Miesięcznik Dzikie Życie

6/132 2005 Czerwiec 2005

Kolejka nad Wisłą?

Andrzej Ginalski

Województwo lubelskie jest najbiedniejszym (biorąc pod uwagę wskaźnik PKB) regionem w całej Unii Europejskiej. Przemysł rozwija się tu mało intensywnie, zaś rozdrobnione gospodarstwa rolne nie są zbyt dochodowe. Wysokie bezrobocie i podsycane oczekiwania na ściganie się z Zachodem powodują, że co jakiś czas ktoś wysuwa absurdalne pomysły na rozwój. Ostatnio jedną z takich rewelacji są propozycje połączenia Kazimierza Dolnego z Janowcem... kolejką gondolową.

Skąd ten pomysł? Oba miasteczka leżą w jednym z najpiękniejszych zakątków w kraju, tj. w Małopolskim Przełomie Wisły, gdzie królowa polskich rzek wcina się w wyniesione kredowe skały wapienne, tworząc niepowtarzalne krajobrazy. Wysokość zboczy osiąga 100 m, zaś szerokość doliny wynosi zaledwie 1 km. Pomimo dokonanych regulacji na Wiśle, rzeka w tym miejscu zachowała wspaniałe walory krajobrazowe – przerzuca sezonowo nurt, tworzy liczne łachy (ruchome, migrujące wysepki piaszczyste), swymi zalewami utrzymuje przy życiu zachowane resztki łęgów. Wysokie walory przyrodnicze i kulturowe (zob. DŻ nr 10/2004) były podstawą do objęcia terenu ochroną w postaci Kazimierskiego Parku Krajobrazowego – jednego z pierwszych takich parków w kraju.

Nierówności

Region od lat przyciąga tłumy turystów, którzy jednak ciążą głównie do najpopularniejszej miejscowości, Kazimierza, często nie znając innych, również uroczych. Miasteczko przycupnięte na prawym brzegu Wisły leży prawie vis-a-vis Janowca, usytuowanego po przeciwległej stronie rzeki. Szacuje się, że pierwsze z nich odwiedza rocznie średnio kilkunastokrotnie więcej turystów niż drugie. Dlaczego tak się dzieje? Po pierwsze, prawobrzeżna część parku ma do zaoferowania nieporównywalnie większe bogactwo przyrodnicze i kulturowe. Po drugie, różnice w infrastrukturze sprzyjają istniejącej nierównomierności w rozprzestrzenieniu turystów. Mniejsze znaczenie ma tu może baza noclegowa (ponieważ dominuje turystyka krótkopobytowa czy wręcz jednodniowa), chodzi raczej o połączenia komunikacyjne. Do Kazimierza łatwo dostać się z woj. mazowieckiego i lubelskiego – regionów, z których przybywa największy odsetek turystów, natomiast do Janowca droga ze wschodu jest utrudniona. Trzeba albo odbić na północ i pokonać około 20 km przez most w Puławach, albo skorzystać z promu kursującego między brzegami. Ten działa w godzinach dziennych od 1 maja do 31 października. Czasem zdarzają się przerwy w kursowaniu, np. w przypadku awarii (zerwanie liny) lub przy wyjątkowo niskich stanach wód. Generalnie jednak jest to dość dobry i tani sposób przedostania się na drugi brzeg. Dodatkową atrakcją są same widoki rozpościerające się dookoła podczas przeprawy.

Sprawą powszechnie znaną jest fakt pewnej zazdrości, z jaką mieszkańcy i władze Janowca patrzą na tłumy przewijające się na drugim brzegu. Trzeba podkreślić, że turystyka faktycznie daje poważne dochody gminie Kazimierz, która należy do najbogatszych w regionie. Powinno się dążyć do niwelowania drastycznych różnic w osiąganiu dochodów i sprawna komunikacja między oboma brzegami mogłaby się do tego przyczynić. Niemniej jednak pomysł spięcia Kazimierza i Janowca kolejką gondolową jest nieracjonalny i szkodliwy.

Po co kolejka?

Ignacy Czeżyk, radny z powiatu puławskiego (wypowiedzi podaję za „Dziennikiem Wschodnim”), w budowie kolejki upatruje... rewitalizację Wisły! Czort jeden wie, w jaki sposób technicznymi środkami można rewitalizować żyjący ekosystem powstały na długo przed pojawieniem się człowieka. Doświadczenie wskazuje, że w przytłaczającej większości przypadków technika zubaża, a nie wzbogaca środowisko.

Na pomysł uruchomienia kolejki wpadł ponoć wójt gminy Janowiec. „Chcemy utworzyć spółkę, do której wejdą samorządy i prywatni inwestorzy. My, jako gmina, chcemy wnieść aportem teren – janowieckie kamieniołomy” – twierdzi wójt Tadeusz Kocoń. Stacje kolejki gondolowej mają być dobrze wtopione w krajobraz. Kolejka będzie się ciągnąć od kamieniołomu w Kazimierzu do skalistego brzegu Janowca. „Jeden nośny słup stanie po stronie janowieckiej. A najważniejsze jest to, że taka kolejka nie zaburzy krajobrazu Małopolskiego Przełomu Wisły” – dodaje wójt.

Pieniądze – skąd i dlaczego stąd?

Skąd popłyną pieniądze na tę inwestycję? Częściowo z unijnych funduszy pomocowych, częściowo od prywatnych inwestorów. Nie przypadkiem Marek Adaszewski, szef warszawskiej firmy Stanmark, zapewnia o finansowym poparciu inwestycji. Od lat stara się on o przeforsowanie budowy luksusowego kompleksu hotelowo-konferencyjnego w pobliskich kamieniołomach w Nasiłowie. Roztacza wizje budowy aquaparku, kortów tenisowych, pola minigolfowego, a także stoku startowego dla sportów lotniarskich. Wcześniej podejmował podobne próby w obrębie kamieniołomów w Kazimierzu, ale sprzeciw służb ochrony przyrody skutecznie powstrzymał jego zapędy. Okolice te są chronione również przez służby ochrony zabytków, co jednak nie dotyczy przeciwległego brzegu Wisły.

Zarówno pierwsza, jak i druga proponowana lokalizacja znajdują się w granicach Kazimierskiego Parku Krajobrazowego. Trudno w takiej sytuacji o entuzjazm przyrodników. Lubelska konserwator przyrody, Beata Sielewicz, powiedziała „Kurierowi Lubelskiemu”: „Kamieniołomy są elementem wybitnie cennego wnętrza architektoniczno-krajobrazowego, bardzo wrażliwego na drobne nawet zmiany antropogeniczne /.../ Ze względu na szczególnie złożone uwarunkowania przyrodnicze i krajobrazowe projekt zabudowy kamieniołomu był analizowany przez Wojewódzką Komisję Ochrony Przyrody na czterech posiedzeniach.

Proponowane projekty stanowiłyby dominantę krajobrazową, która mogłaby zaburzyć harmonię krajobrazu tej okolicy”. Podobnego zdania jest zarząd parku, a ja dodam, że kamieniołom w Nasiłowie jest jednym z zaledwie kilku geostanowisk na Lubelszczyźnie wyznaczonych do ochrony w ramach międzynarodowego projektu ProGEO (w Polsce jego wdrażaniem zajmuje się Instytut Ochrony Przyrody PAN).

Jak widać, budowa kolejki byłaby drugą inwestycją w okolicy, w którą chciałaby się zaangażować firma Stanmark – obie przyniosłyby jej niewątpliwie korzyści finansowe, obie radykalnie zmieniłyby krajobraz okolicy.

Kto za? Kto przeciw?

Inwestycji kibicują nie tylko lokalne władze – również część mieszkańców popiera pomysł. Wśród opinii na jednej z kazimierskich stron internetowych można przeczytać np. takie stwierdzenia: „To naprawdę wielka szansa /.../, potrzebujemy w Kazimierzu jakiegoś Big Bangu”. Albo: „W Kazimierzu grupa osób torpeduje wszelkiego rodzaju przedsięwzięcia mające na celu uatrakcyjnienie miasta. Kasprowy nie ucierpiał z powodu kolejki. Mieliśmy kiedyś piękne widoki wokół miasta. Teraz wszystko zarosło krzakami – mamy park, ale nie mamy krajobrazu”. Z rozmarzeniem podchodzi do sprawy Marek Olszówka – menadżer zespołu o „ekologicznym image'u” Voo Voo oraz Lecha Janerki, producent widowisk i koncertów: „Może kiedyś Janowiec z Kazimierzem połączy kolejka gondolowa, taka jak w górach. To dopiero byłaby atrakcja 130 kilometrów od stolicy, nad Wisłą, z dwoma Zamkami w tle! Ten w Janowcu koniecznie musi mieć iluminację i jak najczęściej powinny z jego murów lecieć w niebo sztuczne ognie”.

Na szczęście są i inne, liczne głosy, zwracające uwagę na absurdalność pomysłu. Największą przeszkodą do pokonania w realizacji budowy kolejki upatruje się w przekonaniu wojewódzkiej konserwator zabytków p. Haliny Landeckiej. Dotychczas podobne próby spalały na panewce, ale samorządowcy wierzą, że tym razem będzie inaczej. Ignacy Czeżyk: „Bardzo byśmy chcieli, żeby przyjechała na miejsce i sama zobaczyła, że kolejka nie będzie psuć krajobrazu. Zresztą na to nawet my byśmy się nie zgodzili”.

Ktoś skorzysta, ktoś straci...

Budowa kolejki to realne dochody dla firmy, która opracuje jej projekt i wybuduje, czyli bezpośrednio dla kilku osób. Zakładając, że turyści istotnie będą z niej korzystać, część ich pieniędzy pozostanie w Janowcu. Skorzystają samorządowcy, którzy będą mogli się wykazać, że czegoś dokonali, ale...

Przede wszystkim straci urok dolina Wisły – największy chyba walor przyrodniczy okolicy. Nie będę nawet próbował przekazać słowami, jak wspaniałe są to krajobrazy – kto był i widział, wie o czym mówię, kto nie był – radzę przekonać się samemu. Mówienie o tym, że budowa kolejki w odcinku przełomowym wielkiej rzeki nie naruszy krajobrazu, świadczy albo o braku wyobraźni, albo o umyślnym przedkładaniu doraźnych korzyści nad wartości trwalsze, długofalowe. W dobie intensywnego zagospodarowywania wszelkich możliwych, w miarę jeszcze dzikich miejsc, obszar wolny od zbyt dużej infrastruktury to prawdziwa perła. Wiedzą o tym ci, którzy nierozważnie takich miejsc się pozbyli – mowa o zachodnich turystach zachwyconych stopniem naturalności Wisły. Czy naprawdę musimy ten błąd powtarzać, żeby potem ogromnym wysiłkiem odtwarzać to, co wcześniej bezmyślnie zniszczyliśmy? Mam wrażenie, że Kazimierz znalazł się obecnie w punkcie maksymalnego dopuszczalnego nasycenia „atrakcjami turystycznymi”. Kolejne inwestycje mogą przynieść skutek odwrotny od zamierzonego – turyści zniechęceni jarmarcznością miejsca skierują swą uwagę (i pieniądze) w inne, bardziej naturalne okolice.

Co w zamian

Często wysuwanym kontrargumentem wobec ekologów jest jakoby ich dążenie do uczynienia Ziemi jednym wielkim cywilizacyjnym skansenem. Tymczasem są różne drogi rozwoju i również w tym konkretnym przypadku można zastosować rozwiązania mniej konfliktowe niż budowa kolejki.

Niektórzy zwracają uwagą na potrzebę stworzenia regularnych połączeń busowych Kazimierz-Janowiec. Zwolennicy kolejki zapominają też, że przytłaczająca większość turystów przyjeżdża tu własnymi samochodami i jeśli mieliby zostać w Janowcu na dłużej, to z pewnością nie będą chcieli pozostawić własnego auta na drugim brzegu rzeki, a przewieźć go kolejką się nie da. Można też usprawnić istniejąca przeprawę promową, być może ktoś chciałby również wozić turystów łódkami z samego nabrzeża kazimierskiego (a nie spod nieco oddalonych kamieniołomów) na drugą stronę rzeki?

Znaczna część turystów nie zna nawet walorów lewego brzegu Wisły i dlatego tam się nie kieruje – może należałoby go właściwie wypromować, stawiając choćby w Kazimierzu estetyczne tablice informacyjne? – jest to pomysł tani i myślę, że dość efektywny. Inne propozycje od dawna czekają na realizację, jak choćby rozbudowa i popularyzacja ośrodka hippicznego w Sadłowicach czy umiejętne zagospodarowanie stawów janowieckich. Zwłaszcza te ostatnie to ogromny atut, jakim nie może pochwalić się Kazimierz. Pomysłów jest wiele – w lokalnych dokumentach, opracowaniach, gazetach czy nawet na stronach internetowych. Chodzi o to, aby rzetelnie wziąć się do pracy i wybrać te, które istotnie przyczynią się do zrównoważonego rozwoju regionu, tj. pomogą ludziom i nie zaszkodzą przyrodzie.

Zamiast zakończenia

Jeszcze dwa cytaty ze strony internetowej poświęconej dyskusji nad inwestycją: „Pocieszający jest fakt zrozumienia przez tak liczne grono wartości ładnych widoków i niepowtarzalnego klimatu obu miasteczek: Kazimierza i Janowca. Projekt z kolejką linową nie jest rzeczą nową – co pewien czas wraca jak bumerang – prasa musi o czymś pisać, a miejscowi liderzy chcą się czymś popisać (zwłaszcza w kontekście wyborów). Proponuję wymyślaczom tego typu projektów budowę tunelu Kazimierz-Janowiec (byłaby to realizacja nieszkodząca wartościom krajobrazu, a przy okazji urzeczywistnienie legendy o lochu łączącym oba zamki). Mam nadzieję, że również z powodów ekonomicznych nie dojdzie do dewastacji pejzażu – a więc tego, co ma właśnie przynosić dochody obecnym i przyszłym mieszkańcom – gospodarzom Janowca i Kazimierza”.

„Istnieje nadzieja, że budowa tej kolejki (jeśli w ogóle do niej dojdzie) będzie przebiegać w takim tempie jak budowa autostrad w Polsce, a to gwarantuje nam piękny widok na Wisłę przez najbliższe kilkadziesiąt lat”.

Z ostatniej chwili

Jak donoszą media – po naradach lokalnych władz – w tej chwili pomysł budowy kolejki się oddalił, co nie oznacza, że to koniec sprawy. Możemy się raczej spodziewać, że co jakiś czas kolejny marzyciel będzie mamił tego typu inicjatywami lokalną społeczność i trzeba będzie go sprowadzać na ziemię. Bliżej za to niestety do finalizacji podpisania umowy o budowie ośrodka hotelowo-wypoczynkowego w nasiłowskim kamieniołomie. Jeśli zgodę wydadzą władze wojewódzkie, to roboty ruszą najprawdopodobniej w ciągu kilku miesięcy.

Andrzej Ginalski