Miesięcznik Dzikie Życie

12-1/222-223 2012/2013 Gru 2012 / Stycz 2013

Nakleić papier

Juraj Lukáč

Życie, pomimo wrzawy opinii publicznej, jest całkiem zwyczajne.

Człowiek się rodzi, większość z nich zawiera związki małżeńskie, rodzą się dzieci, pracuje i na koniec umiera. Nic nowego nie można wymyślić. Scenariusz jest u większości ludzi taki sam.

Tym, co nie jest takie samo, są ludzkie historie.

Świat jest pełen różnych historii ludzi, którzy co prawda idą w życiu według schematu zapisanego gdzieś tam na górze, ale bardzo różnymi, czasami nieprawdopodobnymi drogami, ścieżkami czy dróżkami.

Większość ludzi uważa, że zostanie po nich z tej drogi życiowej jakiś ślad, drgnienie we mgle, coś, co następcom przypomni, że tutaj szedł ten a ten.

Niestety nie jest to prawda. Ślady w piasku zasypie wiatr, nasze domy się rozsypią, a książki zjedzą mole.

Wilcze Góry fot. Juraj Lukáč

Polsko-słowackie Wilcze góry. Fot. Juraj Lukáč

Tym, co zostaje na zawsze, jest życie. Ono nie zniknie, nie zasypie go proch. Rozgałęzia się, rośnie, rozmnaża, idzie w kierunkach, których w ogóle nie przeczuwamy, a jego ślady są tutaj od 4 miliardów lat.

Większość ludzi żyje tak, aby przejść przez życie bez niechęci czy oporu kogokolwiek i nie pozostawić żadnych śladów. Żeby tylko nie mieć problemów i jakoś dobrnąć do emerytury. Lubimy przejrzysty krajobraz i gdy rozciąga się szeroki widok, ponieważ ciemne zakątki mogą oznaczać niebezpieczeństwo, lubimy powieści, gdzie potoki płyną przez zielone łąki, bez bardzo stromych dolin zasłaniających widok i bez męczącego robactwa, które przeszkadza wygodnemu życiu.

Uproszczenia to jest to, czego poszukują ludzie, po których nie zostaną tutaj ślady. Przychodzą na świat, każdy realizuje swoje techniczne możliwości, starając się ulepszyć przyrodę. Leśnicy z buldożerami ryją nowe drogi, aby łatwiej mogli dostać się do drewna, turyści malują na drzewach kolorowe pasy, aby członkowie ich oddziałów nie zabłądzili podczas czerpania nowych sił na kolejny tydzień w pracy. Skauci likwidują uciążliwe robactwo, które przeszkadza im w przyjemnym pełnieniu skautowskich zadań, trampowie budują budy, które chronią ich przed nieprzyjemnym deszczem zakłócającym śpiewanie piosenek. A ten, kto ma kosiarkę, przycina angielskie trawniki. Ponieważ są one „piękne” i zwyczajne.

Ale istota życia tkwi w rozgałęzianiu, w rozwijaniu złożoności, a historie ludzkie, po których ZOSTAJE tutaj ślad, są pełne działań wspierających różnorodność życia, a nie prostotę życia.

Na przykład moja Dasza. To jest jej historia i historia jednej kartki papieru.

Ze względu na szalony pęd do pozyskiwania biomasy, na co wypłacane są dotacje, zaczęto ogromne wyręby drzew w wiosce, gdzie mieszkam od lat. Rozmawiałem z sołtysem, rozmawiałem z drwalami, czytałem przepisy, przygotowałem petycję. Strasznie było patrzeć jak ścinają drzewo za drzewem.

Dasza nie mogła spać, płakała za każdym drzewem. Gdy drwale przybliżyli się do naszego domu, wzięła papier, coś tam napisała, poszła do drzew naprzeciw naszego domu i zawiesiła go tam.

Rano spoglądam, a drwale obeszli nasz dom i wycinają dalej.

Poszedłem zobaczyć, co za papier tam wisi. Na kartce, która powiewała na wielkim drzewie, czarnym markerem napisano: Jeśli to drzewo ktoś zetnie, zabiję go.

Była to po prostu rozpacz bezbronnego człowieka, który już nie wiedział jak może pomóc drzewom, które kocha.

Tak zwyczajnie, z serca, bez większych rozważań.

To drzewo stoi tam od lat, nienaruszone i zdrowe. A na jego pniu ciągle powiewa kartka z wyblakłymi literami, które mogę przeczytać tylko ja.

To jest historia Daszy. I historia drzewa, które po niej zostanie jako ślad jej życia.

Życie jest bardzo proste i każdy z was pisze własną historię.

Ja już od roku przyklejam swoje kartki na drzewach na Hyrlatej.

Sam.

Juraj Lukáč

Tłumaczenie: Anna Patejuk