Miesięcznik Dzikie Życie

7-8/277-278 2017 Lipiec / sierpień 2017

Dziedzinka

Janusz Korbel

Białowieża – przewodnik osobisty

Ambicje, urazy, sprzeciwy. A puszcza umiera. Uczeni, praktycy, eksperci. A puszcza umiera. Narady, decyzje dokumenty. A puszcza umiera. Polityka, wpływy, interesy, pieniądze, pieniądze, pieniądze – to słowa Simony Kossak (1943-2007) z 2001 roku, zacytowane ze wstępu do jej książki „Saga Puszczy Białowieskiej”, które pisała w czasie, gdy Puszcza Białowieska była jeszcze intensywnie wycinana. Simona Kossak, wnuczka Wojciecha, córka Jerzego Kossaka była postacią bardzo znaną w Białowieży, gdzie przyjechała z rodzinnej Kossakówki w Krakowie zaraz po studiach biologicznych. Znana i popularna była też wszędzie tam, gdzie docierały jej audycje radiowe i wśród czytelników popularyzatorskich książek o przyrodzie. Ogromną popularność przyniosły jej krótkie audycje, w których opowiadała o przyrodzie i które nadal żyją na antenie. Legenda Simony tworzyła się jednak dużo wcześniej, bo już w latach 70. w młodzieżowych tygodnikach (Świat Młodych, Radar) pojawiały się zdjęcia młodej dziewczyny z warkoczami w otoczeniu dzikich zwierząt. Autorem tych zdjęć był absolwent Akademii Sztuk Pięknych, fotograf Lech Wilczek, życiowy partner Simony. Lech był zafascynowany zwierzętami, ale także krajobrazem okolic puszczy. Spotkali się w leśniczówce „Dziedzinka” położonej na skraju Białowieskiego Parku Narodowego, kilka kilometrów od Białowieży, blisko do granicy państwa, bez prądu, dostępnej tylko gruntową drogą leśną, często rozjeżdżaną przez ciągniki wywożące drewno.

Obrazek

Taką Simonę zapamiętałem z naszych spotkań w Dziedzince. Fot. Janusz Korbel

Simona prowadziła tam swoje badania nad jeleniowatymi a Lech fotografował przyrodę. W latach 90. głośny był jej protest przeciw metodom łapania dzikich zwierząt do badań i przeciw zakładaniu im obroży telemetrycznych. W tym czasie Simona zaangażowała się też w projekt kulturowy, wydając we współpracy z Piotrem Bajko broszurę o zabytkach kultury w Puszczy Białowieskiej. Lech Wilczek jest z kolei autorem bogato ilustrowanej jego wspaniałymi zdjęciami książki „Spotkanie z Simoną Kossak”. Powstały także dwa filmy, z których film dokumentalny Beaty Hyży-Czołpińskiej z roku 2014, ustami najbliższych Simonie osób podsumowuje chyba najlepiej jej życie w Dziedzince, opowiadając przy okazji o miłości, uwikłaniu w lokalny kontekst i niezrozumieniu zarówno przez naukowców, jak i lokalne środowisko (http://bialystok.tvp.pl/15242951/miejsce-w-raju).

Obrazek

Mielerze w Czerlonce namalowane przez Lecha Wilczka w latach 50. XX wieku podczas pleneru malarskiego

Przy okazji realizacji tego filmu Lech pokazał nam kilka swoich prac malarskich sprzed 60 lat, na których uchwycił ówczesny krajobraz okolic puszczańskich. Sama Dziedzinka jest drewnianą leśniczówką nawiązującą nieco charakterem do polskiej architektury. Położona z dala od ludzi, przy historycznej Drodze Browskiej od setek lat przecinającej Puszczę z południa na północny wschód. Bliżej Białowieży, przy tej drodze była kiedyś niewielka osada założona przez Krzysztofa Engelkhardta w 1816 roku. Był on od 1797 roku białowieskim leśniczym i zarządcą folwarku białowieskiego. Badacz historii Puszczy Tomasz Samojlik pisze, że w 1800 roku założył w swoim domu pierwszą w Białowieży szkołę. Wioska przy Drodze Browskiej powstała prawdopodobnie na początku XIX wieku i od imienia założyciela nazywano ją Krysztapowem. W Białowieży żywa jest też legenda, że była tam cerkiew i dawna wieś, której mieszkańcy zmarli na skutek morowego powietrza pochowani są w mogile przy żółtym szlaku prowadzącym do rezerwatu pokazowego zwierząt. Świadectw historycznych czy archeologicznych na to jednak nie ma. Dzisiaj Droga Browska, z kilkoma pięknymi, wielkimi drzewami alejowymi, biegnąca dalej przez puszczę wzdłuż parku narodowego, kończy się ślepo na granicy Unii Europejskiej. Droga Browska wynurza się jeszcze niespodziewanie na chwilę w obszarze ochrony ścisłej BPN, by zaraz zniknąć pod zwałami powalonych drzew. Przypomina inne fragmenty prastarych dróg, które w różnych miejscach rezerwatu pojawiają się nagle oczom wędrującego przez pierwotny las, by za chwilę zniknąć pod wodą lub w gęstwinie powałów. Ślady niegdysiejszego użytkowania.

Obrazek

Jedno z ostatnich zdjęć Simony Kossak z 2006 roku i współczesny widok leśniczówki Dziedzinka. Fot. Archiwum

W sąsiedztwie leśniczówki powstał też tajemniczy ogród, w którym obok form przypominających realizacje Gaudiego można było zobaczyć kamienną maskę i płaskorzeźbę z piaskowca z elewacji kamienicy zburzonej podczas wojny. Dzisiaj przyroda ukrywa ostatnie ślady po nim. Zapamiętałem słowa Simony, w których mówiła mi jak bardzo zakochała się w Dziedzince. Lech Wilczek tak opisał w książce o Simonie klimat domu: „Postukiwanie kołatków w masywnych belkach nad głową, skrobanie myszy pod podłogą, jaskółki regularnie gniazdujące u stropów ganków i wlatujące do mieszkania z zamiarem lepienia gniazd pod sufitem, ciepło kaflowych pieców zimą, bijące stare zegary, kuny kamionki z tupotem ganiające po strychu – wszystko to umacniało atmosferę zadomowienia i poczucia bezpieczeństwa”. Simona była nieodłączną częścią tej Puszczy i także kulturowego jej krajobrazu. Obecnie Dziedzinka służy jako kwatera strażników parku. Czasami ktoś tam podjeżdża rowerem, bryczką lub podchodzi popatrzeć zza płotu na to siedlisko związane z osobami, które zapisały się wyjątkowo w historii Puszczy Białowieskiej.

Janusz Korbel

Janusz Korbel (1946-2015) – jeden z liderów polskiego ruchu ekologicznego, dziennikarz, fotograf, publicysta, architekt. Założyciel Pracowni na rzecz Wszystkich Istot oraz Miesięcznika Dzikie Życie. Autor wielu publikacji i książek. Przez ostatnie lata swojego życia związany z Puszczą Białowieską. Był zwolennikiem powiększenia Białowieskiego Parku Narodowego na obszar całej Puszczy.