Miesięcznik Dzikie Życie

4/70 2000 Kwiecień 2000

Potrzeby drzewa mają pierwszeństwo przed potrzebami liścia

Jacek Zachara

"Bóg może nam na zawsze zamknąć wrota do niebios, jeśli będziemy w jego kierunku podążać buldożerami niszcząc wszystko po drodze"
(cytat z jednej z piosenek, które śpiewa John Seed)


W przepełnionej sali planetarium w Preszowie na Słowacji John Seed, dyrektor Rainforest Information Center, jeden z najbardziej znanych na świecie obrońców lasów deszczowych, spotkał się ze słowackimi, czeskimi i polskimi aktywistami.


John na pozór, nie wygląda na człowieka, który jest inicjatorem tak wielu projektówImage ochroniarskich. Od razu rzuca się w oczy jego skromność. Z tej skromności bije ogromna siła, energia, która pozwala naładować „akumulatory”. Ciepły w kontakcie, starszy siwy pan, co jakiś czas podczas spotkania śpiewa piosenki, w których opisuje filozofię swojego życia.

Na sali przeważają ludzie młodzi, z czego John się cieszy. Bardzo mnie podbudowuje widok tak wielu ludzi, szczególnie młodych, w tej sali. To dobry znak, że przychodzi nowe pokolenie, któremu nie obca jest przyroda - przywitał wszystkich tymi słowami, rozpoczynając kolejne spotkanie w ramach swojej dwumiesięcznej wędrówki po Europie. Na Słowację przyjechał na krótko wprost z Budapesztu, później ma zamiar odwiedzić Anglię, Szkocję, Danię. Wszędzie poprowadzi serie wykładów i warsztaty „zgromadzenie wszystkich istot”. Przy okazji każdej swojej podróży zbiera pieniądze i zachęca ludzi do pomocy w ratowaniu lasów deszczowych. Tym razem szuka pomocy dla Panacocha Lagoon w Ekwadorze.

Rezerwat Panacocha Lagoon jest siecią dróg wodnych wijących się poprzez 56 000 ha pierwotnego lasu deszczowego, który jest domem dla jaguarów, ocelotów, 9 gatunków małp, 500 gatunków ptaków i wielu innych zwierząt. Panacocha jest bardzo ważnym naturalnym korytarzem łączącym dwa duże obszary chronione. Na południu graniczy z parkiem narodowym Yasuni, który posiada status światowego rezerwatu biosfery o powierzchni 982 000 ha, a na północy z rezerwatem Cuyabeno o powierzchni 600 000 ha. W gnieżdżącej się wewnątrz leśnych obszarów chronionych Panacocha Lagoon możemy zobaczyć pływające po Amazonce delfiny.

Obszar Cuyabeno był już wcześniej zagrożony przez odwierty w czasie wydobywania ropy naftowej, a Yasuni ma do tej pory dużą liczbę czynnych platform wiertniczych. Panacocha na razie oszczędził los i ten stan rzeczy obrońcy tego terenu chcą utrzymać nadal. Gdyby się udało uratować Panacocha, to teren ten, wraz z pozostałymi parkami, stałby się olbrzymim, liczącym ponad 1,6 mln ha obszarem chronionym w dorzeczu Amazonki.

John Seed zaczął swoją działalność na rzecz przyrody w 1979 roku od uczestniczenia w akcji bezpośredniej w obronie lasu deszczowego, który znajdował się 7 kilometrów od miejsca, gdzie mieszkał. Akcja ta wywarła ogromny wpływ na jego życie i zmieniła je całkowicie. W czasach kiedy John i jego przyjaciele blokowali budowę autostrady budowanej przez dziewiczy las deszczowy nie było żadnej grupy, która zajmowałaby się radykalną ochroną lasów. Wtedy zrozumiał również, że las jest częścią jego samego. W lesie tym przeżyłem pewną przemianę emocjonalną po czym zacząłem go bronić, wbrew swoim ówczesnym przekonaniom. Wówczas uświadomiłem sobie, że las tropikalny, którego właśnie broniłem, był miejscem, gdzie ewoluowałem przez ostatnie sto trzydzieści milionów lat i że w związku z tym nie było w tym nic dziwnego, że potrafił wniknąć we mnie tak głęboko, poruszyć mnie z tak wielką mocą i posłużyć się mną w ten sposób. Przez 3 dni trwania blokady ludzie trwali zakopani w ziemi. Akcja była relacjonowana przez media (powstał nawet film zrealizowany przez Johna) i dzięki temu społeczeństwo australijskie dowiedziało się o znaczeniu lasów deszczowych i potrzebie ich zachowania. W rezultacie nacisk społeczny wymusił utworzenie parku narodowego.

Potem była akcja przeciw budowie zapory wodnej na Tasmanii. 3000 osób pływających na łodziach pontonowych i kajakach zablokowało dostęp do budowy. 1500 osób było aresztowanych. Podobne akcje mogły się odbywać wówczas tylko w Australii. W innych krajach ich prowadzenie wiązałoby się z zagrożeniem zdrowia i życia uczestników.

Akcje bezpośrednie to tylko jeden ze sposobów działania Rainforest Information Center. Nigdy nie przypuszczałem, że sam przyczynię się do wycinania lasu - mówił John - ale tak było w Papui-Nowej Gwinei, gdzie sami kupiliśmy piły i przenośne tartaki dla miejscowej ludności. Jedna z korporacji japońskich chciała wycinać tam las deszczowy płacąc miejscowym 4 dolary za kubik drzewa. Zdołaliśmy przekonać tubylców, że gdy sami będą wycinać drzewa, to mogą zarobić 500 dolarów. Chodziliśmy od wsi do wsi z przenośnym generatorem prądu, którym zasilaliśmy projektor do slajdów. Pokazywaliśmy zdjęcia z innych miejsc po działalności podobnej korporacji. Ludzie zrozumieli, że Japończycy w szybkim tempie wytną ich las i wyniosą się gdzie indziej, zostawiając im golizny, na których już nic nie wyrośnie. Jak się okazało, wystarczyło gospodarzyć w taki lokalny sposób tylko na 1% lasów, żeby zaspokoić potrzeby tubylców. Podobny projekt został przeprowadzony z pomyślnym skutkiem na Wyspach Salomona.

Okazało się, że Juraj Lukáč , lider słowackiej organizacji Vlk, wielce zasłużonej dla ochrony lasów na Słowacji, który prowadził spotkanie w planetarium, był tak samo jak John Seed z wykształcenia informatykiem. Ich drogi życiowe są podobne. Może z perspektywy swoich doświadczeń zawodowych, tak przecież związanych z naszą cywilizacją techniczną, mogli łatwiej dostrzec skutki naszego oddzielenia od przyrody i zacząć poszukiwania drogi powrotu do naszych bliskich związków z przyrodą. Moja relacja z Ziemią jest jak liścia z drzewem, potrzeby drzewa mają pierwszeństwo nad potrzebami liścia. Drzewo może istnieć bez liścia, ale nie na odwrót - powiedział na zakończenie spotkania John.

Jacek Zachara

John Seed jest nie tylko dyrektorem Rainforest Information Center w Australii i znanym aktywistą ekologicznym, producentem filmów, autorem warsztatów głębokiej ekologii i autorem książek i artykułów; jest także od samego początku przyjacielem „Pracowni”, był przy narodzinach naszego ruchu i wielokrotnie wspierał kampanie w obronie polskiej przyrody. To m.in. dzięki jego inicjatywie otrzymaliśmy międzynarodowe poparcie dla kampanii w obronie Puszczy Białowieskiej. Obecnie John realizuje film o warsztatach zgromadzenie wszystkich istot, w którym zostaną wykorzystane fragmenty materiałów filmowych nakręconych podczas naszych warsztatów w Polsce.

AJK