Miesięcznik Dzikie Życie

4/82 2001 Kwiecień 2001

Czy przemoc może być kiedykolwiek usprawiedliwiona w działaniach dla przyrody?

Pod takim tytułem „The Ecologist” opublikował dyskusję między Satishem Kumarem, wydawcą magazynu „Re­surgence”, dyrektorem Schumacher College, byłym mnichem dżinijskim a Jakem Bowersem, Cyganem, założy­cielem Earth First! w Anglii. Warto po­znać argumenty obu stron, bo w Polsce brakuje tego rodzaju dyskusji.


Obaj dyskutanci zgadzają się, że spo­łeczeństwo industrialne, technologicz­ne i kapitalistyczne jest ze swojejImage natury społeczeństwem przemocy. Prowadzi do śmiertelnych zniszczeń w przyro­dzie, można powiedzieć, że prowadzi wojnę z przyrodą. Każdy zysk jest oku­piony zabijaniem życia. Obaj zgadzają się, że ziemia, lasy, morza i zwierzęta nie posiadają wartości poza ekonomicz­nej dla człowieka interesu. Różnice po­jawiają się, kiedy chodzi o sposoby przeciwstawienia się tej przemocy. Sa­tish Kumar twierdzi, że nie można zwalczyć przemocy przy użyciu innej przemocy. Nie zgadza się, że akcje przeciwko ludziom lub przeciwko urzą­dzeniom, które niszczą ziemię mogą zmienić obecną sytuację. Nie zgadza się zarówno z powodów praktycznych (siły niszczycieli są dużo większe, lepiej wy­szkolone, mają większe środki, policje są szkolone w użyciu przemocy i tylko nie liczni obywatele będą gotowi podjąć z nimi walkę) jak i filozoficznych (suk­ces medialny jaki można odnieść bę­dzie użyty przez środki przekazu, które należą do krytykowanego systemu, a więc użyją przekazu w sposób po­wierzchowny, sensacyjny i daleki od prawdziwych celów). Środki powinny pasować do celów. Wszystkie straszne wojny były usprawiedliwiane szlachetny­mi celami. Nie można krytykować spo­łeczeństwa przemocy zarazem walcząc z nim przy użyciu tych samych środków. Przykładami skutecznych działań bez przemocy mogą służyć, zdaniem Kuma­ra, Mahatma Gandhi i Martin Luther King. Non-violence, zdaniem Satisha Kumara, to nie tylko metoda, ale sposób życia, którego nie można warunkować okolicznościami.

Jake Bowers potwierdza, że droga wyrzekania się przemocy jest jedynym właściwymImage sposobem życia. Nie zga­dza się jednak na poziomie filozoficz­nym i nie akceptuje definicji przemocy. Podkreśla, że Earth First! zawsze był ruchem odrzucającym wszelkie formy przemocy. Jednak czym innym jest przemoc wobec ludzi i innych odczu­wających istot, a czym innym niszcze­nie maszyn, które zabijają życie.
Maszyna nie czuje bólu, nie płacze. Je­śli miecz przekuje się na lemiesz nie bę­dzie on tym zmartwiony, a jeśli martwi się jego właściciel, to już inny problem. Tysiące uczestników ruchu Earth First! nigdy nie zraniło ani jednej osoby! Spo­łeczeństwo, które wyżej ceni własność niż życie chętnie sabotaż nazywa prze­mocą, ale jest to błąd. Wierzyłem w dro­gę Gandhiego, ale po kilku kopniakach zacząłem się bronić - mówi Bowers ­
Myślę, że jest wśród nas wielu ludzi, których natura jest tak głęboko ukryta, że trzeba tysięcy lat, by się ujawniła. A więc póki co przyznałem sobie pra­wo do samoobrony.

ImageBowers dodaje, że to prawda, iż środ­ki muszą odpowiadać celowi. Jeśli sto­suje się przemoc, doprowadzi to do społeczeństwa przemocy. Nie zapomi­najmy jednak, że jesteśmy nagimi mał­pami, że wśród nas też obowiązuje dominacja i przemoc. W Indiach Gan­dhiego mamy dziś broń nuklearną, a w Ameryce Martina Luthera Kinga karę śmierci i kulturę zbrodni. Jesteśmy czę­ścią przyrody, gdzie drapieżnik atakuje ofiarę, a ona się broni. Kapitalizm postrzega zarówno przyrodę, jak i tra­dycyjne kultury jako swoje ofiary. Za­patyści w Meksyku i Indianie walczący o swoje prawa to właśnie ofiary bro­niące się i dlatego używające przemo­cy. Jake Bowers nie potrafi ich potępić, chce tylko mieć nadzieję, że sam nie bę­dzie nigdy musiał bronić się w ten spo­sób. Przypomina, że pół miliona Cyganów zginęło w obozach koncentracyjnych. Część jego rodziny przeżyła tylko dzięki temu, że Anglicy walczyli z Niemcami, dlatego, choć nienawidzi wojny, cieszy się z użycia przez Anglików siły wobec Niemców. Kiedy jest się ofiarą dla my­śliwych - idea nieużywania przemocy staje się luksusem.

Image Satish Kumar przyznaje, że jeśli coś zagraża ludziom lub przyrodzie, usunię­cie tej przeszkody należy do działań po­zbawionych przemocy. Przykładem dla niego jest akcja Julii Butterfly Hill. Uważa jednak, że wiele akcji EF! w USA nie jest przeprowadzanych w tym duchu. Nie jest sztuką działać bez przemocy wobec ludzi, którzy sami wyznają tę zasadę - wyzwanie pojawia się, kiedy trzeba stanąć do konfronta­cji. Uważa, że człowiek używający przemocy, używa jej także zawsze wo­bec siebie samego. Trzeba też uważać z tzw. „samoobroną” - każdy dyktator używa takiego usprawiedliwienia. Prawdziwym celem przemocy jest za­wsze władza nad kimś innym. Oczywi­ście w świecie jest przemoc i miłość ­pytanie, którą z tych dróg wybierzemy dla siebie? Gdyby ludzie stosowali tyle przemocy ile jest w dzikiej przyrodzie, wówczas Satish Kumar nie martwiłby się o los Ziemi.

Jake Bowers odpowiada, że cieszy się, iż zdaniem jego oponenta zniszczenie czy­jejś własności może byćImage czasami uspra­wiedliwione, i że przemoc stosowana we własnej obronie może być usprawiedli­wiona. Czy można usprawiedliwić kobie­tę kopiącą gwałciciela? Zdaniem Bowersa przemoc, która służy przetrwaniu jest do zaakceptowania. Jest zresztą cechą przy­rody. Zdanie „przemoc zawsze jest prze­mocą” brzmi efektownie, ale może być wielkim uproszczeniem, podobnym do in­nego zdania: „siła zawsze jest siłą”. A prze­cież czym innym jest siła używana do zniewolenia ludzi, a czym innym siła sto­sowana do wewnętrznego rozwoju i prze­budzenia się. Bowers był pacyfistą, a jednak, kiedy został zaatakowany nożem zaczął się bronić - instynktownie.

Satish Kumar odpowiada, że chociaż potępia przemoc ze strony protestują­cych w Pradze, to podziela ich sprze­ciw wobec globalizacji i przestrzega, że jeśli prześladowani zaczynają używać metod prześladowców, wówczas sami, jeśli wygrają, staną się do nich podob­ni. Przyznaje, że samoobrona jest poza dyskusją. Dyskusyjne są różne formy przemocy stosowane w imieniu samo­obrony. Przypomina, że prawdziwym wyzwaniem jest przełamanie tego krę­gu przemocy i użycie innych metod. Image Uważa, że przykład z siłą nie jest do­bry: siła użyta wobec kogokolwiek jest zwykłą przemocą, natomiast siła we­wnętrzna jest właśnie wyrzeczeniem się przemocy. Musimy opuścić kulturę bo­haterów, zaprzestać wojny o pokój. Nie potrzebujemy wojowników.

Jake Bowers zgadza się szczególnie z tymi ostatnimi stwierdzeniami Sati­sha Kumara. On także nie chce kultury bohaterów. Mówi, że tworzył Earth First! właśnie po to, by sprawy wzięli w swoje ręce zwyczajni ludzie, a nie bohaterowie ubrani w uniformy z na­zwą organizacji ekologicznej, spuszcza­ni z helikopterów lub wojujący na łódkach w pobliżu tankowców. Ognia nie można zwalczyć ogniem. Jeśli tylko możliwy jest dialog, trzeba go po­dejmować. Niestety, większość nisz­czycieli życia podejmuje dialog tylko wówczas, kiedy są do tego zmuszeni okolicznościami. Niestety, są chwile kiedy non-violence nie działa. Dotyczy to czasu, w którym ci, którzy posiadają moc i środki chcą zniszczyć bezbron­nych. Chciałbym wierzyć - mówi - że nigdy nie będziemy musieli odwołać się do przemocy, ale nie chcę też być do­gmatyczny i odbierać prawo do prze­mocy tym, którzy nie mają wyboru.

opracowała: Aneta Ledwig
Artykuł ukazał się w The Ecologist nr 8, listopad 2000