Miesięcznik Dzikie Życie

10/280 2017 Październik 2017

Wybrane miejsca i miejscowości wokół puszczy

Janusz Korbel

Białowieża - przewodnik osobisty

Bielsk i Jodłówka. Historyczny ośrodek miejski przy puszczy i ostatni puszczański dworek. W XV wieku, oprócz prastarego Brześcia, leżącego na południe od puszczy, największym ośrodkiem miejskim regionu był Bielsk, leżący przy trakcie z Rosji na zachód. Stał się on wkrótce jedną z rezydencji żony Aleksandra Jagiellończyka Heleny, córki Iwana III, wielkiego księcia moskiewskiego i wnuczki ostatniego cesarza bizantyjskiego. To małżeństwo między katolikiem a prawosławną było trudne, jak zauważają historycy, do przełknięcia przez polskich dostojników. Szczególnie prawosławne nabożeństwa w katedrze wawelskiej drażniły opinię publiczną, jak pisze U. Borkowska w „Dynastii Jagiellonów”. Jedyna polska prawosławna królowa zmarła w wieku 37 lat lecz ślad po niej pozostał w Bielsku, Surażu i Brańsku nadanym pozostającej na zamku wileńskim owdowiałej dość szybko królowej.

Obrazek

Jodłówka. Fot. Janusz Korbel

Do roku 1564, kiedy to drewniany zamek w Bielsku spłonął od pioruna, królowie udający się na polowania do Puszczy Białowieskiej zatrzymywali się w nim i do Bielska zwożono upolowaną zwierzynę, gdzie ją solono i ładowano do beczek. Dalej, na wschód ciągnęły się puszcze litewskie. Dzisiaj też warto odwiedzić Bielsk Podlaski – miasto o długiej tradycji i wielu pamiątkach historycznych.

W dawnej wsi Studziwody a obecnie dzielnicy Bielska można odwiedzić Muzeum Małej Ojczyzny, stworzone w rodzinnym domu przez Doroteusza Fionika, gdzie odbywają się autentyczne festiwale białoruskiej ludności z okolic i pielęgnuje się tradycję języka.

My, znajuczy tot narod toho panstwa byti hodnymi wsiakich wolnostiej nalepszych i sprawiedliwosti..., tot statut nowyj ne tolko sim prywiljem, a też słowom naszym hospodarskim za nas i wsie potomki naszy, koroli i welikije kniazi litowskije, tomu panstwu Welikomu Kniazstwu Litowskomu i wsim czynili derżati, chowati, wodle toho raditi, suditi, i sprawowati, i ot kożdoho nasilja, mocy, khwałt i namenszeje obrazy w tom statutie boroniti i ne dopuszczati ni w czom nikomu – napisano w „ Przywileju Bialskim ” z 1564 r. W takim samym języku pisał Grzegorz Chodkiewicz przedmowę do Ewangelii, wydanej w Zabłudowie w 1569 r. Tak do końca XVI w. pisano księgi grodzkie w Bielsku, Mielniku czy Drohiczynie. Ten język jest tak bliski temu, w którym na co dzień rozmawiam z żoną, dziećmi, rodzicami, sąsiadami. To łączy odległe pokolenia z czasem teraźniejszym. I pokazuje, jakim bogactwem kulturowym dysponują podlascy Białorusini.

- Doroteusz Fionik

Natomiast na samym skraju Puszczy Białowieskiej, niedaleko wsi Wojnówka, na śródleśnej polanie, przy piaszczystej drodze prowadzącej przez młody bór sosnowy z Wojnówki do Starzyny zachował się ostatni na terenie Puszczy Białowieskiej dwór, a właściwie dworek. Należał do majątku Wojnówka. Jak czytamy w wojewódzkim rejestrze zabytków, przed rokiem 1886 stała tu leśniczówka należąca do rodziny Wołoncewiczów. W XVII wieku dobra i miasteczko Wysokie Litewskie należały do Andrzeja Wojny i stąd prawdopodobnie pochodzi nazwa folwarku Wojnówka, którą to wieś razem z Zubaczami, Raśną, Śwityczami i Łunną (dziś na Białorusi) nabył Paweł Sapieha, wojewoda witebski, stając się właścicielem całego klucza wysoko-litewskiego. Wołoncewiczowie wznieśli na przełomie XIX/XX wieku w Jodłówce drewniany dworek przeznaczony do wypoczynku letniego. Do dworu prowadziła dębowo-świerkowa aleja, a na południe, w kierunku lasu, aleja lipowa. Od wschodu urządzono kolisty podjazd, a od zachodu założono sad z alejkami spacerowymi. Córka Samuela Wołoncewicza – Kazimiera Mroczkowska, która zamieszkała w dworku, wprowadziła dalsze zmiany: wybudowała dwa domy dla fornali, założyła park o swobodnej kompozycji.

Obrazek

Ruiny kościoła w Jałówce „zagrały” w wielu filmach. Fot. Janusz Korbel

Zasadzono w nim wiele gatunków krzewów i drzew ozdobnych, w tym liczne lilaki. Był tam też kort tenisowy. Do czasów II wojny światowej kompozycja nie uległa większym zmianom. Dalsze losy Jodłówki są typowe dla okresu władzy ludowej. W latach 1939–1941, czyli za czasów okupacji sowieckiej, wycięto większość drzew ozdobnych i innych. Po wojnie majątek rozparcelowano, a dworek przekazano wojsku. Park przejęło nadleśnictwo i wycięło pozostałe drzewa, zaś teren zalesiło. Zdewastowane przez wojsko zabudowania gospodarcze rozebrano. Po opuszczeniu budynku przez wojsko od 1954 do 1968 roku dworek użytkowała szkoła podstawowa. Kiedy szkołę przeniesiono do Starzyny, dworek przejął właściciel (mąż córki Kazimiery Mroczkowskiej) i rozpoczął jego remont. Na szczęście obiekt jest nadal w rękach rodziny właścicieli i remont trwa do dzisiaj. Pomimo ogromnych zniszczeń Jodłówka przetrwała i daje świadectwo, że kiedyś na tych ziemiach oprócz pałacu carskiego i wiejskich chat były też dwory, folwarki i wyrafinowane założenia ogrodowe, w których często kwitło życie kulturalne. Poza Jodłówką, ślady dawnych dworów w pobliżu puszczy to XIX wieczny dwór Wiewiórowskich (Antoni mianowany przez Henryka Dąbrowskiego pułkownikiem wojsk polskich) w Szczytach i tylko drzewa pozostałe po alei dworu Łuka z XVII w. (Stary Dwór) rodziny Massalskich, podobnie jak kępa drzew w pobliżu Masiewa, pozostała po folwarku. Warto nadmienić, że w Orli był dwór już w XV wieku a od końca wieku XVI przez 300 lat Orla była siedzibą magnacką Radziwiłłów, ale z założeń dworskich nic się nie uchowało.

Jałówka, Mostowlany i jak tworzą się podziały. Jałówka to wieś nad rzeczką o tej samej nazwie, niedaleko granicy z Białorusią. Kiedyś oddalona 18 km na północ od Narewki, ale po wybudowaniu zbiornika i zalaniu kilku wsi białoruskich to prawie 40 km jazdy z Narewki wokół niego. Już w XV wieku powstał tu dwór książęcy. W jego okolicy wybudowano za Zygmunta Augusta miasto, w którym przebywał nawet król Stefan Batory. Tędy prowadził trakt z Warszawy do Wołkowyska i Mińska. Kiedy po rozbiorach Jałówka znalazła się w Rosji był to początek jej upadku. Podczas powstania styczniowego działał tu ze swoimi oddziałami Onufry Duchyński, kryjący się także w Puszczy Białowieskiej. Władze carskie odebrały miejscowości prawa miejskie i zlikwidowały parafię katolicką.

W okresie międzywojennym połowę mieszkańców stanowili Żydzi. Oprócz cerkwi i kościoła były w Jałówce dwie synagogi. Dzisiaj warto odwiedzić miejscowość ze względu na oryginalną, współczesną cerkiew, przypominającą – zdaniem autora przewodników po wschodniej Polsce Grzegorza Rąkowskiego – obserwatorium astronomiczne. Jednak przede wszystkim warte odwiedzenia są bardzo romantyczne ruiny kościoła pw. św. Antoniego, położone przy drodze w stronę granicy białoruskiej oraz grób rodziny Bohatyrowiczów, znajdujący się nieopodal, na dawnym cmentarzu. Bohatyrowicze to ród uwieczniony przez E. Orzeszkową w powieści „Nad Niemnem”. Ciekawe są też pozostałości po kirkucie – cmentarzu żydowskim – ostatnim śladzie po żydowskich mieszkańcach tego miasteczka, położonym kilkaset metrów na północ od miejscowości, na zarośniętym wzgórzu oplecionym drogami. Kilkakrotnie, bez rezultatów próbowałem odnaleźć ten cmentarz. Chodziłem po zboczu i nie natrafiłem na żadne ślady grobów, a że było to zawsze po drodze, jadąc gdzieś dalej, rezygnowałem i wracałem do samochodu. Pewnego razu jednak spotkałem na zboczu człowieka zbierającego kurki. Zaczęliśmy rozmowę i chętnie zaprowadził mnie w miejsca, gdzie są jeszcze pozostałości cmentarza – złamana kolumna symbolizująca przerwane życie, kilka solidnych, choć leżących dzisiaj macew. W okolicy Jałówki i dalej na północ, leży wiele uroczych wsi białoruskich, które – zamieszkałe głównie przez ludzi starszych – do dziś zachowały specyficzny, tradycyjny charakter. W Mostowlanach, w niezamożnej rodzinie szlacheckiej urodził się w XIX wieku jeden z dowódców Powstania Styczniowego Konstanty Kalinowski (Kastuś Kalinauski), który – działając w Grodnie – wraz z Walerym Wróblewskim, działającym w pobliskiej Sokółce założyli zespół redakcyjny pisma pt. „Mużyckaja Prauda”. Działo się to wkrótce po zniesieniu poddaństwa w roku 1861. Spóźniona w Europie reforma chłopska cara Aleksandra II nie przyniosła znacznego polepszenia doli chłopów. Kler wzywał do posłuszeństwa wobec cara, ziemian i administracji rosyjskiej. W tym klimacie rodziła się świadomość tożsamości białoruskiej a Kalinowski był jednym z pierwszych zwolenników niezależności Litwy i Białorusi od Warszawy oraz oczywiście Rosji. Dzisiaj wielu moich znajomych nie może pojąć, jak to jest z tą Litwą? Mówimy o puszczy litewskiej, a tymczasem miejscowa ludność po litewsku nie rozmawia, tylko „po rusku”. Marszałek szlachty wileńskiej Aleksander Domeyko i A.H. Kirkor chcieli wprowadzenia na poziomie podstawowym w szkołach języka białoruskiego – dominującego w regionie. Dla Rosjan było to narzecze białoruskie, podobnie jak narzecze polskie, w którym pisał – według rosyjskiej prasy – rosyjski laureat literackiego Nobla w 1905 roku, Henryk Sienkiewicz. Podczas powstania styczniowego (1863/1864) władze rosyjskie szybko przelicytowały

powstańców w zabiegach o przychylność chłopów, podobnie jak prawosławną inteligencję. Kalinowski traktował prawosławnych jako schizmatyków, którzy „zdechną jak ten pies pod płotem” (za O. Łatyszonek, E. Mironowicz „Historia Białorusi”). Postać przynależna do historii białoruskiej i polskiej dzielił białoruskich mieszkańców tych ziem na „właściwych” katolików i „niewłaściwych” prawosławnych. Trudno się dziwić, że powstanie nie miało szans, że chłopi go nie poparli, a Kalinowski – wówczas powstańczy komisarz grodzieński, pozostał dzisiaj tylko postacią symboliczną przede wszystkim dla Polaków „użyczając” swojego nazwiska projektowi wspierającemu niezależną edukację w Polsce białoruskich dysydentów. Schwytany przez Rosjan, Kalinowski przekazał napisane w języku białoruskim „Pisma spod szubienicy”, a władzom rosyjskim sugerował możliwy przyszły związek Białorusi, Litwy i Rosji. Rosyjski generał Murawiow (pseudonim Wieszatiel) łaskawie zamienił wyrok – zgodnie z pseudonimem – z rozstrzelania na powieszenie. Tragicznym rezultatem powstania było głębokie podzielenie społeczeństwa na katolików zorientowanych na Polskę i prawosławnych zorientowanych prorosyjsko. Echa tych podziałów znajdujemy po latach w różnych stereotypach. Pogłębiły się one, niestety, po I wojnie światowej kiedy to pod polską władzą los Białorusinów uległ dalszemu pogorszeniu. Nie miejsce tu na szersze omówienie problemu, zacytuję więc tylko Konstantego Srokowskiego, autora opracowania wykonanego na zlecenie polskiego premiera w r. 1923 „Sprawa narodowościowa na kresach wschodnich”. Srokowski opisuje los nielicznej inteligencji białoruskiej tymi słowami: „Naczelnik stacji, który obecnie ma sklepik w zapadłej wiosce poleskiej, stary prezes ziemstwa powiatowego, starosta soboru katedralnego, osobistość wśród prawosławnych wysoko szanowana, żyje z rodziną w największej nędzy, od miesięcy żywiąc się barszczem i kartoflami bez omasty. Zięć tego starca, prawnik skończony i sędzia śledczy, usunięty przez władze polskie ze stanowiska, utrzymuje siebie i rodzinę z tego, że w lecie jest przewoźnikiem na Pinie, w zimie zaś nakleja etykiety na flaszki w jakiejś żydowskiej rozlewni wódek. Przykłady tego rodzaju podawać można w dowolnej ilości ze wszystkich trzech województw. Świadczą one o tem, że panujący system odznacza się bardzo energiczną produkcją niezadowolonych”. Kilkanaście kilometrów na północ od Jałówki i Mostowlan, niedaleko granicy leży wioska Jaryłówka, z której pochodził Antoni Kamieński, ziemianin, absolwent Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu, który zasłynął jako rysownik Tygodnika Illustrowanego (jego portret „Anastazja” zainspirował Orzeszkową do napisania powieści o tym tytule). Kamieński jest autorem 14 kartonów „Szkice z Puszczy Białowieskiej”, wydanych w Warszawie w 1912 roku.

Obrazek

Kościół katolicki w Kleszczelach. Fot. Janusz Korbel

Kleszczele. Miasteczko leżące przy drodze z Hajnówki w kierunku przejścia drogowego na Białoruś w Połowcach i w kierunku Siemiatycz, liczy dzisiaj poniżej 2 tys. mieszkańców. Około roku 1520, przy dworze królewskim Kleszczeleżech, leżącym na szlaku Grodno – Bielsk – Brześć król polecił staroście bielskiemu na południu Puszczy Bielskiej, przy granicy z Białowieską posadowić miasto „dla dobrego zleżania i odpoczywania”. Kleszczele dostały prawa miejskie w roku 1523 i wkrótce zamieszkiwało je 2 tys. mieszkańców. Miasteczko zachowało do dzisiaj układ urbanistyczny z XVI w. oraz wiele fragmentów małomiasteczkowej zabudowy podlaskiej. Najstarszym zabytkiem jest drewniana dzwonnica z 1706 roku, pełniąca dzisiaj funkcję cerkwi prawosławnej pomocniczej pw. św. Mikołaja.

W wielu pobliskich wsiach zachowały się tradycje śpiewacze, a w Czeremsze (12 km na południe) zwykle w lipcu odbywają się znane w środowisku folkowym międzynarodowe spotkania, będące festiwalem wielu kultur i narodów – „Z wiejskiego podwórza”. Organizatorzy piszą na okładkach wydawanych przy tej okazji płyt, że „ma on na celu uczenie tolerancji, poszanowania różnych kultur i narodowości, oraz podtrzymywanie tradycji ludowych Podlasia i innych regionów”. Tam również działa od dwudziestu lat popularny zespół „Czeremszyna” (liderzy zespołu są organizatorami festiwalu) zaangażowany, wspólnie ze znanym białoruskim artystą Todarem (Zmicierem Wajciuszkiewiczem) w projekty wspierania ochrony Puszczy Białowieskiej.

Kraina Otwartych Okiennic. Nie jest to nazwa historyczna, lecz określenie projektu jednej z organizacji, która w pewnym czasie zajęła się popularyzacją drewnianej architektury, bogatej w zdobienia i okiennice właśnie, występujące we wsiach regionu Puszczy Białowieskiej. Kiedyś okiennice chroniły okna zimą przed chłodem, dzisiaj są już tylko ozdobą. Projektem tym objęto trzy wsie: Trześciankę, Soce i Puchły położone na północny zachód za miejscowością Narew. Warto odwiedzić te wsie oraz ich okolice wzdłuż doliny rzeki Narwi. Trześcianka powstała w pobliżu dworu Trościanica, tzw. „dworu etapowego” (wymiana koni) przy drodze królewskiej z Wilna do Krakowa. Nazwa pochodzi od trzcinowiska (wieś o nazwie Troscianica istnieje też po białoruskiej stronie puszczy). Przy traktach królewskich osadzano drobną szlachtę ruską (bojarów) dla utrzymania dróg (okoliczne wioski Ancuty, Saki czy Iwanki pochodzą od imion bojarów: Sakowski, Anczuczycz, Iwaniec Miłoszewicz). Trześcianka ma stare, sięgające XVI w. tradycje parafii i późniejszego ośrodka oświaty cerkiewnej. Związki osady z Puszczą Białowieską zawsze były silne. Już w XVII wieku mieszkańcy Trześcianki mieli wchody sianożętne w Puszczy Białowieskiej. Na cmentarzu stoi cerkiew pw. Ofiarowania NMP, pierwotnie greckokatolicka z początku XIX w, obecnie prawosławna, przeniesiona z Białowieży pod koniec XIX wieku. Tuż przy szosie, otoczona białym murem, wśród dużych drzew stoi drewniana cerkiew prawosławna z 1866 r. pw. św. Michała Archanioła.

Natomiast w Puchłach możemy zobaczyć bogatą drewnianą cerkiew prawosławną pw. Opieki Matki Boskiej, wybudowaną w latach 1913-1919. Jest to już trzecia z kolei cerkiew na tym miejscu. Miejscowa legenda mówi o cudownym objawieniu tutaj ikony Pokrowy Przenajświętszej Bogarodzicy (Matki Boskiej Opiekuńczej), a także o lipie rosnącej w pobliżu, na której wizerunek się pojawił i która była schronieniem dla mnicha.

Obrazek

Cerkiew murowana z 1873 r. w Nowym Berezowie. Fot. Janusz Korbel

Nowe Berezowo. Wieś położona nieopodal Hajnówki – 4 km na zachód od miasta. Jedna z najciekawszych pod względem architektonicznym, bo możemy tam zobaczyć różne rodzaje architektury reprezentatywnej dla dawnych wsi okolic puszczy. Wieś została założona przed rokiem 1611. Sądząc po nazwie być może zasiedlili ją koloniści ze Starego Berezowa. Jadąc do Nowego Berezowa z Hajnówki ulicą Poddolną, mijamy po lewej stronie kapliczkę z 1888 r. pw. św. Jerzego. Drewniana cerkiew prawosławna pw. św. Jana Teologa została wybudowana w 1771 r. z fundacji Izabeli Branickiej. Cerkiew murowana pw. Przemienienia Pańskiego projektu inż. Łozińskiego z 1873 roku reprezentuje zupełnie inny styl z charakterystycznymi oknami w kształcie oślego grzbietu. Dwie cerkwie w jednej wsi zaniepokoiły mieszkańców, kiedy to w latach 30. XX w. polskie władze przystąpiły na Lubelszczyźnie do niszczenia „zbędnych” cerkwi. Wówczas to we wsi ustawiono tablicę upamiętniającą marszałka Józefa Piłsudskiego. Obie cerkwie przetrwały do naszych czasów. Ponadto w Nowym Berezowie jest cerkiew cmentarna z 1840 r. murowana kapliczka pw. św. Aleksandra Newskiego z roku 1869, jeden z ostatnich zachowanych spichlerzy drewnianych (przy plebanii – niestety wybudowanej współcześnie w obcym dla ruskiej architektury polskim „stylu dworkowym”) i wiele zabytkowych domów i chat nawet z XIX wieku. W jednej z nich, tzw. „Chacie Stefana” właściciel prowadzi agroturystykę. Przy drodze z Nowego Berezowa do Czyżyków mijamy po lewej stronie XVIII-wieczny cmentarz greckokatolicki z resztkami krzyży i kamiennego ogrodzenia, z jednym krzyżem obrośniętym żywym drzewem. Towarzystwo Ochrony Krajobrazu umieściło tam dwujęzyczną – polsko-białoruską – tablicę informacyjną.

Nowszy cmentarz znajduje się w pewnym oddaleniu od wsi. Dojeżdżamy do niego od szosy Hajnówka – Bielsk Podlaski. Warto odwiedzić ten cmentarz, szczególnie jego starą, położoną po wschodniej stronie, część. Przed kilkoma laty przeprowadzono tam renowację i cmentarz dobrze oddaje charakter dawnej nekropolii prawosławnej. Włodzimierz Pawluczuk wspomina Nowe Berezowo w „Wierszalinie. Reportażu o końcu świata”, ponieważ mieszkał tutaj marynarz z Aurory, Jakub Martyniuk, odkryty przez peerelowskich dziennikarzy i przypominany z okazji kolejnych rocznic Rewolucji Październikowej.

Odrynki – skit (pustelnia). Na wschód od miejscowości Narew, niedaleko północnej granicy Puszczy Ladzkiej, w dolinie górnego biegu rzeki Narwi leży niewielka wieś Odrynki. Do połowy XVIII wieku istniał tu monaster, do dzisiaj w lesie stoi kaplica cmentarna przy źródle (Krynoczka). W miejscowych podaniach zachowała się pamięć po dawnym monasterze a być może i jeszcze starszej pustelni. W roku 2009 powstała tu, na niewielkim wzniesieniu wśród bagien – Kuduku – wśród rozlewisk rzeki, nowa pustelnia prawosławna (skit) przynależna do monasteru w Supraślu. Jest to jedyny taki obiekt na ziemiach polskich. Zobaczymy tutaj niewielkie budowle i obiekty sakralne oraz małej architektury we współczesnej ludowej estetyce nawiązującej do tradycji wschodniej. Patronami skitu są św.św. Antoni i Teodozjusz Pieczerscy (założyciele ławry Pieczerskiej) i główne uroczystości związane z patronami odbywają się w połowie września. Miejscem opiekuje się od początku archimandryta Gabriel, przy pomocy i ofiarności wiernych. Szybko staje się ono też coraz ważniejsze dla prawosławnych, licznie przybywających, by pomodlić się w tym szczególnym, pięknym miejscu. W roku 2011 powstała obok niewielka, zbudowana z bali przez górali, cerkiew – wkrótce rozbudowana ze względu na zwiększającą się ilość przybywających wiernych. Do skitu dochodzi się po bagnach 800 metrową kładką drewnianą. Historię powstania pustelni i jej opiekuna opowiada film Jerzego Kaliny „Archimandryta” (2012), utytułowany nagrodami na festiwalach. Ojciec Gabriel (Jerzy Giba) jest także pszczelarzem i słynie ze zdolności leczenia ziołami. W roku 2008 został pozbawiony funkcji przełożonego monasteru w Supraślu, kiedy odmówił przyjęcia wyboru na biskupa pomocniczego diecezji przemysko-nowosądeckiej i tak zaczęła się jego działalność w Odrynkach.

Przy pomoście prowadzącym do pustelni znajduje się niewielka przystań dla osób płynących kajakami. Porady z zakresu ziołolecznictwa udzielane są w pobliskim Ośrodku Miłosierdzia „Światłość” w Krzywcu (wsi leżącej przy zachodniej ścianie Puszczy Ladzkiej), gdzie ks. Archimandryta dr Gabriel przyjmuje w środy.

Obrazek

Fot. Janusz Korbel

Podlaski szlak kulturowy. W roku 2008 powstał projekt nazwany „Podlaski szlak kulturowy architektury drewnianej Drzewo i Sacrum”, zrealizowany przez Związek Młodzieży Białoruskiej (www.sonca.org). Przez wiele dni młodzi Białorusini z Polski wspólnie z etnologami z ośrodków naukowych zbierali wspomnienia mieszkańców wsi okolic Puszczy Białowieskiej. Efektem tej pracy jest folder oraz szereg tablic informacyjnych znajdujących się w wioskach na szlaku kulturowym obszaru pomiędzy Bielskiem Podlaskim i Hajnówką. Przede wszystkim autorzy projektu skupili się na wyszukaniu najcenniejszych przykładów architektury drewnianej. Jeśli chcemy dowiedzieć się czegoś o tym, jak wyglądały dawne wsie okolic puszczy możemy odwiedzić miejscowości, będące „bohaterami” Podlaskiego Szlaku Kulturowego i poczytać umieszczone tam tablice informacyjne: Parcewo / Парцава, Spiczki /Спічкі, Orla / Орля, Koszele / Кашалі, Reduty / Рудуты, Dubicze Cerkiewne / Дубічы Царкоўныя, Koryciska / Карыціскі, Stary Kornin / Стары Корнін, Morze / Мора, Zbucz / Збуч, Rakowicze / Ракавічы.

Siemianówka – wieś. Do II wojny światowej zwana Siemionówką od imienia Siemiona. Została założona w XVII wieku i była własnością znanego litewskiego rodu Massalskich, mających tu nadania od XVI wieku (wówczas była to puszcza Wołpiańska). Niedaleko brzegu zbiornika jest dzisiaj miejsce zwane „Stary dwór”, przypominające o dworze Łuka, mieszkających tutaj niegdyś Massalskich, którzy za udział w powstaniu listopadowym zostali zesłani na Syberię. W pracach dokumentacyjnych czytamy, że w początku XVII wieku był tutaj późnorenesansowy dwór i sześciokwaterowy ogród. Do dzisiaj zachowały się resztki alei. W Siemianówce jest cerkiew pw. św. Jerzego (pochodząca z XVIII wieku) - pierwotnie greckokatolicka, obecnie prawosławna, z współczesnymi przebudowaniami z 2 połowy XX wieku.

Siemianówka – tajemniczy zbiornik. Pod koniec lat 70. w pobliżu Puszczy Białowieskiej tzw. „władza ludowa” postanowiła obdarować okoliczną ludność wielkim zbiornikiem wodnym. Zaporę ukończono w 1988 roku, kiedy w sklepach na półkach był już tylko ocet, a tutaj, pod puszczą kończono ostatnią wielką budowę socjalizmu. Pamiętam do tej pory, jak zwiedzając wówczas tę okolicę natrafiłem na głaz narzutowy, na którym widniał napis, że zbiornik jest darem władzy ludowej dla okolicznych mieszkańców. Osobliwy to dar w zamian za odebranie rodzinnych siedlisk, bo zalano tradycyjne białoruskie wioski: Rudnia, Łuka, Bołtryki, Garbary i Budy, których ludność przesiedlono do bloków w Michałowie i Bondarach, a przy okazji zaburzono stosunki wodne Puszczy Białowieskiej. Był to taki specyficzny region zamieszkały głównie przez Białorusinów. Podczas badań etnograficznych prowadzonych przed zalaniem wsi, w Łuce natrafiono na bezcenne zbiory negatywów miejscowego fotografa „pięciominutowego” Jakuba Smolskiego. Przed wojną, na prowincji pojawiło się kupowane w miastach urządzenie fotograficzne – łączące funkcję kamery z ciemnią –i dzięki niemu mieszkańcy oddaleni od miasta mogli po kilku minutach od pstryknięcia migawki cieszyć się gotową fotografią. Jakub Smolski był jedynym w okolicy fotografem, właśnie takim „pięciominutowym” i w latach 30. utrwalił „zaginiony porządek” dawnego krajobrazu wsi i mieszkańców, bo z braku studia zdjęcia wykonywane były na otwartej przestrzeni. Jego zdjęcia trafiły współcześnie do białostockiego muzeum. Jak mówiła mi badaczka Narewki Katarzyna Bielawska, wieś Łuka była przykładem samowystarczalnej wsi położonej w otoczeniu błot i rozlewisk górnej Narwi. We wsi żyli kowal, szewc i garncarz, a sam Smolski był nie tylko okazjonalnym fotografem, ale i miejscowym krawcem. Dzisiaj okolice zbiornika nie są zbyt piękne. W wielu miejscach przypominają krajobraz przemysłowy (stacje pomp, obetonowane wały, nasyp kolejowy prowadzący przez środek zbiornika i kratownicowe mosty). Sam zbiornik pokrywa się sinicami i nie nadaje się do kąpieli. Dość chaotycznie i bezstylowo rozrasta się w okolicy zabudowa weekendowa. Niemniej jednak stał się on atrakcją dla ornitologów, jako teren lęgowy wielu gatunków ptaków wodnych. Prowadzi do niego ciekawy szlak edukacyjny długości 10 km, przygotowany przez Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków (OTOP), który bierze swój początek w północnej części Masiewa i prowadzi dalej na północ przez lasy Nadleśnictwa Browsk. Po drodze można zobaczyć między innymi drzewostany pocenturowskie, czyli wyrosłe na miejscach, gdzie rabunkowa gospodarka leśna w dwudziestoleciu międzywojennym (Puszczę Białowieską wycinała wówczas firma The European Century Timber Corporation) zamieniła pierwotną puszczę niemal w pustynię. Stoi tu również jedna ze starszych w puszczy, licząca ponad 300 lat i dziś już martwa, sosna, a także splecione ze sobą drzewa, nazywane drzewami zakochanymi. Szlak kończy się przy wsiach Siemieniakowszczyzna i Babia Góra koło postawionej nad brzegiem rozlewisk zalewu Siemianówka wieży widokowej (szlak pokrywa się częściowo z innym szlakiem, zwanym żubrowym). Zbiornik Siemianówka kojarzy się też z filmem Tamary Sołoniewicz „Czy słyszysz jak płacze ziemia?” – Tamara Sołoniewicz była wybitną dokumentalistką związaną z regionem Puszczy Białowieskiej (urodzona w Narewce). Jej filmy poruszały emocje widzów, bo ukazywały piękno regionu i dramat ludzi skonfrontowanych z realnym socjalizmem. Nakręciła tutaj dokument o tym, jak wysiedlano ludzi z wiosek przeznaczonych na zalanie przez wody zbiornika, którego celu nikt nie rozumiał. Po latach pokazuję ten film studentom i zawsze w trakcie jego oglądania panuje kompletna cisza. Widok mieszkańców, którzy opuszczają swoje domy, modlą się, płaczą i potem spotykają w bloku wybudowanym w szczerym polu nad zbiornikiem wody wzrusza każdego. A wśród bohaterów jest stary młynarz, którego wiatrak staje się symbolem niepotrzebnej przeszłości. Wielu młodych ludzi prosi o udostępnienie filmu. Chcą go pokazać swojej rodzinie. To film o konflikcie między tradycyjnym życiem z jego wartościami, zwyczajami i „postępem”, który symbolizują wielkie maszyny rozjeżdżające ziemię. Dzisiaj Siemianówka jest najbardziej znana chyba z akcji ornitologów, którzy zjeżdżają nad zbiornik liczyć ptaki, łapać je i obrączkować. Człowiek musi wszystko kontrolować, więc obrączkowanie ptaków daje poczucie panowania nad przyrodą. Kiedyś odwiedziła mnie ekipa telewizji niemieckiej, realizującej dokument o okolicach Puszczy Białowieskiej. Interesowała ich historia Siemianówki, bo były plany budowy tam wielkiego terminalu paliw przywożonych z Rosji (prowadzi tam szeroki tor), które szczęśliwie dla przyrody udało się zniweczyć. Niemiecka realizatorka programu mówiła o tym, że na mapach, które posiadają jest to teren przygotowywany kiedyś jako baza dla wojsk radzieckich do ataku na zachodnią Europę. Co kryje więc zbiornik Siemianówka i dlaczego powstał? Dzisiaj wśród wielu mieszkańców obawy budzą plany budowy terminalu przy szerokim torze prowadzącym z Białorusi i Rosji na skraj Puszczy Białowieskiej.

Janusz Korbel

Janusz Korbel (1946-2015) – jeden z liderów polskiego ruchu ekologicznego, dziennikarz, fotograf, publicysta, architekt. Założyciel Pracowni na rzecz Wszystkich Istot oraz Miesięcznika Dzikie Życie. Autor wielu publikacji i książek. Przez ostatnie lata swojego życia związany z Puszczą Białowieską. Był zwolennikiem powiększenia Białowieskiego Parku Narodowego na obszar całej Puszczy.