Miesięcznik Dzikie Życie

4/106 2003 Kwiecień 2003

Tatry pozbawione ochrony

Liga Ochrony Przyrody

Coraz bardziej nagłaśnia się zarzut, że ochrona Tatr w formie parku narodowego uniemożliwia rozwój Zakopanego, że zagraża dobrobytowi i przyszłości tego miasta. Żąda się inwestycji w Tatrach, budowy kolei linowych, oddania terenów na różne cele, głoszono, że konflikty wokół Parku są zawinione przez jego kierownictwo itd. Tymczasem nie ma wokół Tatr konfliktu innego niż tylko jednostronny, nierozumny i ciągły nacisk, który motywowany chęcią zysków, pozorami łatwego zagarnięcia majątku narodowego czy zaspokojenia ambicji, zmierza do osłabienia, ograniczenia i pomniejszenia lub - co dziś jeszcze wydaje się szalone - być może nawet do zlikwidowania Tatrzańskiego Parku Narodowego. W nacisku tym zupełnie pomijane są ogromne korzyści, jakie z chronionych Tatr i Parku Narodowego odnosi Zakopane i całe Podtatrze.


Znamienne jest przy tym to, że zazwyczaj nosiciele najbardziej złowieszczych dla ochrony Tatr zamiarówImage mienią się obrońcami tatrzańskiej przyrody. Bywa, że są nawet mianowani do wysokich funkcji ustanawianych m.in. po to, by Tatr pilnować i uniemożliwiać ich degradację, a nie przeciwnie.

Wielkim niepokojem napawa prawo zmienione niedawno na skutek, jak to się ocenia, "lobbystycznych nacisków". Wprowadzono do Ustawy o ochronie przyrody możliwość likwidowania i pomniejszania parków narodowych, które powoływano dotychczas do nieograniczonego trwania. Prawo to wprowadza do parków narodowych obniżoną kategorię chronienia, to jest "ochronę krajobrazową", taką jak w parkach krajobrazowych, co ogranicza ochronę ściślejszą, nieodzowną w parkach narodowych. Uczyniono to, jak się wydaje, by łatwiej było przejmować lub dowolnie przekształcać tereny dotychczas traktowane jak rezerwaty przyrody lub prawie rezerwaty. Nie ma zaś w tym prawie, co bardzo znamienne, wyraźnych uprawnień dla osób odpowiedzialnych za ochronę, które pozwoliłyby na skuteczne zapobieganie przypadkom narzucania parkom narodowym - w oparciu o inne dziedziny prawa, np. budowlanego - nowych budowli i rozbudowy obiektów czy urządzeń. Prawo o ochronie przyrody nie określa też granic, których w parkach narodowych - ich zarządcom, aż po stanowiska ministerialne - nie wolno przekraczać w procesie uzgadniania i wprowadzania inwestycji. Nie ma też, przy dzisiejszej tendencji do naruszania chronionego dobra parków narodowych, wystarczająco precyzyjnego określenia, co jest, a co nie jest zgodne z celami parków narodowych. Wszystko to stwarza pole dla koniunkturalnych, dość dowolnych interpretacji prawa w tym zakresie.

Doświadczenie płynące z łatwości pozyskania aprobaty najwyższych władz RP dla nieszczęsnej olimpiady zimowej 2006 w Tatrach, gdzie rzetelny proces zbadania możliwości wykorzystania Parku Narodowego dla tej imprezy zastąpiły kłamliwe oświadczenia jej organizatorów, że Parkowi to nie zaszkodzi - jest wysoce niepokojące i daje dużo do myślenia.

Niepokój budzi aktualna sprawa wspierania, nawet przez władze ochrony przyrody, przedsięwzięcia, które pod nazwą "przebudowy" ukrywa de facto budowę nowej kolei linowej w Tatrach, znacznie większej niż dotychczasowa. W związku z tym zamierza się także dopuścić do poważnego rozszerzenia funkcji sportowych na chronionych obszarach Parku, które zgodnie z wymogami prawa (art. 2 i 14 ustawy o ochronie przyrody) wymagają nie intensyfikacji udostępnienia, lecz raczej restytucji tego, co już zdegradowano. Nadrzędnym celem parku narodowego jest ochrona przyrody, a nie udostępnianie parku przez budowę w nim nowej kolei linowej o wielkim potencjale przewozowym!

Natomiast nic ze strony ochrony przyrody nie zagraża istniejącej już kolei linowej na Kasprowy Wierch, która jeśli to jest potrzebne, może być modernizowana i unowocześniana, w dowolnym niemal zakresie, jednakże wyłącznie z zachowaniem dotychczasowej zdolności przewozowej, bez jej powiększania i wprowadzania w obręb chronionych Tatr nowych struktur funkcjonalno-przestrzennych.

W roku ubiegłym Urząd Burmistrza m. Zakopanego opracował projekt decyzji w sprawie warunków zabudowy i zagospodarowania terenu, której założeniem jest "przebudowa", jaką ma być zbudowanie nowej kolei linowej na Kasprowy Wierch o podwojonej zdolności przewozowej i rozbiórka kolei starej. Projekt tej decyzji został zdyskwalifikowany przez Wojewodę Małopolskiego jako niezgodny z prawem. Przygotowywana jest pilnie decyzja następna, bez zmian co do samej inwestycji, lecz z lepszym przystosowaniem do prawa, szczególnie administracyjnego i budowlanego.

Jeśli zrealizowana zostanie budowa nowej kolei linowej, docierającej do środka Parku Narodowego i Rezerwatu Biosfery, na Kasprowy Wierch, na wymagającą szczególnej ochrony wysokogórską grań główną Tatr oraz granicę państwową ze Słowacją i słowackim TANAP-em, oznacza to wygodny transport w szczególnie wrażliwy przyrodniczo rejon takiej ilości ludzi, jaką co godzinę mogłoby przewieźć 7 autobusów, to jest 360 osób na godzinę. Ludzi nie zmęczonych długim podejściem pieszym, pełnych sił, gotowych do dotarcia nie tylko przygotowanymi dla nich szlakami, lecz także poza nimi, do wszystkich chronionych zakątków Tatr w zasięg wielu kilometrów.

Gdzie zatem w niewielkich Tatrach Polskich pozostanie wystarczająco dużo przestrzeni dla kozic, świstaków, orłów, sokołów, niedźwiedzi, rysi, wilków, głuszców, cietrzewi, jarząbków i setek innych gatunków zwierząt, dla ochrony których, m.in., Tatrzański Park Narodowy został ustanowiony?

To garstka tylko myśli, niepokojów i obaw co do przyszłego losu przyrody Tatr i skuteczności w naszych warunkach, sprawdzonego w świecie, głównego i działającego też w Polsce instrumentu chronienia przyrody poprzez parki narodowe. Powołanych w imieniu narodu i dla narodu, dla obrony przed zniszczeniem najcenniejszego dziedzictwa przyrody, jakie jeszcze posiadamy.

Oto kilka z argumentów, używanych na rzecz budowy w Tatrach nowej kolei linowej i wyjaśnienie dotyczące ich nieprawdziwości:

Planowana przebudowa kolejki linowej na Kasprowy Wierch jest próbą znalezienia kompromisowego rozwiązania pomiędzy oczekiwaniami społecznymi a potrzebami w zakresie ochrony przyrody.

Dziwny to kompromis! I nie jest to próba, lecz wprowadzanie w chroniony obszar Parku Narodowego, w sposób nieodwracalny, nowego urządzenia komunikacyjnego oraz - przy jego wykorzystaniu - wielkiej ilości ludzi wraz z koniecznością zaspokojenia wszelkich ich potrzeb, co ma mieć miejsce w chronionym środowisku o najwyższej wrażliwości.

Na obecnym etapie nie można jednoznacznie określić, jaki wpływ na przyrodę Parku będzie miało zwiększenie przepustowości kolejki.

Ale mimo tego wydaje się zgodę na takie zwiększenie! Dlaczego dla zbadania tego rodzaju wpływu nie wykorzystuje się zmian i szkód w przyrodzie wyrządzonych przez 65 lat funkcjonowania dotychczasowej kolei linowej na Kasprowy Wierch i przedsiębiorstwa, które było przyczyną tych szkód? Trzeba budować jeszcze nową, potężniejszą kolej, by dopiero po dalszych, nieuchronnych szkodach poznać problem wpływu kolei na chronione Tatry? Czy jest to rozumne?

Zmiany w środowisku przyrodniczym będą przedmiotem specjalistycznych badań, na bazie których regulowana będzie przepustowość tejże kolejki.

"Zmiany w środowisku przyrodniczym", to inaczej ubożenie przyrody. Czy to właściwa kolejność? Dopuścić do kumulatywnych zniszczeń, by później badać, co i ile utracono? Lepiej jest nie doprowadzać do nowych zniszczeń i odstąpić od budowy kolei. Park Narodowy jako klient w PKL z wnioskami o zmniejszenie przewozów, to kiepski interes. Natomiast to, co w Tatrach już zniszczyła budowa i funkcjonowanie starej kolei wystarczy na długie lata badań. Możliwość regulowania przewozów kolei, to sprawa wysoce iluzoryczna. Po pierwsze, kolej jest w obcym ręku. Po drugie, nie włada nią TPN. Doświadczenie z dawniejszych lat wskazuje, że PKL w Tatrach nie zwykł dotrzymywać zobowiązań i uzgodnień. Umowa cywilno-prawna może zostać wypowiedziana lub niedotrzymana z nikłymi sankcjami wobec PKL. "Przyjaźń" między kierownictwem PKL i TPN niewiele zmieni. Ważniejsze mogą się okazać dochody PKL. Gdy nowa kolej zostanie już wybudowana, trzeba się będzie liczyć z faktem braku bodźców do jednoznacznego dotrzymywania zobowiązań. To wszystko już było.

Zwiększenie możliwości przewozowych nie oznacza automatycznego zniszczenia walorów przyrodniczych tej części Tatrzańskiego Parku Narodowego, gdyż ruch turystyczny w tym rejonie będzie odbywał się wyłącznie na terenach i szlakach udostępnionych do celów turystycznych.

Obowiązek korzystania w TPN wyłącznie z dróg, ścieżek, tras i nartostrad przeznaczonych dla ruchu, jest dotrzymywany przez wielu, lecz nie wszystkich uczestników ruchu. Niesforność turystów i narciarzy w tym względzie jest znaczna. Wzmaga się ona ze wzrostem zagęszczenia ruchu oraz obniżonym komfortem na skutek tłoku w miejscach użytkowanych zbiorowo. Sprzyjać temu będzie wzmożone wtłaczanie na szczyt Kasprowego setek pasażerów w ciągu każdej godziny. Z przyrodniczego i ekologicznego punktu widzenia poważnym zakłóceniem w przyrodzie są małe nawet grupki ludzi, które unikając tłumu docierają do chronionych zakątków, gdzie obecność ich jest niepożądana.

Rozpatrując wpływ na przyrodę parku turystów przewożonych koleją linową brano też pod uwagę, że zmniejszy się liczba turystów na szlakach pieszych, a tym samym zmniejszy się ich presja na przyrodę przy tych szlakach.

Chodzi tu o hasło "jak będzie się jeździć koleją linową, to nie będzie się deptać", które przejęto od "propagandzistów" PKL. W Tatrach oprócz piętrowego układu roślinności, wyróżnia się piętra klimatyczne. Kasprowy Wierch znajduje się w najwyższym, najsurowszym piętrze klimatycznym, gdzie znacznie skrócony jest okres wegetacji roślin, gdzie świat roślin odznacza się szczególnymi formami wzrostu i wegetacji, co chroni rośliny od zimna, wiatru i nadmiernej transpiracji. Takie rośliny mają wzmożoną wrażliwość na oddziaływanie mechaniczne i małą zdolność do odradzania się, w tym wrażliwość na wydeptywanie i przedłużone zaleganie pokrywy śnieżnej, co powoduje przygotowanie śniegu dla narciarzy. Zwiększoną wrażliwość wykazuje na tej wysokości także fauna i jej całe środowisko. Można powiedzieć w sporym uproszczeniu, że niżej, w strefie reglowej, deptanie to mały problem, bo na niższej wysokości, przy bardziej sprzyjającym klimacie wszystko łatwiej odrasta. Nie dzieje się tak na wysokości blisko 2000 m n.p.m., na grani głównej Tatr i na Kasprowym Wierchu. Dlatego lepiej jest, gdy turyści i narciarze, jeśli już muszą, to depczą coś na dole niż na szczytach. Z przyrodniczego punktu widzenia korzystniej jest docierać do szczytów pieszo, w spokojnym marszu w górę po wyznaczonym szlaku niż dojeżdżać tłumnie koleją. Nie zostało dotąd niczym potwierdzone mniemanie, że na skutek przewożenia koleją pasażerów na Kasprowy Wierch zmniejszy się liczba ludzi na szlakach. Nawet gdyby (choć tak nie jest), to mniej szkodliwa jest większa frekwencja na dole, niż rozdeptywanie najwyżej położonych i najwrażliwszych partii Tatr. Przeludnienie TPN w środkowej części Tatr jest znaczne i to w dużej mierze w związku z koleją, nie tylko latem, ale także zimą. Jest to związane z formami udostępnienia tego rejonu. Na skutek schodzenia ludzi w dół z Kasprowego występują tu też licznie wydeptywane skróty poza wyznaczonymi szlakami.

Zużywa się tony smarów używanych do lin istniejącej kolei linowej, które kapią wzdłuż trasy zatruwając środowisko. Trzeba więc kolej przebudować, zmodernizować i powiększyć jej przepustowość.

Tak, zużycie smarów jest widoczne szczególnie u podstawy każdego ze stalowych słupów, na których zawieszono liny. Trwa to już ok. 65 lat. W okresie tym przedsiębiorstwo PKL nie potrudziło się, aby to zlikwidować. Skażenie obejmuje niewielki kawałek gruntu wokół każdego ze słupów. Nie stwierdzono dotąd zauważalnego skażenia wód podziemnych czy innych przejawów rozszerzania się skażonej strefy, choć tego nie należy wykluczać. Sytuacja obciąża PKL, a nie zarząd Parku Narodowego, który nie może premiować sprawcy skażenia pozwoleniem na wzniesienie nowej, znacznie większej i bardziej szkodliwej kolei. Z dwojga złego mniej szkody jest w chronionych Tatrach z istniejącego już lokalnego skażenia, niż byłoby z wybudowania nowej, dwukrotnie większej kolei linowej. Jednocześnie nic nie stoi na przeszkodzie temu, by starą kolej, w jej dotychczasowych gabarytach i zdolności przewozowej wreszcie unowocześnić i między innymi zlikwidować źródło skażenia wokół podpór kolei. Zdobycie środków na taką modernizacje to problem PKL, a nie Parku Narodowego czy społecznych działaczy proekologicznych.

Liga Ochrony Przyrody

Powyższy tekst jest skróconą wersją tekstu przygotowanego przez ekspertów Ligi Ochrony Przyrody, najstarszej polskiej organizacji ekologicznej, której działacze wielokrotnie stawali w obronie Tatr. Cała wersja tekstu została przedstawiona na konferencji prasowej, zorganizowanej 28 stycznia 2003 r.