Miesięcznik Dzikie Życie

5/24 1996 Maj 1996

Wiersz

Adam Lipiński

W dalekiej Hiszpanii, na słonecznej plaży,
leżąc na leżaku biznesmen się smaży.
Czarne okulary i krótkie spodenki,
wlepia swoje gały na jakieś panienki…

Siedzi łysy bogacz na gorącym piasku,
słuchawki na uszach i pager na pasku.
Na widocznym miejscu w cieniu parawanu
leży deska z żaglem – znany symbol szpanu…

Sięgnął po telefon, jasne, komórkowy.
wstał i głośno wrzeszczy prowadząc rozmowy.
W swym złotym łańcuchu spaceruje w koło,
punkowcy przechodząc pukają się w czoło…

Wjechała na plażę terenowa bryka,
ciągnąc motorówkę dla naszego dzika,
Szybki zjazd do wody i po krótkiej chwili
wsiadł do niej biznesmen z obstawą goryli…

Pływają wzdłuż plaży, zabawa szalona,
słuchają na maksa Michaela Jacksona.
Robią wielkie fale i straszą pływaków,
z brzegu ich podziwia gromada biedaków…

Nagle zamilkł silnik, brak w baku benzyny,
wiatr wieje od lądu, świętują rekiny!
Jeden z dwóch wariantów biznesmen wybierze:
zwiać łodzią podwodną, czy w helikopterze?

Adam Lipiński