Miesięcznik Dzikie Życie

10/112 2003 Październik 2003

Kamieniołom nie przejdzie

Rafał Jakubowski

5 sierpnia 2003 r. w Rybnicy Leśnej (gmina Mieroszów, powiat wałbrzyski) odbyła się demonstracja przeciw budowie nowego kamieniołomu oraz przeciw rażącym zaniedbaniom związanym z funkcjonowaniem już istniejącego kamieniołomu "Rybnica Leśna".


Organizatorami były stowarzyszenia ekologiczne (wałbrzyski oddział Pracowni naImage rzecz Wszystkich Istot, Polski Klub Ekologiczny koło Głuszyca) mieszkańcy Wałbrzycha skupieni w Społecznym Komitecie Ochrony Glinika i Podgórza oraz Komitecie Protestacyjnym Ulicy Tunelowej, a także mieszkańcy Rybnicy Leśnej, Sokołowska, Unisławia i Mieroszowa.

Około 150 osób z licznymi transparentami przeszło drogą dojazdową z Rybnicy do kamieniołomu, gdzie odbyła się pikieta. W trakcie przemarszu głos zabierali przedstawiciele poszczególnych środowisk protestacyjnych. Równolegle w kilku miejscach w gminie, w ważnych węzłach komunikacyjnych, zawieszono kilka transparentów informujących przejeżdżających ludzi o proteście.

Przeciwko czemu?

Właścicielem terenu, na którym ma powstać nowy kamieniołom jest firma Agar. Kupując te tereny, zobowiązała się przeznaczyć je na cele rekreacyjno-turystyczne, co zresztą zgadzało się formalnie z profilem prowadzonej przez nią działalności gospodarczej (Agar zajmuje się hotelarstwem). Niemniej z biegiem czasu zaczęto zmieniać zdanie. Jedyną inwestycją, podobno wykonaną przez kilka lat w ramach zagospodarowania terenu na potrzeby turystyki, było rozoranie stoku pod górą Klin. Wyglądało to jednak jak droga dojazdowa w stronę przyszłej kopalni. Inwestorzy tłumaczyli, że to zjeżdżalnia saneczkarska. Okazało się, że była to samowola budowlana, ponieważ spółka nie miała pozwolenia na wykonanie tych robót.

Skala negatywnych skutków planowanej inwestycji jest ogromna. Kamieniołom na trwałe zeszpeci okolicę i pozbawi ją walorów turystycznych. Kwestia ta jest istotna nie tylko dla lubiących wędrować po górach. Z turystyki utrzymuje się niemała część okolicznej ludności. Mimo tego inwestorzy - krakowska spółka Agar, za którą stoi koncern niemiecki - starają się wmówić mieszkańcom Rybnicy, że nowa kopalnia melafiru da im miejsca pracy. Argument to kiepski - kamieniołomy potrzebują głównie specjalistycznych pracowników i firm transportowych. W Rybnicy, Kamionce, Sokołowsku czy Unisławiu jednych i drugich jest jak na lekarstwo. W dodatku już istniejące miejsca pracy w sektorze turystycznym mogą po otwarciu kamieniołomu ulec likwidacji. Innymi słowy, niwelowanie bezrobocia przy pomocy budowy kamieniołomu jest iluzją.

Krajobraz księżycowy

Ewentualny kamieniołom na górze Klin z pewnością zniweluje natomiast wszelkieImage walory przyrodnicze okolicy. Na samym wzniesieniu znajduje się bogactwo roślin chronionych, w tym liczny dziewięćsił bezłodygowy i lilia złotogłów. W bezpośredniej okolicy obszaru górniczego przyszłej inwestycji znajduje się strefa ochronna dla bociana czarnego.

Przepływająca opodal rzeka Rybna to najlepiej zachowane w Sudetach miejsce z występującym zjawiskiem kaptażowym. Rzeka ta to również miejsce występowania pluszcza (wałbrzyski oddział PNRWI realizuje właśnie projekt czynnej ochrony pluszcza i włochatki w Sudetach Środkowych). Łąki pod Rybnicą to miejsce rykowisk jeleni. W okolicy występuje też łącznie 150 muflonów. Jeśli dojdzie do wybudowania kamieniołomu, łąki te znajdą się w bezpośrednim sąsiedztwie zakładu przeróbki kamienia. Inwestorzy rzadko o nim wspominają - może dlatego, że tego typu zakład to niesamowity hałas i zapylenie, a ma powstać na stoku Klina od strony Rybnicy, czyli prawdopodobnie kilkaset metrów od najbliższych zabudowań mieszkalnych.

W nieco dalszej okolicy, w pobliżu Sokołowska, raptem parę lat temu Krzysztof Żarkowski odkrył stanowiska niepylaka mnemosyne, czyli gatunku motyla, który w Sudetach uważany był za wymarły kilkadziesiąt lat temu.

Ruch turystyczny i jego wrogowie

Tereny, których dotyczy cały problem, posiadają także spore walory turystyczne. Jest to część Sudetów Środkowych z takimi pasmami, jak Góry Wałbrzyskie, Góry Kamienne i Góry Suche. Planowany kamieniołom graniczyłby bezpośrednio z Parkiem Krajobrazowym Sudetów Wałbrzyskich. Rybnica Leśna leży nieopodal schroniska "Andrzejówka", znanego choćby z organizowanej swego czasu imprezy sportowej "Bieg Gwarków". Przy schronisku zbiega się większość szlaków wiodących ze wspomnianych gór. Natomiast droga do "Andrzejówki" wiedzie przez... kamieniołom. Turysta ma tu niepowtarzalną okazję znaleźć się nagle w samym środku kosmicznego krajobrazu, zostać ogłuszonym i zakurzonym, powinien też uważać, aby nie wpaść pod ciężarówkę lub nie znaleźć się w tym nieszczęsnym miejscu w chwili strzelań. Nowy kamieniołom ma stanąć naprzeciw starego, po drugiej stronie drogi. Rozrzut kamieni wynikły ze strzelań ma dochodzić do "Andrzejówki".

Gmina Mieroszów w teorii stawia na turystykę - w praktyce natomiast, jak widać, pozbawia się jednej z ważniejszych atrakcji w tej dziedzinie.

Jeździć bez litości

Uciążliwość transportu jest kolejnym aspektem funkcjonowania kamieniołomów. Już obecnie działającaImage kopalnia stwarza duże problemy dla mieszkańców Rybnicy Leśnej i Wałbrzycha (dzielnic Podgórze i Glinik) znajdujących się na trasie przejazdu.

Codziennie wąską drogą dojazdową przewozi się do 7 tys. ton urobku. Głębokość kolein powstałych po rozjeżdżaniu drogi 40-tonowymi ciężarówkami wynosi w niektórych miejscach kilkadziesiąt centymetrów. Dodatkowo kierowcy ciężarówek nagminnie łamią przepisy ruchu drogowego. Rzadko zdarza się, aby ciężarówki jeździły z nakazaną prędkością 40 km/h, przeważnie jest to 60-80 km/h. Ruch drogowy trwa bez przerwy, także w godzinach nocnych. Mieszkający wzdłuż trasy ludzie skarżą się na pękanie murów, ogromne zapylenie, drgania i hałas.

Sytuację z pewnością pogorszy kolejny kamieniołom, którego moce wydobywcze będą dwukrotnie większe od obecnego. Gwałtownie wzrośnie ruch ciężarówek. Jak wyliczono, oznacza to, że co 3 minuty drogą pędzić będzie 40-tonowy kolos.

Lobbying czy przekupstwo?

Firma Agar, jak przystało na nowoczesną spółkę, dużą wagę przywiązuje do tzw. lobbyingu. Wynikiem tego są nie tylko częste wizyty przedstawicieli firmy w ministerstwach czy u administracji lokalnej i regionalnej. Firma sponsoruje także szereg "prospołecznych" działań, np. funduje stypendia i kolonie dla dzieci z Rybnicy. Mieszkańcowi nie chcącemu sprzedać gruntu pod drogę, przedstawiciele firmy proponowali sprzęt rolniczy itp. Jednak ta "szczodrość" przybiera dość dziwne formy, skoro po ofiarowaniu owych prezentów firma prowadzi zbiórkę podpisów pod petycjami na rzecz budowy kamieniołomu.

Osobne miejsce w działaniach lobbyingowych zajmuje powstałe niedawno Stowarzyszenie "Rybnica Leśna", które w statucie ma zapis mówiący o działaniu na rzecz turystyki w Rybnicy. Jednak prezes tej organizacji, pan Wagner, jest jednocześnie gorącym zwolennikiem funkcjonowania obu kamieniołomów. Osobnik ten ma na swoim koncie zbieranie podpisów pod planem nowej drogi omijającej Rybnicę, jednak u Wojewody petycje te przedstawiono jako podpisy zwolenników... budowy kamieniołomu. Przez długi okres czasu było to parokrotnie podnoszonym przez wojewodę Nawrata argumentem przemawiającym za tym, że społeczność lokalna popiera inwestycję. Gdy z naszej inicjatywy zebrano podpisy 70% mieszkańców Rybnicy przeciwnych kamieniołomowi, wojewoda Nawrat w temacie "poparcia społecznego" nabrał wody w usta.

Ekonomia mała i duża

Podobno głównym powodem zgody na budowę nowego kamieniołomu ze strony władz lokalnych jest spore zadłużenie gminy. Kilka lat temu gmina Mieroszów zadłużył się na 14 milionów złotych. Dziura budżetowa, większa od rocznego budżetu gminy, powstała w wyniku wybudowania oczyszczalni ścieków. Warto jednak dodać, że gminni urzędnicy nie poradzili sobie merytorycznie z dofinansowaniem tej inwestycji z Narodowego Fundusz Ochrony Środowiska. W dodatku gmina wybrała dość drogie rozwiązanie problemów związanych z oczyszczaniem ścieków. Istnieją technologie nie tylko o wiele tańsze, lecz i przy okazji bardziej ekologiczne. Niestety i w tej materii urzędnikom zabrakło wiedzy.

Gmina chce zatem łatać budżet wpływami z kamieniołomów. Roczne wpływy z tytułu funkcjonowania nowego kamieniołomu mają sięgać miliona złotych. To "mała ekonomia". Jest w tym przypadku jeszcze "duża ekonomia". Melafir, czyli kruszec, który wydobywa się z kamieniołomu, to podstawowy materiał do budowy autostrad...

Drogi i bezdroża prawa

Po decyzji Agaru, że na górze Klin zamiast atrakcji turystycznych powstanie kamieniołom, przystąpiono do pospiesznego załatwiania formalności prawnych. Na wstępie postanowiono dokonać próbnych odwiertów potwierdzających zasobność złoża. Wydanie pozwolenia na to było wysoce dyskusyjne. Prace i dokumentacja zawierały uchybienia prawne, w związku z czym Polski Klub Ekologiczny skierował skargę do NSA. Skarga została oddalona. Kolejnym krokiem mającym na celu ratowanie przyrody był wniosek o objęcie tego terenu wyższą formą ochrony, w tym przypadku chodziło o obszar chronionego krajobrazu. Decyzję o wprowadzeniu tego typu formy ochrony może podjąć wojewoda. Jest on jednak zobowiązany zasięgnąć opinii Wojewódzkiej Komisji Ochrony Przyrody. Dotąd nie występowały sprzeczności między opiniami Komisji a decyzjami wojewody. Jednak w przypadku okolicy Góry Klin doszło do precedensu. Mimo, że WKOP pozytywnie zaopiniowała wniosek, wojewoda go odrzucił. Co więcej, wojewoda stwierdził, że bierze tu także pod uwagę głosy społeczności lokalnej opowiadającej się za budową kamieniołomu...

Kolejnym krokiem wojewody Nawrata, a następnie Łopatkowskiego było wydanie Agarowi koncesji na eksploatację złoża. I ta decyzja spotkała się z protestami wałbrzyskiego oddziału Pracowni, PKE i Partii Zielonych RP. Wojewoda na protesty pozostał głuchy.

W chwili obecnej gmina Mieroszów wystawiła do konsultacji społecznych propozycje zmian w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, uwzględniając nowy kamieniołom, czyli zmieniając przeznaczenie terenów o charakterze turystycznym na kopalniane. Plan ten, zawierający szereg błędów merytorycznych i proceduralnych, w chwili obecnej jest przez Pracownię i PKE poddawany próbom zablokowania na drodze formalnej. Oprócz tych zastrzeżeń, do gminy trafiło ok. 250 wniosków krytykujących zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego, złożonych przez osoby prywatne - mieszkańców gminy. Urzędników ogarnęła panika...

Samoobrona

Postawa obywatelska mieszkańców gminy Mieroszów i Wałbrzycha nie jest jednoznaczna. W przypadku ludzi z Rybnicy składają się na to wspomniane obietnice "miejsc pracy" i subtelne formy lobbyingu w wykonaniu Agaru. W dzielnicach wałbrzyskich opór jest bardziej dostrzegalny. Najlepszym dowodem jest zebranie w ciągu kilku dni pół tysiąca podpisów przeciw kamieniołomom. Z tymi podpisami i ponad 50 osobami na początku czerwca br. udaliśmy się do prezydenta Wałbrzycha. Gmina problemu nie potraktowała jednak jako masowego protestu mieszkańców, skarżących się na uciążliwość transportu, lecz zajęła stanowisko jako właściciel fragmentu drogi, którą wiezie się urobek przez Wałbrzych (pozostałe drogi należą do powiatu lub są drogami krajowymi), dzięki czemu wymigano się od odpowiedzialności i zlekceważono głos obywateli.

Sami mieszkańcy, a przede wszystkim ich liderzy nie są z kolei przekonani do bardziej radykalnych form protestu, zmuszających gminę Mieroszów do dialogu. Tymczasem żyjemy w czasach, w których system polityczno-ekonomiczny celowo i w sposób w pełni jawny zmierza w stronę osiągnięcia dominacji nad naturą i ludźmi. Siłą napędową i celem tego systemu jest zysk. Jednym z mechanizmów wytwarzających zysk dla nielicznych kosztem reszty są natomiast tzw. inwestycje. One to godzą w przyrodę i prawa obywateli. Dla lepszej egzekucji tego procesu zmienia się prawodawstwo. Zatem działania na drodze prawnej będą przynosić coraz mniejsze skutki. Jedyną formą przeciwstawienia się pogłębiającej dewastacji przyrody oraz wartości i praw ogólnoludzkich staje się masowy opór społeczny. Dopóki ludzie tego faktu nie zrozumieją - licząc na kolejne wybory, referenda, obietnice poprawy za kilkadziesiąt lat i wierząc we własną bezsilność - dopóty nic się nie zmieni.

Rafał Jakubowski