DZIKIE ŻYCIE

Czy przemoc może być kiedykolwiek usprawiedliwiona w działaniach dla przyrody?

Aneta Ledwig

Pod takim tytułem „The Ecologist” opublikował dyskusję między Satishem Kumarem, wydawcą magazynu „Re­surgence”, dyrektorem Schumacher College, byłym mnichem dżinijskim a Jakem Bowersem, Cyganem, założy­cielem Earth First! w Anglii. Warto po­znać argumenty obu stron, bo w Polsce brakuje tego rodzaju dyskusji.

Fot. Dominika Baryła
Fot. Dominika Baryła

Obaj dyskutanci zgadzają się, że spo­łeczeństwo industrialne, technologicz­ne i kapitalistyczne jest ze swojej natury społeczeństwem przemocy. Prowadzi do śmiertelnych zniszczeń w przyrodzie, można powiedzieć, że prowadzi wojnę z przyrodą. Każdy zysk jest oku­piony zabijaniem życia. Obaj zgadzają się, że ziemia, lasy, morza i zwierzęta nie posiadają wartości poza ekonomicz­nej dla człowieka interesu. Różnice po­jawiają się, kiedy chodzi o sposoby przeciwstawienia się tej przemocy. Sa­tish Kumar twierdzi, że nie można zwalczyć przemocy przy użyciu innej przemocy. Nie zgadza się, że akcje przeciwko ludziom lub przeciwko urzą­dzeniom, które niszczą ziemię mogą zmienić obecną sytuację. Nie zgadza się zarówno z powodów praktycznych (siły niszczycieli są dużo większe, lepiej wy­szkolone, mają większe środki, policje są szkolone w użyciu przemocy i tylko nie liczni obywatele będą gotowi podjąć z nimi walkę) jak i filozoficznych (suk­ces medialny jaki można odnieść bę­dzie użyty przez środki przekazu, które należą do krytykowanego systemu, a więc użyją przekazu w sposób po­wierzchowny, sensacyjny i daleki od prawdziwych celów). Środki powinny pasować do celów. Wszystkie straszne wojny były usprawiedliwiane szlachetny­mi celami. Nie można krytykować spo­łeczeństwa przemocy zarazem walcząc z nim przy użyciu tych samych środków. Przykładami skutecznych działań bez przemocy mogą służyć, zdaniem Kuma­ra, Mahatma Gandhi i Martin Luther King. Non-violence, zdaniem Satisha Kumara, to nie tylko metoda, ale sposób życia, którego nie można warunkować okolicznościami.

Fot. Marta Lelek
Fot. Marta Lelek

Jake Bowers potwierdza, że droga wyrzekania się przemocy jest jedynym właściwym sposobem życia. Nie zga­dza się jednak na poziomie filozoficz­nym i nie akceptuje definicji przemocy. Podkreśla, że Earth First! zawsze był ruchem odrzucającym wszelkie formy przemocy. Jednak czym innym jest przemoc wobec ludzi i innych odczu­wających istot, a czym innym niszcze­nie maszyn, które zabijają życie.

Maszyna nie czuje bólu, nie płacze. Je­śli miecz przekuje się na lemiesz nie bę­dzie on tym zmartwiony, a jeśli martwi się jego właściciel, to już inny problem. Tysiące uczestników ruchu Earth First! nigdy nie zraniło ani jednej osoby! Spo­łeczeństwo, które wyżej ceni własność niż życie chętnie sabotaż nazywa prze­mocą, ale jest to błąd. Wierzyłem w dro­gę Gandhiego, ale po kilku kopniakach zacząłem się bronić – mówi Bowers ­– Myślę, że jest wśród nas wielu ludzi, których natura jest tak głęboko ukryta, że trzeba tysięcy lat, by się ujawniła. A więc póki co przyznałem sobie pra­wo do samoobrony.

Fot. Janusz Korbel
Fot. Janusz Korbel

Bowers dodaje, że to prawda, iż środ­ki muszą odpowiadać celowi. Jeśli sto­suje się przemoc, doprowadzi to do społeczeństwa przemocy. Nie zapomi­najmy jednak, że jesteśmy nagimi małpami, że wśród nas też obowiązuje dominacja i przemoc. W Indiach Gan­dhiego mamy dziś broń nuklearną, a w Ameryce Martina Luthera Kinga karę śmierci i kulturę zbrodni. Jesteśmy czę­ścią przyrody, gdzie drapieżnik atakuje ofiarę, a ona się broni. Kapitalizm postrzega zarówno przyrodę, jak i tra­dycyjne kultury jako swoje ofiary. Za­patyści w Meksyku i Indianie walczący o swoje prawa to właśnie ofiary bro­niące się i dlatego używające przemo­cy. Jake Bowers nie potrafi ich potępić, chce tylko mieć nadzieję, że sam nie bę­dzie nigdy musiał bronić się w ten spo­sób. Przypomina, że pół miliona Cyganów zginęło w obozach koncentracyjnych. Część jego rodziny przeżyła tylko dzięki temu, że Anglicy walczyli z Niemcami, dlatego, choć nienawidzi wojny, cieszy się z użycia przez Anglików siły wobec Niemców. Kiedy jest się ofiarą dla my­śliwych – idea nieużywania przemocy staje się luksusem.

Satish Kumar przyznaje, że jeśli coś zagraża ludziom lub przyrodzie, usunię­cie tej przeszkody należy do działań po­zbawionych przemocy. Przykładem dla niego jest akcja Julii Butterfly Hill. Uważa jednak, że wiele akcji EF! w USA nie jest przeprowadzanych w tym duchu. Nie jest sztuką działać bez przemocy wobec ludzi, którzy sami wyznają tę zasadę – wyzwanie pojawia się, kiedy trzeba stanąć do konfronta­cji. Uważa, że człowiek używający przemocy, używa jej także zawsze wo­bec siebie samego. Trzeba też uważać z tzw. „samoobroną” – każdy dyktator używa takiego usprawiedliwienia. Prawdziwym celem przemocy jest za­wsze władza nad kimś innym. Oczywiście w świecie jest przemoc i miłość ­pytanie, którą z tych dróg wybierzemy dla siebie? Gdyby ludzie stosowali tyle przemocy ile jest w dzikiej przyrodzie, wówczas Satish Kumar nie martwiłby się o los Ziemi.

Fot. Ondrej Baláž
Fot. Ondrej Baláž

Jake Bowers odpowiada, że cieszy się, iż zdaniem jego oponenta zniszczenie czy­jejś własności może być czasami uspra­wiedliwione, i że przemoc stosowana we własnej obronie może być usprawiedli­wiona. Czy można usprawiedliwić kobie­tę kopiącą gwałciciela? Zdaniem Bowersa przemoc, która służy przetrwaniu jest do zaakceptowania. Jest zresztą cechą przy­rody. Zdanie „przemoc zawsze jest prze­mocą” brzmi efektownie, ale może być wielkim uproszczeniem, podobnym do in­nego zdania: „siła zawsze jest siłą”. A prze­cież czym innym jest siła używana do zniewolenia ludzi, a czym innym siła sto­sowana do wewnętrznego rozwoju i prze­budzenia się. Bowers był pacyfistą, a jednak, kiedy został zaatakowany nożem zaczął się bronić – instynktownie.

Satish Kumar odpowiada, że chociaż potępia przemoc ze strony protestują­cych w Pradze, to podziela ich sprze­ciw wobec globalizacji i przestrzega, że jeśli prześladowani zaczynają używać metod prześladowców, wówczas sami, jeśli wygrają, staną się do nich podob­ni. Przyznaje, że samoobrona jest poza dyskusją. Dyskusyjne są różne formy przemocy stosowane w imieniu samo­obrony. Przypomina, że prawdziwym wyzwaniem jest przełamanie tego krę­gu przemocy i użycie innych metod. Uważa, że przykład z siłą nie jest do­bry: siła użyta wobec kogokolwiek jest zwykłą przemocą, natomiast siła we­wnętrzna jest właśnie wyrzeczeniem się przemocy. Musimy opuścić kulturę bo­haterów, zaprzestać wojny o pokój. Nie potrzebujemy wojowników.

Fot. Janusz Korbel
Fot. Janusz Korbel

Jake Bowers zgadza się szczególnie z tymi ostatnimi stwierdzeniami Sati­sha Kumara. On także nie chce kultury bohaterów. Mówi, że tworzył Earth First! właśnie po to, by sprawy wzięli w swoje ręce zwyczajni ludzie, a nie bohaterowie ubrani w uniformy z na­zwą organizacji ekologicznej, spuszcza­ni z helikopterów lub wojujący na łódkach w pobliżu tankowców. Ognia nie można zwalczyć ogniem. Jeśli tylko możliwy jest dialog, trzeba go po­dejmować. Niestety, większość nisz­czycieli życia podejmuje dialog tylko wówczas, kiedy są do tego zmuszeni okolicznościami. Niestety, są chwile kiedy non-violence nie działa. Dotyczy to czasu, w którym ci, którzy posiadają moc i środki chcą zniszczyć bezbron­nych. Chciałbym wierzyć – mówi – że nigdy nie będziemy musieli odwołać się do przemocy, ale nie chcę też być do­gmatyczny i odbierać prawo do prze­mocy tym, którzy nie mają wyboru.

Opracowanie: Aneta Ledwig

Artykuł ukazał się w „The Ecologist” nr 8, listopad 2000

Fot. Jacek Zachara
Fot. Jacek Zachara
Kwiecień 2001 (4/82 2001) Nakład wyczerpany