Miesięcznik Dzikie Życie

7-8/97-98 2002 Lipiec / sierpień 2002

Powtórka z Tatr?

Remigiusz Okraska

Zły przykład łatwo znajduje naśladowców, a bezkarność i brak potępienia nonsensownych projektów sprawiają, że zostają one ochoczo podchwycone przez innych. Sytuacja w Tatrach i Zakopanem, gdzie chciwość i bezmyślność są przyczyną stale rosnącej narciarsko-turystycznej presji na bezcenne obszary przyrodnicze, promuje w skali kraju podobny sposób myślenia. Co i rusz pojawiają się pomysły "rozwoju" jakiejś okolicy za pomocą wybudowania wyciągów, tras narciarskich, zaplecza handlowo-rozrywkowego itp. Tym razem padło na okolice Babiogórskiego Parku Narodowego, a ściślej - na stok Czernica w Paśmie Policy. To właśnie tam ma powstać kolejna wielka inwestycja narciarska.


Na początku czerwca podczas zebrania wspólnoty leśnej z Zubrzycy Górnej na Orawie pojawił Imagesię pomysł wybudowania na stokach Czernica dwukilometrowej kolejki linowo-krzesełkowej, półkilometrowego wyciągu narciarskiego oraz 2,5-kilometrowej trasy zjazdowej, czyli jednej z najdłuższych w Polsce. Ma ona być konkurencją dla Zakopanego - pomysłodawcy projektu liczą, że uda im się przyciągnąć do nowego obiektu turystów jadących w Tatry polskie i słowackie. Miejscowi biznesmeni, którzy na taki pomysł wpadli, przekonują, że to szansa na rozwój regionu, zmniejszenie bezrobocia, polepszenie kondycji finansowej mieszkańców okolicy. Wyciągowi i trasie narciarskiej ma towarzyszyć rozwój zaplecza turystycznego - hoteli, kwater prywatnych, lokali gastronomicznych i punktów usługowych. Przyjezdni mają zostawić w Zubrzycy i okolicach swoje pieniądze.

Inwestycja ma zostać zlokalizowana na terenach cennych przyrodniczo. Nieopodal jest wspomniany BPN z otuliną, mający też rangę światowego rezerwatu biosfery, trasa narciarska przecinałaby ważny korytarz ekologiczny. Całość porasta obecnie piękny las, którego kilkanaście hektarów również musiałoby iść pod topór na potrzeby realizacji pomysłu. Do tego dochodzi erozja gruntu, typowa dla wszelkich stoków ogołoconych z drzew i użytkowanych narciarsko. W lasach graniczących z terenem planowanej inwestycji znajduje się ostoja głuszca, pojawiają się tu także niedźwiedzie i wilki. To wszystko oczywiście musiałoby ulec zagładzie wraz z budową wyciągów i trasy zjazdowej.

Na razie opinie wśród posiadaczy gruntów leśnych są podzielone. Jedni inwestycję popierają, inni traktują jej domniemane korzyści w kategoriach mirażu i przysłowiowych gruszek na wierzbie. Podobnie jest z władzami lokalnymi - sołtys Zubrzycy Górnej Jan Wdówka zwraca uwagę na nierealność wielu aspektów pomysłu, natomiast wójt gminy Jabłonka Antoni Wontorczyk nie ukrywa, że upatruje w inwestycji nadziei na ożywienie gospodarcze regionu i skłonny jest poprzeć projekt budowy ośrodka narciarskiego. Nadleśniczy Roman Latoń całość ocenia krytycznie ze względu na antyekologiczne skutki proponowanych przedsięwzięć. Twierdzi, że leśnicy wydadzą negatywną opinię w sprawie takiego usytuowania wyciągu i trasy. Dyrektor Babiogórskiego Parku Narodowego, będący udziałowcem wspólnoty leśnej, w rozmowie telefonicznej z nami stwierdził, że pomysł wydaje mu się fatalny z punktu widzenia ochrony przyrody.

Zamieszanie trwa. Wizje rozwoju, zarobku i wielkich inwestycji działają na wyobraźnię, zwłaszcza w chudych latach recesji. Kto ma pieniądze - a potencjalni inwestorzy do takich się zaliczają - ten niestety ma w Polsce także sporą siłę przebicia. Komentatorzy zjawiska rzecz widzą w nieco innym świetle. Jolanta Flach z "Tygodnika Podhalańskiego" cały pomysł podsumowuje krótko: "Kiedy na Podhalu plajtują kolejne wyciągi, a ich właściciele narzekają na brak klientów, na Orawie powstaje kolejna tego typu inwestycja. Poza tym narciarze jadący od strony Krakowa w kierunku Zubrzycy napotykają po drodze na inne atrakcyjne trasy narciarskie, w Rabce, Spytkowicach, Zawoi. Niemałą przeszkodą jest Przełęcz Krowiarki, która w śnieżne zimy jest nieprzejezdna". Tak to wygląda chłodnym okiem - miejmy nadzieję, że sami pomysłodawcy wyciągną z tego wnioski. Nie wszyscy potrafią docenić piękno przyrody, niektórzy potrafią jednak liczyć własne pieniądze i wydawać je ostrożnie.

Remigiusz Okraska