Miesięcznik Dzikie Życie

7-8/73-74 2000 Lipiec / sierpień 2000

Dzikie Katowice? Obszary chronione w stolicy Górnego Śląska

Bartłomiej Szymczyk

Śląsk

W porównaniu z bogatymi wciąż w dzikie życie gminami górskimi z południa województwa śląskiego, Katowice to teren ubogi przyrodniczo. Jednak i w obrębie przemysłowego miasta istnieją miejsca lokalnie cenne. Przez kontrast z terenami zurbanizowanymi i zdewastowanymi przez przemysł nabierają one dodatkowej wartości.


Wśród najcenniejszych miejsc należy wymienić rezerwat Las Murckowski. Jest to fragment naprawdę pięknego lasu bukowego na stokach Wzgórza Wandy. Drugim zwracającym uwagę terenem jest planowany rezerwat Płone Bagno, płat boru bagiennego z fragmentami torfowiska wysokiego. Utworzenie tego rezerwatu jak również rozszerzenie pierwszego jest blokowane przez niechętne tym pomysłom lokalne środowiska leśników. Poza tym w Katowicach istnieje rezerwat florystyczny "Ochojec" - kolonia reliktowych na Górnym Śląsku roślin górskich oraz użytki ekologiczne: Źródła Kłodnicy, stawy na osiedlu Tysiąclecia oraz staw Grunfelda.

W opracowanym przez Urząd Miejski oraz biologów z Uniwersytetu Śląskiego projekcie "Ekologiczny System Obszarów Chronionych (ESOCh) w Katowicach" wyróżniono jeszcze kilka obszarów zasługujących na objęcie lokalną ochroną (osiem użytków ekologicznych oraz trzy zespoły przyrodniczo-krajobrazowe):
-obszar leśny ze stawami Janina-Barbara
-staw Górnik
-górny bieg potoku Ślepiotka, powyżej rezerwatu Ligota
-kompleks stawów Szopienice-Borki
-obszar źródliskowy potoku Kokociniec
-dolina Kłodnicy w Starym Panewniku - bór bagienny, naturalne meandry rzeki
-Gniotek, remiza leśna o charakterze węzła na ciągach powiązań ekologicznych,

Kreśląc mapę dzikiej przyrody w terenach zurbanizowanych zwracać należy uwagę nie tylko na miejsca godne opieki. Uwzględnić trzeba również połączenia miedzy nimi (korytarze ekologiczne). Ich funkcję często pełnią koryta i doliny rzeczne. W przypadku Katowic większość dolin rzecznych jest zabudowana. Dlatego szczególnie ciekawy wydaje się projekt Urzędu Miejskiego dotyczący renaturyzacji potoku Ślepiotka.

Ślepiotka to potok długości około 8 kilometrów płynący z lasów murckowskich przez Ochojec, Ligotę, lasy panewnickie (zlewnia potoku pokryta jest w 60% lasem).

W wyniku prowadzonych kilkadziesiąt lat temu prac regulacyjnym koryto potoku poszerzono i wyprostowano. Brzegi, a miejscami również dno wyłożone zostały betonowymi płytami. Jakość wody jest zła z powodu ścieków bytowych dopływających z wielu nielegalnych bądź niesprawnych wyprowadzeń kanalizacji. Projekt przewiduje odtworzenie niektórych dawnych stawów, spiętrzeń, starorzeczy, łęgów i mokradeł. Aby do Ślepiotki wróciły rośliny i zwierzęta niezbędne jest nie tylko wyeliminowanie ścieków, lecz także przywrócenie bystrzy i zwolnień nurtu, kryjówek, korzeni, progów. Siedliska takie można stworzyć, według autorów projektu, bez użycia ciężkiego sprzętu i drastycznej ingerencji w dolinę. Prace renaturyzacyjne powinny wspomagać naturalne odtwarzanie mokradeł i lasu łęgowego. W tym roku zakończy się część studyjna projektu i rozpoczną się pierwsze prace w terenie.

Z perspektywy ponadlokalnej można zastanawiać się nad celowością angażowania środków finansowych w ochronę resztek przyrody w mieście takim jak Katowice. W tym samym czasie wiele gmin w województwie nie ma funduszy nawet na sporządzenie waloryzacji przyrodniczej swojego terenu. Bez nich więc będą przygotowywane plany zagospodarowania przestrzennego.

Wydaje się jednak, że wartość dzikiej przyrody w mieście jest niewspółmierna do jej ściśle przyrodniczej wartości (bioróżnorodności, naturalności siedliska etc.). Warto pamiętać o jej szeroko rozumianej wartości edukacyjnej. Wartość edukacyjna to nie tylko możliwość prowadzenia lekcji, warsztatów w terenie. Jest to również szansa dla mieszkańców miasta na indywidualne kontakty z przyrodą. Życie tutaj oddala bowiem od doświadczania przyrody. Jak trafnie pisze Marcin Czerwiński w książce "Życie po miejsku":

"W materii wartości kulturowych /.../ życie w mieście odsuwa się od natury rozumianej jako pewien wzorzec życia emocjonalnego i poczucia piękna, żeby w ten uproszczony sposób ująć to co bywa nazywane podstawą duchowości człowieka (M. Czerwiński 1975)

Odwiedzałem w ciągu kilku zimowych i wiosennych tygodni niektóre z terenów wymienianych przeze mnie powyżej. Cieszy mnie odkrywanie miejsc, o których miasto zapomniało. W miejscach takich można jednak poczuć pewną ich tymczasowość - czy przetrwają one kolejną korektę planu zagospodarowania przestrzennego? Czy nie zostaną zamienione na nową stację benzynowa , supermarket czy magazyn?

Człowiekowi uwikłanemu w miejskie sprawy ciężko jest przekroczyć granice zurbanizowanego, ucywilizowanego terenu i znaleźć się wśród "nieużytków". Dlatego większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z istnienia tuż obok owych zapomnianych miejsc.

Pierwszym krokiem w obronie takich terenów jest poinformowanie społeczności lokalnych, że istnieją i posiadają swoją wartość (są godne opieki). Sama informacja nie wystarczy, by je zachować, ale może zdziałać wiele.
Przede wszystkim jednak potrzebni są społecznicy-opiekunowie, którzy będą cierpliwie przypominać o ich istnieniu, wpływać na radnych by powstawały projektowane użytki ekologiczne, wykorzystywać opracowania naukowców.

Wreszcie edukacja w przyrodzie. Dużo pieniędzy wydaje się na edukację ekologiczną, wiele jest interesujących programów. Jednak większość z nich prowadzona jest zza szkolnego biurka. W moim odczuciu wciąż brakuje zajęć w terenie, uczących obserwacji przyrody (nawet tych jej fragmentów, które przetrwały w dużym mieście).

Bartłomiej Szymczyk

Poszukuję kontaktów z osobami, które prowadzą podobne zajęcia (lub mają zamiar) w Katowicach. Myślę, że na relacje z projektów edukacyjnych związanych z terenami przyrodniczymi w Katowicach znajdzie się również miejsce w DŻ.