Miesięcznik Dzikie Życie

6/228 2013 Czerwiec 2013

Głęboki i płytki wegetarianizm

Marek Miedziński

O motywacjach podjęcia diety bezmięsnej napisano niejedną pracę, warto jednak przyjrzeć się owej motywacji dzieląc ją ze względu na przesłanki powodujące dokonanie takiego wyboru. Podziału tego można dokonać poprzez pryzmat jego głębszego i płytszego wymiaru. Wiele wyborów dokonanych było za sprawą – nazwijmy to – osobistego interesu. Wówczas główną ideą byłaby zapewne myśl: „Wybieram niejedzenie mięsa dlatego, że jest to dla mnie niekorzystne; wybieram ten rodzaj diety, bo nie jest to korzystne dla planety; wybieram ze względu na swoje zdrowie; wybieram, gdyż kłóci się to z moim poczuciem etycznym; wybieram, ponieważ niesie to za sobą działania, które w przyszłości mogą być w podobny sposób skierowane przeciw mnie (np. prawo karmy)” etc. Tak postawiony problem sytuuje swoją oś w miejscu, gdzie mamy do czynienia z terminem „JA”. Przejawia się on różnych formach np.: „korzystne dla mnie”, „niekorzystne dla mnie”, „korzystne dla planety” (a w dalszej przyszłości będzie korzystne dla mnie lub moich potomków), „korzystne dla środowiska” (jako że to ja żyję w tym środowisku, korzystne również dla mnie). Wybory te dokonywane są pod wpływem myśli motywowanej – w mniejszym bądź większym stopniu – osobistym zyskiem. Niełatwo doszukiwać się w nich altruizmu, skoro jego definicja głosi, iż jest to rezygnacja z własnego interesu na korzyść drugiej istoty.

www.flickr.com

Fot. coincoyote, http://www.flickr.com/photos/coincoyote/18848964/

Drugi rodzaj wyborów będzie dokonywany ze względu na inne przesłanki. Najprościej można to ująć mówiąc o nich jako o wyborach dokonywanych ze względu na żywą istotę, a nie przez wzgląd na swoją korzyść. Główna idea wówczas brzmi: „Każda żywa istota ma prawo do życia bez względu na swą użyteczność dla człowieka. Przez wzgląd na jej wartość, na jej jaźń głęboko pojętą”. Dlaczego mielibyśmy pozbawiać życia, skoro nie umiemy go wytworzyć. Potrafimy tworzyć programy komputerowe, więc mamy prawo z nich zrezygnować i unicestwiać je, gdy zajdzie taka konieczność. W przypadku żywych istnień nie ma to już tak prostego przełożenia. Wolno nam ujmować ten temat z kilku perspektyw. Można na przykład, postrzegać kwestię żywych istot w ujęciu holistycznym, mówiącym, iż wszystkie organizmy żywe odgrywają ważną rolę, wpływając na jakość całości. Każdy element całości jest równie istotny i jego unicestwianie wpłynie w późniejszej perspektywie na los wszystkich żywych istot. Ingerencja zatem zakłóca równowagę. Ważność każdego organizmu jest istotna nie tylko ze względu na jego rolę, jaką pełni w egzystencji całości, ale także ze względu na fakt, że posiada równe prawo do życia, jak każdy inny organizm. Jego jaźń będzie więc głównym punktem w dyskusji. Nie jego użyteczność, nie jego rola, nie kwestia tego, czy jest to gatunek pod ochroną, czy też nie, to jaźń jest tym elementem, przez wzgląd na który szanujemy życie. Rezygnuję z zabijania, gdyż każda żywa istota ma prawo do życia. Rezygnuję przez wzgląd na tę istotę właśnie, a nie ze względu na inne motywacje, one nie grają tu roli. Nie ma powodów innych niż prawo do życia.

Kwestia, którą tu omawiamy związana jest ze swego rodzaju antropocentryzmem. Człowiek jako „punkt centralny” uzurpuje sobie prawo do decydowania o cudzym losie. Powstaje jednak pytanie – na jakiej podstawie owo prawo jest mu przyznawane? Czy dokonuje się to przez wzgląd na fakt, iż jest posiadaczem najbardziej rozwiniętego intelektu, górującego nad innymi mieszkańcami Ziemi? Przyglądając się historii, może wydawać się, że prawo to przyznaliśmy sobie dość dawno, kiedy to usłyszeliśmy, iż mamy sobie Ziemię czynić poddaną i wszystko, co ją zamieszkuje wykorzystywać dla własnych potrzeb. Później w spadku po czasach Kartezjusza odziedziczyliśmy ideę, jakoby zwierzęta były tylko bardziej skomplikowanymi urządzeniami, niezdolnymi do przejawiania wyższych uczuć. Długo przyszło czekać na pierwsze publikacje Petera Singera. Mimo że wcześniej poeci, pisarze, myśliciele, próbowali oświetlić nam umysły zasadą niestosowania przemocy, głosy ich docierały z nieco przytłumionym echem, odbijanym jedynie w sercach wybranych.

Tkwimy w paradygmacie, który tak bardzo wtłoczony jest w nasze postrzeganie świata, że o zmianie na inny trudno nam nawet pomyśleć. Poprzez optykę tego paradygmatu widzimy świat jako martwy przedmiot, który możemy eksploatować i wykorzystywać dla własnych potrzeb. Przesuwamy to ujmowanie również na żywe istoty. To uprzedmiotowianie żywych istot kosztuje wiele cierpienia.

Jak wyglądałaby zmiana postrzegania – zmiana paradygmatu? Byłoby to spojrzenie na życie samo – na ten uświęcony czynnik, jakiego możemy doświadczać jako egzystujące istoty. Życie to jest w stopniu najwyższym elementem, na którym skupiona jest nasza uwaga, gdy rozważamy ewentualne wybory. Nie użyteczność, lecz życie. Kiedy tak postawimy nowy paradygmat, ułatwi to zarówno empatię i współczucie, jak i dalsze wybory. Nie ze względu na własną korzyść działać wówczas będziemy, lecz mając na uwadze korzyść całości.

Postawmy kolejne pytanie: czym jest wspomniana całość? Aby odpowiedzieć na nie, myśl wschodnia wypracowała termin Brahman, opisując go jako wszechprzenikającą substancję, która wypełnia wszystko, z której zbudowane jest wszystko, co jest. Zachodnia myśl mistyczna będzie posługiwała się terminem Jedni. W filozofii zachodniej – za Parmenidesem – możemy powiedzieć, że jest to Byt; wszystko, co jest i nie może nie być. Spinoza również miał swój pomysł na ujęcie substancji, z której składa się wszystko. Dla potrzeb niniejszego wywodu wystarczy węższy sposób ujmowania. Wystarczy nam jedno słowo – „Życie”. Przyjmijmy je jako całość. Gdyby dać przykład ciała ludzkiego, wówczas rozumiemy, że każdy organ tego ciała działa na korzyść całości. Stan przeciwny byłby postrzegany jako patologia, jako autoagresja. Dostrzeżmy tę zależność i przyjrzyjmy się dotychczas proponowanym przesłankom. Życie to całość. Każda żywa istota ma równe prawo, by partycypować w Życiu. Agresja jest ingerencją w całość. Dokonujemy wyboru ze względu na prawo do życia, ze względu na całość. Nie pozbawiamy życia, ponieważ wszystkie żywe istoty mają to samo prawo, ten sam udział w Życiu.

Takie postrzeganie Życia pozbawia nas dylematów. Wybory są jednoznaczne i jednokierunkowe. Nie dlatego nie zabijamy, że to niemoralne, nieetyczne, niezdrowe, niepraktyczne, tańsze, bardziej ludzkie, dobre dla planety, zdrowia, środowiska, społeczeństwa etc. – nie zabijamy, bo to ingerencja w Życie. Część nie atakuje całości. Części współdziałają, współpracują. Szanujemy każde życie, każdą żywą istotę.

Dalsze rozważania trzeba byłoby skierować na jaźń, jednak bez wkroczenia na teren bliski metafizyce będzie niezmiernie trudno poruszać się w tej tematyce. Jak bowiem wyodrębnić jaźń? Pytanie to przypomina pytanie o to, jak wyodrębnić z „Życia” życie jednostki. Życie to całość. Kropla jeziora nadal jest jeziorem – jej wyodrębnienie nie pozbawia jej jakości. Metafora z kroplą jest tylko przykładem na zobrazowanie trudności, z jaką mamy tu do czynienia. Kropla nie przejawia jednak najbardziej znaczącej – interesującej nas tu – cechy. Bardziej adekwatną metaforą byłaby metafora duszy. Posiada ona bowiem aspekt, który kropli jest obcy – jest nim indywidualność.

Wcześniej ujmowaliśmy nasze rozważania z holistycznego punktu widzenia. „Dusza” to termin kojarzący się jednak bardziej z religijnym czy teologicznym rozpatrywaniem poruszanych tu kwestii. Dla tych, którzy rezygnują świadomie z tej części rozważań poniższy akapit może wydawać się nieuzasadniony. Patrząc jednak na problem z perspektywy dalszej niż materialny (fizykalny) byt, dojdziemy do przekonania, że jaźń to coś więcej niż konglomerat organów na czele z mózgiem, to coś więcej niż umysł, inteligencja etc. Dostrzeganie tego „czegoś więcej” powoduje zrozumienie potrzeby chronienia życia. Nawet na początkowym etapie, na którym adept duchowości rozpoczyna swą drogę, poszanowanie wszelkiej formy życia ma głębokie znaczenie dla jego rozwoju. Ktoś może rzucić wyzwanie i zastanawiać się, czy atakujący tygrys ingeruje w całość i w Życie? Gdzie leży granica? Odpowiedzią niech będzie granica, gdzie rodzi się zdolność do dokonywania wyborów. Korzystać z nich może jedynie istota predestynowana do takich aktów, zdolna do altruizmu i empatii. To wyższy rodzaj uniesień. Nie oczekujemy, aby którykolwiek gatunek ze świata zwierzęcego budował świątynie, brał udział w rytuałach religijnych, nie oczekujemy również, iż zmieni swe nawyki żywieniowe pod wpływem przemyśleń natury moralnej.

Rozpościeramy więc marzenia o świecie, w którym Życie jest dostrzegane, doceniane i chronione przez wzgląd na nie właśnie. Jako ludzkość nie nauczyliśmy się jeszcze szanować nawet życia ludzi, marzenia więc powinny drgać w nas bardziej intensywnie, a ich częstotliwość zwiększyć swój zakres tak, by stały się zdolne wykroczyć poza sferę marzeń. Co znamienne, dokonując wyboru Życia, indywidualna korzyść pojawi się jako skutek uboczny. Nie opierajmy się zatem, miejmy odwagę marzyć.

Marek Miedziński

Dr Marek Miedziński – pracuje jako grafik komputerowy i nauczyciel akademicki. Wykłada na kilku uczelniach: filozofię, grafikę komputerową, kompozycję obrazu. Blisko 20 lat bada pisma filozofii wschodniej. Mieszka z rodziną w drewnianym domu na wsi w sąsiedztwie rezerwatu przyrody.