiego przedstawić posłom, co spotkało się z ostrą ripostą przewodniczącego posiedzenia, który nie zezwolił na niemerytoryczne polemiki (a o wstydzie proszę mówić w kuluarach).

Pozostali przedstawiciele samorządów również nie odnosili się do meritum sprawy, tj. do projektu nowelizacji ustawy, ale mówili o swoich lokalnych problemach i „negatywnych” skutkach ochrony przyrody, przypominając, że ludzie ważniejsi niż zwierzęta. I tak Jerzy Sirak, burmistrz Hajnówki, stwierdził że w Puszczy Białowieskiej miliony m3 drewna gnije, że rocznie przyrasta 350 m3 [a] specjaliści rekomendują bezpieczne pozyskiwanie na poziomie 105 m3, o utraconych miejscach pracy, my naprawdę wiemy co mieszkańcom jest potrzebne, na zakończenie stwierdzając ja w imieniu społeczności naszego miasta bardzo proszę o odrzucenie projektu ustawy w całości [i] szukania kompromisu bo zgoda buduje.

Podobne w wymowie były wypowiedzi samorządowców z okolic Pienińskiego Parku Narodowego (PPN). Franciszek Górecki i Adam Grywalski, sołtysi ze wsi Sromowiec Wyżny i Sromowiec Niżny, mówili, że mieszkańcy Pienin mają założone kajdany na rękach, bo przecież 50% PPN to grunty prywatne, a w projekcie planu ochrony PPN ogranicza się im „wszystko” (w tym turystykę), podczas gdy zwierzęta nie mają żadnych ograniczeń i dlatego apelowali o rozsądną współpracę, żeby to nie było że tylko zwierzę, ale też człowiek się liczy itp.

Komitete Obywatelski

Tomasz Makowski (RP) – wspierający nowelizację ustawy z przedstawicielem samorządów birmistrzem Mikołajek – Piotrem Jakubowskim. Fot. Marek Broniarek

Po wysłuchaniu tych opinii poseł Litwiński zaproponował odroczenie posiedzenia do poniedziałku, aby był czas na zapoznanie się z nowymi dokumentami, bo pozostaje przed nami wypracowanie niezbędnych poprawek, gdyż projekt obywatelski zdezaktualizował się (czytaj: DŻ 11/2012). Posłanka Paluch dodała, iż pośpiech wskazany jest głównie przy łapaniu pcheł i dlatego należy odroczyć kolejne spotkanie do stycznia, że nie wolno samorządowi fundować takiej sytuacji, że mu się krępuje możliwości rozwoju gospodarczego. Dodała ponadto, że jeśli będą dyskutowane jakieś ograniczenia roli samorządów, to nie może to nastąpić bez pozostawienia samorządów bez rekompensat.

Poseł Makowski przekazał do sejmowych materiałów dwie opinie: „Finansowe aspekty tworzenia parków narodowych” prof. Tomasza Żylicza i „Koszty i korzyści tworzenia parków narodowych” dr. Marka Giergicznego (obaj z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego) oraz zaproponował, aby na kolejne posiedzenie podkomisji zaprosić autorów obu tych opinii oraz by podkomisja powróciła do pracy po pierwszym czytaniu obywatelskiego projektu w sprawie subwencji ekologicznych.

Natomiast poseł Czykwin wniósł o przełożenie prac podkomisji na dużo później oraz złożył kolejny wniosek o zbadanie zgodności projektu ustawy z Konwencją Ramową o Mniejszościach Narodowych. W głosowaniu (4 głosy do 3 głosów) posłowie zadecydowali o jak najszybszym kontynuowaniu prac podkomisji, a po zakończeniu posiedzenia (wyłączeniu mikrofonów) burmistrz Mikołajek wykrzykiwał, że samorządy są lekceważone oraz wygrażał my was rozliczymy, bo to my na was głosujemy.

…i dyskutuje o kosztach tworzenia parków narodowych

Zgodnie z zapowiedzią kolejne spotkanie podkomisji odbyło się w poniedziałek, 10 grudnia 2012 r., a udział w nim poza posłami (tym razem było ich sporo: A. Litwiński, M. Pępek, T. Kulesza i Agnieszka Kołacz-Leszczyńska – PO, T. Makowski – RP, E. Czykwin – SLD oraz z PSL M. Gos i Zbigniew Włodkowski nie będący członkiem podkomisji), ministrem Januszem Zaleskim i przedstawicielami wnioskodawców (D. Sześciło i K.A. Worobiec) wzięli jako przedstawiciele samorządów – P. Jakubowski i J. Wróbel (czyli burmistrz i sekretarz gminy Mikołajki)2.

Zgodnie z wnioskiem posła Makowskiego na posiedzenie zaproszono dr. Marka Giergicznego z Uniwersytetu Warszawskiego, który przedstawił wyniki badań naukowych dotyczących kosztów i korzyści tworzenia parków narodowych. Z przedstawionych wyników badań wynika jednoznacznie, iż korzyści rekreacyjne dostarczane społeczeństwu przez parki narodowe są wielokrotnie wyższe od ponoszonych na nie wydatków z budżetu państwa. W przypadku Puszczy Białowieskiej korzyści te są 2,73 razy wyższe od całkowitych przychodów z tytułu sprzedaży drewna pozyskiwanego na terenie Puszczy. Nie wszyscy obecni chcieli przyjąć to do wiadomości, kwestionując te naukowe badania i „podważali” je przypadkowo wybranymi liczbami, danymi i obiegowymi opiniami, domagając się od rządu (i naukowców) kolejnych „rzetelnych” i „kompletnych” analiz społeczno-gospodarczych skutków utworzenia lub powiększenia kolejnych parków narodowych, w tym przeprowadzenia badań, ile samorządy stracą na ich tworzeniu. Żądania te są, moim zdaniem, jedynie grą na zwłokę, dlatego podsumowując tę część spotkania stwierdziłem, że brniemy w ślepy zaułek, gdyż kolejne analizy niczego nowego nie wniosą, i retorycznie zaproponowałem, iż skoro samorządy wiedzą, ile stracą na utworzeniu PN, to powinny przedstawić podkomisji swoje „rzetelne” analizy i konkretne wyliczenia, a nie wciąż mówić o hamulcach rozwoju i bezrobociu, które i tak tam istnieją, choć parków narodowych jeszcze nie ma.

Na tym posiedzeniu nie doszło do żadnych decydujących rozstrzygnięć, a jedynie poseł Tomasz Makowski złożył propozycję poprawki (którą przygotował D. Sześciło), dostosowującą obywatelski projekt do zmienionej ostatnio ustawy o ochronie przyrody, zawierającą rozwiązania kompromisowe (przedstawiane wcześniej przez organizację ClientEarth wspierającą inicjatywę obywatelską), dodając jednocześnie, iż jego zdaniem rozpatrywanie naszego projektu ustawy powinno odbywać się w połączeniu z obywatelskim projektem w sprawie „subwencji ekologicznej” i po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie tzw. janosikowego.

Kolejne spotkanie podkomisji zapowiedziano na drugą połowę stycznia br. Na zakończenie posiedzenia podkomisji jej przewodniczący stwierdził, iż miał nadzieję, że samorządy i wnioskodawcy będą szukać dialogu w celu wypracowania jakiegoś kompromisu. Jak takie szukanie dialogu wygląda okazało się dosłownie kilka dni później.

Dialog społeczny w samorządowym wydaniu

W poniedziałek 17 grudnia w Starych Sadach koło Mikołajek odbyło się spotkanie warmińsko-mazurskiej i podlaskiej Komisji Dialogu Społecznego (KDS) w celu omówienia aspektów prawnych, społecznych i gospodarczych w procedowanej zmianie do ustawy o ochronie przyrody. Obradom w czterogwiazdkowym hotelu nad Jeziorem Tałty przewodniczyli wicewojewoda warmińsko-mazurski Jan Maścianica oraz wojewoda podlaski Maciej Żywno, a udział w nim wzięli także posłowie: Andrzej Orzechowski – PO, Jerzy Szmit – PiS, Tomasz Makowski i Adam Rybakowicz – obaj z Ruchu Palikota, przedstawicielka Ministerstwa Środowiska oraz około 30 osób – głównie samorządowców3. Choć tematem spotkania był obywatelski projekt nowelizacji ustawy o ochronie przyrody, to nie zaproszono nikogo ze strony społecznej. Nie otrzymałem zaproszenia na to spotkanie, choć jestem przedstawicielem tej obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej i mieszkam zaledwie 12 kilometrów od Mikołajek! Ba, nawet nie zostałem poinformowany o takim spotkaniu, a burmistrz Mikołajek był przecież na posiedzeniu sejmowej podkomisji, na którym była mowa o szukaniu kompromisu!

Tak więc obie komisje dialogu społecznego miały wysłuchać li tylko zdania samorządowców, czyli głosów przeciwników zmiany ustawy. Poseł Tomasz Makowski, wspierający nowelizację ustawy, poinformował mnie o spotkaniu i zaprosił, żebym mu towarzyszył. Byłem więc jedynym na spotkaniu przedstawicielem organizacji społecznych, ale nie wykorzystano tej mojej nieoczekiwanej obecności i nie poproszono o przedstawienie intencji, założeń i argumentów proponowanej nowelizacji. Obywatelski projekt oraz dotychczasowy przebieg prac legislacyjnych omówił (stronniczo) Piotr Jakubowski, burmistrz Mikołajek, przeciwnik proponowanej zmiany przepisów, a jego wypowiedź uzupełnił starosta hajnowski Władysław Pietroczuk, który wspomniał o możliwości szukania kompromisu. Po nim głos zabrali posłowie: Jerzy Szmit (PiS), który powtórzył, że jego partia jest przeciwna zmianie ustawy, Andrzej Orzechowski (PO), który powiedział o potrzebie zabezpieczenia interesów społeczności lokalnych oraz poseł Tomasz Makowski, który stwierdził: Nie do przyjęcia jest dla mnie stanowisko „nie, bo nie”. To nie może być powód, żeby wyrzucać do kosza obywatelski projekt ustawy, podkreślając, że należy szukać kompromisu i zagwarantować gminom rekompensaty w przypadku utraty dochodów związanych z powstawaniem parków (do czego – jego zdaniem – może przyczynić się ustawa „o subwencjach ekologicznych”). Jego partyjny kolega, poseł Adam Rybakowicz, poinformował zebranych, że organizuje w sejmie spotkanie przedstawicieli samorządów i dyrektorów parków narodowych z innych państw europejskich, i chce, by opowiedzieli oni o dobrych i złych stronach istnienia obszarów chronionych w swoich krajach.

Po wyczerpaniu listy zaproszonych gości, w części przeznaczonej na dyskusję zabrałem głos i zwróciłem uwagę, że nie jest to pierwsze spotkanie samorządowców dotyczące naszej inicjatywy ustawodawczej i na żadne z nich nie zostali zaproszeni jej przedstawiciele (co świadczy raczej o niechęci do prawdziwego „dialogu społecznego”), a następnie pokrótce przedstawiłem cele i założenia nowelizacji oraz najczęściej powtarzane (także na tej sali) mity i przekłamania jej dotyczące, a pochodzące właśnie z braku chęci wysłuchania argumentów z „pierwszej ręki”. Nieco szerzej omówiłem towarzyszącą projektowi nowelizacji propozycję szczegółowego określenia procedury tworzenia parków narodowych (przygotowaną przez organizację prawniczą ClientEarth, opartą na doświadczeniach szwedzkich), w której przewidziano 6 etapów tworzenia parków narodowych, obejmujących m.in. przedstawienie analizy skutków społeczno-gospodarczych utworzenia takich parków ze szczególnym uwzględnieniem korzyści/kosztów oraz skutków dla zatrudnienia, dochodów jednostek samorządu terytorialnego oraz konkurencyjności lokalnej gospodarki, plan działań informacyjnych i edukacyjnych skierowanych do lokalnych społeczności oraz gwarancję pełnej partycypacji, dającej wszystkim zainteresowanym podmiotom (stronie rządowej, samorządowej, społecznościom lokalnym, naukowcom i organizacjom społecznym) równą szansę wypowiadania się i wpływania na końcową decyzję. Jak wynikało z reakcji, większość zgromadzonych na sali nie słyszała o tej propozycji, choć była ona oficjalnie zgłoszona w sejmie wiosną 2010 r. (dlaczego do tej pory nie ma tego dokumentu na stronie sejmowej?). Następnie wypowiadali się samorządowcy – generalnie za odrzuceniem nowelizacji ustawy, przyjmując taktykę nie jestem przeciw parkowi narodowemu, ale… i dalej powtarzali już to, co zawsze, czyli że parki zahamują rozwój, spowodują bezrobocie, że jest to próba pozbawienia ich głosu, ograniczenia demokracji – choć wcześniej w swoim wystąpieniu mówiłem, że takie przepisy, jakie proponujemy obowiązują obecnie w większości państw europejskich, w tym w Szwecji i Danii – krajach, które trudno uznać za mało demokratyczne.

„…żeby się spełniło”

Optymizmem powiało nieco na podsumowanie spotkania. Wojewoda podlaski negatywnie ocenił prowadzenie dyskusji jedynie w gronie samorządowców – z pomijaniem przedstawicieli wnioskodawców i organizacji społecznych, postulując zakończenie dyskusji opartej na uprzedzeniach i mitach oraz zaproponował utworzenie „okrągłego stołu” – na wzór zwołanego po konflikcie nad Rospudą, który pod przewodnictwem neutralnego mediatora doprowadził do porozumienia wszystkich stron, efektem czego jest realizowany obecnie wariant alternatywny obwodnicy Augustowa. Również wojewoda warmińsko-mazurski mówił o potrzebie kontynuowania dialogu z udziałem strony społecznej i szukania kompromisu… A co z tych postulatów i deklaracji wyniknie? W związku z rozpoczętym Nowym 2013 Rokiem życzę nam wszystkim ich spełnienia!

Krzysztof A. Worobiec

Krzysztof A. Worobiec jest prezesem Stowarzyszenia na rzecz Krajobrazu Kulturowego Mazur „Sadyba”.

Relację z 7. posiedzenia Podkomisji, które odbyło się 23 stycznia, opublikujemy w numerze marcowym.